Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 10 gości.

Ryszard Nazarewicz: "Operacja polska" NKWD + komentarz WR

Stalin i Jeżow

Dzisiaj, 11 sierpnia, mija 76. rocznica wydania przez szefa NKWD Nikołaja Jeżowa rozkazu nr 00485, który rozpoczął tzw. "polską operację" NKWD. Była to zakrojona na szeroką skalę kampania zabarwiona wielkoruskim szowinizmem wymierzona w komunistów polskich w ZSRR oraz radzieckich komunistów polskiego pochodzenia.
 
Może dziwić, że wymordowanie podczas Wielkiej Czystki kilkudziesięciu tysięcy Polaków nie jest przypominane przez dominującą propagandę, ale po chwili zastanowienia zrozumiałe jest, że nie do pomyślenia jest, aby burżuazja przypominała o likwidacji Polaków z legitymacjami partii bolszewickiej, w mundurach Armii Czerwonej i czekistowskich... Zarówno burżuazja jak i staliniści nie chcą widzieć w pomordowanych szczerych Polaków-komunistów. Jeśli którzykolwiek przypominają o "operacji polskiej" to jedynie, aby wspomnieć o jej ofiarach jako o ginących za Boga i sanację, fałszując tym samym historię.
 
Ludwik Hass powiedział kiedyś, że są dwie partie komunistyczne: "partia tych, którzy rozstrzeliwują i tych rozstrzelanych." Portal "Władza Rad" czerpie z tradycji komunistów rozstrzelanych i właśnie dlatego pragniemy przypomnieć o wielkiej zbrodni stalinowskiej biurokracji wobec polskiego i radzieckiego ruchu robotniczego.
 
Precz ze stalinizmem! Niech żyje autentyczny leninizm!
 
Redakcja portalu "Władza Rad"

____________
Nazarewicz R., „Komintern a lewica polska. Wybrane problemy”, IW „KiP”, Warszawa 2008, str.53-57
 
Nie wdając się w analizę przyczyn tragicznego losu komunistów polskich w Związku Radzieckim w latach trzydziestych, warto przytoczyć tu niektóre liczby. Pozwalają one bowiem ocenić w przybliżeniu rozmiary zbrodni popełnionych przez NKWD. Otóż w styczniu 1936 r. KPP (wraz z KPZU i KPZB) liczyła 17 302 członków, z tego 3817 przebywało w ZSRR. Spośród nich ocalało w ZSRR nie więcej niż 100, w tym nikt z aktywu kierowniczego KPP i KZMP.[24]
 
Do tego należy dodać bliżej nieznaną, lecz z pewnością idącą w tysiące liczbę zamordowanych polskich emigrantów politycznych, którzy mieli już obywatelstwo radzieckie, często byli członkami WKP(b), pracowali w różnych zakładach pracy i instytucjach w Rosji, na Ukrainie, Białorusi itp., w tym także w polskich rejonach autonomicznych Marchlewsk i Dzierżyńsk – wówczas zlikwidowanych, a także miejscowych Polaków – rozmiary zbrodni dorównują, a nawet przewyższają ilościowo późniejsze masowe morderstwa dokonane decyzją Stalina przez NKWD na wojskowych polskich w Katyniu, Charkowie i Kalininie.
 
Podobny los spotkał też wiele tysięcy działaczy i członków komunistycznej partii radzieckiej, a także litewskiej, łotewskiej, estońskiej, fińskiej, węgierskiej, jugosłowiańskiej, niemieckiej i innych. Jednak wobec KPP, akcja ta była przeprowadzona ze szczególną bezwzględnością i dokładnością.
 
Z niedawno opublikowanych opracowań autorów rosyjskich mających dostęp m.in. do archiwów NKWD wynika, że unicestwienie KPP i prawie wszystkich polskich komunistów w ZSRR było – równolegle z działaniem przeciwko kardom radzieckim – elementem szeroko zakrojonej akcji przeciwko ludziom wielu narodowości i obywatelom różnych państw korzystającym z azylu politycznego w ZSRR, a w tym działaczom wielu partii komunistycznych i Kominternu. Akcją wyniszczającą, tzw. operacjami narodowościowymi, stanowiącymi uzupełnienie i rozwinięcie represji wewnętrznych miano objąć Polaków, Niemców, Łotyszów, Finów, Estończyków, Węgrów, Greków, Rumunów, Bułgarów, Koreańczyków, Chińczyków i innych.
 
I tak np. uchwała BP KC WKP(b) z 20 lipca 1937 r. o represjonowaniu Niemców żyjących w ZSRR m.in. nakazano szefowi NKWD Nikołajowi Jeżowowi „niezwłoczne aresztowanie wszystkich Niemców zatrudnionych w zakładach zbrojeniowych”.
 
Represje wobec komunistów polskich w ZSRR były zarazem fragmentem zarządzonej przez szefa NKWD Jeżowa na podstawie decyzji Stalina z 9 sierpnia 1937 r. „operacji polskiej” NKWD. Na podstawie rozkazu Jeżowa nr 00485 z 11 sierpnia 1937 mieli zostać aresztowani wszyscy uciekinierzy z Polski, emigranci polityczni, wymienieni z Polską więźniowie polityczni, pozostali w ZSRR jeńcy polscy z 1920 r., byli członkowie PPS, POW i innych organizacji polskich. Na podstawie orzeczeń „trójek” NKWD mieli oni zostać rozstrzelani, bądź skazani na 5-10 lat więzienia lub obozu. W pierwszej kolejności mieli zostać Polacy i osoby powiązane z Polską (np. Żydzi polscy, żony Polaków) pracujący w Armii Czerwonej, w NKWD, w przemyśle obronnym, w transporcie i energetyce. Ogółem w toku „operacji polskiej” aresztowano w ZSRR 134 519 Polaków. Ilu z nich rozstrzelano możemy obliczyć na zasadzie interpolacji. Otóż w latach 1937-1938 (wg danych NKWD) w ZSRR aresztowano z przyczyn politycznych 1 545 041 osób, z tego rozstrzelano  681 692, tj. prawie połowę (44%). W ramach „operacji  narodowościowych” (polskiej, łotewskiej, niemieckiej, fińskiej, koreańskiej itp.) aresztowano ogółem 365 805 osób tych narodowości, z nich rozstrzelano 170 830, tj. 47%. Przyjmując podobny odsetek dla Polaków aresztowanych w „operacji polskiej” (których było ogółem 134 519) otrzymamy liczbę rozstrzelanych ponad 63 000, z tym, że liczba ta może być zapewne większa.
 
Wg Jeżowa, w styczniu 1938 r. wciąż jeszcze pozostawało na wolności ok. 20-30 tysięcy uchodźców z Polski. Nakazał on przede wszystkim „oczyścić stolicę z Polaków”, których zamieszkiwało jeszcze wtedy w Moskwie 18 tysięcy, „wyczyścić” także 15 tysięcy Łotyszy.
 
Kontynuowanie działań w celu „rozbicia szpiegowsko-dywersyjnych kontyngentów” Polaków, Łotyszy, Niemców, Finów itp. przedłużono decyzją Biura Politycznego KC WKP(b) z 31 stycznia 1938 z podpisem Stalina, nakazując stosowanie „pozasądowego trybu” i „uproszczonej procedury” przy rozpatrywaniu ich spraw przez specjalne „trójki” NKWD, przy czym wyroki śmierci miały być wykonywane natychmiast.[25]
 
Wśród aresztowanych i rozstrzelanych było także wielu posądzonych o rzekome szpiegostwo na rzecz polskiego wywiadu i przynależność do POW wyższych oficerów Armii Czerwonej narodowości polskiej, jak Romuald Muklewicz, Roman Łągwa, Stefan Żbikowski i wielu innych. Aresztowani zostali także późniejszy marszałek Konstanty Rokossowski i generał Władysław Korczyc, którym szczęśliwie udało się uniknąć rozstrzelania. Rokossowski siedział w więzieniu od 17 stycznia 1937 do 22 marca 1940 r., zaś Korczyc od 9 maja 1938 do 12 stycznia 1940 r.[26] Były też ofiary spośród oficerów NKWD narodowości polskiej, przeważnie zaangażowanych jeszcze przez Feliksa Dzierżyńskiego, jak Ignacy Dobrzyński-Sosnowski, Stanisław Messing, Stanisław Redens (mąż Anny Allilujewej, szwagierki Stalina) i wielu innych.
 
O tym, że „operacja polska NKWD” wymierzona była przeciwko Polakom jako narodowości, a w tym polskiej mniejszości narodowej w ZSRR, świadczy m.in. rozbicie przez masowe aresztowania i likwidacje polskich rejonów autonomicznych. Na Białorusi był to Dzierżyńsk utworzony 25 lipca 1925 r., zlikwidowany w październiku 1935 r., na Ukrainie Marchlewsk, utworzony w marcu 1932 r., zlikwidowany w 1937 r.
 
Nastąpiło więc niespotykane w cywilizowanym świecie – z wyjątkiem oczywiście państw faszystowskich – zastosowanie masowych represji na podstawie kryteriów narodowościowych, także wobec członków rodzin ludzi poddanych represjom, których nakazano osadzić w obozach, o ile miałyby okazać się „zdolne do działań antyradzieckich” (zapewne ze względu na wiek) lub wysiedlić z wielkich miast i rejonów przygranicznych i „poddać systematycznej obserwacji”. Później – w czasie II wojny – zastosowano to w stosunku do całych narodów i grup narodowościowych.
 
Rozmiary, charakter i kryteria tych zbrodni udawało się utrzymywać w tajemnicy przez całe dziesięciolecia. Zerwali zasłonę z tej tajemnicy historycy rosyjscy w latach dziewięćdziesiątych XX w.
__________

[24] RGA, t. 495-11-9 k. 226; H. Cimek, cyt. wyd. s. 108-109; Lucjan Kieszczyński, Represje stalinowskie w ZSRR wobec działaczy polskiego ruchu robotniczego i ich rodzin, w: „Oblicza lewicy”, W. 1992 s. 297 wyliczył, iż według niepełnych danych spośród 950 wyliczonych represjonowanych komunistów polskich 613 zostało straconych lub zmarło w więzieniach i obozach. Przeżyło obozy 280.
Przykładem cynicznego stosunku do pomordowanych ofiar terroru jest stwierdzenie „Gazety Wyborczej” (nr 147 z dnia 1 grudnia 1989 – podpisane „WK”), redagowanej m.in. przez synów i córki działaczy KPP, a nawet ofiar „czystek”, w odpowiedzi na apel prof. Lucjana Kieszczyńskiego w „Polityce” (nr 48 z 1989 r.), gdzie domagał się podjęcia badań nad losami polskich komunistów w ZSRR oraz wzniesienia symbolicznego pomnika pomordowanym. „(…) W polskim społeczeństwie przeważa pogląd – napisano w „Gazecie Wyborczej” – że były to wewnętrzne porachunki w gangsterskiej bandzie, a gangsterom nie wystawia się pomników”.

[25] Nikita Pietrow, Arsenij Roginskij, „Polskaja Operacija” NKWD 1937-1938, Moskwa 1997, s. 22-43; System Zbrodni, „Karta” 1993 nr 11, s. 5-45

[26] N.S. Czauszew, Udar po swoim. Krasnaja Armija 1938-1941, Moskwa 2003, s. 292-296

Społeczność

1917 rev