Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 1 użytkownik i 51 gości.

R.A.Zawierucha: "O analizie Zuzanny Dąbrowskiej „Lewica bez wiary” na łamach „Przekroju” z 9 lipca br.

Miller_Kwaśniewski.jpg

Komentatorka I Programu Polskiego Radia zamarkowała w nim próbę refleksji i otwarcia dyskusji nad kondycją lewicy w Polsce. Według Niej „główna oś podziału to przepaść o głębokości Rowu mariańskiego między partiami parlamentarnymi i „całą resztą”: anarchistami, radykalnymi feministkami, działaczami niszowych związków zawodowych, aktywistami różnych lewicowych stowarzyszeń, intelektualistami, ekologami, socjalistami, trockistami…”. „Druga przepaść ziejąca po lewej stronie sceny politycznej to oczywiście niechęć, momentami przeradzająca się w nienawiść, między Sojuszem Lewicy Demokratycznej a Ruchem Palikota”. Wniosek jest tradycyjny, wręcz stereotypowy: „Polska lewica pozamykana w małych zakonach kontemplacyjnych czy w biurach poselskich mierzy się ze swoją słabością”. I można uznać, że jak na „komentatorkę” itd. – wykazała się pani Zuzanna i tak daleko idącą świadomością racji stanu lewicy, pisząc „zmiana społeczna to wielkie wyzwanie i czasy kryzysu nie pozostawiają wątpliwości co do sensu dążenia do zmian”…

Sęk w tym, że zakreślając w ten sposób dzielące lewice okopy pominęła i pozostawiła poza dyskusją najgłębszą przyczynę jej słabości: oderwanie od klas pracujących, niezdolność do wyartykułowania ich interesów, a w rezultacie – wspierania ich samoorganizacji na wszelkich poziomach odradzającej się dopiero samowiedzy klasowej. Jeśli tej przepaści lewicy nie uda się przekroczyć – przepaści między dołami społecznymi, a narodową i ponadnarodową wierchuszką społeczeństwa polskiego – to nie mają znaczenia pozostałe podziały, bo nie dotyczą rzeczywistych interesów a jedynie ideologicznych frazesów (i stąd owo rozdrobnienie). Jedność – tak w głębi ducha tekstu postulowana przez panią „komentator” – nie ma podstaw materialnych dopóty, dopóki poszczególne frakcje na lewicy na zaczną współdziałać w rzeczywistości walk klasowych coraz tańszej „polskiej siły roboczej”, czyli podczas takich spontanicznych buntów jak ten w Hucie Batory czy fabryce Chung Hong.

Dopiero po odnalezieniu swojego realnego bytu społecznego, związaniu się w Realu, a nie na jednym lub drugim portalu z klasami pracującymi w Polsce tu i teraz na lewicy dokona się rozdział na te kręgi, które są w istocie – czyli w realnym dążeniu do zmiany społecznej – lewym narzędziem panującego reżimu ponadnarodowego kapitalizmu neokolonialnego wielkich korporacji oraz te, które są początkiem ruchu wykraczającego poza ten system i dążącego w zgodzie z interesami klas przez niego wyzyskiwanych do jego rzeczywistej, a nie pozorowanej zmiany, czyli obalenia, a dialektycznie rzecz ujmując, przezwyciężenia. Tu drogi się ostatecznie rozejdą.

Śmiem twierdzić, że cała neoliberalna lewica parlamentarna pozostanie poza tym nurtem przemian społecznych. Część środowisk pozaparlamentarnych w realiach walki klas – również. Reszta zjednoczy się wokół dołów społeczeństwa , czyli klas pracowniczych i będzie wspólnie z najbardziej świadomymi pracownikami tworzyć ich nowoczesną, internacjonalistyczną i solidarną organizację rewolucyjną.

Wówczas dokona się ostatni rozdział – na tych, którzy pójdą ku rewolucji społeczno-gospodarczej i tych, którzy zatrzymają się na etapie rewolucji politycznej. Ci drudzy wejdą na drogę już wytyczoną przez stalinizm, postalinizm i postmaoizm. Ci pierwsi – będą odkrywać nowy ląd…

16 lipca 2012 r.

http://www.dyktatura.info/?p=1645#more-1645

Portret użytkownika tres
 #

Więcej o podobnych zagadnieniach w polemice z Piotrem Ikonowiczem

http://www.1917.net.pl/?q=node/3273

 

Ogłoszenia parafialne

Społeczność

Chcemy waszych minerałów