Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 1 użytkownik i 19 gości.

Konrad Markowski: Prawo pod wyzyskiwaczy

Strajk w Hucie Batory

Pracę wprowadziło już wielu spośród organizatorów strajku w Hucie Batory. Strajku przeciwko umowom śmieciowym

Huta Batory w Chorzowie to zakład z prawie 140-letnią tradycją specjalizujący się w produkcji najwyższej jakości
stalowych rur bez szwu o dużych przekrojach. W 2005 r.
huta trafiła pod skrzydła grupy kapitałowej Romana Karkosika, obecnej Alchemii.

Były inwestycje, rósł eksport i zyski(w 2011 r. Alchemia zarobiła 118,4 mln zł - ponad 700 proc. więcej niż rok wcześniej). Z płacami też było dobrze. Na
spotkaniu 29 września 2011 r. w Urzędzie Miasta Chorzów Karina Wściubiak-Hańkó, prezes Alchemii SA, zapewniała o
dobrej kondycji firmy. Jednak, jak w strategii każdej firmy,
także w Hucie Batory jest zapis o „stałej poprawie wydajności poprzez poprawę organizacji pracy”. Zasady są proste – akcjonariusze liczą na duże zyski, więc trzeba zdobywać nowe rynki, ale też ciąć koszty.

W połowie ubiegłego roku zaczęło się „optymalizowanie
kosztów”. Alchemia podpisała umowę z agencją pracy tymczasowej Work Service, która miała objąć wszystkie podmioty tej grupy kapitałowej. Jak tłumaczyła Wściubiak-Hankó, „kryzys nauczył, że elastyczne formy zatrudnienia mają kluczowe znaczenie”. Pracownicy, którym kończyły się umowy na czas określony, dostawali prosty
wybór: odchodzą, albo przechodzą pod agencje – za o połowę niższe płace. Z początkiem lipca 2011 r. zarząd Huty Batory wypowiedział Zakładowy Układ Zbiorowy
Pracy. Wzburzenie załogi rosło.

W końcu obok siebie, na tych samych stanowiskach, pracowali
ludzie, których pensje różniły się dwukrotnie.
W grudniu prezes Huty Batory, Józef Spik, spotkał się z
załogą stalowni i postawił ultimatum: albo zrezygnują z 75
procent premii, albo „będzie trenował zwolnienia grupowe”.
Powód: kryzys, malejące zyski, choć wyniki Alchemii mogły dowodzić czegoś przeciwnego.

2 kwietnia 250 pracowników walcowni i rurowni Huty
Batory rozpoczęło strajk – nielegalny, bez zachowania procedur prawnych, ale... „Jest to spontaniczny protest pracowników, którzy mieli już dość prowadzonych od kilku miesięcy negocjacji z zarządem Huty Batory, które nie przyniosły żadnych rezultatów. Dlaczego? Ano dlatego, że właściciel „Pan” Karkosik działa zgodnie z prawem, tylko
pytam: kto to prawo ustanowił?” – pisał Tomek na forum Chorzowianina.Wtórował mu Elektryk: „Wielki szacunek za to, że postawiliście się tym wyzyskiwaczom. Prawo jest od nich i do nich. My, robole, zostali sami.”

Robotnicy żądali odstąpienia od zwolnień grupowych, wycofania wypowiedzeń, przywrócenia układu zbiorowego pracy,
likwidacji umów śmieciowych oraz przyjęcia wszystkich pracowników pod Hutę Batory. – Prezes do roboty, za tysiąc
złotych – krzyczeli w kierunku budynku dyrekcji.
Głos z forum internetowego: „Gdzie Pan Prezes widzi
oszczędność? Ona w mniemaniu Prezesa jest ogromna, ponieważ
oszczędza poprzez zatrudnienie na śmieciowych umowach. To
pozwala menagerom zarabiać krocie – oszczędności na pracownikach”.

Strajk zakończył się przed świętami wielkanocnymi. Po
świętach z ponad setką pracowników stalowni rozwiązano umowy o pracę. Wkrótce znowu zaczęły się przyjęcia – na umowach śmieciowych.

Jeden z hutników komentował na stronie hutnicyzbatorego.pl: „jak większość przyjętych pod Tymczasową Agencje Pracy IPS z siedzibą we Wrocławiu po 18 dniach przepracowanych dostaliśmy wreszcie (pierwsze pod nowym Pracodawcą) długo wyczekiwane wynagrodzenie. Okazało się, że wypłata jest mniejsza o lekko licząc 1000 zł, ale tak to jest jak się traci premie, >>hutnika<< i wynagrodzenie za przepracowane niedziele i święta”.

– To sprawa całego kraju, wszystkich robotników, a nie
tylko nas stąd – chłopaków z Batorego – mówił Damian, jeden z uczestników strajku. – Ten wyzysk na śmieciowych umowach
musi się skończyć, bo w końcu ludzie wyjdą na ulice.

Tekst ukazał się w "Kurierze Związkowym" 26 września 2012

Społeczność

Dobry kułak