Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 36 gości.

Odpowiedź Bartkowi - dlaczego komunizm

Communism_by_stevanov.jpg

W związku z rosnącą popularnością naszej strony otwieramy nowy dział "listy do redakcji" w którym umieszczać będziemy pytania i odpowiedzi na nurtujące naszych czytelników  nadsyłane na nasz adres email

Redakcja WR

Pytanie: (Mail użytkownika Bartka z 27 listopada 2012)

Witam, Czy Wy aż tak macie niepoukł‚adane w głowie, żeby w XXI wieku być‡
komunistami? Ludzie! Jesteście jak zaraza (...) Podobało Wam się™ to, co Wasi towarzysze robili z Polakami? Podobał Wam się™ brak produktów spożywczych w sklepach? Brak możliwoś›ci wyboru? Nie
było ubrań takich jak np: przed wojną…. Co komuna dała trzeba był‚o
kupić...
Mi rónież nie podoba się kapitalistyczne podejście wię™kszoś›ci pań„stw,
ale żeby od razu uciekać się™ w komunizm? 
Czy zaję™cie przez bolszewików Lwowa nazywacie " Odzyskaniem historycznych
terenów " ? Pozdrawiam.
 

Odpowiedź:

Dlaczego komunizm?

Komunizm często był i jest uważany za ideologię utopijną, niemożliwą do realizacji. A teraz także – ze względu na doświadczenia ostatnich stu lat historii – skompromitowaną. Rzekomo upadł on raz na zawsze w roku 1989 ustępując miejsca uznawanemu za najlepszy z możliwych systemów - systemowi kapitalistycznemu.

Przez ostatnie lata wiele uległo jednak zmianie. Prognozowany przez neoliberalnych ideologów „koniec historii” nie nadszedł. Nadszedł natomiast największy od kilkudziesięciu lat kryzys kapitalizmu. Idealizowany w szkołach i oficjalnej propagandzie system boleśniej niż kiedykolwiek pokazał swoje oblicze. Wyzysk, bieda, bezrobocie, bezdomność, zmuszanie do pracy do starości, umowy śmieciowe – to tylko niektóre z rzeczy, które musi wycierpieć społeczeństwo pod jarzmem kapitalizmu. Stanowczo się temu stanowi rzeczy sprzeciwiamy.

„Czemu więc, walcząc z kapitalizmem, jesteśmy akurat komunistami?”

Uważamy, że społeczeństwo bez biedy, bezrobocia, głodu, wyzysku i gardzenia człowiekiem jest możliwe. Uważamy, że jest możliwe takie społeczeństwo, w którym wszyscy będą wolni i równi i nie będą dzielić się na wyzyskiwaczy i wyzyskiwanych. Społeczeństwo, w którym człowiek, niezależnie od urodzenia i kolei losu, będzie miał możliwość pełnego zaspokojenia swoich potrzeb i spełnienia się. „Komunizm” często jest jednak kojarzony nie ze sprawiedliwym i szczęśliwym społeczeństwem przyszłości ale z przedstawianą jako szarą, ponurą i beznadziejną przeszłością – PRLem.

Przyznajemy oczywiście, że system, który panował w bloku wschodnim, miał swoje negatywne strony – np. brak demokracji, braki w zaopatrzeniu, brak pluralizmu politycznego,  wyrażający się zwłaszcza przez zwalczanie przez państwo lewicowej krytyki władz i lewicowej opozycji (np. brak legalnej komunistycznej opozycji w ponoć komunistycznym państwie), brak możliwości wypowiedzi w ważnych kwestiach społecznych, itp.

Jednak poprzedni ustrój posiadał także niezaprzeczalne zalety, których nie sposób pominąć w rzetelnej dyskusji: brak bezrobocia i wszelkich plag z tego wynikających – bezdomności, żebractwa, niedożywienia, czy umów śmieciowych. Ponadto wymienić można powszechny dostęp do bezpłatnej edukacji na dobrym poziomie (nawet książki były darmowe, co dzisiaj wydaje się nie do pomyślenia) oraz powszechny dostęp do sprawnej i bezpłatnej opieki medycznej, która w latach swojej świetności zaliczana była do najlepszych na świecie.
 
W czym więc problem? Według autora problem tkwi w tym, co „nasi Towarzysze robili z Polakami” i w „braku możliwości wyboru”.
 
Odpowiadając na zarzut o „braku możliwości wyboru” - my pytamy – dla kogo? Prawdą jest, że w PRLu obywatel nie mógł wybierać, czy kupi jeden model luksusowego Mercedesa, czy inny. Samochody te były bowiem dla społeczeństwa niedostępne. Patrząc jednak na to ile zarabia większość ludzi w tym kraju – to nadal są one niedostępne.

Zwykłym ludziom poprzedni system dawał mimo wszystko większą możliwość wyboru niż obecny. Bezpłatna edukacja pozwalała bowiem kształcić się w wymarzonym kierunku z gwarancją zatrudnienia; człowiek nie był ujarzmiony przez groźbę bezrobocia, co ma miejsce obecnie, kiedy ludzie rezygnują z marzeń, aby zdobyć taki zawód, na który jest „popyt”, żeby móc utrzymać rodzinę. PRL stanowił znaczny postęp w porównaniu do czasów przedwojennych, bowiem wtedy miliony Polaków wegetujące w nędznych, przeludnionych wsiach przeprowadziły się do miast, gdzie otrzymały wykształcenie, mieszkanie, chleb i pracę, czego nie dała im kapitalistyczno-obszarnicza II Rzeczpospolita, w której większość społeczeństwa żyła gorzej niż w Polsce Ludowej i miała gorsze ubrania.

Ustrój PRLu nie był jednak idealny. Wpływ zwykłych obywateli na władzę był bowiem znikomy. Tak rozumiany brak możliwości wyboru wynikał z przekonania partii, że to ona powinna rządzić państwem robotniczym, a nie lud. Zwalczali przez to wszelkie przejawy nieposłuszeństwa, czy próby tworzenia opozycji. Realną opozycją przez cały okres PRLu byli robotnicy, którzy nie raz wychodzili na ulicę zamanifestować swoje interesy. Ten brak pluralizmu, o którym napisaliśmy na początku artykułu, miał swoje konsekwencje. Władza „robotnicza” strzelała do robotników, zamykała ich w więzieniach, gdzie nieraz przechodzili katorgi, nieraz zabijała osoby, które na władzę postanowiły podnieść rękę. Stąd też przekonanie, że robotnicza władza była antypolska. To nieprawda. Jeśli chcemy patrzeć w ten sposób, to dzisiejszy okres również jest antypolski. Zabójstwa polityczne są, tak samo jak i wtedy w ZSRR i innych krajach Bloku Wschodniego, chlebem powszednim. Warto chociażby przypomnieć historię spalonej Jolanty Brzeskiej, która była działaczką ruchu lokatorskiego i wiele, wiele innych.

W PRLu mieliśmy rządy jednej partii, która kontrolowała całą gospodarkę. Jeśli coś kontrolujemy nie trzeba wiele czasu, by zacząć traktować to jako coś własnego. Jeśli dostalibyśmy samochód zarejestrowany na tatę, ale tylko my byśmy nim kierowali to znajomym mówilibyśmy, że jest to „nasz” samochód. Dlatego kontrola przedsiębiorstw przez partię równała się świadomości posiadacza. Cóż zatem szkodziłoby, gdybyśmy samochód przepisali na siebie? Nie trzeba było wiele czasu, by ta świadomość spowodowała faktyczne przejęcie przedsiębiorstw przez nomenklaturę, czyli de facto przepisania własności dyrektorowi kontrolującemu zakład. I tak się w rzeczywistości stało podczas układu przy Okrągłym Stole. I nie tylko, bo proces ten objął prawie wszystkie kraje Bloku Wschodniego. Lew Trocki, jeden z przywódców Rewolucji Paźdzernikowej oraz najbardziej zażarty krytyk i oponent Stalina, przewidział to (odbudowę kapitalizmu w ZSRR przez partyjnych biurokratów) jeszcze w początkowych latach istnienia ZSRR - nasz portal odwołuje się właśnie do jego teorii.

Obserwując choćby tzw. transformację ustrojową możemy zauważyć, że dawni „czołowi towarzysze” wcale nie najgorzej wyszli na restauracji kapitalizmu. I tak np. dawny pierwszy sekretarz PZPR gen. Jaruzelski żyje obecnie w willi ochranianej przez BOR, dostając do tego emeryturę generalską (przysługuje mu też prezydencką, której się zrzekł), a SLD, której znaczną część tworzą dawni działacze PZPR jest jedną z głównych partii na polskiej scenie politycznej. W Rosji Kreml w dalszym ciągu przypomina swojego rodzaju mafię, której podlegli są nawet lokalni wielcy przedsiębiorcy, a krajem rządzi Władimir Putin, były oficer "komunistycznej" KGB. W Chinach partia „komunistyczna” postąpiła inaczej – odrestaurowała kapitalizm zachowując władzę, nazwę i symbolike komunistyczną, ale pozwalając dowoli eksploatować swoich obywateli zachodnim koncernom i robiąc na tym niemałą kasę.
 
Z powodu właśnie takiego, a nie innego stanu rzeczy stwierdziliśmy, że to Trocki miał rację – bo teraz, między innymi właśnie dzięki naszym „towarzyszom”, jak też i dzięki „Solidarnościowym” twórcom republiki Okrągłego Stołu 2,5 miliona Polaków chodzi głodnych. Dzięki naszym „towarzyszom” i przywódcom Solidarności możemy cieszyć się „wolnością i demokracją” III RP – tyle, że nie przeznaczoną dla nas, a dla wąskiej grupy elit finansowych, które na nas wszystkich robią pieniądze - pod czujnym okiem „towarzyszy” i byłych męczenników "demokratycznej" opozycji.
 
Dlatego też nie identyfikujemy się z dawną, stalinowską władzą. Warto też dodać, że podczas istnienia Bloku Wschodniego osoby z przekonaniami, jakie reprezentuje nasza redakcja prześladowano i zamykano w więzieniach. „Komuniści” zamykali w więzieniach komunistów – różnica między pierwszymi, a drugimi była taka, że ci pierwsi dawno porzucili cały dorobek ruchu robotniczego i marksizmu na rzecz „tego co wypada, a co nie”, a ci drudzy gnili w więzieniach. Doskonałym przykładem jest trockista, prof. Ludwik Hass, który spędził siedemnaście lat w sowieckim łagrze (arsztowany, po wkroczeniu Rosjan do Lwowa w 1939 r.), a następnie po powrocie do kraju, spędził jeszcze dwa lata w PRL-owskim więzieniu za czasów Gomułki.
 
Skoro odróżniamy się od stalinowskiej biurokracji – to na czym polega ta różnica?
 
Marksizm traktujemy nie jako przepustkę do władzy i pusty frazes, ale jako teorię naukową, która musi być zgodna z rzeczywistością i doświadczeniem. Upadek „realnego socjalizmu” dowiódł, że nie sposób zbudować socjalizmu i komunizmu w jednym zacofanym kraju, bądź grupie kilku takich krajów. Do tego potrzebne są technologie, wiedza i bogactwa jakie zgromadzone są w najbogatszych, najlepiej rozwiniętych krajach. Tak, żeby nowe sprawiedliwe społeczeństwo zaspokajało ludzkie potrzeby i nie było tylko sprawiedliwym dzieleniem biedy. Sprawiedliwe dzielenie biedy nie jest rozwiązaniem, bowiem w sytuacji powszechnego niedoboru dóbr, walka o przetrwanie wygeneruje nowe nierówności społeczne. W ten sposób w ZSRR i innych podobnych państwach powstała biurokracja, która zdławiła klasę robotniczą i ciążyła ku kapitalizmowi. Aby zapobiec powtórce z historii, konieczne jest wyjście naprzeciw ludzkim potrzebom i wykorzystanie całego dotychczasowego potencjału wiedzy, technologii i bogactwa w celu zapewnienia ludzkości godnych warunków życia. Nie jest to możliwe w skali jednego, zacofanego kraju. Dlatego też podnosimy hasło rewolucji światowej.

Rosja w roku 1917, kiedy rozpoczęła socjalistyczny eksperyment była krajem bardzo słabo rozwiniętym gospodarczo. Dla Lenina i Trockiego rewolucja rosyjska miała być tylko wstępem do rewolucji światowej. Rewolucyjny program bolszewizmu wypaczył Stalin ogłaszając budowę „socjalizmu w jednym kraju” wprowadzając biurokratyczny zamordyzm, ujarzmiając rewolucyjnych robotników i mordując przeciwników politycznych. W końcu oparł władzę na rosyjskim nacjonaliźmie mocarstwowym, odbudowując carskie imperium pod nowym sztandarem. Sprzeciwiamy się stalinizmowi jako wypaczeniu rewolucyjnej nauki Marksa i Lenina. Podobnie jak Lenin i Trocki, opowiadamy się za władzą rad robotniczych – do czego nawiązuje nazwa naszego portalu. Odwołujemy się do dawnego, w Bloku Wschodnim praktycznie niezrealizowanego, hasła: „Cała władza w ręce Rad!”. Główny problem państw socjalistycznych polegał na tym, że władza, ani gospodarcza, ani polityczna nie należała do robotników. Całością sterowała partia, nad którą nie było żadnej kontroli społecznej.  To główna przyczyna degeneracji tych państw i z tego wynikały wszelkie problemy – między innymi niedobory. Biurokraci realizowali przede wszystkim swoje interesy. Interesy robotników, do których się odwoływali, były na drugim miejscu, co doskonale widać na przykładzie restauracji kapitalizmu.
 
Odpowiadamy więc na pytanie „dlaczego w XXI wieku odwołujemy się do komunizm?”
 
Kapitalizm degraduje społeczeństwo, niszczy je od środka. Niszczy solidarność między ludźmi i psuje między nimi relacje. Każe każdemu uczestniczyć w wyniszczającym wyścigu szczurów, gonitwie za kolorowymi papierkami jakimi są pieniądze. Powoduje kryzysy zaprzepaszczające ogromne pokłady sił wytwórczych i powoduje bezrobocie, głód, biedę i tragedię wielu ludzi. W walce o maksymalizację zysków, wielkie koncerny, za pomocą rządów, wywołują wojny w różnych zakątkach świata. Wszystko dla zysku, kolorowych papierków, które są ważniejsze niż nasze życie, zdrowie i szczęście. Jesteśmy komunistami, bo się temu sprzeciwiamy. Jesteśmy komunistami, ponieważ chcemy, aby to sami robotnicy i ludzie pracy - nie kto inny - demokratycznie, poprzez system rad zakładowych, decydowali zarówno o gospodarce i procesie produkcji, jak i polityce. Jesteśmy komunistami, ponieważ uważamy, że to nie pieniądz i zysk kapitalisty powinny decydować o naszym życiu, lecz my sami. Jesteśmy komunistami, ponieważ sprzeciwiamy się wyzyskowi i niesprawiedliwościom jakie zrodził kapitalizm – opowiadamy się za sprawiedliwą dystrybucją dóbr i usług publicznych, wychodzącą naprzeciw ludzkim potrzebom i umożliwiającą ich zaspokojenie.

Jesteśmy komunistami, ponieważ wiemy, że tylko prawdziwa demokracja, nie ograniczająca się do pójścia do urny raz na 4 lata, jak to mamy obecnie, jest w stanie zrealizować marzenie ludzkości o szczęściu.  A dokonać tego może tylko wspólnie z innymi, a nie przeciwko nim. Opowiadamy się natomiast przeciwko stalinowskim wypaczeniom i dyktaturze monopartii – które to, jak dowiodła historia, doprowadziły do obecnej, nieludzkiej dyktatury kapitału, rządów dzikiego neoliberalizmu oraz „demokracji” tylko tylko dla tych, których na nią stać. Mówimy „nie” stalinowskim wypaczeniom, które nie mają nic wspólnego z prawdziwym socjalizmem i komunizmem. Opowiadamy się za sprawiedliwym, bezklasowym społeczeństwem  wolnych i równych ludzi, za „królestwem wolności”, którego realizacja jest wielką szansą dla ludzkości.

Portret użytkownika Radom76
 #

Powiem szczerze, że Wasza odpowiedź mnie zaskoczyła. Myliłem się mówiąc " macie niepoukładane w głowie "
Mówicie, że władza partii była zła, gdyż wszelkie dobro traktowali jak swoje, swoich " komunistów " również mordowali itd. Ale jednego co mnie najbardziej nurtuje nie rozumiem. Mówicie NIE stalinizmowi, ale nadal nazywacie się komunistami, Wasze logo sierp, młot na czerwonym tylko z tym się kojarzy.
Jesteście ludźmi! Ludźmi, którzy mają własny rozum, myślicie samodzelnie, więc może warto pomyśleć nad czymś lepszym? Komunizm, ani Liberalizm nie są dobre. Tu i tu występują rożne . patologie społeczne...
Mówicie o równości, ale chyba pomijacie jedną z najważnejszych rzeczy przeciw komunizmowi. Zazdrość - tego raczej nie da się wyeliminować w ludziach, przez co komunizm wg. mnie nie ma szans na przychylność ludu. Zawsze jeden drugiemu będzie zazdrościć, przez co zawsze dana osoba będzie chciała posiadać więcej od innych.
Nigdy nie będzie tak, jak byście chceli, zawsze jednym będzie lepiej, innym gorzej.
Doskonały przykład - PRL. Władza miała gdzieś obywateli, dobra dostępne były tylko dla wybranych... Zwykły szary obywatel nie mógł np. Wyjechać za granicę kiedy mu się podobało itd. Można mówić i mówić o negatywnych stronach.
Drugą stroną medalu jest " Władza robotnicza " zarządzająca gospodarką. W tym przypadku wg. Was ( bynajmniej tak to odebrałem ), każdy ma być pracownikiem... Ludzie będą pozbawieni możliwości założenia firmy i zarabiania na własną rękę... Zysk z prowadzenia działalności gospodarczej jest zły, gdyż mają więcej od pozostałych, przez to nie ma równości w społeczeństwie...

Odnosząc się do kapitalizmu. Irytuje mnie postawa ludzi, którzy wciągnięci w erę " dobrobytu " nie potrafią docenić rzeczy małych. Przykład: kiedyś pomarańcze były towarem luksusowym, dzisiaj dla ludzi jest niczym... Ale to tylko osobny mały wątek... Dzisiejsza młodzież... Szkoda mówić. W głowach im tylko śmieciowe jedzenie w mc donalds, imprezy, błache rzeczy, ogółem zepsucie kapitalizmem. Zero wartości, więc mogę powiedzieć, że trochę Was rozumiem.

Dzisiejszym światem rządzą Żydzi, którzy są prezesami światowych banków, są większością w amerykańskim rządzie " tłuką " Palestyńczyków, w imię czego? Odwet za Holokaust?
Są jak pasożyty, które wyniszczają społeczeństwo. Z ich winy powstało wiele złego np. Umowa żarówkowa powstała w latach 20. XX wieku, mająca na celu skrócenie żywotności żarówek, w późniejszym okresie objęła również inne produkty. Czego dzisiejszym dowodem są np: lodówki, kupisz produkt zachdniego koncernu, który psuje się po pięciu latach podczas gdy, stara radzecka " lodówa " nadal działa i nie śni o odejściu na emeryturę...
- Proszę nie traktować mojej wypowiedzi jako antysemityzm. Mówię wprost jak jest.
Oto uroki obecnego " porządku świata ", więc jak już mówiłem trochę rozumiem Wasz tok myślenia.

Skoro w dzisiejszym rządzie nadal pozostają komuniści, to
dlaczego jest tak źle? 300tys. Ludzi bezdomnych 3 mln. osób bez dostępu do opieki zdrowotnej. Można wymieniać, ale po co? Lepiej działać!

Pytanie: jakie jest Wasze podejście do kościoła, ponieważ komuna z nim walczyła?
Oraz jaki jest stosunek do Żołnierzy Wyklętych, czy uważacie ich za zdrajców? Przecież walczyli o wolną Polskę, która gdyby nie komunizm zapewne była by demokratycznym państwem, do którego liberalizm dotarłby już w końcówce lat 40.

Wolałbym porozmawiać w cztery oczy, niż publicznie się rozpisywać, ale cóż...

 
Portret użytkownika uno
 #

[Mówicie NIE stalinizmowi, ale nadal nazywacie się komunistami, Wasze logo sierp, młot na czerwonym tylko z tym się kojarzy]

Kojarzy się tak, ponieważ symbole rewolucyjnej walki robotników i chłopów zawłaszczył stalinizm, a burżuazyjna propaganda chętnie utrwala ten stereotyp.

Chrześcijanie nie rezygnują z krzyża mimo licznych zbrodni dokonanych pod tym znakiem (choćby przez zakon rycerski Najświętszej Marii Panny Domu Niemieckiego, czyli Krzyżaków, którzy unicestwili całe narody Prusów i Jaćwingów, napadali na Polskę i Litwę). Z powodu tych zbrodni nikt nie zakazuje publikowania biblii, chodzenia do kościoła ani nie nazywa Jezusa Chrystusa twórcą zbrodniczej doktryny-religii.

My też nie zrezygnujemy z symboli, pod którymi tysiące bojowników oddało życie w walce o sprawiedliwość społeczną. Te symbole zostały skradzione, zawłaszczone przez stalinowców. My przywracamy im właściwą treść.

[zazdrość...() zawsze jednym będzie lepiej, innym gorzej]

Patrzysz na świat z perspektywy żaby. To BYT OKREŚLA ŚWIADOMOŚĆ. Zauważ, że w zamożnych krajach zachodu, o wyższym poziomie bezpieczeństwa socjalnego,ludzie są sobie życzliwsi, jakby mniej zazdrośni. Człowiek, zmuszony do walki o byt, niepewny jutra, zagrożony utratą pracy traktuje bliźniego, kolegę z zakładu, jak wroga - konkurenta w walce o biologiczne przetrwanie.

Ludzie w PRL, mający gwarancję zatrudniania i zapewnione środki do życia, byli oczywiście zazdrośni, ale dużo bardziej sobie życzliwi, zainteresowani sprawami społecznymi. To z bezpieczeństwa socjalnego i poczucia wspólnoty zrodziło się dążenie do wywalczenia społecznej kontroli nad władzą, czyli Solidarność.

[Irytuje mnie postawa ludzi, którzy wciągnięci w erę " dobrobytu " nie potrafią docenić rzeczy małych. Przykład: kiedyś pomarańcze były towarem luksusowym, dzisiaj dla ludzi jest niczym... ]

Prawda. Inna prawda jest taka, że kiedyś nie było bezrobocia i ludzie tego nie szanowali. Nie było bezdomnych i wydawało się to tak oczywiste, że nie było czego szanować. Nie było żebraków i niedożywionych dzieci i wtedy to też wydawało się oczywiste i normalne, choć dziś jest nieosiągalne. Propozycję wprowadzenia płatnej opieki medycznej i płatnych studiów potraktowano by jak bredzenie psychopaty.

[Skoro w dzisiejszym rządzie nadal pozostają komuniści, to
dlaczego jest tak źle?]

W rządzie to raczej nie. PZPR z upływem czasu przekształciła się z partii komunistycznej, w bezideową partię władzy, do której szli głownie karierowicze. Dziś część z nich i ludzie ich pokroju są w PO, która coraz bardziej pod względem mentalnym przypomina PZPR.

[Dzisiejszym światem rządzą Żydzi,...]

O.K. Skoro to nie antysemityzm, to po prostu głupota. Nie ma złych i dobrych narodów. Są tylko dobrzy i źli ludzie. Światem rządzi kapitał i kapitaliści, wśród których jest oczywiście dość liczna grupa osób pochodzenia żydowskiego.

Jednak zdecydowana większość Żydów, podobnie jak Polaków, Rosjan, Niemców i innych zapieprza w pocie czoła na zyski kapitalistów. Większość robotników nigdy nawet nie pomyśli, że kolega przy maszynie obok, ten z wielkim nosem to Żyd, bo przecież nie jest bogaty i haruje jak wszyscy.

Rasistowskie, spiskowe teorie dziejów są produktem kapitalistów i służą skłóceniu ludzi pracy różnych narodów, by nie wystąpili wspólnie przeciwko kapitalizmowi. Polski kapitalista chce, by polski robotnik winą za swoją nędze obarczał mitycznego "Żyda" i pokornie dał się doić przez "Prawdziwego Polaka".

 
Portret użytkownika diez
 #

Pytasz o kwestię religii, kwestię kościoła.
Jako wolnościowcy uważamy, że każde sumienie jest jego własne. Wolność sumienia to wolność jednostki. Jeśli wierzysz w Boga, Twoja sprawa. Jeśli nie, także Twoja. Twoja wiara w niczym nam nie przeszkadza. Natomiast kościół to instytucja, która ma gdzieś nawet ideały wiary - przykład Jezus żył w biedzie. Hierarchowie kościelni pławią się w luksusach i są często takimi samymi wyzyskiwaczami jak kapitaliści. Wyzyskują nasze sumienia, łupią łatwowiernych z ich pieniędzy. A ideały pomocy biednym, życia za minimum, nie pławiąc się w luksusach to przecież ideały chrześnijaństwa. Dlatego desteśmy przeciwni kościołowi, tej istytucji, jej hierarchom. Natomiast nie mamy nic przeciwko wyznawaniu jakieś wiary, bo to kwestia indywidualna każdego człowieka.

Co do naszej symboliki, to ona powstała wcześniej niż ZSRR. Sierp i młot = rolnik i robotnik razem! Tylko tyle oznacza ten symbol, nic więcej. I do pierwotnego znaczenia tego symbolu się odwołujemy.

Żydzi nie rządzą światem :). Stereotyp o ich bogactwie wziął się ze średniowiecza. Chrześcijanie mieli zakazane handlowanie i lichwę w średniowieczu, a były to wtedy dwa najbardziej dochodowe branże gospodarki. Zdobyli bogactwo i przez to byli nienawidzeni. Bogatym ludziom w kapitalizmie było łatwiej się bogacić, bo taki jest ten system. Stąd często się zdarza, że żydzi są widoczni "na górze". Ale to totalna bzdura... 99% z nich zapieprza razem z nami w fabrykach, na roli, czy w innych miejscach pracy. Są dokładnie tacy sami jak my. Gdyby to żydom zabroniono handlu i lichwy, a chrześcijanom pozwolono sytuacja wyglądałaby z goła odwrotnie.

Mówisz o zazdrości, widać jesteś bardzo młody i nie żyłeś w PRLu. Wtedy jak przyjeżdżał ktoś z zachodu, zachodnią furą, zachodnim zegarkiem na ręce, z zachodnimi perfumami nikt mu nie zazdrościł. Nikt! Patrzono z podziwem, zaciekawieniem, ale nie z zazdrością. Taka podwórkowa fascynacja, nie zazdrość. Zazdrość istnieje teraz.

Nie prawda, że zawsze innym jest lepiej, drugim gorzej. Ludzie żyjący w komunach żyją równo - np plemiona. Tam nie ma czegoś takiego, że jeden ma gorzej, drugi lepiej. Więc nie mów zawsze i nie mów nigdy, bo nawet teraz są kraje bez nierówności. A w przyszłości w co bardzo wierzymy, wszystkie kraje będą równe.

"Przykład: kiedyś pomarańcze były towarem luksusowym, dzisiaj dla ludzi jest niczym... "

Dzisiaj nadal jest to towar luksusowy dla milionów Polaków. Z tym, że dzisiaj te parę milionów nie stać nawet na chleb.

"Skoro w dzisiejszym rządzie nadal pozostają komuniści, to
dlaczego jest tak źle?"

Jak już kolega powiedział. To nie są komuniści... To są bezideowcy. Są to ewentualnie byli staliniści, ale nigdy nie byli i nie będą komunistami, bo nawet Stalin nim nie był, choć na takiego się kreował.

Co do żołnierzy wyklętych - nie, nie uważamy ich za zdrajców. Uważamy ich za zbrodniarzy, tak jak zbrodniarzem był Hitler i zbrodniarzem był Stalin. Poczytaj sobie co żołnierze "wyklęci" robili na wschodzie Polski. Pojedź, popytaj dziadków pamiętających straszne czasy 2 wojny światowej, co sądzą o żołnierzach wyklętych... Opowiedzą Ci jak palili dzieci w stodołach, bo były wyznania prawosławnego. Opowiedzą jak gwałcili żydówki i topili je potem w rzekach. Opowiedzą jak mordowali po prostu Polaków, za to, że się im przeciwstawili albo byli innej wiary. Wielu ludzi, którzy to pamiętają już nie żyją. Wielu natomiast jeszcze żyje i na pewno na takich trafisz, z chęcią Ci opowiedzą. A nie były to osoby, które dażyły sympatią "socjalizm", czy "komunizm". Jednak w życiu nie pozwolą na to by zapomnieć o tym jak mordowano ich rodziny za to, że byli prawosławni, albo po prostu przyjęli ziemię do uprawy od gminy, która kiedyś należała do jakiegoś obszarnika. Poczytaj i poszukaj sobie informacji o ich mordach. Z pewnością nie byli to patrioci, oj z pewwnością. Patriota szanowałby każdego Polaka, bez względu, czy prawosławny, katolik, czy żyd.

 
Portret użytkownika Terminus
 #

Długie posty, tyle tylko że z nich nic nie wynika.
Marksizm był dość ciekawą ideologią w II poł. XIXw. w czasach dzikiego kapitalizmu. Wraz z rozwojem ruchu związkowego i rozbudową świadczeń socjalnych stracił rację bytu - nie był potrzebny już robotnikom.
Poza tym cała "idea" komunizmu opiera się na najbanalniejszym błędzie. Domorośli "komuniści" "walczą" o rzeczy, na których nikomu nie zależy. "Równość"? Nie ma czegoś takiego, bo każdy człowiek jest inny, każdy ma inne potrzeby i dążenia. I ludziom nie zależy, by być częścią homogenicznej masy, tylko żeby jemu "się udało", żeby osiągnąć sukces, żeby dzieci nie pracowały w fabryce tylko poszły na studia, były lekarzami, prawnikami czy innymi jak to nazywacie "wyzyskiwaczami".
Mamy już XXI wiek, jakbyście nie zauważyli. Struktura społeczna jest zupełnie inna i inne jest społeczeństwo niż w czasach Marksa. "Proletariat" wielkoprzemysłowy jest o wiele mniejszy, rolnicy to liczebnie margines na zachodzie. Większość pracuje w usługach, spory odsetek prowadzi własną działalność. et cetera, cetera...
Komu jest potrzebny Wasz marksizm i wasze mrzonki? Pracownicy niedobitków zakładów przemysłu ciężkiego w byłych demoludach? Nie. Im zależy, żeby dociągnąć do emerytury, przejść na pomostówkę i tyle.
Pracownicy wielkich koncernów? Nie. Zależy im, żeby mieć pracę a ona zależy od koniunktury i kondycji firmy a nie od związkowców, którzy albo nic nie robią jak w Polsce albo tworzą klasyczne organizacje mafijne jak w USA, gdzie opłaca się bardziej likwidować zakłady i budować nowe gdzie indziej niż opłacać haracz zawodowym "związkowcom"...
Demokrację mamy i nikt nie uwierzy, że marksizm, komunizm zagwarantuje lepszą, kiedy każda próba ich wprowadzenia oznaczała koniec demokracji.

Tak więc miłych snów Panowie "komuniści".

 
Portret użytkownika uno
 #

gdyby głupota mogła latać...
Ale to z dwudziestowiecznego, czechosłowackiego filmu

Kapitalizm właśnie zdycha, i to w skali globalnej, rozsadzany przez wewnętrzne sprzeczności opisane przez Marksa. Trzeba być ślepym żeby tego nie widzieć.

Choć od czasów Marksa rzeczywiście wiele się zmieniło to nie zmieniła się istota kapitalizmu - maksymalizacja zysku jako cel gospodarowania i źródło powstawania kapitalistycznego zysku - wyzysk robotnika, pracownika najemnego.

Zanim wyrzucisz Pan Marksa do kosza, racz się Pan zapoznać z tym co dziadeczek pisał. Z krytyką marksizmu na poziomie Gazety Wybiorczej i TVN trudno dyskutować, ale jeśli zechcesz się Pan odnieść do konkretnych tez Marksa/Marksistów to chętnie podejmiemy dyskusję.

 
Portret użytkownika karolg12345
 #

"Długie posty, tyle tylko że z nich nic nie wynika." To było kolejnego anty-komunistycznego bzdetu nie tworzyć :P
"Marksizm był dość ciekawą ideologią w II poł. XIXw. w czasach dzikiego kapitalizmu. Wraz z rozwojem ruchu związkowego i rozbudową świadczeń socjalnych stracił rację bytu - nie był potrzebny już robotnikom." - nie prawda marksizm nigdy się nie przeterminował - tak jak wspominał przedmówca, sprzeczności kapitalizmu pozostają nadal podobne (między proletariatem a burżuazją, między różnymi grupami kapitału, między korporacjami ponadnarodowymi a drobną burżuazją narodową (i ich nacjonalistycznymi przedstawicielami itd. itd.))
"Poza tym cała "idea" komunizmu opiera się na najbanalniejszym błędzie." Rozumiem, że zaraz uraczysz nas hasłem które obali materializm dialektyczny (bo to jest podstawa marksizmu).
"Domorośli "komuniści" "walczą" o rzeczy, na których nikomu nie zależy." Jednak z materializmem się myliłem - myślałem (autentycznie po przeczytaniu poprzedniego pytania, że się jego czepisz) no ale jak się można czepić czegoś o czym się nic nie wie, nie? :D
No ale wracając do "argumentu" - komuniści walczą o sprawiedliwość która jest równością, to o czym mówisz przez następne parę linijek to jest myślenie czysto kapitalistyczne - egoizm, z którego kompletnie nic nie wynika - świadomość się zmienia (byt kształtuje świadomość) zapytaj np. krzyżowca ze Średniowiecza co jest najważniejsze - odpowiedziałby, że Bóg i za niego może zginąć - wtedy tak było i przez całe tysiąclecia nasza świadomość ewoluuje.
Co do aktualnych związków to zgadzam się (tych na terenie RP).
"Demokrację mamy i nikt nie uwierzy, że marksizm, komunizm zagwarantuje lepszą, kiedy każda próba ich wprowadzenia oznaczała koniec demokracji." - masz rację demokrację mamy - demokrację burżuazyjną (kapitalistyczną) w której tylko Ci "kasiaści" mają szansę w wyborach, socjalizm może dać lepszą próba była nieudana przez szereg błędów oo których nie chce mi się pisać - odsyłam do dzieł Lwa Trockiego (szczególnie do Zdradzonej Rewolucji).
Pozdrawia "domorosły" marksista :D

 
Portret użytkownika Terminus
 #

Zanim się zacznie komuś imputować głupotę na portalu promującym utopię społeczną bym się dwa razy zastanowił.
I nie chodzi mi tylko o to, że użycie argumentum ad personam w dyskusji oznacza brak argumentów i automatyczną przegraną. Tyle podstaw erystyki.

O "zdychaniu" kapitalizmu to już osoba znająca podstawy historii powszechnej słyszała już tysiące razy. W latach 30-tych kapitalizm zdychał, w czasach kryzysu naftowego lat 70-tych i w okresach każdej bessy, które następują mniej więcej co dekadę. No i teraz jak widzę niektórzy znowu głoszą "zdychanie" kapitalizmu.

W kapitalizmie mamy cykle gospodarcze, które w dużym uproszczeniu mają kształt sinusoidy: po wzrostach przychodzą spadki po spadkach wzrosty. Co jakiś czas gwałtowne wzrosty stają się zjawiskiem podobnym do piramidy finansowej Ponziego jak w 1929r. i 2007r. Narastające kryzysy zadłużenia załamują się, rynki kilka lat się stabilizują, banki centralne wprowadzają nowe regulacje, rządy stymulują gospodarkę i gospodarka wraca do zwykłego cyklu.

Dzisiaj raczej nie "zdycha" kapitalizm a raczej socjalne mrzonki, które próbowano realizować WBREW podstawowym regułom kapitalizmu i dyscypliny budżetowej w takich państwach jak Grecja czy Hiszpania (pozdrowienia dla marksistów od Zapatero - pięknie rozwalili swoje państwo).
Tyle podstaw historii makroekonomii. O tym czy kapitalizm "zdechnie" porozmawiamy za 10 lat.

"Wyzysk pracownika" - jak go wyzyskują to niech zmieni pracę albo poszuka jej w innym kraju gdzie lepiej płacą. To nie komunizm ( a przepraszam "nieudana próba realizacji komunizmu"). Lub niech założy własny biznes.

 
Portret użytkownika cinco
 #

Co się tyczy równości - równość w pojęciu burżuazyjnym (tj z pkt widzenia liberalnej filozofii oświeceniowej) to równość wobec prawa (dosyć charakterystyczna wobec poprzedniej epoki - feudalizmu i kolejnymi stanami, z czego najbardziej uprzywilejowanymi wobec prawa feudałami). W pojęciu marksistowskim zaś równość ekonomiczna, bo jako taka w kapitalizmie nie istnieje (z uwagi na własność prywatna i wynikający z niej różny stosunek do środków produkcji - tj. posiadacz i osoba przy nich pracująca, ale ich nie posiadająca). My postulujemy zniesienie własności prywatnej - i to bynajmniej nie durny wymysł "wszystkim po równo". Jest to po prostu ujednolicenie stosunku do środków produkcji wszystkich ludzi w ten sposób, że ich własność należy do społeczeństwa (a dokładniej do rad robotniczych nimi zarządzających - niemniej jest to własność kolektywna dla całości społeczeństwa) i zachowując powszechny obowiązek pracy (co się równa pełnemu zatrudnieniu i mniejszej liczbie godzin, jakie pracownik musi przepracować - obecnie dla zysku jest odwrotnie, jak najmniejsza liczba ludzi przy pracy z jak najmniejsza pensją, by wartość dodatkowa (zysk) wynosiła jak najwięcej). I tyle - bo fakt faktem, ze człowiek człowiekowi nie jest równy, dlatego istnieje taka zasada jak "każdemu według jego potrzeb".
Nim powiesz, że to utopijne - świadomość człowieka zmienia się na przestrzeni wieków - więc bez już mitologicznej "ludzkiej natury", bo to system kapitalistyczny zmusza człowieka do brania jak najwięcej dla siebie.

W kapitalizmie mamy cykle gospodarcze, które w dużym uproszczeniu mają kształt sinusoidy: po wzrostach przychodzą spadki po spadkach wzrosty. Co jakiś czas gwałtowne wzrosty stają się zjawiskiem podobnym do piramidy finansowej Ponziego jak w 1929r. i 2007r. Narastające kryzysy zadłużenia załamują się, rynki kilka lat się stabilizują, banki centralne wprowadzają nowe regulacje, rządy stymulują gospodarkę i gospodarka wraca do zwykłego cyklu.

Zgadza się. A zauważyłeś, że każdy kryzys jest coraz silniejszy i z racji globalizacji obejmuje cały świat? I że obecny powoli staje się przez to "potężniejszy" niz ten z lat 30 (wtedy USA i kraje Europy Zachodniej przede wszystkim, teraz leci wszystko po kolei)?
Kryzys nie oznacza rewolucji - kryzys daje na nią szansę, bo stwarza warunki rewolucyjne i odpowiednio wpływa na świadomość wyzyskiwanych mas.
Kolejna rzecz, że tym razem nie ma z czego "stymulować gospodarki" - vide cięcia i ich brak skuteczności, co przyznają same organy Unijne, które je zlecały. A choćbym nie wiem co zrobił, pieniędzy nie wyczarujesz bez zwiększania inflacji albo odpowiedniego wyciągnięcia ich od osób, które maja ich coraz więcej (kapitaliści - ci na prawdę potężny, grube ryby finansowe) - bo byłoby to wbrew kapitalistycznemu pojęciu sprawiedliwości. ;p
Ewentualnie, przez podatki - tylko teraz dochodzimy do tego typu sytuacji >> http://www.1917.net.pl/?q=node/13070 << No nie chcą dawać i dawać za co "stymulować gospodarkę"!

Dzisiaj raczej nie "zdycha" kapitalizm a raczej socjalne mrzonki, które próbowano realizować WBREW podstawowym regułom kapitalizmu i dyscypliny budżetowej w takich państwach jak Grecja czy Hiszpania

No masz, że Grecja rządzą socjaliści - prawie jak socjalista Hollande! Różnica taka, że ten pierwszy wprowadził podatek 75%, a ci z Grecji cięcia socjalne, które odbiją się na najuboższych, bo finansjera i rząd za co jeść mają - no ale w końcu tacy są socjaliści: 0 socjalu, wesprzeć zaradnych.

"Wyzysk pracownika" - jak go wyzyskują to niech zmieni pracę albo poszuka jej w innym kraju gdzie lepiej płacą. To nie komunizm ( a przepraszam "nieudana próba realizacji komunizmu"). Lub niech założy własny biznes.

Poleciłbym oderwac sie szanownemu czytelnikowi od komputera i wspaniałych teorii ekonomicznych (a jakże!), a popróbować robotę znaleźć. Odejmij sobie kasę i możliwości nauki na start (bo w koncu mowa o coraz to większej liczbie ubogich, z czego część zyje w skrajnej nędzy - i to bynajmniej bez alkoholu, bo na ten nawet nie ma, czasem nawet na chleb; poza tym zamyka sie szkoły, a w prywatnych wiadomo czego potrzeba). A jak już jakąś robotę zdobędziesz (pamiętaj, ze jako konkurencje masz coraz to większą grupę bezrobotnych, nierzadko z lepszymi kwalifikacjami niż ty), to spróbuj wyżyć za głodową pensję (800-1000zł na rękę, a koszt utrzymania rośnie). A na koniec spróbuj zmienić robotę - aj, chociaż lepiej nie ryzykować - bo gdzie inną znajdziesz, jak bezrobocie coraz większe? No właśnie nie znajdziesz.

Na własny biznes trzeba kapitału początkowego - jego od tak nie wyczarujesz. Poza tym musiałbyś się przebić przez wielkie monopole - teraz to i z warzywniakiem o to trudno.
Poza tym nie "wyzysk pracownika" - tylko wprost perfidny wyzysk pracownika. Bo i dochodzi do przypadków, że kapitalista kupuje sobie nowy samochód, a przez kilka miesięcy nie płaci pracownikom - i prawo go za to bynajmniej nie ściga. Sam wyzysk saż opiera isę na zasadzie, ze kapitalista jako właściciel środkó produkcji z obrotu nimi czerpie zysk - wartość dodatkowa - której jedynie mała część oddaje pracownikom.
Więc zamiast nam wmawiać utopię, radziłbym ruszyć szanowne 4 litery sprzed kompa i rozejrzeć sie na ulicy jak to wszystko wygląda.

 
Portret użytkownika once
 #

W kapitalizmie mamy cykle gospodarcze, które w dużym uproszczeniu mają kształt sinusoidy: po wzrostach przychodzą spadki po spadkach wzrosty. Co jakiś czas gwałtowne wzrosty stają się zjawiskiem podobnym do piramidy finansowej Ponziego jak w 1929r. i 2007r. Narastające kryzysy zadłużenia załamują się, rynki kilka lat się stabilizują, banki centralne wprowadzają nowe regulacje, rządy stymulują gospodarkę i gospodarka wraca do zwykłego cyklu
 
Ok, to teraz zastanów się z czego te kryzysy wynikają. No chyba że uważasz, że to ot taki kaprys kapitalizmu? Swoją drogą mówisz o tym tak jak by to było  coś fajnego i wręcz porządanego. Bo co tam te rzesze ludzi którzy stają się bezrobotnymi i którym z dnia na dzień wali się cały świat, czyż nie?
 
Dzisiaj raczej nie "zdycha" kapitalizm a raczej socjalne mrzonki, które próbowano realizować WBREW podstawowym regułom kapitalizmu i dyscypliny budżetowej w takich państwach jak Grecja czy Hiszpania (pozdrowienia dla marksistów od Zapatero - pięknie rozwalili swoje państwo).

Czyżby 19 wiek cudownie omijały kryzysy kapitalizmu?A czy postępowano wtedy wbrew jak to określasz 'podstawowym regułom kaptalizmu'?Bo mnie się jakoś nie wydaję , aby istniały wtedy gdziekolwiek chociaż jakieś najbardziej podstawowe prawa socjalne.
 
"Wyzysk pracownika" - jak go wyzyskują to niech zmieni pracę albo poszuka jej w innym kraju gdzie lepiej płacą. To nie komunizm ( a przepraszam "nieudana próba realizacji komunizmu"). Lub niech założy własny biznes.
 
 
Skończ opowiadać bajeczki i zejdź na ziemię. A jak nie potrafisz , to może wybierz się w podróż do slumsów takiego Nairobi, czy Bangladeszu i wytłumacz tym ludziom, że przecież mogą sobię otworzyć własny biznes zamiast biedować, oświeć ich człowieku bo może nie wiedzą w jakiej wspaniałej sytuacji się znajdują
 
Jak już wrócisz z podróży to może uda Ci się ogarnąć że: Aby niektórzy mogli być właścicielami środków produkcji to pozostali(zdecydowana większość społeczeństwa) musi być ich pozbawiona i tym samym jest skazana na łaskę tych pierwszych albo śmierć głodową.Tyle wolności wyboru daje robotnikowi kapitalizm, którego tak zażarcie bronisz.
 
Pozdrawiam!

 
Portret użytkownika uno
 #

[Narastające kryzysy zadłużenia załamują się, rynki kilka lat się stabilizują, banki centralne wprowadzają nowe regulacje, rządy stymulują gospodarkę i gospodarka wraca do zwykłego cyklu.]

Czyli bez widzialnej ręki państwa niewidzialna ręka rynku sobie nie radzi?

Poza tym ten model już nie działa. W Japonii po pęknięciu bańki spekulacyjnej na rynku nieruchomości pod koniec lat 80-tych(w efekcie zbankrutowały wielkie banki i były ratowane przez państwo) stopy procentowe są bliskie zera a gospodarka i tak pozostaje w stagnacji. Aby pobudzić gospodarkę, doprowadzono do ogromnego zwiększenia długu publicznego Japonii. Dług ten, mierzony w stosunku do PKB, wzrósł w z 60% do 200%. Teraz to samo dzieje się w USA i UE – po załamaniu cen nieruchomości i bankructwie sektora bankowego. Obniżenie ceny pieniądza w USA i UE też niewiele dało – recesja powraca.

[Dzisiaj raczej nie "zdycha" kapitalizm a raczej socjalne mrzonki, które próbowano realizować WBREW podstawowym regułom kapitalizmu i dyscypliny budżetowej w takich państwach jak Grecja czy Hiszpania ].

Przecież to są państwa kapitalistyczne z jedynie słuszną „gospodarką rynkową”. Poza tym USA z klifem fiskalnym to nic? Polecam zestawienie długu publicznego do PKB. Wielkie gospodarki rynkowe w czołówce.
https://www.cia.gov/library/publications/the-world-factbook/rankorder/21...

 

Społeczność

Lenin 005