Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 76 gości.

PO 33 %, PiS 28 % PPP przed Solidarną Polską i PJN

SMG_KRC_Poland_Media_S_A_-logo-B065232C7C-seeklogo.com_.gif

Platforma Obywatelska została poparta przez 33 % respondentów, Prawo i Sprawiedliwość przez 28 %. Na trzecim i czwartym miejscu koncesjonowana "lewica" z ugrupowań Ruch Poparcia J. Palikota i Sojusz Lewicy Demokratycznej po 8 %. Do sejmu weszło by jeszcze koalicyjne Polskie Stronnictwo Ludowe 6%. Następne miejsce otrzymała Polska Partia Pracy którą poparło 2 % respondentów. Jest to najwyższe poparcie społeczne dla tego ugrupowaniaw ostatnim czasie. Około 1 % zanotowały Solidarna Polska i Polska Jest Najważniejsza. Kongres Nowej Prawicy poparło poniżej 1 % respondentów.
 
Sondaż został zrealizowany przez instytut badawczy Millward Brown SMG/KRC Company na grupie respondentów liczącej ponad 1000 osób. Sondaż przeprowadzano w dniach 8-9 grudnia.

Portret użytkownika tres
 #

Niby to dobra wiadomość bo PPP pierwszy raz od dawna widnieje w sondażach z niezerowym poparciem i to od razu "aż" 2 procent.

Nie znaczy to jednak absolutnie nic. Nawet zakładając optymistycznie że grupa respondentów była reprezentatywna dla społeczeństwa.

Jak przyzna każdy który choć trochę liznął w życiu statystyki matematycznej (co nie jest żadną wiedzą tajemną, można to bardzo łatwo policzyć), przy próbie losowej 1000 respontów błąd wynosi mniej więcej 3 punkty procentowe. Oznacza to że raczej faktem jest że PO popiera więcej osób niż PiS (przewaga 5 punktów procentowych). Raczej faktem jest też że siłami politycznymi numer 3, 4 i 5 są SLD, Ruch Palikota i PSL, ale w jakiej kolejności to już nie jest takie pewne. Natomiast jeśli chodzi o poparcie dla pozostałych partii to np. wg. tego sondażu PPP ma poparcie między 0 a 5 procent, czyli równie dobrze może nie mieć poparcia w ogóle, a równie dobrze może mieć poparcie na progu wejścia do parlamentu. Aby mieć dokładniejsze wyniki trzeba wziąć większą próbę losową albo więcej sondaży. Na razie innych sondaży z 2% dla PPP brak.

Ta informacja ma więc wymiar tylko psychologiczno-propagandowy. W okolicach wyborów, mimo świetnej kampanii sondaże pokazywały "0%" i niewiele się pomyliły, zasadniczo ten wynik różni się od "zera" bardzo niewiele. Czy jest 0% czy 2% to może mieć wpływ co najwyżej na morale działaczy i to też tylko tych o poglądach raczej reformistycznych, którzy przyjmują dużą wagę do wyborów i do procedur burżuazyjnej demokracji parlamentarnej i nie dopuszczają rozwiązania rewolucyjnego, które jest całkiem realne i jest tylko kwestią czasu, jak uczy nas historia.

Prawda jest taka że dużo lepszym barometrem nastrojów społecznych jest ilość strajków i aktywność ruchu robotniczego. A przyszły rok pod tym względem wygląda obiecująco - pierwszy od ponad 30 lat strajk generalny, nawet tylko w jednym województwie ożywi polski ruch związkowy i jest ogromną i właściwie jedyną szansą na wzrost i zdobycie poparcia w społeczeństwie dla PPP, jako partii organicznie związanej z ruchem robotniczym.

Że to jest jedyna i absolutnie jedyna szansa - pokazuje ogólna kondycja polskiej radykalnej lewicy która jest zatrważająca. Gdyby się to udało - to już by ktoś to zrobił a nie zrobił tego jeszcze nikt. Wyjątkowa pozycja PPP na polskiej ideowej lewicy wynika wyłącznie z powiązań z WZZ "Sierpień 80" i z niczego więcej. Większość radykalnej lewicy to czubki, ludzie nie posiadający przyjaciół, szukający towarzystwa - towarzystwo raczej dość mało przyszłościowe i nie stanowiące dobrego materiały na aktyw partyjnym, pod względem klasowym raczej drobnomieszczaństwo i lumpenproletariat.

W czasach spokoju społecznego i względnej stabilizacji normalni ludzie - tak burżuje jak i robotnicy - zajmują się zarabianiem pieniędzy na utrzymanie rodziny. Cierpią co najwyżej jednostki które są wyrzucane z pracy, eksmitowane na bruk, popadają w alkoholizm i staczają się na margines. Ale nie stanowią one żadnego kapitału politycznego.

Widać w czasach spokoju społecznego nie da się zbudować niczego więcej niż rewolucyjnej kanapy ewentualnie dublować działanie Caritasu jak to robi Kancelaria Sprawiedliwości Społecznej dużo gorzej niż robi to Caritas bo mniejszymi środkami i siłami.

Dopiero kiedy zaczyna się robić naprawdę źle, dochodzi do masowych zwolnień, eksplozji bezrobocia i głód zaczyna pukać w oczy nie tylko wykluczonym społecznie, ale dużym zorganizowanym grupom klasy robotniczej, ta sytuacja może się zmienić.

Tego uczy nas historia ponad dwudziestu lat polskiej radykalnej lewicy w III RP i powinien sobie to uświadomić każdy zainteresowany prawdziwie lewicową polityką w tym kraju, zanim zacznie się poważnie zajmować polityką.

Bez ruchu protestu nie będzie partii protestu. WZZ "Sierpień 80" powstał na fali wielkich strajków robotniczych w latach 1992-93 z których największym był strajk okupacyjny w Fabryce Samochodów Małolitrażowych trwający od lipca do września 1992.

WZZ "Sierpień 80" nie powstawał on jako zbieranina przypadkowych ludzi pragnących realizować swoje osobiste interesy robiąc rozłam i zakładając swój związek który dawałby etat dla szefa i skłócał pracowników , jak to dzisiaj najczęściej ze związkami zawodowymi bywa, ale wręcz przeciwnie - całe komisje zakładowe "Solidarności 80", razem z liderami zmieniały wtedy afiliacje, poszukując związku który autentycznie reprezentowałby interesy robotników a nie byłby tylko odskocznią do karier dla biurokratów, jak to się często w związkach zawodowych dzieje.

Od tego czasu w polskim ruchu robotniczym nie wydarzyło się nic porównywalnego, dlatego też nie powstała żadna porównywalna siła. Innym ciekawym przypadkiem - tym razem z ruchu chłopskiego - jest Samoobrona, która wypływając na protestach rolników jakie miały miejsce w latach 90. i na przełomie wieków w 2001 roku weszła do parlamentu z ponad 10% poparciem, po czym skompromitowała się wchodząc w koalicję z prawicą i dzisiaj jest polityczną kanapą bez szans na rozwój, którą rolnicy mają w nosie.

Dlatego że przestała być partią protestu, już się z tym nie kojarzy i już się nie odrodzi.

To pokazuje dobitnie że bez ruchu protestu nie będzie partii protestu i nie należy się zbytnio podniecać sondażami. Powinien sobie to uświadomić każdy który poważnie myśli o działalności politycznej na ideowej lewicy zanim zniechęci się do tego przez użeranie z debilami.

 
Portret użytkownika dos
 #

"Niby to dobra wiadomość bo PPP pierwszy raz od dawna widnieje w sondażach z niezerowym poparciem i to od razu "aż" 2 procent.

Nie znaczy to jednak absolutnie nic. Nawet zakładając optymistycznie że grupa respondentów była reprezentatywna dla społeczeństwa.
[...]Na razie innych sondaży z 2% dla PPP brak.

Ta informacja ma więc wymiar tylko psychologiczno-propagandowy."

Tak ta informacja MIAŁA WYMIAR PROPAGANDOWO-PSYCHOLOGICZNY dopóki nie "zdemaskowałeś" tej informacji dzięki czemu teraz można ją wywalić ze strony.

Szczere gratulacje.

"Na razie innych sondaży z 2% dla PPP brak."

Takim tekstem pokazujesz więcej niż cały w/w news złudzeń do aktualnego systemu. Jak PPP będzie miało większe niż 2 % poparcie to będzie to znajdywało odzwierciedlenie w sondażach. Przecież tak nigdy nie będzie.

"Prawda jest taka że dużo lepszym barometrem nastrojów społecznych jest ilość strajków i aktywność ruchu robotniczego."

W zależności od regionu bo jest to dobry barometr jeśli chodzi o np. Śląsk ale żaden jeśli chodzi o np. Lubelskie czy Podlaskie.

"W czasach spokoju społecznego i względnej stabilizacji normalni ludzie - tak burżuje jak i robotnicy - zajmują się zarabianiem pieniędzy na utrzymanie rodziny."

Tak normalni ludzie pracują a jak komuś chodzi o coś innego to świr. Nie żeby to był burżuazyjny aksjomat przeciwko zmianom.

W czasach względnej prosperity, faktycznie ludzie golą bilon ale najprędzej im do wydawania pieniędzy. Niekoniecznie ktoś kto ma kromke chleba najostrzej się zbuntuje przeciwko jej odebraniu i śmierci głodowej. Często riposta osoby która będzie broniła swojego samochodu przed zabraniem jest ostrzejsza niż w 1 wypadku.

W czasach prosperity ludzie zajmują się pieniędzmi ale to też dobrze- ostro pracują, wymagają więcej, rozliczają pieniądze innych- ciężko powiedzieć że jak się powodzi to wszyscy mają wszystko w dupie i pracują.

"Cierpią co najwyżej jednostki które są wyrzucane z pracy, eksmitowane na bruk, popadają w alkoholizm i staczają się na margines. Ale nie stanowią one żadnego kapitału politycznego."

To jest teza jeszcze bardziej wątpliwa ze względu na mały materiał poglądowy który posłużył do jej stworzenia.

"Widać w czasach spokoju społecznego nie da się zbudować niczego więcej niż rewolucyjnej kanapy"

Czyli rozumiem że poza okresem rewolucyjnym istnienie partii jest zbędne bo będzie ona albo "rewolucyjną kanapą" albo Caritasem?

"Dopiero kiedy zaczyna się robić naprawdę źle, dochodzi do masowych zwolnień, eksplozji bezrobocia i głód zaczyna pukać w oczy nie tylko wykluczonym społecznie, ale dużym zorganizowanym grupom klasy robotniczej, ta sytuacja może się zmienić."

Czyli żeby była rewolucja to ludzie muszą chodzić głodni? Ok, słyszałem takie poglądy ale czy to nie oznacza rezygnacji z jakichkolwiek postulatów reformistycznych bo przecież: "im gorzej tym lepiej".

"Samoobrona, która wypływając na protestach rolników jakie miały miejsce w latach 90. i na przełomie wieków w 2001 roku weszła do parlamentu z ponad 10% poparciem, po czym skompromitowała się wchodząc w koalicję z prawicą"

Czy wejście Samoobrony w koalicję z PiS i LPR osłabiło jej wizerunek? Akurat do PiS i LPR było zarówno Samoobronie jak i jej wyborcom najbliżej.

Samoobronę wykluczono administracyjnie poprzez tzw. aferę w ministerstwie rolnictwa.

Ps.
Staram się nie podniecać a jak już się nawet podniecam to staram się mniej niż co poniektórzy:)

 
Portret użytkownika tres
 #

"Tak normalni ludzie pracują a jak komuś chodzi o coś innego to świr. Nie żeby to był burżuazyjny aksjomat przeciwko zmianom."

Jeśli dla szanownego przedmówcy fakt że "normalni ludzie pracują" jest burżuazyjnym aksjomatem to ja nic nie pomogę. Mogę polecić co najwyżej do czytania dzieła Marksa "Praca najemna i kapitał", "Płaca cena i zysk" czy wreszcie "Kapitał". Dla bardziej początkujących polecam "Marksizm w działaniu" Chrisa Harmana.

Prawo do pracy jest jednym z najważniejszych postulatów ruchu robotniczego; jest postulatem którego realizacja wykracza poza kapitalizm. Zło kapitalizmu nie leży w tym że "normalni ludzie pracują", lecz w tym że burżuazja zabiera wartość dodatkową klasie robotniczej i doprowadza do masowego bezrobocia tak, że normalni ludzie nie mogą pracować.

"Czyli rozumiem że poza okresem rewolucyjnym istnienie partii jest zbędne bo będzie ona albo "rewolucyjną kanapą" albo Caritasem?"

Totalnie nie rozumiesz różnicy między "istnieniem partii" - czyli reprodukcją już istniejących struktur a "budowaniem partii". Na co doradzić mogę tylko, abyś wziął korepetycje z czytania ze zrozumieniem.

Oczywiście jest możliwe i potrzebne a nawet konieczne istnienie partii robotniczych także w czasie spokoju społecznego. Takich posiadających poparcie społeczne na poziomie pozwalającym reprezentować je w parlamencie, struktury i fundusze. Ale dyskutujemy o polskich realiach i w Polsce takiej partii nie ma.

Jednak zbudować partię takiego kalibru że jest w stanie startować w wyborach "od zera" można wyłącznie bazując na ruchu masowym. Pojawienie się masowych, zorganizowanych ruchów protestu wśród klasy robotniczej świadczy jeśli nie o sytuacji rewolucyjnej to sytuacji w pewnym sensie zbliżonej do rewolucyjnej. Jak pisał Lenin

oznaką wszelkiej prawdziwej rewolucji jest szybkie udziesięciokrotnienie albo nawet ustokrotnienie liczby zdolnych do walki politycznej przedstawicieli mas pracujących i uciskanych, dotychczas pogrążonych w apatii

http://www.marxists.org/polski/lenin/1920/04/lewicowosc/09.htm

Odwrotnie możne powiedzieć, że w czasie spokoju społecznego liczba zdolnych do walki politycznej przedstawicieli mas pracujących maleje. W szczególnych wypadkach może dojść do tego że na "froncie" zostanie jedynie garstka intelektualistów plus pewne koterie z marginesu społecznego szukające towarzyskiego spełnienia się. Taką sytuację mieliśmy właściwie przez całą III RP. Obraz nędzy i rozpaczy.

Na radykalnej lewicy mamy i mieliśmy - sekty trockistowskie, grupki anarchistów ewentualnie inne tego typu kilkuosobowe byty. Plus resztki wymierających stalinowców z KPP, plus charytatywa czyli Piotr Ikonowicz który ze swoją charyzmą i funduszami byłego posła nie potrafił zbudować niczego lepszego.

Gdyby istniała jedna i genialna ścieżka do zbudowania w Polsce partii robotniczej z prawdziwego zdarzenia, do aplikacji "od zaraz", to ktoś by już na to wpadł. Problem w tym że takiej ścieżki nie ma, bo mała grupka osób bez żadnych wpływów politycznych nie może kształtować dynamiki walk klasowych według swojego widzi-mi-się. Czynnik obiektywny pozostaje więc poza kontrolą i należy sobie to uświadomić.

To co udało się osiągnąć w ramach PPP udało się osiągnąć dzięki związkowi, a nie dzięki działaczom "w terenie" nie powiązanych organicznie z aktywem związkowym. Sukcesy polityczne tych ostatnich są bowiem bliskie zera. PPP nie funkcjonuje bowiem w swojej własnej rzeczywistości alternatywnej, ale w tych samych "nędznych" i "rozpaczliwych" polskich realiach, przeoranych spuścizną stalinizmu i zerwaniem ciągłości ruchu robotniczego, co polska radykalna lewica.

Dopiero w przypadku kiedy w związku z ewentualnymi masowymi protestami do ruchu napływać zaczną normalnie funkcjonujące jednostki dla których polityka nie jest wyrazem ich ego ale dobrze rozumianego klasowego interesu bądź też przekonania o niereformowalności kapitalizmu, to coś może w tym temacie się zmienić na lepsze.

 
Portret użytkownika dos
 #

"Jeśli dla szanownego przedmówcy fakt że "normalni ludzie pracują" jest burżuazyjnym aksjomatem to ja nic nie pomogę. Mogę polecić co najwyżej do czytania dzieła Marksa "Praca najemna i kapitał", "Płaca cena i zysk" czy wreszcie "Kapitał". Dla bardziej początkujących polecam "Marksizm w działaniu" Chrisa Harmana."

Gdzie napisałem że: <"normalni ludzie pracują" jest burżuazyjnym aksjomatem> przecież przecinasz zdanie na pół i cytujesz to co Ci pasuje. To normalne?

"Totalnie nie rozumiesz różnicy między "istnieniem partii" - czyli reprodukcją już istniejących struktur a "budowaniem partii". Na co doradzić mogę tylko, abyś wziął korepetycje z czytania ze zrozumieniem."

Na korepetycje nie chodzę od szkoły powszechnej. A wprowadzanie podziałów takich jest bezmyślne.

W roku X roku kiedy bylo duzo strajkow, wg. tresa mozna:
- budowac,
- istniec,
- reprodukowac istnienie partii,

W roku XY kiedy strajkow bylo mniej, eksmitowano tylko jednostki ktore zaczynaly pic:), wg. tresa mozna:

- istniec,
- budowac nie mozna,
- Reprodukowac moze mozna moze nie,

Nie widzisz że próbujesz zrobić z marksizmu scholastyczną naukę? I to taką naukę którą nie jak wg. Engelsa należy studiować tylko okuć parę tezy i dodawać na bieżąco konteksty polityczne.

"Odwrotnie możne powiedzieć, że w czasie spokoju społecznego liczba zdolnych do walki politycznej przedstawicieli mas pracujących maleje."

Posłuchaj zanim czytałeś tego Harmana którego mi polecasz, czytałem sobie kilka książek o rewolucji 1905-1907. Jeśli ktoś woli powieści to może zamiast "Dzieje jednego pocisku".

SDKPiL czy PPS zmalały kilkunastokrotnie po rewolucji:

a) ale większość klasy robotniczej była świadoma istnienia takiego ruchu "jakby co",

b) oprócz inteligentów czy lumpenproletariuszy (do których tow. ma nieuzasadnione jakieś żale chyba) w takiej partii są też najbardziej świadomi klasowo (bo nie walczą o samą michę a dalej są w partii)

Dodatkowo tow. tres pisze o okresie rewolucyjnym jakby okres rewolucyjny od 1905 roku musiał być podobny itp. itd.

Po 1907 i innych upadłych rewolucjach konieczna była ucieczka, konspiracja, odplyw od ruchu zeby zapobiec represjom. W warunkach liberalniejszych niż Carat i inne kraje Świętego Przymierza może być to co innego.

Np. jedna z czołowych grup zbrojnego ruchu oporu w Norwegii- komuniści stali się tak popularni że w 1945 święcili tryumfy wyborcze.

"W szczególnych wypadkach może dojść do tego że na "froncie" zostanie jedynie garstka intelektualistów plus pewne koterie z marginesu społecznego szukające towarzyskiego spełnienia się. Taką sytuację mieliśmy właściwie przez całą III RP."

To jest zasadniczy kłopot. Zamiast analizy klasowej jakieś psychologizowanie, tworzenie aksjomatów z pojedynczych zaobserwowanych przypadków.

Czy naprawdę uważasz że Leninowi się powiodło bo bolszewicy byli kozakami a polskim lewakom się nic nie udało bo to dupy i frajerzy?

W ogóle rozumiesz słowo koteria? Bo wyrażenie "koterie z marginesu społecznego" temu przeczy. Coś jak lumpenproletariacki salon.

"Dopiero w przypadku kiedy w związku z ewentualnymi masowymi protestami do ruchu napływać zaczną normalnie funkcjonujące jednostki dla których polityka nie jest wyrazem ich ego ale dobrze rozumianego klasowego interesu bądź też przekonania o niereformowalności kapitalizmu, to coś może w tym temacie się zmienić na lepsze."

Czyli na dzień dzisiejszy to ruch lewicowy jest do dupy bo to ludzie nienormalni. W związku z czym tzw. "normalny człowiek" powinien iść zapierdalać i cieszyć się że ma taką zajebistą możliwość zapierdalania.

"To co udało się osiągnąć w ramach PPP udało się osiągnąć dzięki związkowi, a nie dzięki działaczom "w terenie" nie powiązanych organicznie z aktywem związkowym. Sukcesy polityczne tych ostatnich są bowiem bliskie zera. "

Niestety powiem tak: za mało na ten temat wiesz żeby Twoje kategoryczne sądy na ten temat były brane w 100% na poważne.

Cały czas przez polemikę przebija:

- personalny nieutulony żal,

- myślenie na zasadzie czekający w korku w drodze do pracy w WWA mieszkaniec Kobyłki któremu drogę blokuje demonstracja związkowców: "Do roboty nieroby!"

 

Społeczność

Dobry kułak