Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 15 gości.

Lew Trocki: Marksizm wobec terroryzmu

Trocki30

Nasi wrogowie klasowi mają zwyczaj narzekać na nasz terroryzm. Nie bardzo wiadomo co przez to rozumieją. Chcieliby zaliczyć do terroryzmu wszelką działalność proletariatu wymierzoną w interesy jego wrogów klasowych.

W ich oczach strajk jest główną metodą terrorystyczną. Groźba strajku, organizowanie pikiet strajkowych, bojkot ekonomiczny pracodawcy-właściciela niewolników, bojkot moralny zdrajcy, który wyszedł z naszych własnych szeregów - mówią, że to wszystko jest terroryzmem. Jeśli rozumie się przezeń wszelkie działanie wywołujące lęk wroga klasowego lub wyrządzające mu szkodę, to oczywiście wszelka walka klasowa nie jest niczym innym niż terroryzmem. W takim razie chciało by się jeszcze tylko wiedzieć, czy politycy burżuazyjni mają prawo wylewać kubły swojego oburzenia moralnego na terroryzm proletariacki, podczas gdy cały ich aparat państwowy ze swoim prawem, policją i armią jest tylko aparatem terroru kapitalistycznego!

Należy jednak stwierdzić, że gdy zarzucają nam uprawianie terroryzmu, starają się, nie zawsze świadomie, nadać temu terminowi węższe, ściślejsze znaczenie.

W ścisłym znaczeniu tego słowa na przykład uszkodzenie maszyny przez robotników byłoby terroryzmem. Zabójstwo przedsiębiorcy, grożenie podpaleniem fabryki czy zabiciem jej właściciela, próba zabójstwa z rewolwerem w ręce ministra - to wszystko są akty terrorystyczne w pełnym i prawdziwym znaczeniu tego słowa. Lecz ten, kto ma wyobrażenie o prawdziwej naturze socjaldemokracji międzynarodowej, powinien wiedzieć, że zawsze i nieubłaganie była przeciwna tego rodzaju terroryzmowi. Dlaczego? Tylko robotnicy przemysłowi lub rolni mogą „terroryzować” grożąc strajkiem lub rzeczywiście strajkując. Społeczne znaczenie strajku bezpośrednio zależy od dwóch czynników. Pierwszy - to znaczenie przedsiębiorstwa lub branży, które są objęte strajkiem. Drugi - to poziom organizacji i dyscypliny strajkujących robotników oraz ich gotowości do działania. Tak jest zarówno w przypadku strajków politycznych, jak i ekonomicznych. Strajk to metoda walki, która bezpośrednio wynika z produkcyjnej roli proletariatu w społeczeństwie nowoczesnym.

Po to, aby się rozwijać, system kapitalistyczny potrzebuje nadbudowy parlamentarnej. Ponieważ jednak nie może zamknąć nowoczesnego proletariatu w getcie politycznym, prędzej czy później musi pozwolić robotnikom na zasiadanie w parlamencie. We wszystkich wyborach przejawiają się: masowy charakter proletariatu i poziom jego dojrzałości politycznej - dwie właściwości, które również są określone przez jego rolę społeczną, a przede wszystkim rolę produkcyjną.
W strajku, podobnie jak w wyborach, metoda, cel i wynik walki zależą od roli społecznej i siły proletariatu jako klasy.

Tylko robotnicy mogą strajkować. Zrujnowani przez fabrykę rzemieślnicy, chłopi, których wody zanieczyściła fabryka, lub żądny grabieży lumpenproletariat mogą zniszczyć maszyny, podłożyć pod fabrykę ogień czy zamordować jej właściciela.
Tylko świadoma i zorganizowana klasa robotnicza może wysłać do parlamentu swoją silną reprezentację po to, aby broniła interesów proletariackich. Natomiast do zabicia na ulicy jakiegoś dygnitarza nie potrzeba mieć za sobą zorganizowanych mas. Formuła produkcji materiałów wybuchowych jest w zasięgu wszystkich i wszędzie można znaleźć browning. W pierwszym przypadku chodzi o walkę społeczną, której metody i środki koniecznie wynikają z natury istniejącego ładu społecznego, a w drugim o czysto mechaniczną, identyczną wszędzie - zarówno w Chinach, jak i we Francji - ripostę, bardzo rzucającą się w oczy (śmierć, eksplozja itd.), ale zupełnie nieszkodliwą dla ładu społecznego.

Nawet mało znaczący strajk ma konsekwencje społeczne: wzrost zaufania robotników do samych siebie, umocnienie związków zawodowych, a często nawet postęp w dziedzinie techniki produkcji. Zabójstwo właściciela fabryki powoduje jedynie skutki o charakterze policyjnym lub pozbawioną wszelkiego znaczenia społecznego zmianę właściciela. To, czy nawet „udany” zamach terrorystyczny wywoła zamieszanie wśród klasy panującej, czy nie, zależy od konkretnych warunków politycznych. W każdym razie to zamieszanie może być tylko krótkotrwałe; państwo kapitalistyczne nie opiera się na ministrach i nie ulega zniszczeniu wraz z nimi. Klasy, którym służy, zawsze znajdą kogoś, kto zastąpi zabitego ministra; mechanizm pozostaje nienaruszony i nadal działa.
Natomiast zamieszanie, jakie zamach terrorystyczny wywołuje wśród mas robotniczych, jest znacznie głębsze. Jeśli do osiągnięcia celu wystarczy uzbroić się w rewolwer, to po co stawiać na wysiłki walki klasowej? Jeśli po to, aby przeszyć szyję wroga i go zabić, wystarczy trochę prochu strzelniczego i ołowiu, to po co organizacja klasowa? Jeśli wysoko postawione osobistości można przestraszyć hukiem bomb, to po co partia? Jeśli z galerii parlamentu łatwo można dosięgnąć ławę ministrów, to po co wiece, agitacja wśród mas i wybory?

Naszym zdaniem terror indywidualny jest nie do przyjęcia właśnie dlatego, że dewaluuje rolę mas w ich własnej świadomości, każe im pogodzić się z własną bezsilnością i rozglądać się za bohaterem-mścicielem i wyzwolicielem w oczekiwaniu, że któregoś dnia się zjawi i wykona swoje zadanie. Anarchistyczni prorocy „propagandy czynu” mogą sobie głosić co zechcą o podniecającym i stymulującym wpływie aktów terrorystycznych na masy. Rozważania teoretyczne i doświadczenie polityczne dowodzą, że dzieje się akurat na odwrót. Im „skuteczniejsze” są akty terrorystyczne i im większy jest ich oddźwięk, tym bardziej ograniczają one zainteresowanie mas samoorganizacją i samokształceniem.

Lecz dym, który wzbił się na miejscu zamachu, się rozwiewa, panika znika, nowy minister zajmuje miejsce zamordowanego, życie wraca do normy i koło wyzysku kapitalistycznego toczy się tak, jak dawniej; tylko represje policyjne stają się okrutniejsze i zuchwalsze. W rezultacie nadzieję i podniecenie, jakie sztucznie wzbudził zamach, zastępuje rozczarowanie i apatia.

Wysiłki reakcji zmierzające do położenia kresu strajkom i masowemu ruchowi robotniczemu w ogóle zawsze i wszędzie kończyły się fiaskiem. Społeczeństwu kapitalistycznemu potrzeba aktywnego, ruchliwego i inteligentnego proletariatu; dlatego nie może trzymać go długo ze związanymi rękami i nogami. Przeciwnie - anarchistyczna „propaganda czynu” wielokrotnie ujawniła, że państwo jest dużo zasobniejsze w fizyczne środki destrukcji i techniczne środki represji niż grupy anarchistyczne.

Jeśli tak, to w takim razie co z rewolucją? Czyżby w takim stanie rzeczy była niemożliwa? Wcale nie. Rewolucja to nie prosty zestaw środków mechanicznych. Rewolucja może wybuchnąć jedynie w wyniku zaostrzenia się walki klas, a jej jedyna gwarancja zwycięstwa wynika ze społecznych funkcji proletariatu. Masowy strajk polityczny, powstanie zbrojne, zdobycie władzy państwowej określają: stopień rozwoju produkcji, przegrupowanie sił klasowych, waga społeczna proletariatu, a wreszcie skład społeczny wojska, ponieważ w okresach rewolucji siły zbrojne są czynnikiem decydującym o losach władzy państwowej.

Socjaldemokracja jest dostatecznie realistyczna na to, aby nie starać się zapobiec rewolucji rozwijającej się na gruncie istniejących warunków historycznych; przeciwnie - z całą świadomością dąży do rewolucji. Lecz w przeciwieństwie do anarchistów i w bezpośredniej walce z nimi socjaldemokracja odrzuca wszelkie metody i środki, których celem jest sztuczne forsowanie rozwoju społeczeństwa i zastępowanie niedostatecznej siły rewolucyjnej proletariatu preparatami chemicznymi.

Zanim terroryzm stał się kategorią walki politycznej, wystąpił w charakterze indywidualnych aktów zemsty. Tak było w Rosji - klasycznej ojczyźnie terroryzmu. Biczowanie więźniów politycznych skłoniło Wierę Zasulicz (1) do wyrażenia powszechnego oburzenia poprzez próbę zamordowania generała Triepowa. Jej przykład zaczęto naśladować w pozbawionych wszelkiej bazy masowej środowiskach inteligencji rewolucyjnej. To, co zaczęło się jako nierozważny akt zemsty, rozwinęło się w latach 1879-1891 w cały system. Fale morderstw popełnionych przez anarchistów w Europie Zachodniej i Ameryce Północnej zawsze były odpowiedzią na jakieś popełnione przez rząd okrucieństwo (otwarcie ognia do strajkujących czy egzekucję przeciwników politycznych). Najważniejszą przyczyną psychologiczną terroryzmu zawsze była szukająca ujścia chęć zemsty.

Nie trzeba podkreślać, że socjaldemokracja nie ma nic wspólnego z tymi płatnymi i sprzedajnymi moralistami, którzy po każdym zamachu terrorystycznym składają deklaracje o „absolutnej wartości” życia ludzkiego. To ci sami, którzy przy innych okazjach i w imię innych wartości absolutnych - takich na przykład, jak honor narodu czy prestiż monarchy - są gotowi wtrącać miliony ludzi w piekło wojny.

Dziś ich bohaterem narodowym jest minister, który w imię najświętszego prawa własności prywatnej każe strzelać do bezbronnych robotników, a jutro, gdy dłonie zdesperowanych robotników zamkną się w pięści lub chwycą za broń, będą oni opowiadać wszelkie możliwe bzdury o niedopuszczalności każdej formy przemocy.

Bez względu na to, co mówią eunuchy i faryzeusze moralności, chęć zemsty jest uprawniona. Świadczy ona o wysokim morale klasy robotniczej, która nie przygląda się indyferentnie ani biernie temu, co się dzieje na tym najlepszym ze wszystkich świecie. Zadanie socjaldemokracji nie polega na tłumieniu niezaspokojonego pragnienia zemsty, lecz na jego coraz większej intensyfikacji, pogłębianiu i kierowaniu przeciwko rzeczywistym przyczynom wszelkiej niesprawiedliwości i podłości ludzkiej.

Jeśli przeciwstawiamy się zamachom terrorystycznym, to tylko dlatego, że zemsta indywidualna nas nie zadowala. Porachunki, jakie mamy do załatwienia z systemem kapitalistycznym, są zbyt poważne, aby rachunek wystawiać jakiemuś urzędnikowi zwanemu ministrem. Nauczyć się postrzegania wszystkich zbrodni przeciwko ludzkości, wszystkich zniewag wobec ludzkiego ciała i ducha, jako zdeformowanych narośli i przejawów istniejącego systemu społecznego, po to, aby skierować wszystkie nasze siły na zbiorową walkę z tym systemem - oto kierunek, na którym palące pragnienie zemsty powinno znaleźć swoją najwyższą satysfakcję moralną. (2)

Artykuł ukazał się w Der Kampf (Wiedeń), czasopiśmie Socjaldemokratycznej Partii Robotniczej Austrii,
z listopada 1911 r.

________________________________________
Przypisy:

1 Wiera Zasulicz (1849-1919) - uczestniczka ruchu rewolucyjnego lat 60. XIX w., więziona i skazana na zesłanie, od 1875 r. działała w ruchu narodnickim i dokonała nieudanego zamachu na gen. F. Triepowa. Sądzona i uniewinniona, od 1879 r. działała w organizacji narodnickiej Czornyj Pieriedieł. Po zerwaniu z narodnictwem, w 1883 r. w Szwajcarii weszła w skład marksistowskiej grupy Wyzwolenie Pracy i tłumaczyła dzieła Marksa i Engelsa. Później współpracowała z Iskrą, a po II Zjeździe SDPRR (1903) należała do grona przywódców mienszewików. (Przyp. red.)

2 „Do tego artykułu, który terrorystycznemu awanturnictwu przeciwstawia metodę przygotowania proletariatu do rewolucji socjalistycznej, również dziś, po dwudziestu trzech latach, nie miałbym nic do dodania”, napisał Trocki komentując zabójstwo Siergieja Kirowa w grudniu 1934 r. przez działacza komsomolskiego Leonida Nikołajewa. Przy tej okazji powrócił ponownie do refleksji o terroryzmie pisząc: „Jedynie liczący na łatwowierność głupców oszuści polityczni mogą podrzucać Nikołajewa Opozycji Lewicowej czy choćby grupie Zinowjewa istniejącej w latach 1926-1927. Terrorystyczną organizację młodzieży komunistycznej zrodziła nie Opozycja Lewicowa, lecz sama biurokracja i jej rozkład wewnętrzny. Terroryzm indywidualny jest w istocie odwrotnością biurokratyzmu. To prawo jest znane marksizmowi nie od wczoraj. Biurokratyzm nie dowierza masom i sam usiłuje je zastąpić. Tak samo postępuje terroryzm - chce uszczęśliwić masy bez ich współudziału. Biurokracja stalinowska stworzyła obrzydliwy kult wodzów, obdarzając ich cechami boskimi. Religia «bohaterów» jest również religią terroryzmu, aczkolwiek ze znakiem ujemnym. Nikołajewowie wyobrażają sobie, że wystarczy usunąć kilku przywódców przy pomocy rewolweru, a historia potoczy się w nowym kierunku. Komuniści-terroryści jako formacja ideowa stanowią krew z krwi i kość z kości biurokracji stalinowskiej.” (L. Trocki, „Zabójstwo Kirowa i sytuacja w ZSRR”, Co Dalej? z 31 stycznia 1935 r.)
Polskie tłumaczenie niniejszego pisma ukazało się w trzecim numerze półrocznika Rewolucja.

Artykuł ukazał się na portalu Internacjonalista
www.internacjonalista.pl

Społeczność

USRR