Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 14 gości.

Ryszard Rauba: Polscy komuniści wobec antyfaszystowskiego powstania Schutzbundu w Austrii

Schutzbund

Dr Ryszard Rauba
Zielona Góra

Polscy komuniści wobec antyfaszystowskiego powstania Schutzbundu w Austrii - Z okolicznościowej odezwy Komitetu Centralnego Komunistycznej Partii Polski (KC KPP), Warszawa 16 lutego 1934 r.

Na wstępie niniejszego szkicu tytułem koniecznego – moim zdaniem wprowadzenia do tematu warto oddać tu głos historykowi Janowi Tomickiemu – współautorowi (obok Ireny Koberdowej, Wiesławy Toporowicz oraz Fryderyka Zbiniewicza ) wydanej w 1976 roku pracy zatytułowanej : Międzynarodowy Ruch Robotniczy. Wiek XIX – 1945 (tom 1), w której to zamieścił on niezwykle istotne w interesującym nas tu kontekście austriackim informacje.

Otóż jak zaznaczał Jan Tomicki : „Na początku lat trzydziestych w Austrii zaczęli dochodzić do głosu zwolennicy wprowadzenia dyktatury faszystowskiej (...). Przeciwko tym dążeniom wystąpili austriaccy komuniści i socjaliści. Ci ostatni po proklamowaniu republiki w roku 1918 cieszyli się dużymi wpływami wśród klasy robotniczej i w niektórych środowiskach inteligencji. Ponad półmilionowa Socjaldemokratyczna Partia Austrii, wspomagana przez klasowy ruch zawodowy, zajmowała postawę bardziej bojową aniżeli niemiecka SPD. Kierowana m. in. przez Ottona Bauera, Karla Seitza, Karla Rennera i Juliusa Deutscha, odnosiła ona więcej sukcesów aniżeli socjaliści w innych krajach w walce o polepszenie warunków bytowych klasy robotniczej, ubezpieczenia socjalne, rozwój spółdzielczości robotniczej i taniego budownictwa mieszkaniowego itp. Jej przywódcy głosili możliwość pokojowego przejścia od kapitalizmu do socjalizmu.

Dysponując znaczną liczbą mandatów w parlamencie (około 40 %) i kierując organami samorządowymi w Wiedniu, Linzu i innych miastach, socjaliści austriaccy stanowili w latach dwudziestych siłę polityczną skutecznie odpierającą ataki zwolenników faszyzmu. Partia miała przy tym do dyspozycji szeroko rozbudowaną własną organizacje paramilitarną - Schutzbund, powołany do ochrony lokali, wieców i pochodów socjaldemokratycznych przed atakami bojówek partii prawicowych, szczególnie zaś Heimwehry, której szeregi tworzyli głównie nacjonaliści i faszyści.

Silna pozycja socjaldemokracji austriackiej została jednak zachwiana w latach wielkiego kryzysu gospodarczego. Podobnie jak w Niemczech, w Austrii narastało rozczarowanie do systemu demokracji parlamentarnej, którego rzecznikami byli socjaldemokraci.

Wobec osłabienia pozycji partii socjaldemokratycznej i coraz większego niezadowolenia mas, które mogło przerodzić się w wystąpienia antykapitalistyczne, ugrupowania prawicowe przeszły do kontrofensywy, dążąc do przechwycenia władzy i wyeliminowania z życia politycznego komunistów i socjalistów. W maju 1932 roku na czele rządu austriackiego stanął Engelbert Dollfuss – działacz Partii Chrześcijańsko – Społecznej i zwolennik dyktatury faszystowskiej, a we wrześniu 1933 roku w wyniku reorganizacji gabinetu wicekanclerzem został Emil Fey – przywódca Heimwehry.

Rząd Dollfussa szybko wkroczył na drogę faszyzacji kraju, czerpiąc wzory z doświadczeń Mussoliniego (...). Już w marcu 1933 roku ograniczył do minimum kompetencje parlamentu, dokonując faktycznego zamachu stanu i rozpoczynając rządy za pomocą dekretów nadzwyczajnych. Dekretem z dnia 26 maja 1933 roku zdelegalizowano Komunistyczną Partię Austrii, zniesiono także wolność prasy i zgromadzeń i systematycznie likwidowano zdobycze socjalne klasy robotniczej. W dniu 31 marca 1933 roku Dollfuss zarządził rozwiązanie Schutzbundu.

Wobec tych posunięć kierownictwo partii socjaldemokratycznej i Wolnych Związków Zawodowych zagroziło proklamowaniem strajku generalnego. Zarazem jednak Karl Renner, Karl Seitz i inni przywódcy partyjni, stosując taktykę ustępstw, podjęli próbę pertraktacji z Dollfussem. Natomiast działająca w podziemiu Komunistyczna Partia Austrii wezwała masy do zdecydowanego oporu, przestrzegając przed błędami popełnionymi przed paru miesiącami przez niemiecką socjaldemokrację.

Dollfuss nie podjął rozmów z socjaldemokratami, natomiast w styczniu 1934 roku bojówki faszystowskiej Heimwehry przepuściły atak na lokale partyjne. Rozbijano drukarnie, dokonywano rewizji w dzielnicach robotniczych w poszukiwaniu broni, usuwano socjalistów z samorządów i kas chorych. Szczególnie napięta sytuacja wytworzyła się w Wiedniu i Linzu, gdzie partia socjaldemokratyczna miała bardzo silne wpływy.

Wobec wtargnięcia policji i bojówek Heimwehry w dniu 12 lutego 1934 roku do Domu Robotniczego SPA w Linzu schutzbundowcy żywiołowo stawili zbrojny opór. Zacięta walka na ulicach miasta trwała dwa dni i dopiero po użyciu artylerii faszyści zdołali pokonać schutzbundowców. Wieść o powstaniu Schutzbundu w Linzu szybko rozeszła się po kraju. W nocy z 12 na 13 lutego rozpoczęły się krwawe walki w dzielnicach robotniczych w Wiedniu. Ponad 25 000 schutzbundowców, z którymi współdziałali komuniści, odpierało ataki wojska, policji i oddziałów Heimwehry. Walczono niemalże o każdy dom. Socjalistyczna kolonia mieszkaniowa im. Karola Marksa, licząca około 5000 mieszkańców, stała się obiektem ataku artylerii i lotnictwa. Obroną Schutzbundu dowodził jeden z czołowych działaczy partii socjaldemokratycznej – Julius Deutsch.
Powstańcy nie zostali przygotowani przez kierownictwo partyjne do zbrojnej konfrontacji z faszyzmem. Słabo uzbrojeni, stanęli do nierównej walki, usiłując stawić czoła dobrze wyszkolonej i uzbrojonej regularnej armii, policji i oddziałom Heimwehry. Ponadto dawał się odczuć brak koordynacji działań powstańców Linzu, Wiednia i Grazu, gdzie również wybuchło powstanie.

Faszyści szybko zlikwidowali opór schutzbundowców. Podczas walk zginęło ponad 1000 osób, a około 5000 zostało rannych. Wyrokiem sądu wojennego wielu uczestników powstania skazano na śmierć, zaś około 10 000 wtrącono do obozów koncentracyjnych. Otto Bauer, Julius Deutsch i inni działacze partii socjaldemokratycznej oraz niektórzy schutzbundowcy zdołali schronić się w Czechosłowacji; część z nich wyemigrowała następnie do Związku Radzieckiego.

Po upadku powstania Socjaldemokratyczna Partia Austrii została zdelegalizowana, a Wolne Związki Zawodowe rozwiązane. W kraju umocniła się dyktatura faszystowska” - konstatował Jan Tomicki.

Zbrojne, antyfaszystowskie powstanie socjaldemokratycznego Schutzbundu bezwarunkowo poparte przez zepchniętych do podziemia austriackich komunistów zostało krwawo w bezwzględny sposób stłumione po pięciu dniach walk – 16 lutego 1934 roku. W tym właśnie dniu działający wówczas w głębokiej konspiracji Komitet Centralny Komunistycznej Partii Polski będąc pod ogromnym wrażeniem austriackich wydarzeń i w pełni solidaryzując się z bohaterskimi robotniczymi powstańcami – swoimi klasowymi braćmi z Linzu, z Wiednia oraz z Grazu wystosował wówczas bardzo krótką acz nad wyraz wymowną w swojej treści okolicznościową odezwę do : „Robotników! Chłopów! Żołnierzy!”.

W jej pierwszym akapicie z wyczuwalnym co ważne po dziś dzień szczerym podziwem i jednocześnie głębokim szacunkiem dla austriackich proletariuszy, którzy podjęli nierówną walkę z faszystowskimi siepaczami E. Dollfussa stwierdzano: „Masy pracujące Austrii powstały. Robotnicy, socjaldemokracji i komuniści we wspólnym froncie walczą na barykadach Wiednia, Linzu i innych miast Austrii przeciw zbrodniczym rządom faszyzmu”.

W drugim z kolei akapicie odezwy ówcześni polscy komuniści w pełni świadomi faktu, iż faszyzm w wydaniu austriackim oprócz tego, że był wulgarnie wręcz prymitywnie klerykalny był także przy tym zdecydowanie tworem skrajnie patologicznym, wybitnie reakcyjnym, z gruntu antyrobotniczym i całkowicie bandyckim jeżeli chodzi o metody działania nie omieszkali podkreślić tu w związku z tym, że: „Rząd Dollfussa pławi się w krwi robotniczej. Skierował przeciw rewolucji armaty najcięższego kalibru, miotacze min, samochody i pociągi pancerne. Przez tę krew robotniczą chce stworzyć najściślejszy, bandycki sojusz z faszyzmem hitlerowskim. Lecz nie zdławił bohaterskich robotników. Walka trwa” - stwierdzali wówczas polscy komuniści pełni wiary w siły tkwiące w austriackim proletariacie.

Dla ówczesnych polskich komunistów kierujących się konsekwentnie cały czas w swojej działalności pomimo wybitnie niesprzyjających im wtedy okoliczności politycznych zasadami szczerego proletariackiego internacjonalizmu było rzeczą aż nazbyt oczywistą ,że: „Walka robotników austriackich jest sprawą proletariatu całego świata. Przeciwko międzynarodowym siłom rozzuchwalonego faszyzmu wystąpił proletariat Austrii z bronią w ręku, budząc zapał i entuzjazm w masach pracujących całego świata” - podkreślali nie ukrywający tu swojego podziwu dla męstwa oraz bohaterstwa robotniczych powstańców polscy komuniści, którzy wyraźnie dawali tu także do zrozumienia czytającym, że z faszyzmem się nie dyskutuje ani też się nie pertraktuje tylko z bronią w ręku skutecznie, stanowczo i zdecydowanie likwiduje się go niczym trucicielskie chwasty.

Jakiekolwiek ustępstwo względem faszyzmu – zdaniem polskich komunistów obserwujących wtedy wydarzenia rozgrywające się w Austrii w ogóle nie wchodziło w rachubę. W grę wchodziła tylko i wyłącznie bezpardonowa walka z nieobliczalnym faszystowskim wrogiem !!!

W okolicznościowej, kompletnie niestety zapomnianej dziś odezwie Komitetu Centralnego Komunistycznej Partii Polski z 16 lutego 1934 roku znalazły się również zdecydowanie niepochlebne w swojej treści swoiście oskarżycielskie uwagi wyrażone pod adresem ówczesnego kierownictwa austriackiej socjaldemokracji. Ówcześni polscy komuniści zarzucali mu przede wszystkim przyjęcie w okresie bezpośrednio poprzedzającym powstanie lutowe i następnie w dniach jego trwania z gruntu niewłaściwej – ich zdaniem bo wybitnie kunktatorskiej, wyczekującej i mało zdecydowanej postawy wobec krwawej i bezwzględnej ofensywy podjętej przez austriackich faszystów pod wodzą skrajnego klerykała „wiernego syna Kościoła” - E. Dollfussa. W tej kwestii stwierdzano z odczuwalną goryczą, że: „Wodzowie socjaldemokracji nie dopuścili do strajku kolejowego, do przerwania komunikacji, by uniemożliwić faszyzmowi przerzucanie transportów wojsk i Heimwehry, starali się nie dopuścić do masowych demonstracji ulicznych, chcąc bohaterskich robotników walczących na barykadach izolować od wielotysięcznych tłumów, utrudniając jednocześnie bratanie sie wojska z rewolucją” oraz, że : „wodzowie socjaldemokracji austriackiej pozostali wierni sobie nawet w tych chwilach, gdy robotnicze kadry socjaldemokracji zdobywały się na największe bohaterstwo”. Zdaniem ówczesnych polskich komunistów ewidentny brak stanowczości wobec faszystowskiej ofensywy otwarcie okazany ze strony kierownictwa austriackiej socjaldemokracji zrobił niestety swoje. Strach wziął górę. Choć można było – zdaniem polskich komunistów zachować się zgoła inaczej.

Polscy komuniści stawiali tu sprawę jasno – na całej linii zawiodło kierownictwo SPA, ale nie masy robotnicze !!!
W związku z powyższym w końcowej części bardzo krótkiej jak już zaznaczono odezwy z 16 lutego 1934 roku Komitet Centralny Komunistycznej Partii Polski oświadczał z pełną powagą wszystkim czytelnikom: „My, komuniści, wzywamy proletariat całej Polski , by w dniu 19 lutego na powstanie w Austrii odpowiedział powszechnym strajkiem pod hasłami solidarności z robotnikami austriackimi, by potężnymi demonstracjami ulicznymi wyraził gotowość do walki, by dzień 19 lutego stał się krokiem naprzód na drodze do strajku powszechnego w całym kraju przeciwko faszystowskim ustawom antyrobotniczym, przeciw faszystowskiej konstytucji, przeciw całej zbrodniczej polityce faszyzmu” - stwierdzali bez ogródek w swojej odezwie ówcześni polscy komuniści konsekwentnie potępiający i piętnujący od samego początku w bezkompromisowy sposób w całej rozciągłości wyraźnie faszystowski i tym samym uzurpatorski, antyrobotniczy i skrajnie antydemokratyczny styl i metody sprawowania władzy w II RP przez sanacyjną ekipę intelektualnie ograniczonych „misjonarzy” w mundurach z J. Piłsudskim na czele.

Bardzo krótka okolicznościowa „austriacka” odezwa KC KPP z 16 lutego 1934 roku kończyła się następującą i tu rzecz warta podkreślenia wyjątkowo radykalną w swojej politycznej wymowie i swoiście bojową konstatacją. Mianowicie ówcześni polscy komuniści zainspirowani austriackimi wydarzeniami stwierdzali, że : „Powstanie w Austrii jest dla proletariatu Polski wielką nauką i wskazuje ono, że tylko zbrojne powstanie robotników, chłopów, żołnierzy, pod wodzą KPP, zorganizowane na wzór Rewolucji Listopadowej 1917 roku, zdoła obalić rządy zbrodniarzy faszystowskich”.

Dziś gdy mija 79 lat od tamtych tragicznych wydarzeń, my – ludzie ideowej, antykapitalistycznej lewicy zachowując te wydarzenia w pamięci i tym samym będąc w pełni świadomi ewidentnie szkodliwego, wstecznego, antyintelektualnego, antyludzkiego, antyspołecznego, kryminalnego i wyjątkowo zbrodniczego charakteru unurzanej we krwi wielu milionów niewinnych ofiar ludzkich ideologii faszystowskiej występującej jak pokazała historia XX wieku w różnych często przerażająco pokracznych, obrzydliwych i kuriozalnych formach i odmianach winniśmy w związku z powyższym nadal zachowywać bezwzględnie cały czas, nieustannie należytą trzeźwość i jasność umysłu, zdrową antyfaszystowską czujność oraz absolutnie unikać jakiejkolwiek politycznej naiwności czy też kunktatorstwa tak jak czynili to konsekwentnie i uparcie przedwojenni polscy komuniści. Jest to w obecnie panującej niebezpiecznie kryzysowej dobie bezdyskusyjnie i bezwarunkowo nasz moralnie i politycznie w pełni uzasadniony socjalistyczny obowiązek. Obowiązek, od którego nikt nie może nas zwolnić. Pamiętajmy o tym !!! Żadnych ustępstw wobec faszystowskiej zarazy!!!

Społeczność

Sierp i młot