Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 14 gości.

Straże pożarne – czy należycie utrzymywane?

OSP

4 maja to Dzień Strażaka, zwany również Dniem Straży Pożarnej. To okazja do przyjrzenia się, w jakim stanie są straże pożarne w Polsce.

Strażacy to grupa ciesząca się największym zaufaniem Polaków. Czy duża popularność straży pożarnych przekłada się na ich właściwe doposażenie, aby mogli działać sprawnie? Niekoniecznie.

O ile w miastach pieczę trzyma Państwowa Straż Pożarna i ochrona przeciwpożarowa jest w miarę na dostatecznym poziomie, o tyle na wsiach jest z tym znacznie gorzej. Ochotnicze straże pożarne wchodzące w skład Krajowego Systemu Ratowniczo-Gaśniczego utrzymują wymagane minimum. Znacznie gorzej sytuacja wygląda w strażach nie wchodzących w skład KSRG.

W jednostkach tych brakuje funduszy nawet na podstawowe utrzymanie. Wiele z tych jednostek to jednostki typu „M”, nie posiadające wozu gaśniczego a jedynie motopompę, przewożoną np. samochodem marki Żuk, jak OSP Cieminko. Tego typu jednostki notują co najwyżej kilka wyjazdów w roku, ich działalność ogranicza się do działalności społecznej. OSP Niepruszewo swoją remizę ma w prowizorycznie urządzonym budynku gospodarczym. OSP Ostre aby sfinansować zakup używanego wozu musiała zbierać złom. Takie przypadki nie są odosobnione, w podobnej sytuacji jest mnóstwo jednostek ochotniczych straży pożarnych.

OSP Borne Sulinowo jako samochód operacyjny przyjęło Polskiego Fiata 126p „Malucha”, a ich gaśnicza Tatra ma 35 lat. Do OSP zazwyczaj trafia sprzęt wycofywany z PSP, a nawet pojazdy wycofane ze Straży Granicznej, Służby Więziennej czy Policji. Sprzęt OSP ma czasem po kilkadziesiąt lat. W służbie znajdują się np. byłe armatki wodne Hydromil 2 pamiętające ZOMO.

Stary sprzęt nie byłby problemem, gdyby były środki na bieżące jego utrzymanie i remonty. A na to brakuje. Niektóre jednostki z powodu braku środków na naprawę są uziemione i nie mają czym jeździć.

W przeszłości jednostek ochotniczej straży pożarnej było więcej. Na wsiach często były tworzone przez państwowe gospodarstwa rolne. Te zostały zlikwidowane wraz z PGR-ami. Jak widać, destrukcja trwa nadal.

Utrzymywaniem ochotniczych straży pożarnych zajmują się gminy. Brakuje scentralizowanych działań mających na celu właściwe utrzymywanie wszystkich jednostek OSP, niezależnie od zamożności gminy. Tymczasem strażacy-ochotnicy bywają nieocenieni. Bez nich system ochrony przeciwpożarowej załamałby się, bo zawodowe straże pożarne nie podołałyby. Straże ochotnicze zazwyczaj są pierwsze w miejscu zdarzenia. W środkach masowego przekazu czasami słyszy się o bohaterskich czynach strażaków-ochotników. Ale do rozwiązania problemu finansowania ochotniczych straży pożarnych nikt się nie kwapi.

Wiadomość autorstwa Mariusza W.

Społeczność

jednolity front