Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 14 gości.

14.09.2013 - 80 tysięcy związkowców protestowało na ulicach Warszawy

Demonstracja związkowa w Warszawie 14 września 2013

14 września 2013 około 80 tysięcy związkowców z "Solidarności", OPZZ i FZZ przemaszerowało ulicami Warszawy we wspólnym proteście przeciwko polityce rządu i antypracowniczym zmianom w Kodeksie Pracy. Była to zdecydowanie największa demonstracja związkowa od lat. W proteście uczestniczyły także komisje związkowe "Sierpnia 80" ze Świdnika i Bełchatowa.  Demonstracja ciągnęła się na długości około 2,5 km z placu Trzech Krzyży, ulicami Nowy Świat i Krakowskie Przedmieście na plac Zamkowy.

Na plus dla organizatorów trzeba zaliczyć fakt, że tego dnia związki zawodowe były razem, w odróźnieniu od poprzednich demonstracji, bez burżuazyjnych politykierów.
 Niestety, co słusznie wytknęli związkowcy z "Sierpnia 80", demonstracja ta nie była demonstracją strajkową ale  wycieczką 80 tysięcy działaczy związkowych z kraju do stolicy, zorganizowaną w sobotę, a więc bez szkody dla kapitału. Od tej formuły, do szumnie zapowiadanego strajku generalnego jeszcze daleka droga, wręcz lata świetlne.

 
Najgorsza od lat sytuacja na rynku pracy i bezprecedensowy atak burżuzazji na prawa pracownicze w postaci zniesienia 8-godzinnego dnia pracy, powodują, że ludzie pracy nie mają nic do stracenia. Ważnym wydarzeniem w ostatnim roku, był marcowy strajk generalny na Śląsku, pierwszy od ponad 30 lat. Śląski sukces pokazuje, że klasa robotnicza może się zjednoczyć w walce o swoje prawa. Najskuteczniejszą metodą walki z kapitalistami jest jednak nie spacer po Krakowskim Przedmieściu w sobotę, ale STRAJK GENERALNY. 
 
Na to jednak liderów zbiurokratyzowanych największych central nie stać, pozostaje jednak liczyć, że ugną się oni pod presją klasy robotniczej, która ma dość odbierania im podstawowych zdobyczy socjalnych.
 

Portret użytkownika Roger
 #

Strona rządowa mówi o 100 tysięcznej manifestacji. Organizatorzy szacują udział nawet 200 tysięcy demonstrantów. Chwała organizatorom za wielkie osiągnięcie!W tym kontekście razi osobista nieobecność Bogusława Ziętka i brak poparcia WZZ Sierpień 80 udziału w protestach. Przy braku solidarności strajku generalnego nie przeprowadzimy.

 
Portret użytkownika tres
 #

"Sierpień 80", co prawda bez przewodniczącego na trybunie,  brał udział w protestach, wystarczy spojrzeć na zdjęcia wyżej na których są związkowcy "Sierpnia". Co prawda nie oficjalnie, ale "oddolnie", 14 września do W-wy wybrały się komisje m.in. z PZL Świdnik czy z Bełchatowa (http://1917.net.pl/sites/default/files/images/6_0.jpg).
 
Co do ostatniego zdania - no właśnie - strajk generalny jest bezwzględnie konieczny aby powstrzymać ostatnią bezwzględną ofensywę kapitału, a demonstrację w sobotę - nawet milionową -  kapitał jakoś przełknie i to po nim spłynie jeśli tylko nie odbije się to na jego zyskach. To właśnie "Solidarność" i OPZZ wykazały się brakiem solidarności organizując największą od lat demonstrację związkową w tym kraju przy jednoczesnym zarzuceniu planów strajku generalnego. Naprawdę w kapitalistów może uderzyć tylko strajk generalny, przerywający produkcję w zakładach i odbierający im zyski a nie sobotni spacerek przez stolicę, nawet jakby w pochodzie szło 200 000 osób.
 
Duda i Guz gadali o strajku generalnym ale odwalili fuszerkę na maksa. Co prawda Millera i Kaczora na trybunach nie było i chwała im za to, ale nie zmienia to zasadniczego faktu że strajk generalny miał i mógłby się odbyć a nie odbył się. Sukces w zakresie przeprowadzonej mobilizacji pokazuje że te związki w Polsce wcale nie są tak słabe jak nam się wydaje - tylko biurokracja nawala. Może to efekt długoletniego flirtu "S" i OPZZ z neoliberalnymi koalicjami rządzącymi?
 
  Ziętek, kiedy jesienią zeszłego roku powstał Międzyzakładowy Komitet Protestacyjno-Strajkowy, od razu zabral się do roboty, czego efektem był właśnie strajk generalny 26 marca 2013- co prawda tylko 4-godzinny i w zakresie jednego województwa, ale w obliczu nieustannego cofania się ruchu robotniczego w III RP i tak było to wydarzenie epokowe.

 
Portret użytkownika Roger
 #

Na Śląsku, gdzie jeszcze są resztki przemysłu i zwartej klasy robotniczej doszło do strajku generalnego. Już czas na strajk generalny w całej Polsce. Ale między "już czas" a "zróbmy teraz" jest ogromna różnica. W skali Polski nie ma szansy na zatrzymanie zakładów pracy. Można wyjść na ulicę i zapytać 10 osób, które mają pracę "Czy zastrajkujesz w swoim zakładzie pracy?". Na pewno mniej niż 50% odpowie twierdząco. Dlatego nie można powiedzieć, że przywódcy związkowy odwalili fuszerkę. Najpierw trzeba pokazać dobrą wolę, zdelegitymizować przeciwnika a dopiero potem przedsięwziąć działania ostateczne. Bo zacząć strajk jest stosunkowo łatwo a zakończyć trudno.

 

Ogłoszenia parafialne

Społeczność

che rebel