Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 9 gości.

Wenezuela: Wyciekł plan destabilizacji kraju

Wenezuela

Dziennikarka Ewa Golinger dotarła do dokumentu dowodzącego współpracy wewnętrznych i zewnętrznych przeciwników rewolucji boliwariańskiej w celu destabilizacji kraju. Dokument nosi tytuł "Wenezuelski Plan Strategiczny" i stanowi efekt spotkania w dniu 13 czerwca br. między przedstawicielami Fundacion Internacionalismo Democratico (związanej z b. prezydentem Kolumbii Alvaro Uribe),Fundación Centro de Pensamiento Primero Colombia, USAID, amerykańską firmą FTI Consulting oraz członkami opozycyjnej partii MUD.

Cele dokumentu mają być zrealizowane w ciągu 185 dni od jego podpisania. Cele te wyliczono w 15 punktach i obejmują szereg działań począwszy od "udoskonalenia przekazu" i "propagowania wizerunku ostrego kryzysu w mediach zagranicznych", a skończywszy na "sabotażu (...), zwłaszcza systemu elektrycznego" oraz "tworzeniu sytuacji kryzysowych na ulicach w celu stworzenia warunków do interwencji USA i NATO".

Plan mówi również m.in. o prowadzeniu agitacji antykubańskiej, nawiązaniu współpracy z reakcyjną emigracją kubańską i wenezuelską w USA oraz zwiększeniu środków finansowych dla opozycji i kontaktowanie się z reakcyjnymi wojskowymi w celu zorganizowania puczu lub wspomożenia interwencji zbrojnej.

Opozycja ma wykorzystać kampanię wyborczą w związku z wyborami samorządowymi 8 grudnia do zaostrzenia sytuacji politycznej. Wg dokumentu liczy ona na zdobycie 55% głosów.

Portret użytkownika cinco
 #

Najlepszy przykład, że walka klas to nie teoria spiskowa, a praktyka społeczna.

Swoją drogą - pozwala to też wyodrębnić w polityce - zamiast jak dotychczasowo "lewicę" i "prawicę" - ruch robotniczy i ruch reakcyjny, pro-kapitalistyczny. Siły reprezentujące - w tym wypadku w parlamencie - interesy mas robotniczych i siły starające się zakonserwować i utrzymać wszechwładzę kapitału. Wychodzi więc, że taka opozycja to nic innego, jak łańcuchowe psy nie tyle obcych mocarstw, co wielkich korporacji o globalnym zasięgu - łańcuchowe psy "kupione" przez "właścicieli" tego świata. Ot i "opozycja".

 
Portret użytkownika tres
 #

Sam fakt że krajowa i regionalna prawica paktuje z amerykańskim kapitałem przeciwko rządowi Wenezueli, w najmniejszym stopniu nie rozstrzyga o klasowym charakterze władzy w tym kraju.
O tym może przekonać nas tylko analiza społeczno-gospodarcza samej Wenezueli taka jak w tym tekście. Przy czym poza bieżącym stanem samej struktury władzy i powiązań klas społecznych z nią istotny jest także kierunek zmian. Chavez pokazał (i Maduro także pokazuje) że jego polityka służy robotnikom a nie kapitalistom mimo że nie obalił ostatecznie kapitalizmu i nie ustanowił "dyktatury proletariatu" w pełnym tego słowa znaczeniu. Poparcie udzielone Chavezowi/Maduro przez marksistów opiera się na konkretnej argumentacji a nie w przestrzeganiu jakiegoś abstrakcyjnego schematu. Tutaj przypominam nasz ubiegłoroczny tekst o Chavezie
http://www.1917.net.pl/node/10964
Formowanie się szerokich bloków politycznych jest możliwe także w ramach sprzeczności interesów pomiędzy imperializmami czy pomiędzy kapitalistycznymi państwami. Chociażby w I WŚ mieliśmy Entente i Trójprzymierze, gdzie obie strony prezentowały się poprzez swoją propagandę jako postępowe i proludowe a w tej propagandzie uczestniczyli także tzw. "socjaliści" z II Międzynarodówki nazywani właściwiej przez Lenina "socjalszowinistami".
Ale przykłady można mnożyć - warto wymienić wśród nich ostatnie wydarzenia w Syrii, gdzie mamy dwie walczące strony - z jednej strony Wolna Armia Syryjska, trochę arabskiej lewicy i islamiści z mniej lub bardziej jawnym wsparciem Arabii Saudyjskiej a z drugiej strony "świecki" a w rzeczywistości alawicki reżim Assada wspierany i zbrojony przez putinowską Rosję i popierany przez rozmaite państwa niechętne Ameryce na zasadzie "wróg mojego wroga jest moim przyjacielem" m.in. przez Wenezuelę. Ten podział raczej nie wpisuje się w schemat burżuazja-proletariat, bo obie siły dowodzone są przez różne odłamy narodowej czy imperialistycznej burżuazji a ruch robotniczy nie odgrywa znaczącej roli w samym przebiegu wojny domowej.
 
Stąd też byłbym bardzo ostrożny w wydawaniu takich sądów jak napisał tow.Cinco. Jeśli PSUV porządzi Wenezuelą powiedzmy jeszcze 10 lat to równie dobrze może w sprzyjających warunkach stać się partią typu leninowskiego rządzącą państwem robotniczym albo wyłonić taką partię po przegrupowaniach jak i zaliczyć ostrą woltę w prawo i stać się ciążącą ku neoliberalizmowi socjaldemokracją tłamszącą lewicową opozycję i ruch robotniczy (a istnieją ku temu materialne przesłanki jak choćby obecność w systemie władzy sporej ilości przedchavistowskich burżujów. Podobne (czy nawet bardziej realne - choć rzecz jasna uwarunkowania gospodarcze i historyczne są inne niż w Wenezueli) zagrożenie istnieje co do Kuby
http://www.1917.net.pl/node/18002
http://www.1917.net.pl/node/18005
Mówienie że "opozycja to nic innego, jak łańcuchowe psy nie tyle obcych mocarstw" powinno być zawsze poparte konkretnymi dowodami i klasową analizą bo jak nie jest to przypomina nieco stalinowskie bajki o trockistach-białogwardyjskich karłach na służbie gestapo i mikado.
Dialektyka to nie tylko właściwe rozpoznanie przeciwstawnych sobie sił, ale także dostrzeganie pobocznych sprzeczności i dynamiczna analiza kierunku zmian.

 
Portret użytkownika cinco
 #

Dlatego w tym wypadku chodziło mi o tą konkretną, wenezuelską opozycję. Dowód stoi wyżej, w treści newsa:

Dokument nosi tytuł "Wenezuelski Plan Strategiczny" i stanowi efekt spotkania w dniu 13 czerwca br. między przedstawicielami Fundacion Internacionalismo Democratico (związanej z b. prezydentem Kolumbii Alvaro Uribe),Fundación Centro de Pensamiento Primero Colombia, USAID, amerykańską firmą FTI Consulting oraz członkami opozycyjnej partii MUD.

Poza organizacjami regionalnymi z Ameryki Łacińskiej, są tam też organizacje i nawet firma amerykańska - wszystkie reprezentują opcję neoliberalną.

Generalizowanie byłoby w tym wypadku o tyle szkodliwe, że sami jesteśmy opozycją w kraju kapitalistycznym z neoliberałami przy władzy.

Ale przykłady można mnożyć - warto wymienić wśród nich ostatnie wydarzenia w Syrii, gdzie mamy dwie walczące strony - z jednej strony Wolna Armia Syryjska, trochę arabskiej lewicy i islamiści z mniej lub bardziej jawnym wsparciem Arabii Saudyjskiej a z drugiej strony "świecki" a w rzeczywistości alawicki reżim Assada wspierany i zbrojony przez putinowską Rosję i popierany przez rozmaite państwa niechętne Ameryce na zasadzie "wróg mojego wroga jest moim przyjacielem" m.in. przez Wenezuelę. Ten podział raczej nie wpisuje się w schemat burżuazja-proletariat, bo obie siły dowodzone są przez różne odłamy narodowej czy imperialistycznej burżuazji a ruch robotniczy nie odgrywa znaczącej roli w samym przebiegu wojny domowej.

Z tego powodu też - co czasem się nam wypomina - nie zajmujemy konkretnego stanowiska wobec konfliktu syryjskiego. Ale nie dlatego, że popieramy "rewolucjonistów" z sił pro-NATO-wskich, ale dlatego - jak napisał tow. Tres - że nie ma tam po prostu sił reprezentujących ruch robotniczy. Nie znajdujemy się także w sytuacji, w której potrzebowaliśmy znaleźć sobie jakiegoś sojusznika - jak Wenezuela.

 
Portret użytkownika cuatro
 #

"Dlatego w tym wypadku chodziło mi o tą konkretną, wenezuelską opozycję. (...) Poza organizacjami regionalnymi z Ameryki Łacińskiej, są tam też organizacje i nawet firma amerykańska - wszystkie reprezentują opcję neoliberalną."
 
Tow. Cinco, przeczytaj jeszcze raz, co napisał tow. Tres: 
 
"Sam fakt że krajowa i regionalna prawica paktuje z amerykańskim kapitałem przeciwko rządowi Wenezueli, w najmniejszym stopniu nie rozstrzyga o klasowym charakterze władzy w tym kraju."
 
 On nie negował, że opozycja jest proimperialistyczna. Chodziło o charakter klasowy władzy. To, że rządzi partia robotnicza (pomijając na chwilę "czystość klasową" PSUV) nie przesądza o charakterze klasowym państwa.
 
Na IV Kongresie Kominternu wskazano, że rząd robotniczy może rządzić państwem kapitalistycznym: http://www2.cddc.vt.edu/marxists/history/international/comintern/4th-congress/tactics.htm 
W dokumentach kongresu wyróżniono 5 rodzajów rządów robotniczych:
1) liberalny rząd robotniczy (fabiański),
2) rząd socjaldemokratyczny,
3) rząd robotniczo-chłopski,
4) koalicja socjaldemokratyczno-komunistyczna,
5) prawdziwie proletariacki rząd robotniczy (dyktatura proletariatu).
 
2 pierwsze nie są prawdziwymi rządami robotniczymi tylko zamaskowanymi rządami burżuazyjnymi. 3 i 4 to rządy w sytuacji kryzysowej, (przed)rewolucyjnej. Rządy 1-4 nie zmieniają klasowego charakteru państwa. Upraszczając - Wenezuela to 3-4 i w perspektywie czasu będzie ewoluował w dół lub w górę tej listy. Oczywiście jeśli wojsko nie "ocali demokracji" i/lub NATO nie "sprowadzi wolności". 
 
Z tego powodu też - co czasem się nam wypomina - nie zajmujemy konkretnego stanowiska wobec konfliktu syryjskiego. Ale nie dlatego, że popieramy "rewolucjonistów" z sił pro-NATO-wskich, ale dlatego - jak napisał tow. Tres - że nie ma tam po prostu sił reprezentujących ruch robotniczy.
 
Tow. Tres nie napisał, że "nie ma" tylko, że "nie odgrywa znaczącej roli w samym przebiegu wojny domowej". O oddolnych, ludowych ruchach niezależnych od różnych imperializmów pisaliśmy na portalu:
http://www.1917.net.pl/node/18158
http://www.1917.net.pl/node/18018
http://www.1917.net.pl/search/node/YPG

 

Społeczność

SIERP i MŁOT