Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 20 gości.

CBOS: Poparcie dla rządu wzrosło... do 23%

Platforma Obywatelska - przykład współczesnych "przyjaciół ludu".

Wg badania CBOS w listopadzie, w porównaniu z miesiącem poprzednim, wzrósł do 23% (czyli o 3 punkty procentowe) odsetek zwolenników rządu, jednocześnie odsetek jego przeciwników zmalał do 43% (o 3 punkty procentowe).

Zwolennicy rządu rekrutują się głównie spośród mieszkańców wielkich miast (43%), osób o miesięcznych dochodach per capita powyżej 1500 zł (41%) oraz respondentów usatysfakcjonowanych swoją sytuacją materialną (32%).

W grupach społeczno-zawodowych rząd PO uzyskuje największe poparcie wśród kadry kierowniczej i specjalistów z wyższym wykształceniem (44%) oraz osób pracujących na własny rachunek (35%).

Nie zmieniła się w stosunku do października ocena polityki gospodarczej rządu. 70% ankietowanych uważa, że polityka rządu nie stwarza szans na poprawę sytuacji gospodarczej kraju, przeciwnego zdania jest 20% badanych.

Portret użytkownika Werewolf97
 #

Takie poparcie jest śmieszne, nie wiem czym się chwalą ale zawsze chwyt propagandowy muszą mieć :D Tak samo często słychać o spadającym bezrobociu a tu chodzi przeważnie o setne części procenta.

 
Portret użytkownika tres
 #

Premier doskonale sobie zdaje z tego sprawę, dlatego w odstawkę poszły takie asy Tuska jak Nowak czy Rostowski. Wszystko to skalkulowana gra, aby utrzymać poparcie na poziomie pozwalającym na zwycięstwo wyborcze i współrządzenie w ewentualnej  koalicji z SLD od 2015 roku, jakby PO-PSL nie miało większości.
http://wyborcza.pl/1,75968,14986878,Nowi_ministrowie_maja_miec__power___...
 
http://www.tvn24.pl/ekonomista-wuefista-europoslanka-oto-nowi-ministrowi...
Takie sztuczki są konieczne, aby zachować rownowagę pomiędzy oczekiwaniami elektoratu a oczekiwaniami płatników PO. Gdyby okazało się, że PO przegra wybory, to wielki kapitał musiałby poszukać sobie nowego punktu oparcia i 12 lat wysiłku nad stworzeniem monopartii będącej kapitalistycznym odpowiednikiem PZPR poszłoby na marne. Natomiast gdyby Tusk przekuł swoje słowa o "byciu socjaldemokratą" (http://www.wprost.pl/ar/415604/Tusk-nazwal-sie-socjaldemokrata-Slusznie/, http://nczas.com/publicystyka/coming-out-donalda-tuska-jestem-troche-soc...) w czyn  i nie oznaczałoby to bycie socjaldemokratą a'la Miller to wtedy także wielki kapitał byłby zmuszony poszukać sobie nowego, bardziej zaufanego punktu oparcia.
 
Socjaldemokracja jest potrzebna kapitałowi tylko wtedy jak radykalna lewica jest silna, w celu pacyfikacji nastrojów rewolucyjnych wśród klasy robotniczej.
W III RP roku 2013 socjaldemokracja nie jest kapitałowi do niczego potrzebne dlatego na dziś dzień socjaldemokrata to prawie jak komunista i tu akurat - jeśli chodzi o realpolitik - "prawie" nie robi wielkiej różnicy.
 
Ale na razie, na nieszczęście dla ideowej lewicy, rząd wychodzi obronną ręką ze wszystkich kryzysów i z cichą pomocą pchających się w objęcia pisiorstwa pseudobuntowników od siedmiu boleści -  oportunistów jak Guział,czy Duda, skutecznie wygasza w zarodku wszelki ruch społecznego protestu, nie potrzebując to tego ostrej amunicji ani nawet pałek.

 

Społeczność

Sierp i młot