Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 24 gości.

Bunt w Bośni i Hercegowinie - robotnicy mają dość bandyckiej prywatyzacji

Bośnia i Hercegowina

Wystąpienia przeciwko skutkom rabunkowej prywatyzacji, zamykaniu fabryk i korupcji, które we wtorek zaczęły się w Tuzli, toczą się już w 33 miastach Bośni i Hercegowiny, w tym w Sarajewie i Zenicy. To ruch bez precedensu na obszarze byłej Jugosławii- donosi strona money.pl.
Z Tuzii 6 lutego bunt przeniósł się również na inne miasta. Przerodziły się - jak pisze Al-Dżazira - w wyraz powszechnego niezadowolenia społeczeństwa.

Płoną gmachy administracji rządowej i lokalnej w Sarajewie, Tuzli, Zenicy i Mostarze - podają chorwacki Dnevnik i serbska agencja Tanjug. Prezydent Żivko Budimir wypowiada się na temat tych zdarzeń, że taki bunt od dawna wisiał w powietrzu. Gniew spowodowany rozkradaniem kraju przez prywatne firmy stale rosło ale nikt się tym nie przejmował aż do teraz, kiedy to ludzie wyszli na ulice i niszczą siedziby administracji państwowej.

W stolicy liczącego 3.8 miliona mieszkańców kraju - Sarajewie- jak donoszą lokalne media- demonstranci obrzucili kamieniami policję, podpalili główne drzwi wejściowe do siedziby rządu i wtargnęli do wnętrza. Po chwili z okien gmachu zaczęły lecieć na ulicę rozbijane szyby i wyrzucane meble i telewizory. Policja ostrzelała protestujących gumowymi kulami i z armatek wodnych.

Podobnie działo się w Tuzii gdzie tłum protestujących wiwatował w chwili wyrzucania przez okna siedziby lokalnych władz telewizorów i mebli. Dodatkowo młodsi demonstranci próbowali podpalić gmach prokuratury i komendę policji. Są ranni. W czwartek 130 osób zostało rannych zarówno po stronie demonstrantów jak i policji.
Jeden z przywódców demonstracji, Aldin Sziranović, powiedział, że opozycja domaga się ustąpienia rządu. - Zrujnowali naszą przyszłość. Chcemy, aby odeszli - wołał mówca.

Wiadomość autorstwa tow. Matib'a.

Społeczność

Sierp i młot