Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 17 gości.

Euromajdan w całości jest prawicowy

OlegWiernik.jpg

Wywiad z Olegiem Wiernikiem - przewodniczącym ukraińskiego związku zawodowego »Obrona pracy« (19 lutego 2014 roku)
 
Poniżej przedrukowujemy interesujący wywiad, który ukazał się na stronie internetowej www.pismodalej.pl
 
Widzieliśmy już wiele ruchów protestacyjnych na Ukrainie: studenckie głodówki, akcję »Ukraina bez Kuczmy«, »majdan« pomarańczowy i podatkowy. Na czym polega unikatowość obecnych wydarzeń, czemu są niezwykłe?

Oleg Wiernik: Bezwzględnie należy odnotować ich protestacyjny charakter. Ale, tak jak podczas wydarzeń 2004 roku, opozycja systemowa próbuje, i to z powodzeniem, »osiodłać« Majdan, wykorzystać oddolny, ludowy charakter ruchu, i skierować go w potrzebne jej koryto.
 
Ludzie wyszli na Majdan nawet nie przeczytawszy projektu umowy stowarzyszeniowej z Unią Europejską, której nie podpisał Janukowycz. A umowa jest dość problematyczna. Oprócz strefy wolnego handlu, którą proponuje się rozszerzyć na teren Ukrainy, w zasadzie są już tam tylko banały. Ale jako że ludzie nie znają tego dokumentu, wypadkowa wektorów euro-integracji wydaje im się jakimś wyjściem z pozaprawnej, niekomfortowej sytuacji, w jakiej znajduje się większość mieszkańców Ukrainy. To odwieczne marzenie o jakimś uniwersalnym i szybkim wejściu na nowy poziom życia kojarzy się z proeuropejskim wyborem.
 
Podzieliłbym motywację ludzi na Majdanie. Jedna sprawa to euro-orientacja i pragnienie życia zgodnie z przejrzystymi demokratycznymi normami, które w Europie Zachodniej jednak obowiązują, chociaż daleki jestem od idealizacji przestrzeni prawnej Europy Zachodniej i jej społecznych elementów składowych. Tym niemniej, zasady gry społeczeństwa burżuazyjno-demokratycznego stałyby się krokiem naprzód w porównaniu z sytuacją, jaka była, jest, i być może nadal będzie miała miejsce na Ukrainie w tym wypadku, jeśli procesy eurointegracyjne zostaną powstrzymane. Jest jednak i inny aspekt.
 
Jako lewicowy aktywista ruchu zawodowego muszę wskazać na to, że moim zdaniem istotnym brakiem Euromajdanu jest to, że nie zdołał on stworzyć bloku żądań społecznych. Eurointegracja może przebiegać całkowicie różnymi drogami i za pomocą całkowicie różnych metod.
 
Czym innym jest eurointegracja w interesie ugrupowań finansowo-oligarchicznych, a czym innym – w interesie ekonomicznym większości ludności. Ugrupowania oligarchiczne w zasadzie wykazały zainteresowanie w popieraniu eurointegracji. Pamiętam sławetne oświadczenie Azarowa na antymajdanie, kiedy mówił o tym, że w ukraińskiej telewizji nie usłyszycie ani słowa prawdy.
 
Co to oznacza? Że oligarchowie, którzy kontrolują główne media nie udzielili poparcia rządowi Azarowa. Większość oligarchów postrzega swoje biznes-perspektywy w kontekście procesów eurointegracyjnych. Tylko tym można wytłumaczyć podobne zjawiska.
 
Na przykład jakieś trzy tygodnie temu zdecydowanie zmieniła rozłożenie akcentów w swoich relacjach telewizja »Inter«. O ile przez pierwszy miesiąc udzielała oszołamiającego poparcia Euromajdanowi, to w następnych trzech tygodniach gwałtownie zmieniła retorykę i zaczęła go krytykować. Świadczy to o tym, że władza znalazła sposób na zaspokojenie interesów Dmytro Firtasza, właściciela »Interu«, przekonując go, że jego interesy w zmienionych schematach gazowych we współpracy z «Gazpromem» jakoś zostaną uwzględnione.
 
Kiedy Azarow uzyskał kredyt i zawarł porozumienie z Rosją, zrozumiała stała się panika Firtasza, który przez cały ten czas miał bardzo poważne preferencje i największe zyski opierał na pośrednictwie. Przestraszył się, że Azarow, porozumiawszy się bezpośrednio z Rosją, wyprowadzi jego biznes poza dotychczasowe schematy. Stąd zrozumiałe jest jego poparcie dla Euromajdanu i zachowanie telewizji »Inter«.
 
Zapewne rząd poszukuje jakichś sposobów na zaspokojenie interesów Pinczuka i innych magnatów medialnych. Jeśli nagle proeuromajdański kanał telewizyjny »ICTV« gwałtownie zmieni swoją retorykę, od razu stanie się jasne, że rząd uszanował z kolei interesy Wiktora Pinczuka.
 
Wrócę do tego, że Euromajdan nie przedstawił żądań społeczno-gospodarczych, przez co mamy złożony, by nie powiedzieć – zubożony wariant ruchu protestacyjnego. W ostatecznym rachunku nawet presja na Janukowycza nie jest związana z eurointegracją jako taką. Na ostatnich wiecach o eurointegracji nawet nie wspominano, mowa była tylko o walce o władzę między opozycją a obecnym reżimem. Do głosu nie doszły związki zawodowe i siły lewicy, nie zdołały one sformułować swoich żądań, bo też nie uzyskałyby poparcia dolnego aktywu Euromajdanu.
 
Z drugiej strony, chodzi nie tylko o żądania wobec władz, lecz także o to, że lewicowe siły związkowe na Ukrainie są stosunkowo słabe. Kiedy przedstawiciele opozycji systemowej wzywają do strajków, nie rozumieją roli niezależnych związków zawodowych, nie dostrzegają jej. Michaił Wołyniec, przewodniczący Konfederacji Wolnych Związków Zawodowych Ukrainy, nadyma się, jak może, wszyscy jednak doskonale rozumieją, że może on tylko robić imitacje jakichś strajków, ale nie jest w stanie ich zorganizować. Inne związki zawodowe, za sprawą tegoż Wołyńca, w zasadzie nie są dopuszczane do uczestnictwa w negocjacjach przy organizacji strajków. Powstaje zamknięty krąg.
 
Dlatego jestem przekonany, że wezwania do strajków, które słychać z ust liderów opozycji, nie doprowadzą do masowego wstrzymania produkcji. Nawet przy ograniczonych celach są to banalne pikiety, wiece, do tego nie robotników, lecz jakiegoś politycznego aktywu – regionalnego, czy też przywiezionego z Kijowa, które będą owe strajki imitować. Ludzie nie rozumieją, że strajk to nie wiec i nie pikieta, to zatrzymanie produkcji. A czy właściciele będą skłonni choćby na godzinę wstrzymać produkcję?
 
Nie sądzę, aby człowiek, który poświęca wystarczająco dużo sił i środków na Euromajdan, tenże Petro Poroszenko, jeden z największych oligarchów, był gotów zatrzymać produkcję choćby na godzinę, skoro będzie to oznaczało uszczerbek dla jego kieszeni.
 
Protestacyjny charakter Euromajdanu jest oczywisty: żądania ustąpienia prezydenta, zmiana rządu i nie całkiem zrozumiałego »resetu władzy« – to elementy protestu, a gdzie żądania konstruktywne? Czy są jakieś pozytywne idee?
 

 
Oleg Wiernik: Chciałbym zwrócić uwagę na ważny moment: pustka i brak programu Euromajdanu jest właśnie ratunkiem dla władzy. Działania władzy są do tego stopnia niezrozumiałe, idiotyczne, przewidywalne w swej głupocie, że to właśnie one kształtują odruchową reakcję Majdanu, i tym samym dają mu drugi, trzeci i czwarty oddech.
 
Kiedy Janukowycz nie podpisał umowy stowarzyszeniowej, Majdan stał przez tydzień, drugi, i zaczął przygasać. Nikt nie zaproponował jasnego planu działań i sposobów jego realizacji. I oto nagle władza robi Euromajdanowi »prezent« – rozgania i bije studentów. Majdan zyskuje drugi oddech i nowa fala rozlewa się na znaczną część Ukrainy.
 
Władza wykonuje głupi, bezgranicznie okrutny ruch i Majdan uzyskuje argument na rzecz odtworzenia się, dla kontynuacji swego istnienia. Wprowadzenie zaś 16 stycznia represyjnego prawodawstwa pozwoliło znajdującemu się w głębokim bezdechu Majdanowi znów zaczerpnąć powietrza i rozprzestrzenić się prawie na całą Ukrainę.
 
Ciekawe, że Euromajdan pod względem swojego politycznego zabarwienia i taktyki przypomina włoski ruch »Widły do nawozu« z grudnia zeszłego roku. »Widły do nawozu«, chociaż wstrząsnęły krajem, nie pozostawiły jednak większego śladu – ruch ten również nie wysunął żadnego konstruktywnego programu i domagał się po prostu likwidacji klasy politycznej. Stąd pytanie – co pozostanie po Majdanie?

Oleg Wiernik: W danej sytuacji, ja, jako przywódca związkowy, z racji światopoglądu człowiek lewicy, naprawdę nie widzę w nim niczego pozytywnego. Owszem, jest pozytywne to, że po raz pierwszy od wielu lat powstał pewien oddolny, podkreślam – oddolny, ruch protestacyjny. Rozwija się on według bardzo złożonych prawideł, jest zależny od bardzo wielu czynników, w tym także, jak mówiłem, od głupoty władz.
 
Tym nie mniej jednak, już nie poddaje się kontroli rozmaitych ugrupowań oligarchów. Jest dość krytyczny nie tylko wobec władz, ale i wobec opozycji. A gdyby jeszcze zdołał dać społeczny wyraz swemu oddolnemu protestowi w formie oddolnego programu, stałby się rzeczywiście pełnokrwistym ruchem ludowym.
 
Ale tak się nie stało. Dlaczego? Sądzę, że państwowy paternalizm w stosunku do obywateli i brak legalnych form walki opozycyjnej w Związku Radzieckim osłabiły nawyk stawiania oporu wśród ludzi. Musi upłynąć pewien czas, póki ten nawyk, właściwy dla ukraińskiego narodu, nie tyle odrodzi się, co rozwinie się i umocni.
 
Co więcej, w sferze światopoglądu, sam paradygmat Euromajdanu w całości jest politycznie prawicowy. Potrzebny jest jeszcze czas i kolejne »majdany«, zanim prawicowe paradygmaty zostaną zastąpione tradycyjnymi lewicowymi paradygmatami oddolnych ruchów ludowych, tak charakterystycznych dla owej Europy zachodniej, do której ciągnie naszych eurointegratorów.
 
 
Rozmowę przeprowadził A. Makłakow

Społeczność

jednolity front