Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 20 gości.

Mariusz W. : Prounijna propaganda w pełnej krasie

UE - flaga

1 maja 2014 minęło 10 lat członkostwa Polski w Unii Europejskiej. Prounijna propaganda wylewała się na każdym kroku. W środkach masowego przekazu był to główny temat. Eurosceptycy byli ironizowani, a przeciwników członkostwa traktowano jak oszołomów, niezależnie od tego jak racjonalnych argumentów by nie użyli.
 
Przy wydatkowaniu funduszy unijnych zazwyczaj trzeba ok. 1% przeznaczyć na działania promocyjne. Najbardziej zauważalne są tablice informacyjne. Nawet jeśli kierowca jadący autostradą nie jest w stanie przeczytać treści takiej tablicy, to i tak co najmniej podświadomie wpadnie mu w oko flaga europejska.
 
Takie działanie przyniosło efekty. Wiele inwestycji jest kojarzonych z Unią, choć często są one w mniejszej części finansowane z funduszy unijnych (np. w 20%) lub nawet wcale. W wielu relacjach środków masowego przekazu przypadkowi ludzie zapytani o inwestycje z UE dawali przykłady inwestycji, które nie były dofinansowane z UE. W świadomości wielu ludzi powstał obraz, że gdyby nie UE to w zasadzie nie byłoby postępu. A przecież ten i tak by nastąpił i rozwoju technologii nie zawdzięczamy UE, tylko ogólnoświatowym trendom.
 
Niektórzy pokusili się o zestawienie średnich zarobków w 2004 i 2014. Jakby ktoś nie wiedział, że średnia jest wartością nieobiektywną. W niektórych środkach masowego przekazu zestawiono nawet liczbę telefonów komórkowych czy posiadanych samochodów. Dobrze, że nikt nie powiedział że telefony komórkowe w ogóle zawdzięczamy III Rzeczpospolitej, bo przecież przed 1992 rokiem ich nie było. Zestawienie liczby samochodów w Polsce też zakrawa na śmieszność – w momencie odcinania niemal całych powiatów od komunikacji publicznej, posiadanie samochodu jest nie przyjemnością lecz koniecznością. Na nowy mało kogo stać, stąd też mnóstwo samochodów używanych ściąganych z Niemiec. Znaczna część tych samochodów nie powinna przejść badań technicznych i stwarza zagrożenie. O tym, że mocno się zwiększyło zatrudnianie na umowy śmieciowe mało kto mówi. Tak jak o tym, że bezrobocie zmniejszyło się przede wszystkim dzięki smutnemu zjawisku emigracji zarobkowej.
 
No, ale przecież mamy nowe drogi. Fakt, gdyby nie UE i „pomoc” prywatnych koncesjonariuszy budowy autostrad, to obecny ustrój byłby skompromitowany w zakresie budów, remontów czy nawet bieżącego utrzymywania dróg. Przy czym pamiętajmy, że te drogi służą także do tranzytu i wywozu z Polski towarów, więc ich budowy są także w interesie obcego kapitału. Ale spójrzmy kto nam te drogi budował. Na szybko z pamięci: Eurovia, Strabag, Berger Bau. Przecież już z nazwy widać, że są to firmy z kapitałem zagranicznym. Najwięcej do unijnej kasy dokładają się Niemcy. Nie robią tego bezinteresownie, w to chyba tylko naiwny uwierzy. Te pieniądze wracają do Niemiec przez niemieckie firmy działające w Polsce. Najwięcej kapitału zagranicznego przedsiębiorstw to kapitał niemiecki. Nie bez powodu jednym z podstawowych kryteriów przystąpienia do UE jest deregulacja i demonopolizacjacja.
 
Co ciekawe, fundusze unijne wcale nie są traktowane jako pożyczka, a przecież w istocie tym są. Wiecznie pieniądze z UE nie będą do nas płynąć. Do tej pory byliśmy w unijnym budżecie płatnikiem brutto – dostawaliśmy więcej niż wpłacaliśmy. Ale kiedyś ta sytuacja się zmieni i staniemy się płatnikiem netto – będziemy więcej wpłacać niż dostawać – być może już w ciągu kilku lat. Najwięksi płatnicy netto – Niemcy, Francja, Zjednoczone Królestwo – coraz mniej są przychylni do dokładania się do unijnej kasy. Przyjdzie moment, że trzeba będzie więcej się dokładać niż dostawać, zważywszy że są w UE kraje biedniejsze od Polski.
 
Reasumując, co by było „gdyby nie Unia Europejska”? Panujący od 24 lat ustrój społeczno-polityczny Polski jest niewydolny. Pieniądze z UE pomagają tylko ten stan rzeczy zatuszować, nieco oddalić w czasie całkowity blamaż sytuacji w naszym kraju. Ale on w końcu nastąpi. Do tego czasu politycy będą uprawiać chorą prounijną propagandę, wykorzystując do tego 1 maja, jako dzień wolny od pracy.
 
Jest im na rękę, że ustawowo nie jest to nazwane „Świętem Pracy” a jedynie „Świętem Państwowym”, wobec tego zupełnie swobodnie mogą w tym dniu świętować wejście Polski do Unii Europejskiej.
 
Mariusz W.
 

Ogłoszenia parafialne

Społeczność

front