Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 1 użytkownik i 27 gości.

25 lat kontrrewolucji – bieda, bezrobocie, bezdomność

bieda.jpg

Minęło 25 lat od daty, którą można uznawać za symboliczny koniec Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej i zwieńczenie procesu kontrrewolucji. Nowa, „wolna” Polska przyniosła nam plagi wcześniej nieznane: bezrobocie, bezdomność, żebractwo i niedożywienie dzieci.
 
Co kilka lat, z okazji kolejnej, okrągłej rocznicy wyborów z 4 czerwca 1989 r., nasz kraj zalewany jest falą burżuazyjnej propagandy pod hasłem „rocznica odzyskania wolności”. Jak stwierdził dziś prezydent Bronisław Komorowski:  Staliśmy się wszyscy ludźmi wolnymi i to od nas zależało, jak tę odzyskaną wolność wykorzystamy, jak ją zagospodarujemy, umocnimy.
 
Nie wyjaśnił jednak na czym polega wolność w kraju z kilkunastoprocentowym bezrobociem, podczas gdy w „zniewolonej” PRL nie było go wcale? Na czym polega wolność w kraju, w którym ludzie pracy będą musieli harować do 67 roku życia (o ile jakiś, za przeproszeniem, przedsiębiorca, zechce łaskawie zatrudnić 60-latka), by uzyskać prawo do emerytury? W „komunie” tego problemu nie znano. Emerytura była wóczas jednym z podstawowych praw obywatelskich. Na czym panie Komorowski polegać ma wolność w kraju, w którym liczba miejsc pracy w latach 1989-2011 zmniejszyła się o prawie 6 milionów, gdzie wysokie bezrobocie, niepewne formy zatrudnienia i represyjna polityka socjalna zmusiły ludzi do pracy w najgorszych warunkach lub do emigracji ? W kraju, w którym miażdżąca większość społeczeństwa ledwie wiąże koniec z końcem, kraju taniej siły roboczej, jednym z najbiedniejszych w Unii Europejskiej – nie ma czego świętować.
 
Oczywiście, punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, który z kolei jest – najkrócej ujmując – klasowy. A statystyki są miażdżące i jednoznacznie wskazują, że dziś powody do zadowolenia i świętowania ma jedynie polska burżuazja. Jak informuje portal bankier.pl mamy w Polsce jedne z najniższych kosztów pracy w Unii Europejskiej – w 2013 roku wynosiły one 7,6 euro na godzinę podczas gdy średnia unijna to 23,7 euro. Co ciekawsze, wcale nie gonimy Europy pod tym względem, jak chciałby Balcerowicz. Koszty pracy praktycznie nie zmieniły się od 2008 roku, podczas gdy w całej Unii mimo kryzysu wzrosły one o ponad 10% - z 21,4 euro do 23,7 euro. [1]
 
„Wolna” Polska, to kraj wolności dla kapitału, w którym najlepiej czują się prezesi międzynarodowych koncernów, takich jak Fiat, który przez 22 lata działalności w naszym kraju nie zapłacił grosza podatku, czy też właściciele sieci marketów i fabryk ulokowanych w „Specjalnych Stefach Ekonomicznych”.
 
Pożyteczni idioci
 
W dniu 4 czerwca rano na głównej stronie internetowej Sojuszu Lewicy Demokratycznej ukazał się tyleż krótki co naiwny felietonik. Radny Sejmiku Województwa Mazowieckiego, Grzegorz Pietruczuk  pisze w nim:
4 czerwca obchodzimy dzień, który mianowany został Dniem Wolności jako symboliczna data końca PRL i początku III RP. Zastanawiałem się co dla mnie oznacza taka rocznica i czym dla mnie osobiście jest to minione ćwierćwiecze. Czy możemy dzisiaj wyobrazić sobie codzienność bez zakupów w centrach handlowych, bez dostępu do Internetu, komputerów. Czy możemy sobie wyobrazić, że podróżowanie za granicę było koszmarnie trudne? Czy możemy wyobrazić sobie życie bez tych wszystkich udogodnień jakie obecnie mamy?

Ostatnie 25 lat to czas wielkich zmian na Świecie i w Polsce. Jesteśmy bowiem de facto uczestnikami nieprawdopodobnego wręcz skoku cywilizacyjnego.
 
Skok cywilizacyjny PRL a regres cywilizacyjny III RP

No dobra, ale co ma przysłowiowy piernik do wiatraka. Co starsi, bądź co lepiej znający historię przypomną sobie, że przez pierwsze 25 lat istnienia Polski Ludowej skok technologiczny i cywilizacyjny odczuwalny dla zwykłego obywatela był znacznie większy. Przez pierwsze 25 lat PRLu Polska z kraju typowo rolniczego przekształciła się w kraj przemysłowo-rolniczy, chodzący boso i mieszkający w lepiankach chłopi przeprowadzili się do nowoczesnych osiedli mieszkaniowych z bieżącą wodą, kanalizacją, radiem i telewizją. Odbudowano zrujnowany kraj, w tym stolicę, z ogromnych zniszczeń wojennych. W krótkim czasie zlikwidowano analfabetyzm, wprowadzono pełne zatrudnienie odsyłające bezrobocie na śmietnik historii. Zbudowano bezpłatny i powszechnie dostępny  system edukacji i opieki medycznej. Stworzono system zabezpieczeń społecznych, rent, emerytur i świadczeń wypoczynkowych dla ludzi pracy. Zbudowano tysiące nowych fabryk, szkół, zakładów przemysłowych i nawet całe nowe miasta -  powstała wtedy Nowa Huta, Zagłębie Miedziowe, Huta Katowice, FSO i wiele innych zakładów pracy z których części już nie ma.
 
A jaki skok cywilizacyjny mamy po 25 latach kapitalizmu? Poza tym, co przyniósł globalny postęp techniczny (ćwierć wieku temu nigdzie nie było Internetu ani telefonów komórkowych) możemy mówić raczej o regresie – masowe bezrobocie, emigracja zarobkowa, zamknięte zakłady pracy, Specjalne Strefy Ekonomiczne, w których robotnicy aby utrzymać rodzinę zmuszeni są pracować nawet po 16 godzin na dobę. Wróciły stare, zapomniane w Polce ludowej plagi kapitalizmu. Mamy więc masowe bezrobocie, tysiące bezdomnych, żyjących z żebractwa i tego, co znajdą na śmietnikch - obrazki w PRL zupełnie nieznane i uznawane za wtwór komunistycznej propagndy.  Ludzie pracy otrzymali nową, wolnorynkową atrakcję - zgadywanie kiedy i czy wogóle kapitalista zapłaci za wykonaną pracę. W komunistycznym totalitaryźmie rzecz nie do pomyślenia, a więc i rozrywka zupełnie nieznana. Mamy też w "wolnej" Polsce 700 tysięcy niedożywionych dziech - jak twierdzi PCK - lub "tylko" 70 tysięcy, jak chcą nadworni socjologowie Platformy Obywatelskiej. Nawet gdyby było to "tylko" 70 tys., to i tak o 70 tys. za dużo! W komuniźmie za coś takiego byłaby kula w łeb.
 
Ale jak przyznaje pan Pietruczuk
 
Właściwie trudno ogarnąć liczbę i jakościową wagę zmian jakich doświadczyliśmy w ostatnim ćwierćwieczu.

Jak widać pan Pietruczuk tego nie ogarnia, mimo że jak później przyznaje, jest politologiem, czyli chyba ogarniać powinien. Zwłaszcza, że ogromne koszty społeczne tak zwanej „transformacji” są dla większości społeczeństwa oczywistością.
 
Źródła kontrrewolucji

W wyniku porozumienia stalinowskiej biurokracji z liberalnym odłamem „solidarnościowej” opozycji i światowymi centrami imperializmu, zniszczono polskie zdeformowane państwo robotnicze i doprowadzono do rozgrabienia majątku narodowego oraz restauracji systemu kapitalistycznego, opartego na wyzysku robotników i ludzi pracy. Jawna kontrrewolucja w Polsce, będąca zwieńczeniem procesu trwającego przynajmniej od lat 70. – dała sygnał stalinowskiej nomenklaturze w całym bloku wschodnim, że oto nadszedł już czas uwłaszczenia. W większości tych krajów, z braku liczącej się opozycji antysocjalistycznej, tzw. przemiany „demokratyczne” inicjowały kliki uformowane wewnątrz partii rządzących.  Proces przywracania kapitalizmu objął w krótkim czasie niemal wszystkie państwa, w których system ten obalono od Niemieckiej Republiki Demokratycznej  na zachodzie, przez Związek Socjalistycznych Republik Radzieckich, aż po Chińską Republikę Ludową, z tą jedynie różnicą, że w ChRL, rządząca nomenklatura, nie zmieniła nawet szyldu partyjnego i odbudowy kapitalizmu dokonała pod sztandarem partii komunistycznej, bez przywracania instytucji demokracji burżuazyjnej.
 
Tym samym spełniły się przewidywania Lwa Trockiego, jednego z przywódców rewolucji październikowej, który w swojej najważniejszej książce pt. „Zdradzona rewolucja – czym jest ZSRR i dokąd zmierza”, wydanej w 1937 r. napisał:
 
„Załóżmy (…), że ani partia rewolucyjna, ani kontrrewolucyjna nie zdobywają władzy. Biurokracja po staremu pozostaje na czele państwa. Stosunki społeczne również i w tych warunkach nie utrwalają się. Nie można wcale liczyć na to, że biurokracja potulnie i dobrowolnie wyrzeknie się siebie samej na rzecz socjalistycznej równości. Jeżeli obecnie, mimo zbyt oczywistej niedogodności operacji tego rodzaju, uznała ona za możliwe wprowadzić rangi i ordery, to w dalszym stadium będzie musiała nieuchronnie szukać sobie oparcia w stosunkach własności. Można wyrazić zastrzeżenie, że wielkiemu biurokracie obojętne jest, jakie formy własności dominują, byle by on miał zapewnione należne dochody. Rozumowanie to ignoruje nie tylko niepewność wszelkich uprawnień, jakie mają biurokraci, ale i kwestię losów potomstwa. Świeżej daty kult rodziny nie spadł z nieba. Przywileje mają tylko połowę wartości, jeżeli nie można pozostawić ich w spadku dzieciom. Prawo dziedziczenia jest jednak nieodłączone od prawa własności. Nie wystarczy być dyrektorem trustu, trzeba być jego udziałowcem. Zwycięstwo biurokracji w tej decydującej dziedzinie oznaczałoby przekształcenie się jej w nową warstwę posiadaczy. Odwrotnie — zwycięstwo proletariatu nad biurokracją zapewniłoby odrodzenie się rewolucji socjalistycznej” [5]. 
 
 
4 czerwca 2014
 
Przypisy:
 
[1] http://www.bankier.pl/wiadomosc/Zarobki-w-Unii-coraz-wyzsze-w-Polsce-sto...
 
[2] Felieton Grzegorza Pietruczuka
 
http://www.sld.org.pl/aktualnosci/12573-pietruczuk_moje_25cio_lecie_woln...
 
[3] Przemówienie prezydenta Bronisława Komorowskiego 4 czerwca  2014
 
http://www.pap.pl/palio/html.run?_Instance=cms_www.pap.pl&_PageID=1&s=in...
[4] Lista powiatów o największym bezrobociu w Polsce
 
http://gospodarcza.blogspot.com/2013/05/najwieksze-bezrobocie-w-polsce-r...
[5] Lew Trocki, „Zdradzona rewolucja – Czym jest ZSRR i dokąd zmierza” https://www.marxists.org/polski/trocki/1936/zdr-rew/09.htm#0904

Portret użytkownika Bonpo
 #

..... W ów ,,wiekopomny ,, dzień  , nie sposób było włączyć radiowej prokapitalistycznej propagandy ( z telewizyjnej już nie korzystam owe wspaniałe , ,, wolne ,, oraz ,, demokratyczne ,, 25 lat , by  oszczędzić zdrowie
psychiczne ) . ,, Demokrację ,, znamy , szczególnie z działań okupanta zza Oceanu  na Bliskim Wschodzie czy w Afryce Północnej , gdzie  wyjeżdża się organizując masakry w celu obalenia satrapów i dyktatorów w postaci ropy naftowej i innych wyjątkowo smakowitych ekonomicznie kąsków ,dla zachłannej , nienasyconej imperialistycznej mordy ,zaprowadzającej własny ,, porządek ,, i niosącej  ,, wolność ,, .
Jeżeli wielki indywidualista ps.Witkacy , 17-go września 1939 roku , postanowił użyć żyletek i trucizny , ja powinienem uczynić podobnie , 4 - go czerwca 1989 roku , gdy przyszło mi w niedługim czasie po ,,obaleniu komunizmu ,, , doświadczyć dosłownie na własnych plecach , pełnej gamy wspaniałości i atrakcji ,jaką zgotowali mi  ,chodzący do dzisiaj na wolności , demiurdzy i koryfeusze kapitalistycznego raju .
Czy pan Pietruczuk jest w równym stopniu zachwycony  technologicznym edenem , co zatrważającym i eskalującym procesem  totalnej inwigilacji osób z niej korzystających
Więc wypada przypomnieć panu Pietruczukowi i milionom zachwyconych apologetów kapitalistycznej Arkadii,jak wygląda ich ,, wolność ,, na co dzień :
Inwigilacja obywateli  korzystających z internetu  i  z telefonów komórkowych .To preludium ,, wolności ,,.
Przejdźmy do ,, fugi ". Naturalnie w trosce o ,,bezpieczeństwo " ; jesteśmy bohaterami filmów rejestrowanych przez kamery umieszczone w środkach komunikacji miejskiej , przed i w budynkach , w konsumpcyjnych spędach , na dworcach , lotniskach i jak dobrze pójdzie panom zatroskanym Naszą wolnością - wkrótce zapewne czeka Nas monitoring Naszych mieszkań i bielizny .Czy nie przypomina Wam to fabuły filmu ,, Truman Show ,,?
,, O takie wolność walczyly ,, co poniektórzy bohaterowie zajmujący obecnie luksusowe wille bądź apartamenty?
Panie Pietruczuk , skoro jest tak fantastycznie , to dlaczego w obawie o własne zdrowie a nawet życie ,rezygnuję z wyjścia ,, na miasto ,, ,szczególnie w sobotnie wieczory ,by nie zostać podziurawionym nożem lub nie być poszatkowanym maczetą tudzież w akcie miłosierdzia - nie dostać  ,,jedynie ,,klasycznego sarmackiego wpierdol , z drobną modyfikacją -wzięcia klienta na obcasy bowiem ,, solówki ,, i kodeks  męskich rozmów , tak jak obalony ,,zbrodniczy komunizm,, ; zostały również ,, obalone ,, , co należy uznać zapewne za kolejny atut i moralny postęp ,,wolnej,, jednostki .
Zatem nie sto a dwieście kamer umieszczonych na terenie mego miasta , ma w cudowny sposób ocalić mnie przed kohortą agresywnych , podchmielonych i naćpanych lumpów ?
Obawiam się , iż ten zabieg ,nie tylko zamieni mnie w uczestnika ,, Big Brothera ,, lecz skłoni do noszenia u boku tępego , cięższego przedmiotu lub nauki ,, ulicznego boksu  dla seniorów  ,, notabene jest to coraz bardziej dochodowy interes ,albowiem ludzie są coraz bardziej ,, bezpieczni " w kapitalistycznym raju zas techniki  ,,combat ,, , mają zapewne uratować Nasze zdrowie i życie a przeciwnika zamienić w kalekę lub w trupa.
Panie Pietruczuk , proste pytanie ; dlaczego ponad ćwierć wieku temu , będąc młodym i wysportowanym człowiekiem,wracając z sobotnich młodzieńczych eskapad ,na szczęście nigdy nie musiałem prezentować poza treningową matą do sparowania z kumplami na treningach , swoich umiejętności ?
Nikt za mną z tasakiem i łańcuchem nie gonił .....
Jak rozumiem , jest to ,, cywilizacyjny postęp ,, i osiągnięcia dwudziestu pięciu lat ,, wolności i demokracji ,, ....

 

Społeczność

CAPITALIST