Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 10 gości.

Patryk Kosela:Zakopywania kopalń ciąg dalszy

katowicki_holding_wglowy.podgld do artykuBów.jpg

Katowicki Holding Węglowy wydając stosowne zarządzenie dokonał pierwszego, dużego kroku w stronę likwidacji KWK „Murcki-Staszic”. Kopalnie zamykać chce także inne spółka, Kompania Węglowa. Niestety, to nie wspomnienia z czasów okropnych rządów AWS, lecz bolesna teraźniejszość.
 
 
I tak jak wtedy, tak i dziś tylko „Sierpień 80” jest w stanie zablokować niszczenie górnictwa.
 
 
Ni z tego ni z owego, 25 marca br. zarząd Katowickiego Holdingu Węglowego wydał rozporządzenie, w którym wprost jest mowa o likwidacji Kopalni Węgla Kamiennego „Murcki-Staszic” w Katowicach. Dokument precyzuje nawet, że złoża zlikwidowanego zakładu przejmą inne kopalnie spółki jak „Wieczorek” czy „Mysłowice-Wesoła”. Projekt likwidacji ma być gotowy do końca maja.
 
 
Kopalnie „Murcki” i „Staszic” połączono niedawno, bo 1 stycznia 2010 r. Kilka dni wcześniej rzecznik KHW, Ryszard Fedorowski mówił, że po połączeniu kopalnia „Murcki-Staszic” będzie zatrudniać ponad 7 tys. osób i wydobywać ok. 19 tys. ton węgla na dobę. Tym samym stanie się jedną z największych polskich kopalń. Zachwalano ten pomysł mówiąc, że przyniesie to duże oszczędności i wydłuży żywotność obu zakładów górniczych. Niestety, by wykazać te oszczędności,po połączeniu sięgnięto do kieszeń górników z „Murcek” i skradziono im średnio po 300 zł miesięcznie na wypłacie!
 
Tymczasem przedłużenie żywotności kopalni w wydaniu Holdingu oznacza szybkie jej skrócenie.
 
Gdy w mediach zrobiło się głośno o likwidacji kopalni, prezes spółki Stanisław Gajos zaczął studzić nastroje. – Nie ma żadnej decyzji dotyczącej likwidacji tej kopalni. Jest natomiast konieczność przeanalizowania jej sytuacji, szczególnie pod kątem jakości produkowanego węgla, aby znaleźć najbardziej optymalne rozwiązania organizacyjne na przyszłość – powiedział.
 
 
– Jak to nie ma żadnej decyzji? Czy pan prezes zapomniał już o wydanym przez siebie rozporządzeniu, uprawia dziką propagandę czy może co innego pisze, a co innego chce robić? – pyta Zenon Zembrzuski, przewodniczący WZZ „Sierpień 80” na Ruchu „Murcki”. – To rozporządzenie to pierwszy krok do likwidacji kopalni. Sprawa znajdzie swój finał na Walnym Zgromadzeniu Akcjonariuszy, gdzie karty rozdaje wicepremier Waldemar Pawlak będący kontynuatorem polityki niszczenia górnictwa z okresu rządów Buzka – dodaje z kolei Janusz Gańko, szef „Sierpnia 80” na „Staszicu”.
 
 
W planach KHW jest połączenie ze sobą wszystkich zależnych kopalń i stworzenie jednej wielkiej megakopalni. Wiąże się to z likwidacją aż siedmiu szybów i ograniczeniem zatrudnienia do 15 tysięcy pracowników. Dziś Holding zatrudnia ich 22 tysiące. Redukcja etatów o 7 tys. będzie możliwa właśnie wskutek likwidacji KWK „Murcki-Staszic”, które łącznie zatrudniają właśnie tylu pracowników. – Będą masowe zwolnienia. I górnicy nie będą mogli liczyć na przeniesienie w inne miejsce, bo rynek ich nie wchłonie. Nie będzie też żadnych osłon i odpraw dla zwalnianych. Dojdzie do potężnego kryzysu społecznego – przepowiada Zembrzuski. Czy zatem można tej sytuacji uniknąć i uratować kopalnię a wraz z tym miejsca pracy? – Owszem, ale tylko poprzez to, że do „Sierpnia 80” na Ruchu „Murcki” zapisze się dodatkowo 1,5 tys. nowych członków, a na Ruchu „Staszic” stan liczebny „Sierpnia 80” zwiększy się o 1 tys. osób. Wówczas będziemy ogromną siłą zdolną do skutecznego zablokowania tej szkodliwej i głupiej likwidacji – twierdzi związkowiec z „Murcek”.
 
 
Absurdalny pomysł stworzenia megakopalni może mieć perfidnie ukryte drugie dno. Uwagę na to zwraca Janusz Gańko, który twierdzi, że megakopalnia równa się upadłości Katowickiego Holdingu Węglowego, a wraz z nią prywatyzacji poprzez upadłość.
 

Niepewni swojej przyszłości zawodowej są również górnicy z należących do Kompanii Węglowej S.A. kopalń „Rydułtowy-Anna” i „Halemba-Wirek”. Spotkanie zarządu Kompanii ze związkami zawodowymi, które miało miejsce 7 kwietnia, nie dało odpowiedzi dotyczącej przyszłości tych kopalń. W trakcie ponad dwugodzinnego spotkania o żadnych konkretnych decyzjach nie było mowy. Nie stwierdzono wprost, że kopalnie te zostaną przeznaczone do likwidacji, ani też nie powiedziano, że nadal będą pracować. Mają być prowadzone analizy dotyczące ich funkcjonowania.
 
 
– Wygląda na to, że komuś zależy na totalnej awanturze w górnictwie – uważa Bogusław Ziętek, szef „Sierpnia 80”. – Nie ma żadnego dialogu, górnicze związki z dnia na dzień dowiadują się o jakichś koszmarnych projektach – dorzuca przewodniczący.
 
 
WZZ „Sierpień 80” 12 lat temu od początku do końca był przeciwko zamykaniu kopalń. Inne związki zawodowe podpisywały porozumienia dające zgniły kompromis w postaci jednorazowych odpraw, które starczały ledwie na zakup kiepskiej jakości koreańskiego samochodu. Pieniądze nie starczyły na otworzenie własnej działalności gospodarczej, z której były górnik mógłby się dalej utrzymać. „Sierpień 80” przeprowadził szereg spektakularnych akcji w obronie kopalń. I tylko dzięki temu kilka kopalń udało się uratować. Dziś okazuje się, że to ten jeden związek zawodowy miał rację. Jerzy Buzek, największy wróg górnictwa węgla kamiennego bije się w piersi i mówi, że niepotrzebnie wówczas likwidował kilka kopalń, jak „Dębieńsko”. Ale jego wątpliwej szczerości żal tych kopalń nie przywróci. Za parę lat ponownie okaże się, że protestujący obecnie przeciwko zamykaniu kopalń: „Murcki-Staszic”, „Rydułtowy-Anna” i „Halemba-Wirek” związek zawodowy „Sierpień 80” miał rację. Ale cóż będzie z tego wówczas za pożytek? Można nie dopuścić do zalania lub zabetonowania kopalń. To jednak wymaga gotowości braci górniczej do ostrej, radykalnej walki. Walki o być, albo nie być. Żarty się skończyły.
 
Pierwsza próba sprawdzenia tego, czy pracujący w węglowym przemyśle wydobywczym są gotowi walczyć o siebie i swoje miejsca pracy miała mieć miejsce 14 kwietnia. Na wtedy zaplanowano dużą demonstrację górniczą. Jednak w związku z tragedią w Smoleńsku, w której zginął prezydent RP Lech Kaczyński oraz najważniejsze osoby w państwie, odwołano tak protest, jak i II Europejski Kongres Gospodarczy, podczas inauguracji którego miała się odbyć górnicza akcja. Z całą pewnością w najbliższym czasie dojdzie jednak do ostrych wystąpień górniczych.
 
Tekst ukazał się w "Kurierze Związkowym" 14 kwietnia 2010

Społeczność

future2