Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 33 gości.

Wróg Kapitalizmu: Po co jest bieda

poco.jpg

Dzisiaj sobie trochę pofilozofujemy. Spróbujemy się mianowicie zastanowić, po co na świecie istnieją bieda i nędza.
 
Oczywiście, nie chodzi mi tutaj o rozwarstwienie dochodowe, występujące zawsze i wszędzie, we wszystkich epokach i systemach ekonomicznych. Jest bowiem rzeczą naturalną, że osoba zajmująca wyższe, a zatem bardziej odpowiedzialne stanowisko, zarabiała będzie proporcjonalnie więcej niż pracownik niższego szczebla. Takie rozwarstwienie nie musi być wcale duże; w Japonii, chociażby, po II wojnie światowej wprowadzono system względnej równości dochodowej – kierownik czy prezes zarabia, rzecz jasna, więcej niż szeregowy pracownik, ale nie są to tak gigantyczne różnice jak u nas. Możliwy jest też system szwajcarski – najwyższe zarobki w firmie wynoszą dwunastokrotność najniższych (w bardziej radykalnym wariancie – sześciokrotność), tak, aby osoba najlepiej wynagradzana nie zarobiła przez miesiąc więcej niż najgorzej wynagradzana przez rok.
 
Poza tym, rozwarstwienie dochodowe nie oznacza automatycznie istnienia biedy; osoba zarabiająca niemniej w przedsiębiorstwie może mieć w końcu wynagrodzenie pozwalające jej się utrzymać. Bieda i nędza narodziły się w momencie powstania własności prywatnej środków produkcji, czyli w zamierzchłej starożytności albo nawet prehistorii, kiedy jakiś człowiek ogrodził kawałek ziemi i powiedział: „To jest moje!”. Wówczas zaczęła się rywalizacja o stan posiadania własności, skutkiem której narodziły się klasy. Jedne z nich były bardziej (kapłani, arystokracja, monarchowie) uprzywilejowane, inne trochę mniej (wojownicy, rycerze), jeszcze inne – czyli większość ludzkości – wcale. W różnych epokach klasy te były różne, ale zasada obowiązywała zawsze ta sama – posiadacze największej ilości środków produkcji cały czas chcieli i chcą stan posiadania zwiększyć, a przy tym boją się, że go stracą. Do straty może dojść, kiedy większość społeczeństwa w końcu nie wytrzyma, zbuntuje się i zagarnie należące do garstki środki produkcji. Ryzyka buntu społecznego by nie było, gdyby własność środków produkcji została rozłożona w społeczeństwie sprawiedliwie, tzn. każdy miałby w niej udział, a różnice dochodowe byłyby stosunkowo niewielkie, zaś nawet najniższe dochody wystarczałyby na zaspokojenie potrzeb życiowych. Tyle, że wówczas istnienie klas uprzywilejowanych straciłoby sens, bowiem wszyscy byliby w podobny sposób uprzywilejowani.
 
No to klasy uprzywilejowane, jeszcze w zamierzchłej starożytności, wymyśliły, że skutecznym sposobem zapewnienia, by wilk był syty, a owce zjedzone, będzie bieda. Życie w biedzie upadla ludzi, zabija w nich chęć walki o swoje, a co najważniejsze – uzależnia od osób bogatszych, czyli posiadaczy środków produkcji. Człowiek żyjący w biedzie lub nędzy będzie niewolniczo lub półniewolniczo zasuwał tak długo i ciężko, jak mu pan każe, byle tylko nie umrzeć z głodu. A klasy posiadające na ciężkiej pracy rzesz biedaków spokojnie się bogacą, zwiększając stan posiadania środków produkcji. Oczywiście, podział społeczeństwa na klasy (same w sobie sztuczne i będące wynikiem istnienia własności prywatnej środków produkcji, również będącej rzeczą sztuczną, wymyśloną przez pazernego człowieka) nieodmiennie był i jest tłumaczony propagandowo: a to wolą bogów/Boga, a to rzekomą szlachetnością pochodzenia lub jej brakiem, a to (w czasach dzisiejszych) zaradnością, itd. Biedak więc był biedakiem albo z woli siły wyższej, albo – jak twierdzi się dzisiaj – z własnej winy. Czasem nędzarzom daje się propagandową (czyli fałszywą) nadzieję na wydobycie się z nędzy – czyli ciężką, w zasadzie niewolniczą pracę na rzecz posiadacza środków korupcji. Wciska się ludziom ciemnotę w stylu: „Cierpliwością i pracą ludzie się bogacą”. Jeszcze nie widziałem kasjerki w supermarkecie, która by się wzbogaciła, mimo iż niewątpliwie pracuje cierpliwie i nader ciężko.
 
Bieda i nędza są więc zjawiskami liczącymi sobie tysiące lat, ale sztucznymi, wymyślonymi przez ludzi po to, by pewne klasy żyły w przywilejach i luksusach. No i po to, ma się rozumieć, by reszta zasuwała na ich dobrobyt.
 
Tekst pochodzi z bloga "WrógKapitalizmu" (WrogKapitalizmu.blog.interia.pl)

Społeczność

Lenin001