Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 97 gości.

Workers Vanguard: Antymarksistowski "ekosocjalizm" Johna Bellamy Fostera i spółki (cz. I)

"Ekologia" - nie tędy droga

Publikujemy tekst rozprawiający się z pozycji marksistowskich z dość popularnymi wśród lewicowców poglądami "ekologicznymi" i "zielonymi". Jak pokazują autorzy te przekonania, nie mają w istocie zbyt wiele wspólnego z nauką marksizmu.

Redakcja WR

Źródło
(Platforma spartakusowców nr 18, Kwiecień 2014)
 
Przedstawiamy tłumaczenie artykułu pt. „John Bellamy Foster & Co.: »Ecosocialism« Against Marxism” (Workers Vanguard nr 1032 i 1033, 18 października i 1 listopada 2013). Tematem jego jest próba pogodzenia marksizmu z ruchem ekologów (słowo „ekolog” rozumiemy tu  jako działacz na rzecz ochrony środowiska a nie naukowiec zajmujący się strukturą ekosystemów). O tym, że taki pomysł spotykamy i w Polsce świadczyć może pogląd, że „marksizm nie jest ideologią nieustannego wzrostu gospodarczego”, jak stwierdził lider socjaldemokratycznej Pracowniczej Demokracji Andrzej Żebrowski na otwartym wykładzie o marksizmie dla studentów Uniwersytetu Warszawskiego 16 października 2013 r., a także niedawno ogłoszony zamiar przystąpienia PD do projektowanego Ruchu Sprawiedliwości Społecznej, deklarującego m.in. „wspieranie zrównoważonego rozwoju chroniącego środowisko przyrodnicze” (Pracownicza Demokracja, luty 2014).
 
 
27 września oenzetowski Międzyrządowy Panel ds. Zmian Klimatycznych (IPCC) ogłosił kolejny wszechstronny przegląd badań naukowych związanych z klimatem. W sprawozdaniu stanowczo stwierdzono, że ocieplanie się planety w ostatnim okresie jest „jednoznaczne” i że działalność ludzi jest „skrajnie prawdopodobną” główną jego przyczyną. A to dlatego, że temperatura świata nadal rośnie, podnosi się poziom mórz i oceanów, a spodziewane ubytki lodu na Morzu Arktycznym mają być trochę większe, niż przewidziano w poprzednim sprawozdaniu IPCC z 2007 r., chociaż maksymalne odchylenia pogodowe zapewne nie będą aż takie złe, jak sugerują niektóre tytuły artykułów prasowych.
 
 
Jak było do przewidzenia, „klimatyczni sceptycy” odpowiedzieli kanonadą antynaukowych bredni, usiłując zdyskredytować sprawozdanie, zaś cały wachlarz ekologów odczytał je jako dzwonek alarmowy dla rządów, wezwanych do natychmiastowego działania. Wśród zielonych misjonarzy spotykamy System Change Not Climate Change: The Ecosocialist Coalition (Zmienić System, Nie Klimat: Koalicja Ekosocjalistyczna, SCNCC). Ta naprędce sklecona koalicja została zainicjowana przez reformistów z Międzynarodowej Organizacji Socjalistycznej (ISO [dawniej współtowarzysze Pracowniczej Demokracji w Polsce – przyp. tłum.]), razem z grupą Solidarity (Solidarność), w imię „połączenia ekologii z socjalizmem”. Wśród innych uczestników koalicji znajdujemy pseudotrockistów z Socialist Action (Akcja Socjalistyczna), lewicowych intelektualistów z Monthly Review (Przegląd Miesięczny), idealistycznie uduchowione Ecosocialist Horizons (Horyzonty Ekosocjalistyczne) i filie pomniejszej kapitalistycznej Green Party (Partii Zielonych).
 
 
Młodym radykalnym działaczom usiłowanie scalenia ekoradykalizmu z socjalizmem może wydawać się naturalne. Jednak ideologia ekologiczna i socjalizm w żaden sposób nie dają się ze sobą pogodzić. Wszystkie warianty ekologii są przejawem burżuazyjnej ideologii, oferującej reformy w ramach klasowo podzielonego społeczeństwa i utrwalającej związane z nim niedobory. Marksiści walczą o społeczeństwo, które dostarczy więcej dóbr pracującym i ubogim masom, zaś w końcu zupełnie wyeliminuje niedobory. By ten cel osiągnąć, potrzebna będzie seria rewolucji robotniczych na całym świecie, które wyrwą kopalnie, fabryki i inne środki produkcji spod panowania prywatnych właścicieli, przecierając drogę do planowanej w skali międzynarodowej gospodarki uspołecznionej.
 
 
Aż do tego czasu, oparty na zysku system kapitalistyczny, cechujący się anarchią produkcji i szaleńczą pogonią za rynkami, podziałem świata na państwa narodowe i towarzyszącą temu rywalizacją między imperialistami, pozostanie fundamentalną barierą zapobiegającą zajęciu się niezamierzonym wkładem ludzkości do zmiany klimatu. Schyłkowy kapitalizm współczesny również niezwykle potęguje potencjalne straty, jakie ludzkość może ponieść w wyniku ocieplenia się świata. Paskudne warunki bytowe narzucone przez imperialistów krajom Trzeciego Świata sprawiają, że ich ludność jest szczególnie wrażliwa na zmianę klimatyczną, nie wspominając o zarazach, głodzie i innych wszechobecnych spustoszeniach (sprawy te dogłębnie omawiamy w dwuczęściowym artykule „Capitalism and Global Warming” [Kapitalizm a globalne ocieplenie], F nr 965 i 966, 24 września i 8 października 2010).
 
 
W odróżnieniu od rewolucyjnego marksizmu, całe to ekotowarzystwo upatruje winowajcę we wzroście, a ich hasłem przewodnim jest „mniej”. Propozycje ograniczenia konsumpcji i produkcji idealnie pasują do kapitalistycznego zaciskania pasa. Główna organizacja ekologów, Partia Zielonych otwarcie mówi, że broni produkcji dla prywatnego zysku, po prostu faworyzując drobne przedsiębiorstwa. Zajmujący 13 miejsce na liście najbogatszych ludzi świata, zagorzały wróg związków zawodowych Michael Bloomberg jest szczerym ekologiem, który po przejściu huraganu Sandy zaproponował, by Nowy Jork „przewodził na drodze” zwalczania zmiany klimatycznej. Nawet jeśli włodarze miasta podejmą kroki dla ochrony Wall Street przed wdarciem się fal sztormowych, takich jakie towarzyszyły Sandy, dla ludzi w mieszkaniach komunalnych huragan będzie oznaczać wszystko co najgorsze, w tym może i zalanie. A jest jeszcze wiele ogromnych korporacji, takich jak DuPont, daleka od mylenia jej ze wzorem wszelkich cnót, które dobrowolnie przyjęły cele ograniczenia emisji gazów zapisane w Protokole z Kioto z 1997 r.
 
Większość osób popierających SCNCC nie podpisuje się otwarcie pod prymitywizmem zawartym w samym sednie światopoglądu ekologicznego, woląc skupić się na udzielaniu rad burżuazji w sprawie jej polityki. Tym niemniej ISO i jej partnerzy z SCNCC wychodzą z fałszywego założenia, że kapitalizm równa się wzrost gospodarczy. Domniemany antykapitalizm tych i innych ekosocjalistów jest zwyczajnie kolejnym sposobem na dołączenie do przeciwników wzrostu, dodając nieco czerwonego folkloru wstecznemu zielonemu znachorstwu.
 
Jednym z czołowych luminarzy ekosocjalizmu jest redaktor Monthly Review John Bellamy Foster, firmujący kilka książek wydawnictwa Monthly Press Review. W swej prekursorskiej książce Marx's Ecology (Ekologia Marksa, 2000), Foster odmalowuje marksizm jako „głęboko i naprawdę systematycznie ekologiczny”. W wywiadzie z lutego 2010 r. Foster wyraził taki oto pogląd: „Potrzebujemy nowej struktury ekonomicznej, zogniskowanej na »dość« a nie »więcej«. Ogólnej redukcji skali gospodarki na poziomie światowym, zwłaszcza w krajach bogatych, mógłby towarzyszyć postęp w przyjaznym dla środowiska rozwoju ludzkości”.
 
Postęp w rozwoju ludzkości, czyli wyeliminowanie nędzy i zaspokojenie potrzeb, nie będzie wynikiem ograniczenia produkcji lecz wzniesienia jej na nieporównanie wyższy poziom. Uwalniając się od dławiącego uścisku prywatnych zysków i prawa własności, proletariat biorąc władzę w swoje ręce da potężny impuls wzrostowi gospodarczemu. W takim przypadku ludzkość będzie również najlepiej przygotowana do świadomego mobilizowania wspólnych zasobów i sił, by móc stawić czoła wyzwaniom, zarówno przewidywalnym, jak i nieprzewidywalnym, w tym zmianie klimatycznej.
 
Nasza koncepcja socjalistycznej przyszłości jest zgodna z koncepcją przedstawioną przez wybitnego rewolucjonistę marksistowskiego Lwa Trockiego w artykule pt. „If America Should Go Communist” (Jeśli Ameryka miałaby stać się komunistyczna) opublikowanym w Liberty [polskie tłumaczenie dostępne jest także na portalu "Władza Rad" http://1917.net.pl/node/1122 - przyp. red. WR] Magazine (Magazyn Wolności) 23 marca 1935 r. Tak opisał on perspektywy, jakie otworzyłaby zwycięska rewolucja socjalistyczna  w tym najbardziej rozwiniętym kapitalistycznym kraju świata:
„Jeśli Ameryka miałaby stać się komunistyczna w wyniku trudności i problemów, których wasz kapitalistyczny porządek społeczny nie jest w stanie rozwiązać, odkryje ona, że komunizm, daleki od trudnej do wytrzymania biurokratycznej tyranii i indywidualnej reglamentacji, będzie właśnie sposobem na osiągnięcie większej wolności osobistej i wspólnej obfitości. (...) Przemysł krajowy będzie zorganizowany według linii taśm produkcyjnych w waszych nowoczesnych zakładach samochodowych o ciągłym systemie pracy. Planowanie naukowe może być uwolnione od ograniczeń jednej fabryki i zastosowane do całego systemu gospodarczego. Wyniki będą wspaniałe.”
Należy odnotować, że Trocki pisał na długo przed spustoszeniem przemysłu USA przez jego kapitalistycznych właścicieli – zgnilizną, która sama jedna wskazuje na potrzebę obalenia kapitalistycznego porządku przez klasę robotniczą. 
 
Część II: http://www.1917.net.pl/node/19657

Społeczność

Pokój i ziemia