Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 89 gości.

Workers Vanguard: Antymarksistowski "ekosocjalizm" Johna Bellamy Fostera i spółki (cz. III)

"Ekologia" - nie tędy droga

 
Źródło: Platforma spartakusowców nr 18, Kwiecień 2014
Część II: http://www.1917.net.pl/node/19657

Boliwia i szwindel „Rewolucji Ekologicznej”
 
Skoro mentorzy Fostera mogli zakładać wprowadzenie stosunków socjalistycznych w Chinach poprzez „Rewolucję Kulturalną”, on czyni dziś to samo dla miejsc podobno będących w trakcie „rewolucji ekologicznej”. W obydwu przypadkach publicznie głoszone wartości reżimu będącego u władzy są wystarczającym dowodem socjalistycznych osiągnięć, odmienność polega na tym, że o ile w Chinach kapitalizm został obalony wraz z Rewolucją 1949 r., to kraje, które Foster dziś przywołuje są na sto procent kapitalistyczne.
 
W książce „The Ecological Rift: Capitalism's War on the Earth” (Rozłam ekologiczny: wojna kapitalizmu z Ziemią, 2011) Foster i jego współautorzy ogłaszają: „rewolucja ekologiczna, promieniująca przede wszystkim z globalnego Południa, wyłania się w naszym stuleciu, dając nowe podstawy nadziei”. W zgodzie z tradycją Monthly Review, odrzucają oni wyjątkowe możliwości klasy robotniczej, zarówno w krajach rozwiniętych, jak i w świecie neokolonialnym, polegające na potencjale obalenia kapitalistycznego porządku i uspołecznienia środków produkcji; opiera on się na roli proletariatu w zapewnianiu, by obracały się koła przemysłu. W zamian Foster i s-ka zakładają istnienie „proletariatu środowiskowego”, składającego się z „mas w Trzecim Świecie, narażonych w pierwszej kolejności na uderzenia nadciągających katastrof”, zwłaszcza na podnoszenie się poziomu mórz, jako „głównego historycznego motoru i inicjatora nowej epoki rewolucji ekologicznej”.
 
Kluczowym obszarem dla tej domniemanej rewolucji jest Boliwia za prezydentury Evo Moralesa, którego Foster określił w wywiadzie z 2010 r. „prawdopodobnie najsilniejszym odrębnym głosem na rzecz ochrony środowiska w dzisiejszym świecie”. Ekolodzy w wielu krajach wychwalają Moralesa za gospodarzenie Światowej Konferencji Ludowej w sprawie Zmian Klimatu i Praw Matki Ziemi w kwietniu 2010 r., jako antyszczytu wobec oficjalnych negocjacji klimatycznych ONZ. Foster również znajduje potwierdzenie na istnienie swego proletariatu środowiskowego w „wojnach o wodę, węglowodory i wojnach kokainowych”, które „pomogły ruchowi socjalistycznemu opartemu na rdzennej ludności dojść do władzy” w Boliwii.
 
Pomimo swej nazwy, kierowany przez Moralesa Movimiento al Socialismo (Ruch na rzecz Socjalizmu, MAS) nie wstydzi się tego, że administruje „andyjskim kapitalizmem”. Wstrząsy społeczne, które wyniosły Moralesa na urząd głowy państwa burżuazyjnego obejmowały szereg desperackich walk zubożałych mas boliwijskich o opór wobec imperialistycznego wyzysku. Np. „wojna o wodę” w 2000 r. składała się z wielkich plebejskich protestów, które wybuchły w Cochabamba po tym, jak korporacja Bechtel zawładnęła miejskim systemem wodociągowym i wywindowała ceny o ponad 200 procent.
 
W wielu krajach Ameryki Łacińskiej powszechna odraza wobec otwarcie proimperialistycznych „neoliberalnych” rządów doprowadziła do wybrania warstwy burżuazyjnych populistów, wśród nich Moralesa i nieżyjącego już Hugo Cháveza (w Wenezueli). Zmiana ta nie ma nic wspólnego z socjalizmem. Przybierając pozę obrońców uciskanych i wyzyskiwanych mas, Morales, Chávez i inni usiłowali dokooptować i pomieścić niezadowolenie społeczne w kapitalistycznych ramach, co nieuchronnie oznacza podporządkowanie światowemu systemowi imperialistycznemu. Rozerwanie łańcuchów imperialistycznego ucisku wymaga rewolucji proletariackiej, kierowanej przez partię awangardową, rewolucji która rozbije państwo kapitalistyczne. Musi ona mieć perspektywę rozszerzenia się na inne kraje Ameryki Łacińskiej i, co jest kluczowe, na Stany Zjednoczone i inne rozwinięte kraje kapitalistyczne.
 
Reżim Moralesa ukazał swe prawdziwe oblicze w maju br., gdy rozpętał brutalne represje wobec ogólnokrajowego strajku, który wybuchł na wezwanie największej federacji związkowej kraju. Nie był to pierwszy raz, kiedy rząd tłumił walki robotnicze i chłopskie. Strajk ten zmobilizował górników z kopalń cyny, nauczycieli i robotników służby zdrowia w walce o lepsze emerytury. Policja wielokrotnie atakowała strajkujących robotników z użyciem gazu i pałek, aresztując setki ludzi. Broń skierowano również przeciw rdzennej ludności. We wrześniu 2011 r. rząd dokonał krwawego ataku na protest przeciw budowie nowej szosy biegnącej przez ziemie Indian. Według doniesień, w brutalnym ataku paramilitarnych oddziałów policji śmierć poniosło trzymiesięczne dziecko.
 
Antyproletariacka istota ekosocjalizmu przejawia się w pozdrawianiu Moralesa a wcześniej Cháveza przez Fostera, co ukazuje jak pusta jest jego „rewolucja ekologiczna”, nawet z jej własnego punktu widzenia. Gospodarki Boliwii i Wenezueli są w wielkim stopniu zależne, jedna od wydobycia gazu naturalnego, druga od wydobycia ropy naftowej. Oba reżimy przeprowadziły częściowe nacjonalizacje swych przemysłów naftowych. Lecz to nie oznacza spowolnienia produkcji. W rzeczywistości, usiłując podwoić produkcję gazu naturalnego do 2015 r., państwowe przedsiębiorstwo Yacimientos Petrolíferos Fiscales Bolivianos szuka zarówno nowych partnerów zagranicznych, jak i nowych obszarów poszukiwań i produkcji. Rząd boliwijski próbuje również dobrać się do zasobów surowców kopalnych w parkach narodowych i chronionych obszarach naturalnych.
 
Marksiści bronią takich nacjonalizacji jako środków, poprzez które kraje zdominowane przez imperialistów mogą osiągnąć pewien stopień niezależności gospodarczej. Jednak nacjonalizacje te nie zwiastują nowej socjalistycznej ery. Przemysł naftowy Boliwii i Wenezueli stanowi część krajowych gospodarek kapitalistycznych, które są podporządkowane światowemu rynkowi. Koniec końców, nacjonalizacja przemysłu naftowego w rzeczywistości przynosi korzyści krajowej burżuazji, nie tylko na poziomie ekonomicznym, lecz głównie na poziomie politycznym, przywiązując masy ideologicznie do ich wyzyskiwaczy.

Ograniczanie konsumpcji
 
Istnieje inny ważny element kontynuacji między wersją maoizmu, za którą opowiadał się Monthly Review w latach 60. i 70. a jego ekoradykalizmem ostatnich dziesięcioleci: potępianie kapitalizmu amerykańskiego za stworzenie społeczeństwa nadmiernej konsumpcji. Dla Sweeziego i Magdoffa ceną za szeroki wachlarz dóbr dostępnych większości robotników w USA było zubożenie ludów Trzeciego Świata. Dla Fostera istniejący obecnie poziom konsumpcji ludności USA niszczy ekologiczną podstawę dla przeżycia w przyszłości gatunku ludzkiego i innych wyższych form świata zwierzęcego.
 
Mniemanie, że przeważająca część standardu życiowego ludzi pracy w USA i innych rozwiniętych krajach kapitalistycznych składa się ze sztucznie wytworzonych potrzeb, które służą napędzaniu zysków korporacjom to wciąż powracająca cecha ideologii lewicowo-liberalnej od końca lat 50. Zostało to wyłożone w „The Affluent Society” (Zasobne społeczeństwo, 1958) przez Johna Kennetha Galbraitha, wówczas najbardziej znanego i czytanego liberalnego ekonomistę w USA, który wkrótce potem w latach 60. stał się doradcą administracji Kennediego-Johnsona z Partii Demokratycznej. Parę lat później utożsamianie amerykańskiego kapitalizmu z konsumpcjonizmem zyskało „marksistowską” otoczkę w książce Sweeziego i Paula Barana „Monopoly Capital” (Kapitał monopolistyczny, 1966), która wywarła silny wpływ na Fostera. W „Ecology Against Capitalism” Foster oświadcza, że „potrzeby są fabrykowane w sposób, który tworzy nienasycony apetyt”.
 
Jednocześnie Foster krytykuje zielonych intelektualistów i aktywistów głównego nurtu, którzy zwracają się do każdego indywidualnie o zredukowanie jego własnej konsumpcji, zredukowanie tzw. „śladu węglowego” każdego z osobna. Na polemiczny atak wybrał cytat z Alana Durninga z Worldwatch Institute, który twierdzi: „my konsumenci mamy etyczny obowiązek ograniczania własnej konsumpcji, albowiem zmniejsza ona szanse przyszłych pokoleń. Jeśli nie zejdziemy o parę szczebli w dół z tej drabiny konsumpcyjnej, nasze wnuki odziedziczą naszą planetę zubożałą przez obecny dostatek”. Foster odpowiada:
 
„Może się to wydawać zgodne ze zwykłym zdrowym rozsądkiem, lecz ignoruje mniejszą umieralność w społeczeństwie takim, jakie mamy w Stanach Zjednoczonych, gdzie dominujące instytucje traktują ludzi jako zwyczajnie konsumentów, na których powinno się oddziaływać wszystkimi technikami nowoczesnego marketingu. Przeciętny dorosły w Stanach Zjednoczonych ogląda 21 tys. reklam telewizyjnych rocznie, z których ok. 75 procent opłaca 100 największych korporacji.”
 
Zarówno Durning jak i Foster akceptują pogląd, że poziom konsumpcji większości Amerykanów powinien zostać ograniczony, różnią się jedynie w kwestii środków, jakimi ten cel można osiągnąć. Foster martwi się, że wezwania do poświęceń jedynie w imię jakiejś ekologicznej moralności nie spotkają się z odzewem. Jego odpowiedzią jest plan akcji rządowej w celu zreorganizowania gospodarki. Wtedy ktoś musiałby podejmować decyzje dotyczące prawdziwych potrzeb ludzi pracy, jako stojących w sprzeczności z ich zachciankami. Zadanie to niewątpliwie ma spaść na barki Fostera i innych podobnie myślących strażników zielonych cnót.
 
To skupienie się na nurcie wystawnych konsumenckich fanaberii jest przede wszystkim drobnomieszczańską krytyką kapitalizmu. Dla dzieci z okolic podmiejskich, które w zmianach swego indywidualnego stylu życia odnajdują jakieś znaczenie, wartość, problemem może być posiadanie zbyt wielu rzeczy. Lecz „robić więcej mając mniej” nie stanowi opcji dla przeważającej większości ludności zmagającej się co miesiąc z płaceniem rachunków i ledwo wiążącej koniec z końcem.

Moralizm Rousseau przeciw marksistowskiemu materializmowi

Potępianie kultury konsumpcjonizmu nie zrodziło się w powojennych Stanach Zjednoczonych. Leżąca u podstaw idea, że dążenie większości ludzi do wyższych poziomów konsumpcji jest napędzane sztucznie kreowanymi potrzebami uwarunkowanymi przez społeczeństwo oparte na własności prywatnej, gdzie wszyscy konkurują ze sobą – została wyrażona w połowie XVIII w. przez Jana Jakuba Rousseau. Wywierający dominujący wpływ intelektualny na europejską lewicę radykalną przed Karolem Marksem, Rousseau był intelektualnym ojcem chrzestnym wszystkich późniejszych form egalitaryzmu równającego w dół. Opisując świat wkrótce po pojawieniu się własności prywatnej, Rousseau napisał w „Rozprawie o pochodzeniu i podstawach nierówności między ludźmi” (1755):
 
„...człowiek, z wolnego i niezależnego, jakim był dotąd, jest teraz oto ‒ za sprawą mnóstwa nowych potrzeb ‒ podległy całej, że tak powiem, naturze, zwłaszcza zaś reszcie ludzi, (…) pożerająca każdego ambicja, nieugaszona żądza poprawienia swej sytuacji w porównaniu z sytuacją sąsiada, nie tyle z prawdziwej potrzeby, ile by się wznieść ponad niego, wpaja wszystkim ludziom nikczemną skłonność do szkodzenia sobie wzajemnie, (…) Słowem, z jednej strony rywalizacja i konkurencja, z drugiej sprzeczność interesów i zawsze to ukryte pragnienie korzyści własnej ze szkodą dla drugich; wszystkie te klęski, to pierwszy skutek własności i nieodstępny ciąg dalszy nierówności w jej pierwszych początkach.” ‒ w: „Trzy rozprawy z filozofii społecznej”, tłum. Henryk Elzenberg, Warszawa 1956, s. 202-3
 
Marks przeciwstawiał się równającemu w dół egalitaryzmowi, odmianie egalitaryzmu szeroko rozpowszechnionej wśród nurtów socjalistycznych i komunistycznych na początku XIX w. Celem komunizmu nie jest zredukowanie potrzeb ludzi do jakiegoś z góry założonego minimum. Wręcz przeciwnie, jego celem jest zrealizowanie i rozwijanie potrzeb. W społeczeństwie w pełni komunistycznym każdy będzie mieć dostęp do wielkiej różnorodności materialnego i kulturalnego bogactwa nagromadzonego w toku rozwoju cywilizacji. Rozważmy np. co jest potrzebne do badań w dziedzinie fizyki cząsteczkowej lub badań archeologicznych pozostałości starożytnych cywilizacji. My marksiści chcemy stworzyć przyszłe społeczeństwo, w którym wszyscy będą mogli wykonywać twórczą pracę naukową i kulturalną, dotychczas zarezerwowaną dla niewielu uprzywilejowanych.
 
Dla Rousseau, wyłonienie się własności prywatnej stanowiło społeczny ekwiwalent chrześcijańskiej koncepcji grzechu pierworodnego, moment gdy wszelkiego rodzaju zło wtargnęło i zdezorganizowało naturalną harmonię ludzkości:
 
„Ten, kto pierwszy ogrodził kawałek ziemi, powiedział »to moje« i znalazł ludzi dość naiwnych, by mu uwierzyć, był prawdziwym założycielem społeczeństwa. Iluż to zbrodni, wojen, morderstw, ile nędzy i grozy byłby rodzajowi ludzkiemu oszczędził ten, kto by kołki wyrwał lub rów zasypał i zawołał do otoczenia: »Uwaga! Nie słuchajcie tego oszusta; będziecie zgubieni, gdy zapomnicie, że płody należą do wszystkich, a ziemia do nikogo!'” – tamże
 
Sprzeciwiając się moralizującemu idealizmowi Rousseau, Marks zastosował dialektyczne, materialistyczne pojmowanie historii gatunku ludzkiego. Aby osiągnąć społeczeństwo komunistyczne, ludzkość musi przemierzyć długą epokę społeczeństw klasowo podzielonych, gdzie większość jest wyzyskiwana i uciskana przez niewielką mniejszość posiadaczy własności:
 
...rozwój uzdolnień rodzaju ludzkiego, jakkolwiek z początku odbywa się kosztem większości jednostek ludzkich, a nawet całych klas ludzkich, przezwycięża w końcu ten antagonizm i utożsamia się z rozwojem poszczególnych jednostek, (...) więc wyższy rozwój osobowości ludzkiej osiąga się jedynie za cenę procesu historycznego, w którego przebiegu składa się ofiary z jednostek ludzkich” (podkreślenie w oryginale) – „Teorie wartości dodatkowej”, w: „Marks, Engels, Dzieła” (MED) t. 26, Warszawa 1981, s. 140
 
W książce „Ekologia Marksa” Foster bardzo stara się podtrzymać materializm dialektyczny. Jednak jego rzeczywiste stanowisko jest zasadniczo roussowskie, nie marksistowskie. Tak więc, we wcześniejszej „Ekologii przeciw kapitalizmowi” opisuje on kapitalistyczną elitę rządzącą jako przedstawicieli „wyższego rzędu niemoralności”  i potępia kapitalizm za doprowadzenie do spaczenia ludzkości i degradacji natury:
 
Redukując stosunek ludzi do natury jedynie do kryteriów indywidualnego posiadania, kapitalizm tym samym przedstawia sobą (niezależnie od całego swego postępu technologicznego) nie tyle pełniejszy rozwój ludzkich potrzeb i możliwości wobec natury, co wyalienowanie natury ze społeczeństwa w celu rozwijania jednostronnego, egoistycznego stosunku do świata.”
 
Lewicę środowiska zielonych, noworoussowską w swych zasadniczych poglądach, szczególnie rozsierdza stwierdzenie z „Manifestu partii komunistycznej” Marksa i Engelsa z 1848 r., uznające historycznie postępowy charakter kapitalizmu w porównaniu z wcześniejszymi sposobami produkcji: „w ciągu swego stuletniego zaledwie panowania klasowego burżuazja stworzyła siły wytwórcze bardziej masowe i potężne, niż wszystkie pokolenia poprzednie razem wzięte.” W „Ekologii Marksa” Foster prezentuje mało entuzjastyczne przeprosiny za to oświadczenie i dodaje: „to pozostawia sprawą otwartą całą kwestię zrównoważonego rozwoju, której nie poruszyli w tym panegiryku burżuazji w pierwszej części Manifestu”.
 
Wraz z nastaniem przemysłowego kapitalizmu po raz pierwszy istniała materialna podstawa do przewidywania zupełnego wyrugowania nędzy i podziałów klasowych. Lecz prywatna własność środków produkcji w coraz większym stopniu działała jako hamulec dalszego rozwoju sił wytwórczych. Wyłonienie się nowoczesnego imperializmu pod koniec XIX w. oznaczało początek epoki globalnego schyłku kapitalizmu. System państw narodowych, który służył jako tygiel dla dojścia do władzy nowoczesnej klasy kapitalistycznej, dowiódł swej ograniczoności dla pogoni za zyskami. Potęgi imperialistyczne, podzieliwszy świat drogą krwawego podboju, wdały się w serię wojen o jego wtórny podział, usiłując rozszerzyć swe posiadłości kolonialne i sfery wpływów kosztem rywali. Celem rewolucji proletariackiej jest rozwiązanie sprzeczności w sercu kapitalizmu, poprzez uspołecznienie środków produkcji, tym samym czyniąc bogactwo społeczeństwa dostępnym dla wszystkich i uwalniając siły produkcyjne.
 
 
Część IV: http://www.1917.net.pl/node/19682

Społeczność

USRR