Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 1 użytkownik i 27 gości.

Leszek Miller przypomniał sobie o robotnikach - lepiej późno niż wcale.

miler.jpg

Stary lis poczuł, że wiatr historii zaczyna wiać z lewej strony. „Kanclerz” głośno upomina się o prawa robotników! Nie ma jeszcze odwagi zwrócić się do klasy robotniczej, bo jedyną klasą jaką zna, nadal jest klasa średnia i podobnie jak cały establishment, jej przede wszystkim chce służyć. To za mało, by poprowadzić lewicę do zwycięstwa.
 
 
 
Leszek Miller: Polska powinna być jak firma
 
 
Mariusz Gierej: Wybory prezydenckie kazały inaczej spojrzeć na oczekiwania Polaków. Co Leszek Miller proponuje wyborcom?
 
Leszek Miller: Oczekiwania nie zmieniły się. Tylko teraz Polacy bardziej sobie uświadamiają kto, czyli która z partii, rzeczywiście chce i może je spełnić. W 2005 roku, po rządach SLD, wydawało się, że gorzej być nie może, może być tylko lepiej. Dziś wiemy, że lepiej to już było. Właśnie wtedy gdy rządziła lewica. Uciekaliśmy jednak od SLD jak od przeszłości, o której chcemy zapomnieć. Chcieliśmy narodzić się na nowo. Jako nietknięci PRL-em ludzie wolni, dumni i bogaci. Wolni jesteśmy. To już nie kwestia przekonania, ale zacytuję klasyka, „oczywistej oczywistości”. Coraz gorzej jednak z tą dumą i z tym bogactwem. PiS miał być gwarancją dumy. PO miała być gwarancją bogactwa. Byli. Rządzili. I co? Kto czuje się dobrze jeśli nie ma pracy, albo pracę za 1600 złotych i w dodatku na umowę, która jest, ale jakby jej nie było. Z naszego „polskiego snu” powstał prekariat. Niektórym ten sen się spełnił. Dorobili się fortun, które będą rosły. Tak samo jak będzie rosła liczba ludzi, którzy żyją poniżej granicy ubóstwa.
 
Mariusz Gierej: Prekariat. To słowo, do którego powinniśmy się przyzwyczajać?
 
Leszek Miller: Nie ja je wymyśliłem. Trafnie jednak definiuje tych, którym popisowe państwo odebrało gwarancje, między innymi gwarancję rynku pracy i gwarancję  odpowiednich możliwości pracy. Życie takie to życie w ciągłej niepewności, życie, w którym trudno cokolwiek zaplanować. Zarówno w sferze zawodowej jak i osobistej. Większość z nas to prekariusze. Są nimi i ludzie wykształceni, z tytułami inżynierów i z licencjatami. Są nimi i ludzie młodzi, którzy wchodzą dopiero na rynek pracy i dorośli, którzy po kilkudziesięciu latach ponownie muszą się na nim odnaleźć.
Nie zadba o nich ani PiS, ani PO. Tak jak nie zapewni godnego życia robotnikom. Nie można przecież tak wprost o nich mówić, bo przecież ani PiS, ani PO nie chcą być kojarzone jako partie lewicowe czy chociażby socjalne. Robotnik jest passe. Relikt przeszłości. A kim dzisiaj także jesteśmy? Robotnikami, którzy w dodatku pracują nie dla polskiego przedsiębiorcy. PO-PiS nie zbudował klasy średniej. Gorzej. Zniszczył wszystkie fundamenty na, których mogła powstać. Bez klasy średniej nie ma sprawiedliwego państwa. Jest kraj coraz silniejszego rozwarstwienia.
 
Mariusz Gierej: Lewica z Leszkiem Millerem to zrobi?
 
Leszek Miller: Tak. Potrzebujemy tylko by ludzie zobaczyli w nas gwarancję takiej zmiany.
 
Mariusz Gierej: Jakie Pan daje gwarancje?
 
Leszek Miller: Dawaliśmy przez cały czas naszymi projektami, ale wyborcy zapatrzyli się w PO. Chcieli być częścią obywatelskiej wspólnoty. Wspólnota powstała. Tylko, że swoich dla swoich. Po to się robi PR i marketing. Cóż! W końcu członkowie Platformy to piewcy wolnego rynku, a w nim wszystkie chwyty tego typu są dozwolone. Produkt marny, ale w opakowaniu prezentował się dobrze. Zawsze można dorzucić jakiś bonus, sezonową obniżkę. Teraz dopiero widać, że ważne jest tylko to by sprzedać. PO sprzedawała się jak świeże bułki. Nawet jak ktoś mówił, że jest problem z jakością to okazywało się, że do tych bułek dodają gaz łupkowy, albo elektrownie jądrowe, albo Polskie Inwestycje Rozwojowe. Tyle tych obietnic było, że ciężko wszystkie wymienić. Sprzedawało się. Teraz dopiero widać, że bardziej niż o ludzi chodziło o banki i inne instytucje finansowe. Kiedy ludzie zobaczyli, że w środku tej bułki jest pleśń, powiedzieli „Wam także dziękujemy”.
 
Mariusz Gierej: Powtórzę pytanie. Co zmieni SLD?
 
Leszek Miller: Zaopiekuje się tymi, którymi zaopiekować się trzeba. Nie każdy założy przedsiębiorstwo. Ci, którzy oferują swoje ręce, umysły, doświadczenie będą mieli pewność co ich czeka za kilka czy kilkanaście lat. Stworzymy nowe miejsca pracy w oparciu o nowe umowy. Biedniejszy nie będzie gorszy. Będzie miał takie same szanse na realizację swoich marzeń jak ten kto pochodzi z tzw. bogatego domu. Przywrócimy ludziom godność i nadzieję. Będziemy walczyć uczciwie. Tylko ten kto uczciwie walczy, uczciwie wygrywa. A wtedy przed nami tylko prosta droga. Bez hipnotyzowania wizjami wymyślonymi przez pr-wców.
 
Mariusz Gierej: Lewica się nie kończy?
 
Leszek Miller: Lewica była przez cały czas. Nasze projekty przegrywały z potrzebą słuchania bajek. Wszyscy jednak dorastamy. Bajek można słuchać nadal. Ale tylko na dobranoc i ze świadomością, że to bajki. Dopiero nadchodzi czas lewicy. Poważnych polityków z uczciwą propozycją.
 
Mariusz Gierej: A nie sądzi Pan, że Polacy są zmęczeni jak Pan to powiedział poważnymi politykami? Może czas na autentycznych jak Paweł Kukiz, który stał się synonimem buntu, a ludzie popierający go nie ufają po prostu zawodowym politykom.
 
Leszek Miller: Częściowo ma Pan rację. Proszę jednak zwrócić uwagę, że postpolitykę i jej plastikową wersję uruchomiły obie partie prawicowe, które prześcigają się w PR-owych sztuczkach. Ludzie lewicy tak naprawdę również zostali wypchnięci poza ten system. Ja mam dla Pawła Kukiza propozycję współpracy dla dobra naszego kraju. Jeżeli się zgodzi to będzie to nowa jakość w polskiej polityce i szansa na złamanie tego szkodliwego duopolu. Jeśli odrzuci to jednoznacznie pokaże nawet wewnątrz własnego elektoratu, że wartości lewicowe są mu obce. Jest to śmiała wizja. Oferta nie dotyczy JOW-ów tu nie ma miejsca na kompromis.
 
Mariusz Gierej: Jest pewna prawidłowość, że jak Platformie spadało to SLD rosło i na odwrót. Teraz Platformie spada. SLD wzrośnie?
 
Leszek Miller: Platforma sięga po elektorat lewicowy, ale nigdy lewicą nie będzie. Jako partia stanowimy inną jakość. Platforma Obywatelska zastanawia się nad tym co dobrego zrobić dla siebie, a nie dla ludzi. Dla PO to nie obywatele Polski, ale Obywatele Platformy są najważniejsi. Wszyscy widzą, że rząd pracuje wyłącznie nad planem ratunkowym dla Platformy, a nie nad programem służącym Polakom. Program dla PO to rzecz wtórna i przynajmniej w tej kwestii widać konsekwencję tej partii. Wychodzą z założenia, że po co mają mówić co będą robić, skoro sami tego nie wiedzą, a mogą wszystko powiedzieć ludziom w zależności od swoich potrzeb. Po wyborach to nie ma przecież dla nich żadnego znaczenia. Prezydent Bronisław Komorowski mówił o 40-stu latach pracy, które miały uprawniać do emerytury. Już się z projektu wycofał. Czy można bardziej pokazać, że słowo dane wyborcy w PO nie obowiązuje?
 
Mariusz Gierej: Jest Pan doświadczonym politykiem i Pan wie, że co innego kampania, a co innego jak przychodzi proza rządzenia. Sami tę technologię stosowaliście. Czym lewica miałaby uwieść wyborcę, bo mi ciężko to dostrzec i później jeszcze dotrzymać słowa.
 
Leszek Miller: Zawsze lewica przywracała godność i nadzieję obywatelom. Walczyliśmy o sprawiedliwość społeczną i byliśmy dla wszystkich obywateli. Gdy w interesie Polaków było wzmocnienie przedsiębiorców, to to robiliśmy. Dla lewicy to były trudne decyzje, ale były wtedy słuszne i potrzebne. Za to między innymi zapłaciliśmy wysoką cenę. Rządy PO to PR-owa retoryka, rządy SLD to prawdziwa polityka i praca dla kraju. Przyniosło to efekty. Nie mogliśmy zrealizować kolejnego kroku, który należało wykonać, a prawica roztrwoniła nasze osiągnięcia. Gdybyśmy chcieli posługiwać się tą dzisiejszą retoryką to Polska powinna być jak firma. Jak spółka z 36 milionami udziałowców. Polacy powinni mieć nie tylko udział, ale otrzymywać od wzrostu PKB dywidendę. Nie w obietnicach – w pieniądzach. Jak to zrobić opisał i wytłumaczył prof. Sopoćko.
 
Mariusz Gierej: Odważnie. Ale jak to zrobić? Nie boi się Pan zarzutów o populizm, rozsadzanie budżetu?
 
Leszek Miller:  Wszyscy Polacy potrzebują korzystać z efektów wzrostu gospodarczego. Nie tylko Obywatele Platformy lub robotnicy we Francji i Stanach Zjednoczonych, bo jak Pan wie mamy wydać z polskiego budżetu 32 miliardy złotych na uzbrojenie polskiej armii. I nie korzystamy z oferty polskich firm. Nie rozumiem kto i dlaczego postanowił z polskiego PKB dozbrajać budżety innych państw.  
 
Mariusz Gierej: W sobotę SLD będzie miało wciąż tego samego lidera?
 
Leszek Miller: Jeśli SLD stawia na Polskę, o której mówi, to tak. 
 
ŹRÓDŁO: Wywiad przygotował i prowadził: Mariusz Gierej
 
Twitter: https://twitter.com/MariuszGierej
Facebook: https://www.facebook.com/GierejMariusz
Blog: http://www.mariuszgierej.mpolska24.pl/

Społeczność

UPA