Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 30 gości.

Widmo katastrofy w Fiat Auto Poland - wywiad z Bogusławem Ziętkiem

Ziętek_mikrofon.jpg

 

Co oznacza dla Fiat Auto Poland przeniesienie produkcji Pandy do Włoch? Niektórzy przewidują likwidację jednej trzeciej zakładu i zmniejszenie produkcji o 250 000 samochodów rocznie. Pracę może stracić nawet 10 000 osób! Co zrobiono, żeby nie dopuścić do tej katastrofy? „Nie zrobiono nic” – mówi w wywiadzie dla „Super-Nowej” Bogusław Ziętek, lider związku zawodowego „Sierpień 80”.
 
 
 
Redakcja http://www.super-nowa.pl/: Stało się, Fiat ogłosił oficjalnie, że przenosi produkcję nowej Pandy do Włoch. Co to dla nas oznacza? Dla Polski, województwa śląskiego, Tychów i Bielska-Białej?  
 
 
 Bogusław Ziętek: To bardzo zła wiadomość. Tyski zakład musi zredukować moce produkcyjne o około 250 tysięcy samochodów rocznie. Przy produkcji w ubiegłym roku na poziomie 600 tysięcy samochodów oznacza to likwidację jednej trzeciej zakładu. Pracę może stracić blisko 2 000 pracowników w samym tyskim Fiacie. W zakładach kooperujących może to być nawet cztery razy więcej. Tracimy więc około 10 tysięcy nowoczesnych miejsc pracy. I ogromne przychody z tytułu eksportu. Tracimy więc wszyscy jako obywatele, bo budżet straci miliony z podatków.
 
 
Red.: Czy zrobiono wszystko, co było w mocy, żeby temu zapobiec?
 
 
BZ.: Nie zrobiono nic. Od grudnia ubiegłego roku pisaliśmy do wszystkich, którzy powinni zareagować. Nasze wystąpienie do wicepremiera ministra gospodarki Waldemara Pawlaka pozostało bez odpowiedzi. Rząd, premier i wicepremier nie wykazali żadnego zainteresowania tą sprawą. W tym samym czasie premier włoskiego rządu wręcz stanął na głowie aby nakłonić szefów koncernu do inwestowania i zatrzymania produkcji we Włoszech. Choć nie ma to absolutnie żadnego uzasadnienia ekonomicznego - tyskie zakłady produkowały najtaniej i na najwyższym poziomie jakości - produkcja nowego Fiata Pandy zostaje przeniesiona do Włoch. Wszystkie europejskie rządy chronią własne zakłady i miejsca pracy. Jedynym wyjątkiem jest tu rząd Donalda Tuska, który likwiduje własne zakłady i miejsca pracy, w zamian za poklepywanie po ramieniu. Przy okazji trzeba wyraźnie powiedzieć, że żadnego interesu na tym nie robią włoscy pracownicy. Produkcja zostanie przeniesiona do Włoch pod warunkiem ogromnych cięć w zatrudnieniu i zabezpieczeniach socjalnych.
 
 
Red.: Można jeszcze coś w tej sprawie zrobić?
 
 
BZ.: Można było zrobić bardzo wiele. proponowaliśmy aby rząd wyszedł z inicjatywą trójstronnego spotkania: rząd, władze koncernu, związki zawodowe. Mieliśmy i mamy ogromne atuty i argumenty za pozostawieniem produkcji w Tychach. Można było interweniować na forum Parlamentu Europejskiego. Nic z tego, polski rząd nie jest w ogóle zainteresowany przyszłością tyskiego zakładu i losem tysięcy polskich obywateli, którzy stracą pracę i źródło utrzymania.
 
 
Red.: Jakie wnioski powinniśmy wyciągnąć z tej sytuacji na przyszłość?
 
 
BZ.: Wnioski są oczywiste. Wybierajmy dalej ludzi, którzy likwidują nasze zakłady i miejsca pracy. Będziemy mieli rosnące bezrobocie i katastrofalnie rosnące ubóstwo. Już dziś według raportu Unii Europejskiej, przy średniej unijnej 17 procent, w Polsce 71 procent obywateli żyje poniżej progu ubóstwa. Jeszcze kilka lat rządów liberałów i uzyskamy docelowy dla nich model 5 procent najbogatszych i 95 procent ludzi nie mających na przeżycie i zaspokojenie podstawowych potrzeb. Będziemy krajem bezrobotnych żebraków, w którym prawa pracownicze nic nie znaczą.
 
 
Red.: „Sierpień 80” i inne związki zawodowe alarmowały w sprawie Pandy. Niektórych dziwi jednak postawa fiatowskiej „Solidarności”. Jak pan ją ocenia?
 
 
BZ.: Fiatowska Solidarność od wielu lat robi dokładnie odwrotnie niż wymagałby tego interes załóg. Teraz też uspokajają ludzi, twierdząc, że Pandy nam nie odbiorą i żadnych zwolnień nie będzie. Ciekawe co powiedzą tym, którzy za kilka miesięcy stracą pracę albo nie będą mieli przedłużanych umów. Podobne zapewniania z ust liderów Solidarności płynęły wobec osób zatrudnionych w firmach kooperujących z Oplem. Do ostatniego dnia zapewniano ich, że pracy nie stracą. Stało się jednak inaczej. Nie chcę oceniać tych działań. Pozostawiam wnioski członkom Solidarności i innym pracownikom, którzy powinni wiedzieć ile warte są obietnice przewodniczącej Solidarności w Fiacie.
 
Źródło: http://www.super-nowa.pl/

Ogłoszenia parafialne

Społeczność

Obama rev