Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 1 użytkownik i 25 gości.

Totalitaryzm a wolność

Wolność

List jest polemiką wobec materiału zamieszczonego pod linkiem
http://www.1917.net.pl/node/20650
 
-------------------------------------------------------------
 
Redakcjo portalu "Władza Rad", 
 
Dziękuję za odpowiedź. Zwłaszcza za przyznanie, że jesteście zwolennikami delegalizacji organizacji i poglądów o profilu ideologicznym, które wam nie odpowiadają. Czyli, zgodnie z przedstawianą przez was samychy definicja, jesteście zwolennikami totalitaryzmu i prześladowania ludzi za poglądy:
 
"Dodatkowo, samo wzywanie do delegalizacji organizacji komunistycznych, czy penalizacji komunizmu nosi znamiona właśnie "propagowania totalitaryzmu", bo oznacza prześladowanie ludzi za ich poglądy polityczne."
 
Jest to tym bardziej oczywiste, jeżeli zapoznać się z przedstawianą na waszym portalu - w artykule "Dlaczego WR uważa Kongres Nowej Prawicy za partię faszystowską?" definicją faszyzmu:
 
"A więc faszyzm to ruch polityczny, który 1) opierając się na drobnomieszczaństwie (drobni kapitaliści, przedstawiciele wolnych zawodów itd.) 2) dąży do pacyfikacji proletariatu przez rozgromienie jego organizacji (związki zawodowe, partie robotnicze) i pozbawienia go wpływu na życie polityczne (m.in. przez likwidację systemu parlamentarnego)."
 
Abstrahując od tego, na ile ta definicja jest zgodna z rzeczywistością, to według niej właściwie każdy pogląd i kazdą partię przeciwną socjalizmowi - tj. nieopierającą się na "proletariacie" i przeciwną pozycji organizacji "proletariackich" - można uznać za faszystowską. Wynika z tego, że jesteście po prostu zwolennikami prześladowania poglądów innych niż wasze.
 
Swoją droga, uderza w tym tekście też używanie takich pojęć jak "pasożyty", jakże typowe dla organizacji i systemów totalitarych. U nazistów - "Żydzi tyfus plamisty", u was - "drobni geszefciarze pasożyty". Wyrażanie się w ten sposób o Żydach spotkałoby się zapewne z reakcją właściwych organów. Na wasze szczęście kodeks karny nie penalizuje głoszenia nienawiści - mówiąc waszym językiem - "klasowej". 
 
Wasze dalsze stwierdzenie, że:
 
"Póki prawo umożliwia nam agitację, propagandę i organizowanie się, będziemy z tego prawa korzystać i wytykać hipokryzję tych, którzy prawią o abstrakcyjnej „Wolności” i dla jej obrony chcą jej… ograniczenia"
 
...jest, w świetle powyższego, nacechowane ogromną hipokryzją. Którą oczywiście zarzucacie innym, jak wszyscy hipokryci. 
 
Odnośnie negowania zbrodni, chodziło mi oczywiście o twierdzenie, jakoby komunizm nie był systemem totalitarnym. Wasze odcinanie się od totalitaryzmu stalinowskiego (pomiając nawet kwestię tego, jak fałszywe jest zwalenie ograniczenie komunistycznego totalitaruzmu i terroru do postaci Stalina i udawanie, że przed i po Stalinie terroru i totalitaryzmu nie było) jest równie wiarygodne, jak odcinanie się od zbrodni nazistowskich przez kogoś, kto chodzi ze swastyką na ramieniu, recytuje "Mein Kampf" i głosi potrzebę uwolnienia białej rasy od wpływów międzynarodowego żydostwa. Tolerancja wobec poglądów komunistycznych, takich jak przedstawiane przez was, wymagała by również - by być konsekwentnym - tolerancji wobec zachowań takiej osoby. W imię wolności słowa, ma się rozumieć.
 
Osobiście uważam zresztą, że postawa taka jest do rozważenia i być może rzeczywiście zarówno takiego neo-nazistę, tak jak i was, w imię wyższego celu jakim jest wolność słowa tolerować się powinno - choć mam co do tego poważne wątpliwości. Z pewnością nie powinni jednak o "przesladowaniu za poglądy" pouczać ludzie, którzy otwarcie opowiadają się za delegalizacją głoszenia poglądów sprzecznych z ich własnymi - tak jak najwyraźniej robi to redakcja portalu "Władza Rad". 
 
Podobnie rzecz sie ma z kwestią fasadowości odcinania się komunistów od zbrodni komunistycznych reżimów. Żadna idelologia w historii nie uważała siebie samej za zbrodniczą. Swe hasła i cele wyznawcy każdej zawsze uwazają za piękne, wzniosłe i słuszne - z nazistami włącznie. Jednakże - "po owocach ich poznacie". Choćby nawet nazista wierzył we wznioslość i słuszność swojej ideologii, to w żaden sposób nie zmieni faktu, czym nazizm w rzeczywistości był. To samo tyczy się komunizmu. Nie chodzi tu więc o żadne ukryte motywy, tylko o fakt, że motywy które deklarujecie jawnie, są w rzeczywistości bardzo szkodliwe, niebezpieczne i prowadzą do tragicznych rezultatów, co historia dowiodła wielokrotnie, a chocbyście nawet wy, w naiwności swojej, wierzyli że jest inaczej. 
 
Odcinanie się współczesnych komunistów od zbrodni stalinizmu, maoizmu, czerwonych khmerów itd. można by w skrócie ująć krótko w taki sposób:
 
"Nasze hasła są słuszne i piękne, w przeszłości to były błędy i wypaczenia. Obiecujemy, że jak dojdziemy do władzy, to tym razem nie wymordujemy ani nie zagłodzimy milionów ludzi".  
Nie trzeba chyba tłumaczyć, dlaczego jest to śmieszne - w najlepszym wypadku. 
----------------------------------------------------------------------------------
Odpowiedź WR:

Drogi Czytelniku,

Absolutnie się z Tobą zgadzamy, gdy piszesz, że najgłośniej hipokryzję innym zarzucają hipokryci. Chociaż naszym zdaniem nie kierujesz tej uwagi pod właściwym adresem. Wyjaśnimy Ci dlaczego.

Cytujesz (po raz drugi!) nasz tekst „Czy komunizm jest w Polsce legalny?” (http://1917.net.pl/node/7943), najwidoczniej go nie rozumiejąc. Cytujesz:

Dodatkowo, samo wzywanie do delegalizacji organizacji komunistycznych, czy penalizacji komunizmu nosi znamiona właśnie "propagowania totalitaryzmu", bo oznacza prześladowanie ludzi za ich poglądy polityczne.

Kompletnie ignorujesz fakt, że „propagowanie totalitaryzmu” wzięte jest w cudzysłów. W cytowanym tekście za każdym razem „totalitaryzm” (jeśli nie cytujemy dokumentów prawnych) pojawia się w cudzysłowie. A to z prostego powodu, że odrzucamy ten termin jako nieprzydatny i mylący.

Termin „totalitaryzm” wszedł do powszechnego użycia na Zachodzie w latach 50, kiedy to kraje kapitalistyczne musiały znaleźć ideologiczne uzasadnienie dla Zimnej Wojny. Konieczne było przekonanie tamtejszych zmęczonych wojną społeczeństw, że stalinizm jest tak samo zły jak dopiero, co pokonany faszyzm. Oczywiście kilka lat wcześniej, kiedy burżuazyjne demokracje i stalinowski ZSRR walczyły razem o „wolność i demokrację”, nikomu nie przyszło do głowy zrównywanie sojusznika z wspólnymi wrogami. Później, w okresie postępującego odprężenia w stosunkach międzynarodowych popularność teorii totalitaryzmu zmniejszyła się, a wybitni badacze systemów faszystowskich (Martin Broszat, Hans Mommsen, Ian Kershaw) i stalinowskiego (Sheila Fitzpatrick, Jerry F. Hough, William McCagg, Robert W. Thurston, J. Arch Getty) uznali model totalitarny za nieprzydatny, mylący czy wręcz błędny.i

Jako marksiści możemy tym wnioskom tylko przyklasnąć – faszyzm i stalinizm miały zupełnie inną bazę społeczną i oparte były na zupełnie innych stosunkach własności. Faszyzm opierał się na prywatnej własności środków produkcji, a jego zwolennicy rekrutowali się głównie z drobnomieszczaństwa. W stalinizmie środki produkcji były własnością państwową, a władza polityczna należała do warstwy biurokratów państwowo-partyjnych.

Jednak termin ten niestety trafił do polskiego prawa, a wraz z nim wszystkie związane z nim niejasności (cytując nasz artykuł):

Orzecznictwo [SN] nie odniosło się, czym jest totalitaryzm i totalitarne metody działania; biorąc pod uwagę wykładnię językową, to musi się wiązać z narzucaniem czegoś za pomocą jakichś środków przymusu. 

Myśląc logicznie, ludzie oskarżający nas o propagowanie totalitaryzmu, powołując się na art. 256 KK, definiują totalitaryzm w myśl powyższej wykładni. Jeśli tak, to ich działania (próby „narzucenia czegoś za pomocą jakichś środków przymusu [np. prokuratury]”) mają więcej wspólnego z prawnym rozumieniem totalitaryzmu niż działalność tego portalu. Tym samym uzasadnione jest wytykanie hipokryzji takim ludziom (a także prawodawcom, którzy wymyślili zakaz, którego egzekwowanie przypomina jego przedmiot).

My odrzucamy kategorię totalitaryzmu, jak też bliźniaczą wobec niej kategorię „wolności w ogóle”. Takiej, o której piszesz tutaj:

Osobiście uważam zresztą, że postawa taka jest do rozważenia i być może rzeczywiście zarówno takiego neo-nazistę, tak jak i was, w imię wyższego celu jakim jest wolność słowa tolerować się powinno - choć mam co do tego poważne wątpliwości.

Taka wyższa, ponadklasowa i apolityczna „wolność” nie istnieje. O wolności mówimy zawsze w odniesieniu do jakiejś klasy. Posłużmy się przykładem z historii.

W latach 1860-1865 w USA toczyła się wojna domowa między kapitalistyczną Północą a niewolniczym Południem. O co toczyła się walka? Republikanie reprezentujący interesy północnej burżuazji domagali się wolności, tj. zniesienia niewolnictwa. Rozwijający się amerykański kapitalizm wymagał coraz większych zasobów kapitału stałego (m.in. ziemi) oraz pracy. Na przeszkodzie dla jego rozwoju stały wielkie latyfundia właścicieli niewolników – kapitaliści potrzebowali rąk do pracy, a przez latyfundystów spora ich liczba pozostawała poza ich zasięgiem, dlatego domagali się zniesienia niewolnictwa, aby Murzyni z południa mogli sprzedawać swoją siłę roboczą na kapitalistycznym rynku. Należało więc w imię wolności walczyć z właścicielami niewolników.

O co walczyło Południe? Demokraci reprezentujący interesy właścicieli niewolników walczyli o wolność. O wolność do posiadania ludzi na własność. Wolność, którą cieszyli się od zawsze – wszak niewolnictwo istniało jeszcze za panowania Brytyjczyków, wśród amerykańskich prezydentów byli właściciele niewolników. Była to legalna, chroniona prawem instytucja. A teraz Jankesi podnoszą na nią rękę. Należało więc w imię wolności walczyć o zachowanie niewolnictwa.

I oto „wolność” walczyła z „wolnością”. I w imię wolności obie strony represjonowały polityków, dziennikarzy, agitatorów sympatyzujących ze stroną przeciwną. Ostatecznie wygrali północni kapitaliści pod przywództwem Lincolna, który pozbawił całą klasę społeczną (żywej) własności i tym samym obalił ustrój społeczny oparty na wyzysku pracy niewolnej…

Czy należy skrytykować obie strony za to, że nie uznawały wolności i praw swoich przeciwników, że nie wykazały tolerancji wobec oponentów w imię „wyższej wartości”?... Nie. Tak rozumiana „wolność”, „sprawiedliwość” itd. jest fikcją. Cała historia ludzkości to dzieje walki wolności jakiejś klasy z wolnością jakiejś innej. W przypadku wojny secesyjnej słuszność miał Lincoln i klasa, którą reprezentował – burżuazja była klasą postępową wobec właścicieli niewolników, kapitalizm był wyższym ustrojem społecznym w porównaniu z niewolnictwem. W imię wolności miał prawo zdławić reakcyjny bunt z pomocą wszelkich dostępnych środków.

Tym samym Lincoln rozwiązał dylemat, czy jego ideologiczni przeciwnicy powinni korzystać z tych samych praw i wolności, co jego sympatycy. I to nie logicznym dreptaniem w kółko (mniej więcej w stylu „Osobiście uważam zresztą, że (…) być może rzeczywiście zarówno takiego neonazistę, tak jak i was, w imię wyższego celu jakim jest wolność słowa tolerować się powinno - choć mam co do tego poważne wątpliwości”), które do niczego nie prowadzi, ale poprzez konsekwentną działalność polityczną w interesie swojej klasy, której ostatnim aktem było zniesienie społecznych podstaw agitacji, tzn. niewolnictwa.

My również wychodzimy z założenia, że jedyną skuteczną metodą walki z faszyzmem – oraz innych plag związanych z systemem kapitalistycznym plag - jest zniesienie jego społecznych podstaw, tzn. własności prywatnej środków produkcji i wyzysku pracy przez kapitał. (Przy okazji, drogi Czytelniku, Twoje twierdzenie, że na podstawie przedstawionej przez nas definicji faszyzmu, „właściwie każdy pogląd i każdą partię przeciwną socjalizmowi (…) można uznać za faszystowską” świadczy albo kłopotach z rozumieniem słowa pisanego, albo o złej woli… Albo o tym, że znowu ignorując nasze deklaracje, chcesz wyczytać nasze „prawdziwe” myśli. Z czym mamy więc do czynienia w tym przypadku, drogi Czytelniku?)

Jak już pisaliśmy w poprzedniej odpowiedzi popieramy penalizację faszyzmu, ponieważ jego celem jest pozbawienie proletariatu wolności słowa, zrzeszania się, demonstracji itd., nie dlatego, że faszyzm sprzeciwia się jakiejś „wyższej zasadzie”. Jesteśmy zaciętym wrogami faszyzmu w imię demokratycznych wolności ludzi pracy – jego wolności słowa, demonstracji, zrzeszania się w partie polityczne i związki zawodowe, wolności strajku, wolności od biedy, wolności od bezrobocia i w końcu wolności od wyzysku, której realizacja wymaga wywłaszczenia kapitalistów. Z wszelkimi ruchami, które będą przeciwne realizacji tych wolności występować, będziemy prowadzić walkę polityczną, aż do ostatecznego zniesienia społecznych podstaw tych ruchów (zniesienia kapitalizmu). Może się nawet zdarzyć – tak, drogi Czytelniku – że określimy bazę tych ruchów jakimś brzydkim słówkiem! Np. słówkiem „pasożyty”. (Swoją drogą, drogi Czytelniku, czy nie zauważyłeś, jakimi epitetami obrzuca się bezrobotnych, strajkujących robotników i wszystkich innych „roszczeniowców”? Czy nie oburzają Cię takie przejawy „nienawiści klasowej”? A może zależy to od tego, która klasa jest adresatem epitetów?)

Oczywiście faszyzm nie jest jedynym źródłem zagrożeń dla praw i wolności ludzi pracy. Są nim liberałowie, chadecy i cała reszta burżuazyjnych „demokratów”, którzy w imię wolności i interesów burżuazji występują przeciw prawom i interesom klasy robotniczej. Różnica między nimi a faszystami polega na tym, że ci ostatni stosują znacznie brutalniejsze środków walki i dlatego właśnie popieramy środki prawne utrudniające im agitację i organizowanie się, mając jednocześnie świadomość paliatywnego charakteru takich środków (wspominaliśmy o tym w naszej pierwszej odpowiedzi).

W kwestii terroru i stalinizmu piszesz, drogi Czytelniku:

Wasze odcinanie się od totalitaryzmu stalinowskiego (pomiając nawet kwestię tego, jak fałszywe jest zwalenie ograniczenie komunistycznego totalitaruzmu i terroru do postaci Stalina i udawanie, że przed i po Stalinie terroru i totalitaryzmu nie było) jest równie wiarygodne, jak odcinanie się od zbrodni nazistowskich przez kogoś, kto chodzi ze swastyką na ramieniu
Odcinanie się współczesnych komunistów od zbrodni stalinizmu, maoizmu, czerwonych khmerów itd….”

Po pierwsze, trockiści pod określeniem stalinizmu rozumieją system społeczno-polityczny, w którym środki produkcji są własnością państwową, a władza polityczna należy do biurokracji partyjno-państwowej. W ZSRR był państwem stalinowskim mniej więcej od późnych lat 20. do jego rozpadu. Wcześniej władza polityczna należała do klas pracujących, a jej organami były Rady Delegatów Robotniczych i Chłopskich (polecamy rzucić okiem do zakładki „O nas” i na baner u góry strony). Aby biurokracja mogła utrwalić swoją władzę, musiała rozgromić zwolenników demokracji radzieckich – trockistów.

Zarzucanie nam, że „odcinamy się” od zbrodni stalinizmu jest śmieszne. Trockiści mają tyle wspólnego z terrorem stalinowskim, co żydzi i protestanci z Inkwizycją – rolę ofiar.

Jeśli chodzi o terror bolszewicki przed Stalinem to miał on charakter defensywny wobec terroru kontrrewolucyjnego (więcej na ten temat tutaj: http://www.1917.net.pl/node/1243).

Jeszcze na koniec w kwestii „owoców”, piszesz:

Żadna idelologia w historii nie uważała siebie samej za zbrodniczą. Swe hasła i cele wyznawcy każdej zawsze uwazają za piękne, wzniosłe i słuszne - z nazistami włącznie. Jednakże - "po owocach ich poznacie". (…) Nie chodzi tu więc o żadne ukryte motywy, tylko o fakt, że motywy które deklarujecie jawnie, są w rzeczywistości bardzo szkodliwe, niebezpieczne i prowadzą do tragicznych rezultatów

Jak zatem się odnosisz, drogi Czytelniku, do kwestii zbrodni kapitalizmu. Choćby do zagłodzenia 12-29 milionów Hindusów przez Brytyjczyków w latach 1876-1878. Chociaż Indie miały nadwyżki pszenicy i ryżu władze kolonialne uznały, że korzystniej będzie sprzedać je na europejskich rynkach, niż pomóc głodującym chłopom. Brytyjczycy pod karą więzienia zabroniły udzielania jałmużny głodującym. Hindusi mogli liczyć na pomoc jedynie, jeśli zgłosili się do obozów ciężkich robót, gdzie dziennie spożywali mniej kalorii niż więźniowie Buchenwaldu.ii A przecież to tylko jeden przykład zbrodni, jakich w interesie kapitału dokonano w koloniach…

Wg brytyjskiego czasopisma medycznego „Lancet” między marcem 2003 a lipcem 2006 w wyniku wojny w Iraku zginęło 654965 Irakijczyków.iii Polska w niej uczestniczyła, więc klasy rządzące są współodpowiedzialne za śmierć ponad pół miliona ludzi, ale przecież to było w imię „demokracji i wolności”. Nie wszystkie ofiar zmarły w wyniku działań wojennych, część zmarła w następstwie kryzysu humanitarnego wynikającego z polityki gospodarczej władz okupacyjnych. Wśród osób za nią odpowiedzialnych był Marek Belka, obecny prezes NBP.iv Czy wysłałeś mu – lub komukolwiek odpowiedzialnemu za polski udział w okupacji Iraku – maila w sprawie martwych Irakijczyków, drogi Czytelniku?

Obecnie polski rząd wysyła doradców wojskowych na Ukrainę. Po stronie kijowskiego rządu walczą jawni faszyści, którzy nie ukrywają, że w Donbasie walczą z „podludźmi”.v Drogi Czytelniku, czy pisałeś do polskich władz w tej sprawie, czy też banderowcy i polscy doradcy realizują jakąś „wyższą wartość”?

Przypuszczamy, że nie pisałeś, drogi Czytelniku. Zatem uzasadnione jest pytanie, dlaczego nasze czysto hipotetyczne przyszłe „zbrodnie” są straszniejsze, niż faktyczne zbrodnie popełniane w interesie polskich klas posiadających?

Redakcja WR

i https://en.wikipedia.org/wiki/Totalitarianism#Criticism_and_recent_work_with_the_concept

ii http://www.monbiot.com/2005/12/27/how-britain-denies-its-holocausts/

iii http://brusselstribunal.org/pdf/lancet111006.pdf

iv https://books.google.pl/books?id=PwHUAq5LPOQC&pg=PA432&lpg=PA432&dq=marek+belka+iraqi+subsidies&source=bl&ots=IlGszFfGFH&sig=HM7PJoott8l3pxJBsamR1w4S28w&hl=pl&sa=X&ved=0CCAQ6AEwAGoVChMImO2w9q69xwIVBFcsCh2nfQ7R#v=onepage&q=marek%20belka%20iraqi%20subsidies&f=false

v http://www.bbc.com/news/world-europe-30414955

Społeczność

front