Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 1 użytkownik i 42 gości.

Zbigniew Zawodniak: Razem, czyli osobno, czyli wcale!

Razem

Publikujemy głos w dyskusji na temat wyników wyborów parlamentarnych 25 października, nadesłany na nas adres emailowy przed przedstawicieli chorzowskich struktur Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Zagadnienie  "Na ile wyniki Razem i Zjednoczonej Lewicy dodałyby się po utworzeniu wspólnej koalicji" - jest kwestią dyskusyjną. Z pewnością sukces Razem jest wynikiem jednego wystąpienia Adriana Zandberga podczas debaty 20 października br.
 

Do podanych poniżej argumentów wypada dodać zapytanie - na ile niepopularni i skompromitowani faktyczni liderzy ZL -  Leszek Miller i Janusz Palikot - byliby zdolni do perspektywicznego myślenia i pokonania płytkiego biurokratycznego egoizmu? Na ile zdecydowaliby oddać reprezentację medialną koalicji błyskotliwemu Adrianowi Zandbergowi z Razem w miejsce mdłej socjalliberałki Nowackiej z partii-widmo "Twój Ruch", co pozwoliłoby zdobyć połączonej koalicji owe 11% poparcia?
 

Redakcja WR

 
----------------------------------------------------------------------------------------
 
 
Wielce myląca jest nazwa ugrupowania (?), ruchu (?), grupy znajomych (?), czy towarzystwa (?)
„Razem”. Bo przecież poszli do wyborów osobno, mimo wielokrotnych zaproszeń dowspółpracy ze strony SLD, a później koalicyjnej Zjednoczonej Lewicy. No i wyszło, jak wyszło -czyli nic! Nic dla „Razem”, nic dla ZL, za to wszystko dla PIS-u!
 
 
Tak to już bywa w polityce, kiedy słomiany zapał bierze górę nad rozsądkiem. Umówmy się -niewiele brakowało. Byłyby mandatowe miejsca dla młodych entuzjastów z „Razem”, byłabyciekawa debata, nowe twarze i nowe spojrzenie na rzeczywistość. Byłaby też całkiem solidnareprezentacja w parlamencie, bo 7,52% ZL połączone z 3,9% Razem mogłyby dać nawetkilkadziesiąt miejsc w Sejmie. A co - pomarzyć nie wolno?
 
 
Na dodatek mogło być wesoło, gdyby kolega Adrian usiadł w poselskich ławach w swoim słynnymjuż T-shircie z wizerunkiem Marksa! To się jednak nie wydarzy. Zamiast sejmowej kadencjiAdrian Zandberg miał tylko 5 minut w mediach. Okrzyknięto go rewelką debaty, media w ciągujednej doby kreowały nowego trybuna ludowego, obrońcę tych pracujących na „śmieciówkach”i niepracujących w ogóle. I na tym się skończyło! Bo tym właśnie różni się polityka odskautingu, a polityk od harcerzyka - ten drugi zdobywa kolejne sprawności, a zadaniempierwszego jest zdobywanie realnego wpływu na kształt państwa. U nas wychodzi na to,że najbardziej skutecznym politycznie jest fach kelnera! Dwóch z Warszawy wykończyłoskutecznie Platformę, a jeden z klubo-kawiarni „Razem” podał na tacy PiS-owi bezwględnąwiększość w Sejmie.
 
 
 
I tak znaleźliśmy się w znanych z filmu i powieści „zaklętych rewirach”!Za chwilę okaże się, że te „rewiry” obejmą samorządy, a potem to nawet zajrzą nam do sypialni.Cóż, wygrany nie zna umiaru. Więc nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem, tylko trzeba się braćdo roboty. Opozycja - nawet pozaparlamentarna - ma wiele do zrobienia.A kelnerzy niech rozdają karty, ale te z menu. Tak będzie mądrzej.
 
 
Zbigniew Zawodniak
 
SLD Chorzów, 28.10.2015 r.

Ogłoszenia parafialne

Społeczność

Ochotnik