Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 19 gości.

W 170. rocznicę rewolucji krakowskiej (21/22 II – 4 III 1846)

Edward Dembowski na czele powstańców krakowskich (1846)

 
170 lat temu w Krakowie miała miejsce ambitna próba połączenia ogólnonarodowego powstania z rewolucją społeczną. W nocy z 21 na 22 lutego 1846 r. Rząd Narodowy utworzony z inicjatywy Towarzystwa Demokratycznego Polskiego (TDP) ogłosił swój manifest, który wzywał do zrywu powstańczego i budowy niepodległego państwa, w którym „przywilej żaden i pod żadnym kształtem mieć nie będzie miejsca, w którym każden Polak znajdzie zabezpieczenie dla siebie, żony i dzieci swoich, w którym upośledzony od przyrodzenia na ciele lub na duszy znajdzie bez upokorzenia niechybną pomoc całego społeczeństwa, w którym ziemia dzisiaj przez Włościan warunkowo tylko posiadana, stanie się bezwarunkową ich własnością”.
 
Rewolucja krakowska niestety została stłumiona niecałe dwa tygodnie później. 3 III władze rewolucyjne opuściły miasto, następnego dnia wkroczyły wojska rosyjskie i austriackie.
 
Decyzje o dacie wybuchu powstania podjęto już w styczniu. Działacze zrzeszeni wokół TDP i Rządu Narodowego planowali zryw narodowy obejmujący wszystkie 3 zabory połączony z postępowym i antyfeudalnym programem społecznym. Niestety na krótko przed wybuchem rewolucji zaborcy wykryli spisek. Organizacje w zaborze pruskim i rosyjskim zostały rozbite,a 18 II do Krakowa wkroczyły wojska austriackie pod wodzą gen. Collina, które miały zagwarantować „spokój”.
 
Mimo to, znajdujący się w mieście działacze zdecydowali o realizacji pierwotnego planu. 21 II rozpoczęły się starcia milicji powstańczych (rekrutujących się głównie spośród rzemieślników i studentów) z wojskami Collina, które zmusiły Austriaków do opuszczenia miasta. Nocne objęcie władzy przez Rząd Narodowy i ogłoszenie jego manifestu spotkało się z entuzjastycznym przyjęciem mas ludowych – rzemieślników, podkrakowskich chłopów, wielickich górników, młodzieży studenckiej i drobnomieszczaństwa. To właśnie te warstwy przez cały okres trwania rewolucji ochotniczo zaciągały się do wojsk powstańczych, domagały się wznoszenia barykad i ukrócenia wewnętrznej kontrrewolucji.
 
A ta bynajmniej nie próżnowała. Już następnego dnia po wybuchu powstania grupa „szanowanych obywateli” pod przewodnictwem prof. UJ Michała Wiszniewskiego utworzyła Komitet Bezpieczeństwa w celu zachowania „ładu” i „ochrony własności”. Gdy tylko wieść ta dotarła do RN, Komitet został natychmiast rozwiązany. Ale na tym się nie skończyło. W nocy z 25 na 26 II Wiszniewski dokonał puczu i ogłosił się Dyktatorem. Zamach stanu zakończył się, gdy 26 II Edward Dembowski (wybitny działacz rewolucyjny i socjalista) na czele uzbrojonego tłumu przywrócił rządy rewolucyjne.
 
Fakt, że masy ludowe czynnie popierały RN, odbił się wyraźnie na jego polityce. Mimo, że powstanie krakowskie było rewolucją burżuazyjno-demokratyczną – w kwestiach ustrojowych nie powstańcy nie wychodzili poza likwidację feudalizmu i ustanowienie republiki – to po raz pierwszy w polskiej historii ruch narodowo-wyzwoleńczy uwzględnił postulaty „stanu czwartego”, z którego pod wpływem rewolucji przemysłowej miał wyłonić się nowoczesny proletariat. Obiecano warsztaty narodowe jako sposób na bezrobocie; wynagrodzenie dla pracujących przy robotach publicznych miało być podwójnie wyższe w porównaniu ze stanem przedrewolucyjnym; manifest RN postulował ustanowienie społecznej organizacji służby zdrowia i ubezpieczeń; Ustawa Rewolucyjna, która pełniła rolę de facto konstytucji zapowiadała walkę z lichwą; wprowadzono kontrolę cen w celu walki z drożyzną i spekulacją; zorganizowano darmowe rozdawnictwo soli i tytoniu…
 
Aby zaktywizować masy ludowe i  wzmocnić ich wpływ na władze rewolucyjne Edward Dembowski utworzył Klub Rewolucyjny, gdzie miały się toczyć dyskusje nad bieżącymi sprawami politycznymi. Dyktator Jan Tyssowski klub jednak rozwiązał, aby udobruchać mieszczaństwo i zachować jedność obozu powstańczego.
 
Takie właśnie dążenie do jedności za wszelką cenę było główną przyczyną klęski powstania. Mimo, że rewolucja głosiła zniesienie pańszczyzny i czynszów, gwarantowała chłopom prawo do uprawianej przez nich ziemi, a bezrolnym obiecywała przyznanie gruntów z dóbr narodowych pod warunkiem chwycenia za broń, to właśnie antyfeudalny gniew chłopów stał się przyczyną klęski powstania. Chłopi z inspiracji wojsk austriackich stali się narzędziem kontrrewolucyjnego terroru wymierzonego ostatecznie w ich własne interesy – zamiast walczyć o demokratyczną republikę, ochronili monarchię habsburską. Dlaczego?
 
Problemem było szlacheckie pochodzenie konspiratorów. Jak zwrócił uwagę Dembowski, „we wszystkim zdeptany, sponiewierany galicyjski wieśniak miałże by swoim wierzyć tyranom, miałże by podnieść oręż na ich wezwanie?” Dodatkowo problem pogłębiała niechęć prawego skrzydła TDP do agitacji wśród chłopów. Fakt, że chłopi podkrakowscy oraz np. górale z Chochołowa, wśród których agitację prowadzono, do powstania przystąpili świadczy, że wieś galicyjska nie musiała się obrócić przeciwko rewolucyjnemu Krakowowi…
 
Mimo to rewolucja krakowska stanowiła zwiastun Wiosny Ludów 1848 r. oraz – wg słów Marksa – „dała całej Europie piękny przykład, utożsamiając sprawę narodową ze sprawą demokracji i z wyzwoleniem klasy uciśnionej”.
 
Poniżej prezentujemy tekst Manifestu Rządu Narodowego oraz wybór tekstów z „Dziennika Rządowego Rzeczypospolitej Polskiej” – urzędowego organu rewolucyjnego Krakowa.
 
Redakcja WR
 
Źródła:
Tyrowicz M. „Jan Tyssowski i rewolucja 1846 r. w Krakowie. Dzieje porywu i pokuty ”, KAW 1986, str. 81-83 (tekst Manifestu)
Dembowski E. „Pisma”, PWN 1955, t. IV, str. 398-407 (wybór z „Dziennika Rządowego Rzeczypospolitej Polskiej”)

 
*****

 
MANIFEST RZĄDU NARODOWEGO RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ DO NARODU POLSKIEGO
 
Polacy!
Godzina powstania wybiła –  cała rozszarpana Polska dźwiga się i zrasta. Powstali już Bracia nasi w X. Poznańskiem, w Polsce Kongresowej, na Litwie i na Rusi biją się z wrogiem. Biją się o najświętsze prawa wydarte im podstępem i przemocą. – Wszak wiecie, co się działo i co się ciągle dzieje. Kwiat naszej młodzieży gnije w więzieniach, starcy, co wspierali nas radą, oddani bezcześci, księża obrani z wszelkiej powagi, słowem, każdy, kto czynem a nawet myślą tylko pragnął żyć i umierać dla Polski, lub zniszczony, lub gnije w więzieniu lub co chwila na to wystawiony. Odbiły się w sercach naszych i rozdarły je aż do krwi jęki milionów zaknutowanych –  wywiędłych w podziemnych lochach –  pędzonych w szeregach ciemięzców – pędzonych wszystkiem, czemu tylko siła człowieka starczy – wydarli nam sławę – zabraniają nam naszego języka – nie pozwalają wyznawać Wiary Ojców naszych – kładą nieprzebyte tamy ulepszeniu składu towarzyskiego –  uzbrajają braci przeciw braci – sieją potwarze na najgodniejszych Synów Ojczyzny. Bracia! jeszcze krok tylko, a nie będzie już Polski, ani jednego Polaka – wnuki nasze przeklinać będą pamięci naszej – żeśmy z najpiękniejszej krainy ziemi, zostawili im tylko gruzy i pustynie – żeśmy lud najbitniejszy pozwolili okuć w kajdany, że muszą wyznawać obcą wiarę – mówić obcym językiem i być niewolnikami gwałcicieli praw swoich, wołają na nas z grobu prochy Ojców naszych, męczenników za sprawę narodową, abyśmy ich pomścili, wołają na nas niemowlęta, abyśmy im utrzymali Ojczyznę od Boga nam powierzoną – wołają na nas wolne narody całej ziemi, ażebyśmy nie dali upaść największej zasadzie narodowości – woła na nas Bóg sam, któren od nas kiedyś rachunku żądać będzie.  

Jest nas dwadzieścia milionów, powstańmy razem, jak mąż jeden, a potęgi naszej żadna nie przemoże siła, będzie nam wolność, jakiej dotąd nie było na ziemi, wywalczymy sobie skład społeczeństwa, w którym każdy podług zasług i zdolności z dóbr ziemskich będzie mógł użytkować, a przywilej żaden i pod żadnym kształtem mieć nie będzie miejsca, w którym każden Polak znajdzie zabezpieczenie dla siebie, żony i dzieci swoich, w którym upośledzony od przyrodzenia na ciele lub na duszy znajdzie bez upokorzenia niechybną pomoc całego społeczeństwa, w którym ziemia dzisiaj przez Włościan warunkowo tylko posiadana, stanie się bezwarunkową ich własnością, ustaną czynsze, pańszczyzny i wszelkie tym podobne należytości bez żadnego wynagrodzenia, a poświęcenie się sprawie narodowej z bronią w ręku, będzie wynagrodzone ziemią z Dóbr Narodowych.
 
Polacy! nie znamy odtąd między sobą żadnej różnicy, jesteśmy odtąd Braćmi, Synami jednej Matki Ojczyzny, jednego Ojca Boga na Niebie! Jego wezwijmy na pomoc, a On pobłogosławi Orężowi naszemu i da nam zwycięstwo; ale aby wysłuchał głosów naszych nie kalajmy się pijaństwem ani rabunkiem, nie plamijmy poświęconej broni samowolnością lub morderstwem bezbronnych różnowierców i cudzoziemców, bo nie z ludami, ale z ciemięzcami naszymi bój prowadzimy. A teraz na znak jedności przypinajmy kokardy narodowe i wykonajmy przysięgę: „Poprzysięgam radą, mową i czynem służyć Ojczyźnie mojej Polsce! poprzysięgam poświęcić jej wszystkie moje widoki osobiste majątek i życie! poprzysięgam posłuszeństwo bezwarunkowe Rządowi Narodowemu w Krakowie na dniu 22 m.t. o godzinie ósmej wieczorem w domu pod Krzysztoforami zawiązanemu i wszystkim Władzom od tegoż postanowionym, tak mi Panie Boże dopomóż.”
 
 
Manifest niniejszy ma być w Dzienniku Rządowym umieszczonym, w osobnych odciskach na całą Polskę rozesłanym i natychmiast we wszystkich kościołach z ambon i we wszystkich gminach przez przybicie na miejscach publicznych obwieszczonym.
 
W Krakowie dnia 22 lutego 1846 roku
Ludwik Gorzkowski
Jan Tyssowski
Aleksander Grzegorzewski
 
Sekretarz Rządu
Karol Rogawski

 
*****


 
ZAŁOŻENIE KLUBU REWOLUCYJNEGO POLSKIEGO
 
Rząd z łona rewolucji wyrodzony rozwija ją w duchu takim, w jakim ją serca nasze wykochały, w jakiej postaci wymarzyły ją sny najdroższe. Usposobić lud do pojęcia i ukochania rewolucji, lud, który obłąkać usiłowali wrogi nasze i wewnętrzni zwolennicy przywileju i ucisku – jest powinnością i zadaniem opinii publicznej.
 
Dla wsparcia wyrobienia się opinii zakładam Klub Rewolucyjny Polski z następującą organizacją:
1.       Sesje Klubu odbywają się co dzień, późno w wieczór, po ukończeniu zatrudnień rządowych.
2.       Mówcy dysputować i ludowi przedstawiać będą kwestie rewolucyjne.
3.       Protokóła mów i dyskusji przez sekretarzy notowane i pismami publicznymi ogłaszane będą.
4.       Klub w ciągu przybierze sobie członków, którzy większością głosów [p]o objawieniu opinii Klubu o różnych rewolucyjnych kwestiach stanowić będą.
5.       Pierwszych członków Klubu przybiera zakładający, późniejsi większością głosów członków pierwszych obierani będą.
Klub nasz otworzony będzie w Sali teatralnej dziś o godzinie 9 wieczór.
 
Kraków, dnia 25 lutego 1846 roku.
Edward Dembowski
Sekr. Minist. Spraw Wew.

 
*****

 
Z WIELICZKI
 
Dziś u nas o godzinie 12 z południa ogłoszoną została rewolucja społeczna. Ludność miasta naszego przyjęła słowo wolności z największym zapałem; po ogłoszeniu rewolucji, dokonanym przez Dembowskiego, ochotnicy z górników, rzemieślników i mieszczan złożeni w liczbie 200 przeszło ku Krakowu wyciągnęli, po drodze w każdej wsi się zatrzymując i także rewolucję społeczną głosząc. Wieśniacy wszędzie nie posiadali się z radości – skoro tylko wyjaśniono im, zrozumieli, że wszelkie poddaństwo zniesione i wolność w Rzeczypospolitej zaprowadzona.
 
Ten zapał ludu nie był podzielany przez eks-szlachtę z okolic Wieliczki, która nie podniosła powstania pomimo to, że huk dział z Krakowa słyszała i że odcięty w przejeździe ze Lwowa do Krakowa ob. Dembowski zaklinał na wszystko mieszkańców okolic Wieliczki, aby natychmiast zebrawszy się na załogę wielicką uderzyć lub przynajmniej po wsiach rewolucję społeczną ogłosić – lud głos prawdy pojął, a zimni ludzie nie chcieli go słyszeć.
 
Dnia 24 lutego 1846 r.

 
*****

 
REWOLUCJA I LUD
 
Są ludzie małego serca a myśli tępej, sądzący, że lud wiejski nie powstanie, że rewolucji nie pojmie i nie pójdzie się bić za świętą naszą sprawę do upadłego. Kto tak twierdzi, nie zna i nie kocha ludzi – jest to albo panek, któremu żal, że byt narodu okupił poświęceniem pańszczyzny, albo taki, który włościanina obciążył pracą, uciskiem i obelgą, a ten drży, aby za to zasłużonej nie odebrał kary, albo wreszcie zbrodniczego powstaniu ludu powątpiewania jest to taki, co by chciał choć z dzień jeszcze u siebie wstrzymać ogłoszenie rewolucji społecznej.
 
W Galicji mówią, że włościanin najgorszy, że przez rząd zdemoralizowany, sprawie rewolucyjnej niechętny. O, nie jest to prawdą, ja żyłem z ludem galicyjskim, pracowałem z nim konspiracyjnie i ogłaszałem mu rewolucję społeczną. Prawda, galicyjski wieśniak nie ufa właścicielowi wioski ani żadnemu, kto nie nosi siermięgi; ale jakże też miałby tym znarowionym ufać ludziom, którzy wszelkie na nim zdzierstwa popełniali, batami katowali i lżyli we wszelki sposób. Eks-szlachcic galicyjski wysyłał w najgorsze drogi z odstawą wieśniaka, i gdy ten trzy dni bawił w drodze, pan mu ledwie jeden dzień zapisał w tabeli odrobnej. A nuż chłop się nie dość nisko ukłonił, to baty w formie urzędowej ze spisaniem protokółu dostał; a nich chłop uczuł własną godność i choć słówko odrzekł panu niekiedy, to hardym, zuchwałym buntownikiem nazwany. Za szkodę wartającą kilku groszy zajmowano inwentarz gospodarzom i kazano sobie po kilka złotych płacić. Żona ni córka wieśniaka nie była dla panów świętą. I we wszystkim zdeptany, sponiewierany galicyjski wieśniak miałże by swoim wierzyć tyranom, miałże by podnieść oręż na ich wezwanie? O dziwna, dziwna to łagodność naszego ludu, że uraz wszelkich zapomina i że srogo się nie pomścił na tych, którzy go tak deptali i bezcześcili.
 
Eks-szlachta galicyjska dziwi się, że lud za nią nie idzie do boju. Lud ma iść za eks-szlachtą do boju, kiedy ona nie ogłasza mu społecznej rewolucji, nie umiejąc jej ogłosić lub nie chcąc. Wszakże eks-szlachta zamiast wytłumaczenia ludowi o co rzecz idzie, tak dalece wolę narodu umie przekręcać, że prawi ludowi, iż ci tylko będą wolni od pańszczyzny, którzy za broń chwycą. Aż zgroza pomyśleć, jak źli lub przewrotni są niektórzy z eks-szlachty!
 
Wczoraj jeszcze błagano mnie w Wieliczce, gdym miał ogłosić rewolucję społeczną, abym tego zaniechał, bo mówili: „Lud na nas uderzy, powiąże nas, to jak tamci z Krakowa przyjdą, to dopiero rewolucję ogłosim”. I za takimiż to ludźmi miałby lud do broni podążyć?
 
Dziwić się wcale nie można, że lud do broni za złą eks-szlachtą nie idzie i że nie powstanie tam, gdzie nie wie, o co się rzecz toczy.
 
Ale przemów tylko do serca włościaninowi polskiemu w Galicji czy w Polsce Nadwiślańskiej, w Poznańskiem czy na Rusi, pokaż mu faktem, że mu Wolność, Równość i Braterstwo niesiesz, a nie łudzisz go próżnymi obietnicami. Przemów doń jasno a wymownie, żeby cię pojął i zrozumiał, przemów  jego serdeczną, prostą mową – wieśniak polski z całą duszą rzuci się w objęcia rewolucji. Widziałem, z jakim zapałem lud do konspiracji przystępował w Poznańskiem; widziałem w Tarnowskiem Mazurów, w Samborskim Rusinów, jak całą duszą chwytali rewolucyjną sprawę i apostołowali ją dalej pomiędzy swoimi gromadami; widziałem wczoraj, jak osławiony przez tępych samolubów lud okolic Wieliczki przyjmował z okiem łzawym i niepodobnym do opisania wybuchem rozkoszy ogłoszenie rewolucji społecznej i zniesienie poddaństwa.
 
 
O, kochajcie tylko lud i głoście mu rewolucję społeczną, a uwierzy wam, a pójdzie za wami choćby w piekło. Kochajcie lud i jasno mu wypowiedzcie, i faktem okażcie, że rewolucja dla naszego dobra dokonana, a pójdzie i sam opowiadać będzie ewangelią rewolucyjną.
 
A cóż to za potęga, co za zapał ogarnie cały naród, gdy w siermięgach od wsi do wsi apostołowie przebiegać i apostołować będą wolności! Lud i rewolucja to dwa pojęcia nieoddzielne, i nie miałżeby lud nasz uwierzyć w rewolucję, ukochać ją całym sercem, gdy rewolucja nasza jest apoteozą ludu?
 
Edward Dembowski

 
*****

 
O POSTĘPACH REWOLUCJI
 
Jak daleko postąpiła rewolucja nasza w swym rozwinięciu, pyta każdy ciekawie. Cóż dla dobra narodu stało się przez dzień jeden upłyniony? O, bardzo, bardzo wiele, bo rewolucja na niewzruszonej stanęła podstawie – szerzy się i umacnia – i naród powstawszy z martwych młodzieńczą zakwitnął siłą.
 
Wewnątrz władze prawie wszystkie postanowione i uorganizowane ujmują kraj w silny rewolucyjny porządek, ludowi wolność głosząc i zmieniając całą przestrzeń w jednę wielką armią i w jeden wielki militarny warsztat.
 
Broń – mundury – obuwie i inne rekwizyta wojskowe wyrabiają się jak najspieszniej. Ludu przeszło 5000 czeka n zamku królewskim, aby się w armią regularną powstańczą zamienić – ministerstwa ukonstytuowane czynność swą jak najenergiczniej rozwijają.
 
Teatr wojny naszej w dwie się rozciąga strony: ku dawnej Kongresowej Polsce i w Galicją. W obu tych kierunkach rewolucja sięga zwycięska ręką, a Dyktator mianował już komisarzy powiatu w Galicji: bocheńskiego i wadowskiego – a w Szkalbmierskiem, Stopnickiem i Proszowskiem zamianowany już organizator powstania.
 
Już pomyślemy sobie, że wschodnia Galicja i Poznańskie spółcześnie z nami powstało – że lud żmudzki dzielny Moskala wytępia – że Ukrainiec dziarski kozaczyznę porusza i przeciw carowi za Dniepr przerzuci – że to za prawdę pojmujemy, uczujemy, że sprawa nasza silniej stoi, niż kiedy bądź kolwiek, że sprawie naszej sił tylko przybywać może.
 
O niemałej potędze rewolucyjnego rozwinięcia świadczy spełznięcie zręcznie ułożonego przez ob. Michała Wiszniewskiego zamachu na dyktatorską władzę – wszystkie rewolucje wywołują zwykle oddziaływanie, które je niszczy w zarodzie.
 
W dzisiejszym naszym powstaniu nawet kontrrewolucja okazała się bezsilną.
 
Edward Dembowski
 

*****

 
DYKTATOR
DO WSZYSTKICH POLAKÓW UMIEJĄCYCH CZYTAĆ
 
Każdemu ktokolwiek umie czytać natychmiast po odebraniu niniejszej odezwy nakazuje Dyktator lud wiejski zwoływać i doń mniej więcej tymi słowami w serca przemawiać, aby lud dążenie rewolucji jasno pojął i uczuł.
 
Ludu Polski! Rewolucja w Rzeczypospolitej Polskiej dokonana znosi wszelką pańszczyznę, czynsze i daniny, a zatem grunta, z których dotąd odrabialiście lub płaciliście jakie bądź powinności, są odtąd waszą bezwarunkową własnością, której jak wam się podoba na wasze dobro używajcie.
 
Kto by was do pańszczyzny lub daniny przymuszał, ten ukarany zostanie.
 
Tych, którzy gruntów nie posiadają – parobków, komorników, a szczególniej walczących w szeregach Rzeczypospolitej – z dóbr narodowych po ukończonej walce o niepodległość uposaży, dla rzemieślników zaś warsztaty narodowe założy, gdzie płaca za robotę będzie dwa razy większa, niż ją dziś pobierają.
 
Rzeczpospolita Polska wszystkie przywileje szlachectwa i uciski znosi, i wszystkich ludzi równymi stanowi.
 
A więc dla twojego dobra, o ludu, rewolucja dokonana – powraca ci prawa, które ci wydarto; wszędzie, o ludu, głoś to, coś słyszał, i pomnij, że bronić praw swoich powinieneś, jak każdy Polak bronić ich będzie, i przeciwko Austriakom cesarskim, Prusakom i Moskalom, i przeciwko każdemu, kto by te prawa wydrzeć chciał nam, ludowi, nam chłopom, nam Polakom.
 
Kraków, dnia 25 lutego 1846 roku.
J. Tyssowski
Edward Dembowski
S[ekr]. D[ykt].

 
*****

 
DYKTATOR
DO LUDU POLSKIEGO
 
Ogłaszam wam, że używanie tytułów Pan, Wielmożny, Jaśnie Wielmożny itd. w naszej Rzeczypospolitej za gorszące uważam – takowe znoszę, a mówić każdemu przez Ty, Obywatelu, a najlepiej Bracie – lub, gdy to jest osoba sędziwa, przez Wy, obyczajem narodu, nakazuję.
 
Kraków, dnia 26 lutego 1846 roku.
J. Tyssowski
Edward Dembowski
S[ekr]. D[ykt].

 
*****

 
DYKTATOR
DO RZEMIEŚLNIKÓW POLSKICH
 
Ogłaszam wam, bracia rzemieślnicy, do prac publicznych w rekwizycją wziętym, że płaca wasza za wyroby będzie dwa razy większą, niż była za czasów niewoli wam zwykle dawana.
 
Kraków, dnia 26 lutego 1846 roku.
J. Tyssowski
Edward Dembowski
S[ekr]. D[ykt].

 
*****

 
DYKTATOR
DO MIESZKAŃCÓW DAWNEGO KONGRESOWEGO KRÓLESTWA
 
Odbierający niniejszą odezwę obywatel ma natychmiast ogłaszać rewolucją społeczną, zniesienie pańszczyzn i czynszów i wszystkie ogłoszenia rządowe, do niego jakąkolwiek bądź drogą doszłe, i natychmiast powstanie organizować. Niewypełnienie tego rozkazu pociąga za sobą karę śmierci.
 
Kraków, dnia 25 lutego 1846 roku.
J. Tyssowski
Edward Dembowski
S[ekr]. D[ykt].

Ogłoszenia parafialne

Społeczność

Amerykańska gospodarka 2008