Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 18 gości.

Barack Obama na Kubie

Barack Obama na Kubie marzec 2016 - plakat

Wczoraj rozpoczęła się oficjalna wizyta Baracka Obamy na Kubie. Jak podkreślają komentatorzy, jest to pierwszy przypadek od 88 lat, gdy prezydent Stanów Zjednoczonych odwiedza wyspę. Celem spotkania Obamy z władzami Kuby ma być dalsze ocieplanie wzajemnych stosunków, które w dalszej perspektywie może doprowadzić do zniesienia ciążącego na wyspiarskim państwie embarga (prezydent nie ma takiej władzy – może to zrobić tylko Kongres). Już teraz zezwolono na prowadzenie wzajemnych rozliczeń handlowych w dolarach. W najbliższej przyszłości oczekiwane jest m.in. ułatwienie w podróżowaniu Amerykanów na Kubę oraz skreślenie Kuby z listy państw wspierających terroryzm.
 
Według tuby międzynarodowej finansjery, czyli gazety „Financial Times”, powyższe zmiany są dobre, gdyż ułatwią prowadzenie interesów. Mogą również, zdaniem „FT”, „pomóc zwyczajnym Kubańczykom w uniezależnieniu się od komunistycznych władz”. Gazeta cieszy się także, że może to zapoczątkować „normalizację” w całej Ameryce Łacińskiej, co należy rozumieć jako powrót wpływów amerykańskiego imperializmu w regionie, szczególnie zaś likwidację „reżimów” w Wenezueli czy Boliwii. „FT” nie kryje swojego zadowolenia ze spodziewanego upadku rządu Partii Pracowników w Brazylii czy niedawnej porażki peronistów w Argentynie.

Z kolei w polskich publicznych mediach spotkać można opinie, że Obama powinien więcej wymagać od "komunistycznego, łamiącego prawa człowieka, reżimu" i wspierać tzw. "kubańską opozycję". Powinien także naciskać na "prorynkowe reformy" czyli restaurację kapitalizmu w gospodarce, by pomóc likwidować ogromną nędzę na wyspie. Z tej narracji płynie oczywiście przekaż, iż Stany Zjednoczone – ze swoim niemalże instytucjonalnym rasizmem, dziesiątkami, w większości czarnoskórych, osób zamordowanych w majestacie prawa przez policję, największą na świecie populacją więzienną i fikcją demokracji, zdominowanej przez dwie partie burżuazyjne i finansowanej przez Wall Street, ogromną biedą, gdzie milionów ludzi nie stać na opiekę medyczną, a studenci wchodzą w dorosłe życie z setkami tysięcy dolarów długu – za wzór demokratycznego państwa powszechnego dobrobytu.

Autor newsa: Tow.Jakub

Społeczność

jednolity front