Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 22 gości.

24% "demokracji"

Tusk.jpg

Wielu prawicowym politykom i pseudohistorykom prześwituje pomysł ostatecznego rozwiązania kwestii komunistycznej. Zarówno w małej jak i w wielkiej polityce coraz częściej poruszane są tematy „rozliczenia ze zbrodniami komunizmu” czy „upadku komunizmu”. To puste slogany, nie mające żadnego sensu (bo jak może upaść coś czego nigdy nie było). Pierwszy z wziętych w cudzysłowy sloganów prawicowych demagogów wydaje się być, po logicznym przeanalizowaniu wydaje się być jeszcze bardziej absurdalny od pierwszego – nie dość bowiem że przeczy faktowi o dotychczasowym nieistnieniu komunizmu, to jeszcze przypisuje rzeczy nieistniejącej „zbrodniczość” – dobitny przykład zakrawającej o chorobę psychiczną paranoi.
Takie kwiatki przenikają niestety z tekstów marginalnych faszyzujących publicystów w stylu Wojciecha Wybranowskiego do naszego życia codziennego.
Reprezentującym interesy rządzącej burżuazji mediom zgodnie z jej klasowym interesem zależy na wymazaniu ze świadomości społeczeństwa świadomości istnienia w Polsce samego ruchu komunistycznego. Przedstawiciele burżuazji – politycy, pracodawcy, wysoko postawieni ludzie mediów wiedzą bowiem, że kiedy wyeliminują w tym kraju ludzi o poglądach komunistycznych, cała tzw. ideowa lewica reprezentująca przynajmniej po części interesy proletariatu straci wszelką siłę napędową i skończy jako „baza dla elektoratu” proneoliberalnego SLD, co de facto będzie oznaczać polityczną śmierć dla wszystkich organizacji i partii „na lewo od SLD” i tożsame z faszyzmem oddanie całej władzy nad umysłami jedynej dopuszczalnej przez klasę rządzącą linii ideologicznej.

Obalony rzekomo w roku 1989 komunizm obecna rządowa propaganda przeciwstawia demokracji jako równoważną nazizmowi jej antytezę. Jest to jedno z ohydnych łgarstw jakimi, niestety dosyć skutecznie, jesteśmy obecnie faszerowani. A przecież wystarczy przytoczyć słowa Róży Luksemburg – „Nie ma prawdziwej demokracji bez socjalizmu i nie ma prawdziwego socjalizmu bez demokracji” aby pokazać że burżuazyjna propaganda wprost zaprzecza faktom. Socjalizm rozumiemy jako stadium pośrednie na drodze budowy komunizmu Tak więc należy się spodziewać, że w komunizmie, kiedy zniknie już podział na klasy, demokracja stanie się jeszcze pełniejsza niż w socjalizmie, ponieważ znikną bariery ograniczające jej rozwój powodowane podziałami klasowymi takie jak wykluczenia społeczne czy świadomość braku możliwości wpływu na poprawę swojego losu.

A jaką „demokrację” mamy dzisiaj? Pomijam już pytanie o niemożliwą w ramach jakiegokolwiek systemu kapitalistycznego demokratyczną kontrolę nad środkami produkcji. Czy władza wybierana jest rzeczywiście zgodnie z wolą większości uprawnionych do głosowania obywateli? Czy tak jest możemy się łatwo przekonać patrząc na wyniki czerwcowych wyborów do Parlamentu Europejskiego. Rządząca partia, chlubiąca się posiadaniem „poparcia większości Polaków”, która rzeczywiście osiągnęła najwyższy wynik, może się pochwalić zdobyciem głosów niecałych 11 procent uprawnionych do głosowania. Jakiś obrońca tezy o istnieniu demokracji mógłby stwierdzić że taki wynik „dobrze świadczy o demokracji, ponieważ jest dowodem na istnienie pluralizmu politycznego”.
Ciężko w tym wypadku o bardziej nieuzasadnione stwierdzenie.
PiS, z którym PO toczy zacięte boje, w praktyce nie różni się wiele swoim programem politycznym od liberalnej PO. Obie partie popierają (chociaż PiS jawnie, a PO w dając na nie milczące przyzwolenie) dążenia do budowy w Polsce państwa wyznaniowego, zasilając z budżetu państwa społecznego pasożyta i truciciela umysłów zwanego Kościołem Katolickim. Obie partie popierają neoliberalizm gospodarczy. Rzekomo „prosocjalny” PiS na miano partii nie mniej neoliberalnej niż jest rywal – dowodem na to jest obniżenie stawki podatku dochodowego dla najlepiej zarabiających z 40% do 32% co bynajmniej sytuacji biednych o których tak rzekomo „troszczy się” ta partia nie polepszyło – obniżka najwyższej stawki PIT odbiła się pozytywnie wyłącznie na portfelach najlepiej zarabiających kosztem całego społeczeństwa.

Co do innych znaczących graczy na polskiej scenie politycznej - mieniąca się swoją „lewicowością” SLD jest tak naprawdę zbieraniną liberałów których łączy wyłącznie pozytywny stosunek do oportunistycznego kierunku w byłej wierchuszce PZPR która oddała niegdyś swoją władzę za własność. Nie można uważać tej partii nawet za partię antyklerykalną – owszem jest tam kilku wyróżniających się antykościelnych działaczy, ale nie mają oni znaczącego wpływu na ogólne oportunistyczno-ugodowo-liberalne tendencje kierujące tą partią. Tego że partia ta nie stanowi sobą żadnej niezależnej siły politycznej, można się przekonać się, patrząc kto wciągnął nasze wojska w imperialistyczną awanturę iracką.

Owszem nie należy oczekiwać od socjaldemokracji bezwarunkowego stanięcia po stronie proletariatu, bowiem z założenia socjaldemokracja reprezentuje poglądy części burżuazji, ale niech chociaż posiada ona wyrazistą linię ideologiczną i będzie „na lewo” od wszelkiej maści prawicy. Wszystkie „normalne” europejskie partie socjaldemokratyczne były przeciwne zaangażowaniu swoich krajów w wojnę o ropę dla Ameryki.
Pozostałe obecne na polskiej scenie politycznej partie polityczne zajmują pozycje wasalne wobec wyżej wymienionych, bądź znajdują się daleko za zasięgiem 5% progu wyborczego.
Widzimy więc, że tak zachwalany pluralizm polityczny w Polsce jest całkowitą fikcją – nie można nazwać pluralistycznym systemu opartego na pozorowanej walce dwóch głównych sił z bierną aprobatą reszty. Partie chcące rzeczywistych zmian pozostają nieprzerwanie na politycznym marginesie.

Obrońcy tezy i istnieniu w Polsce realnej demokracji mogliby się jeszcze bronić że to „Polacy sami zdecydowali że jest tak a nie inaczej”, czy „Kiedy nie ma znaczących różnic między programami partii politycznych łatwiej jest walczyć politykom różnych frakcji o "interes narodowy”.
Czym jest w tym wypadku „interes narodowy”. Ano tym, że każdemu musi zależeć żeby to niejaki Buzek został wybrany na przewodniczącego europarlamentu tylko dla tego, że jest Polakiem i kropka. Pomimo że wszyscy pamiętają, że sławne reformy tego właśnie premiera doprowadziły do ruiny polski system edukacji, wszyscy muszą stać murem za Buzkiem!
Czy „sami zdecydowaliśmy, że jest jak jest”. Szczerze wątpię. Wystarczy przeciwstawić 11-procentowy realny wynik najpopularniejszej partii 76-procentowemu wynikowi „partii zostających w domu” – najczęściej są to ludzie poszkodowani przez system kapitalistyczny
i niegłosujący z rzeczywistego rozczarowania polityką .
Wychodzi na to że wyborców mających w głębokim poważaniu obecne gierki polityczne i co gorsza nie widzącym żadnej nadziei na realne zmiany jest siedmiokrotnie więcej niż popierających największą z partii.

Portret użytkownika zapata
 #

Owszem nie należy oczekiwać od socjaldemokracji bezwarunkowego stanięcia po stronie proletariatu, bowiem z założenia socjaldemokracja reprezentuje poglądy części burżuazji, ale niech chociaż posiada ona wyrazistą linię ideologiczną i będzie „na lewo

Uważam że socjaldemokraci powinni popierać proletariat i reklamować w mediach ideały komunistyczne tak jak robi to jakaś partia chyba szwedzka której lider deklaruje się jako komunista ...

Właściwie gdyby więcej ludzi nie głosowało musieli by powtarzać wybory przez co nadszarpnęlibyśmy wizerunek parlamentu jako reprezentantów ludu oraz uszczuplilibyśmy budżet :D

Zresztą co ja gadam nauczycielka wosu lepiej wie od jakiegoś tam gimnazjaka :D

 
Portret użytkownika Red
 #

Nie ma w Polsce lewicy...

 
Portret użytkownika MARCIN
 #

Śmieszy mnie to rozliczanie komunizmu szczególnie,że w żadnym kraju praktycznie nigdy nie zbudowano społeczeństwa komunistycznego.Lewica w Polsce jest tylko,że system polityczny został w Polsce zablokowany przez cztery partie.Mamy obecnie w Polsce demokracje sterowaną przez kapitalistów coś na wzór "demokracji" w Ameryce Łacinskiej.

 
Portret użytkownika Krzysztof Wójcicki
 #

To co mamy teraz w Polsce (i w większości krajów rozwiniętych) to pseudodemokracja burżuazyjna zwana także eufemistycznie demokracją parlamentarną. Mechanizm tego jest prosty - "dajemy masom prawo wyborcze ale jesteśmy bezpieczny że swołocz nie oskubie nas z naszej ciężko zdobytej (a de facto wykradzionej bo zysk kapitalistyczny bierze się z NIEOPŁACONEJ PRACY ROBOTNIKA)własności" No i mamy to prawo wyborcze które 80% społeczeństwa ma w głębokim poważaniu bo to jest tak jak z wyborem kanałów w TV - na jedynce Doda na dwójce Pudzian a innych programów telewizor nie odbiera albo widz nie wie o ich istnieniu. Tak jest też z demokracją w Polsce. Jest trochę jak Niewidzialny Różowy Jednorożec - jest ale nikt jeszcze jej nie widział i zasadniczo przywileje demokratyczne są obecnie przez społeczeństwo lekceważone czemu przyczynili się swoją postawą politycy co niewątpliwie działa na korzyść klasy panującej tłumiącej wszelkie wyrazy buntu społecznego w zarodku i wciągającej domniemanych antykapitalistów na pozycje ugodowe. Tak jest o tym trzeba krzyczeć bo o tym nikt nie mówi.

 

Ogłoszenia parafialne

Społeczność

1917 rev