Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 40 gości.

Corbyn pozostanie liderem Partii Pracy

Corbyn.jpg

W Wielkiej Brytanii opozycyjna Partia Pracy ponownie wybierała lidera. Po tym jak w ubiegłym roku niespodziewanie (dla prawicy partyjnej) zwyciężył weteran jej lewego skrzydła Jeremy Corbyn (na zdjęciu), blairyści robili co mogli by podważyć jego niezwykle silny demokratyczny mandat i przedstawić go jako słabego lidera, niezdolnego poprowadzić laburzystów do zwycięstwa nad Partią Konserwatywną. Pomagały im w tym media, w tym również te uważane za lewicowe (jak chociażby The Guardian), regularnie publikujące materiały o rzekomych wpadkach Corbyna, mające obnażać jego brak zdolności przywódczych i podkreślać tzw. „niewybieralność”. Skupionych w klubie parlamentarnym Partii Pracy prawicowców dopingowała brytyjska burżuazja, która poprzez swoje uznane tuby (Financial Times, The Economist) nieustannie nawoływała do usunięcia Corbyna i kontynuacji „umiarkowanej”, „centrolewicowej”, a przede wszystkim „odpowiedzialnej” Labour, przeciwstawiając jej „radykalną”, „ultralewicową”, „rewolucyjną” koncepcję Jeremy’ego Corbyna.
 
W tym samym czasie partyjni biurokraci prowadzili czystkę zwolenników Corbyna (usunięto lub zawieszono w prawach członków wg różnych szacunków od kilkunastu do kilkudziesięciu tysięcy działaczy, głównie tych, którzy niedawno dołączyli do partii). Uzasadnieniem miało być popieranie innych ugrupowań niż Partia Pracy (usuwano/zawieszano za posty w mediach społecznościowych nierzadko sprzed wielu miesięcy, w których ludzie przejawiali ciepłe uczucia wobec np. Zielonych, Szkockiej Partii Narodowej czy organizacji tzw. radykalnej lewicy). Ponadto decyzją władz partyjnych, obsadzonych przez przeciwników Corbyna, odmówiono prawa głosu osobom, które wstąpiły do Partii w ciągu ostatnich kilku miesięcy (a wiadomo było, że byli to głównie zwolennicy lewicowego lidera). Przeprowadzono również medialną nagonkę pod hasłem: „olbrzymie masy wrogich trockistów stosują entryzm w naszej partii!”. W swojej ogromnej hipokryzji prawica partyjna nie usunęła jednak nikogo ze swoich własnych stronników, którzy nie raz i nie dwa przymilali się do Liberalnych Demokratów, a nieraz i puszczali oko do tych „rozsądnych” konserwatystów (Cameron i s-ka).
 
Niestety, żadne intrygi ani ciosy poniżej pasa nie wywarły zamierzonego skutku. Brytyjscy burżuje i wysługujący się im dziennikarze, a także jawni agenci burżuazji w ruchu robotniczym w osobach prawicowych parlamentarzystów Partii Pracy, muszą się teraz gotować ze złości, bo oto „niewybieralny Jeremy Corbyn” nie tylko ponownie zwyciężył w wyścigu o fotel partyjnego lidera, ale do tego zwiększył odsetek uzyskanych głosów. W ubiegłym roku oddało na niego głos 59,5 % uprawnionych do głosowania osób (członków partii, jej zarejestrowanych sympatyków oraz członków afiliowanych związków zawodowych). Był to najlepszy wynik w historii wyborów partyjnego lidera. W tym roku Corbyn uzyskał 61,8 % głosów, choć jego przeciwnicy skupili się pod jednym sztandarem wysuwając wspólnego reprezentanta – Owena Smitha.
 
Propagandowe hasła o rzekomej słabości Corbyna jako lidera załamują się także wobec faktu niezwykłego wzrostu Partii Pracy. Od czasu jego wyboru w ubiegłym roku liczba członków Labour Party zwiększyła o dziesiątki tysięcy ludzi, a sama partia stała się pod tym względem najsilniejszą w Europie. Według bieżących doniesień, po obecnym zwycięstwie Corbyna w ciągu zaledwie kilku godzin do partii zapisało się kilkanaście tysięcy osób. Wokół osoby Jeremy’ego Corbyna ukształtował się również lewicowy ruch Momentum, skupiający głównie nowych członków, a także tych którzy powracają do partii po latach jej skrętu na prawo za czasów Tony’ego Blaira i Gordona Browna.
 
Corbyn, niebędący wbrew okrzykom swoich przeciwników żadnym radykałem, wezwał do pojednania i współpracy, odżegnując się od pomysłu odwołania krnąbrnych posłów (tzw. deselection). Choć wyciągnął do nich rękę, wygląda na to, że nie zamierzają oni składać broni. Jeszcze godzina nie minęła od ogłoszenia wyników, a jego najgłośniejsi przeciwnicy (m.in. Yvette Cooper, Hillary Benn, Angela Eagle) już nawoływali do nieposłuszeństwa liderowi.
 
Nowy-stary przywódca Partii Pracy przedstawiał w czasie swojej kampanii wyborczej koncepcje programowe, jakie zamierza wypisać na partyjnym sztandarze. Ogólnie opierają się one o założenia keynesizmu, zakładają zaś zwiększone inwestycje w ochronę zdrowia, edukację, środowisko, tanie budownictwo mieszkaniowe, znacjonalizowaną kolej. Środkami miałby dysponować publiczny bank inwestycyjny, zaś funduszy dostarczyłaby podwyżka podatków dla najbogatszych oraz korporacji, a także tzw. ludowe luzowanie ilościowe.

Ogłoszenia parafialne

Społeczność

Dobry kułak