Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 6 gości.

Akumulacja kapitału, monopole i faszyzm (w odpowiedzi Gregowi)

Akumulacja kapitału

Dziękuje za odpowiedż
 
Kilka sprostowań 
Hitler, Mussolini, Pinochet - to nie byli kapitaliści !!!!! Taki Hitler wielokrotnie powtarzał że wywodzi się z klasy robotniczej !!! Na samym początku swej "kariery" mówił o MARKSISTOWSKICH korzeniach swej ideologii. Proszę sprawdzić np. w wikipedii - nazizm, faszyzm , mają pewne cechy wspólne z kapitalizmem jak i z komunizmem ; nie są ani jednym ani drugim; NSDAP - to partia narodowo-SOCJALISTYCZNA!!!!!
 
K.Marks jest tylko teoretykiem, a każdy dobry fachowiec powinien poznać też i praktykę .Czy ktoś zdrowy na umyśle wolałby aby samolot który podróżuje pilotował ktoś kto zna pilotaż perfekcyjnie tylko z książek i teorii, niż ktoś kto latał samolotem jako pilot multum godzin? Czy ktoś chciałby, aby operował go lekarz teoretyk który skalpel widział tylko na obrazku - czy np. Z.Religa ??
 
Wy niestety poddajecie takiej operacji teoretykowi nie jednego pacjenta, ale całe narody, świat !!!! Ja wiem, że dla was teoria stoi wyżej od faktów - niestety.
 
W praktyce, komunizm to superkapitalizm!!!! Wszystko należy do wąskiego grona towarzyszy, choć w teorii do społeczeństwa i taka jest prawda !!! Prawda jest też taka ,że jeśli ma się coś swojego, to dba się o to o wiele bardziej niż gdy to jest wspólne - dlatego komunizm, socjalizm zawsze były w tyle.Obecnie nie ma prawdziwych państw socjalistycznych, komunistycznych i kapitalistycznych, a są jedynie hybrydy; tak jak nigdzie nie kupi się 100% alkoholu. Np. wino ma tylko 10-14% alkoholu, a jednak mówi się że ktoś pije alkohol a nie wodę - pijąc wino.
Ja zrezygnowałem z prowadzenia firmy na rzecz bycia robolem, gdyż w państwie socjalistycznym jakim jest UE , przy podatkach, zusach, kontrolach, vatach, pitach i wszystkich tych kagańcach ; posiadanie firmy graniczy z cudem . Takich problemów , dzięki specjalnemu traktowaniu nie mają wielkie firmy, korporacje, które wykańczając powoli drobną konkurencję, stopniowo przejmują cały rynek, całe państwa ,a ich przedstawiciele coraz częściej zasiadają w rządach, aż do całkowitej kontroli państwa. Gdy już nie będzie konkurencji - stanie się to o czym marzycie - nie będzie już kapitalistów, a właściwie to jednym kapitalistą staje się rząd - i taka jest istota komunizmu !!!!! PRAWDZIWY kapitalizm ,to klasa średnia , gdzie istnieje konkurencja na zdrowych, równych zasadach. W komuniżmie nie ma konkurencji, gdyż jest monopol, a więc nie ma tez rozwoju, bo nikt nie jest zainteresowany wprowadzaniem innowacji ( niemal cały rozwój państw komunistycznych to było kupowanie, kopiowanie, kradzież technologii z Zachodu ).
Więc walcząc o komunizm w istocie walczycie o superkapitalizm.
Ja nie twierdze ,że komunizm to cos w 100% złego i tego samego nie powiem o kapitaliżmie - wszystko sie rozchodzi o pewne proporcje i umiar .
Korporacje, trusty, wielcy posiadacze , itp. - oni wszyscy walczą z drobnym kapitalizmem, konkurencją o MONOPOL - czyli o to samo co wy - i pewnie gdy już osiągną swój cel (min. dzięki wam - hahahaha), gdy w fotelach premierów, I sekretarzy partii zasiądą ich ludzie, to zapewne dla "maluczkich" wydadzą jakiś śmieszny dekret , że niby wszystko należy do społeczeństwa i takie tam, aby ludzie się nie buntowali i aby można było łatwo nazwać swych przeciwników wrogami ludu , itp. Greg

Odpowiedź WR:

Dziękujemy za kolejny list i mamy nadzieję że nasza odpowiedź, tak jak odpowiedź wysłana 25 października (http://www.1917.net.pl/node/21875) przysłuży się szerzeniu wiedzy na temat marksizmu.

Oczywistym jest, że faszyści tacy jak Hitler i Mussolini walczyli w interesie burżuazji, przeciwko komunistom, działając w ramach realnego zagrożenia rewolucją proletariacką w ramach kryzysu kapitalizmu i służyli jako łańcuchowe psy broniące "świętej" własności kapitalistycznej. (przypomnijmy powstanie Spartakusa 1919, powstanie w Hamburgu 1923, Bienno Rossi we Włoszech 1919-1920). Tak samo jak komuniści niemieccy, włoscy i chilijscy działali w interesie proletariatu. "Narodowo-socjalistyczny" i "robotniczy" deklaratywny charakter NSDAP miał za zadanie jedynie mydlić oszukać klasę robotniczą, o czym wspomnialiśmy już w tekście pt. "Dlaczego WR uważa Kongres Nowej Prawicy za partię faszystowską" w grudniu 2014 (http://1917.net.pl/node/19591). Więcej o tym czym jest faszyzm napisaliśmy w maju 2014 w tekście pt. "Socjaldemokracja, faszyzm i eurowybory" (http://1917.net.pl/node/18924). Warto zwrócić uwagę, że w 1929 roku Hitler wyraził żal z powodu wybrania słowa „socjalizm” na nazwę swojego ruchu („Socjalizm! To całkiem niefortunne słowo!” - https://books.google.pl/books?id=ARlLAAAAQBAJ&pg=PA145&lpg=PA145&dq=Socialism!+That+is+an+unfortunate+word+altogether&source=bl&ots=r9RXbdfBXt&sig=RmKk1ritfxZ7l0-eLkC2nmXQ1Ns&hl=pl&sa=X&ved=0ahUKEwi5h_j4lJLQAhXCDywKHZb-DtoQ6AEIWzAH#v=onepage&q=Socialism!%20That%20is%20an%20unfortunate%20word%20altogether&f=false).

Co do „teoretyka” Marksa, to warto zwrócić uwagę na próbę wycofanie się z poprzednio zajmowanej pozycji. Początkowe twierdzenie brzmiało, że nie można polegać na teorii Marksa, ponieważ ten nigdy nie pracował. Kiedy wskazaliśmy, że Marks w istocie pracował zarobkowo, nastąpiła natychmiastowa zmiana linii obrony – teraz argument zdaje się brzmieć „Marks nie miał firmy, więc co on tam może wiedzieć!!!!”.

Oczywiście ten argument oparty jest na fałszywym założeniu, że przedsiębiorcy z racji bycia przedsiębiorcami znają się na ekonomii. To twierdzenie równie śmieszne, jak głoszenie, że trzeba być schizofrenikiem-„praktykiem”, aby być psychiatrą – ogólniej: nie trzeba być pacjentem, aby stawiać słuszne diagnozy.

A diagnozy dr Marksa odnośnie kapitalizmu okazały się słuszne. Marksowskie tezy o koncentracji i centralizacji kapitału, spadkowej tendencji stopy zysku, wzrostowej tendencji składu organicznego kapitału, fundamentalnej sprzeczności między kapitałem i pracą, cykliczności kryzysów do dnia disiejszego utrzymują swoją ważność.

Jeśli ktoś naprawdę potrzebuje potwierdzenia teorii Marksa przez „praktyka”, to przyponijmy tylko, że Fryderyk Engels, wieloletni przyjaciel i współpracownik Marksa, pochodził z rodziny burżuazyjnej, zarządzał przez pewien czas rodzinnym interesem i bynajmniej nie uważał swojego druha za dyletanta, a nawet redagował i opublikował II i III t. „Kapitału”.

Greg skarży się na monopole i biurokratyczne „kagańce”. Wg niego „PRAWDZIWY kapitalizm ,to klasa średnia , gdzie istnieje konkurencja na zdrowych, równych zasadach”, a nie monopole, „które wykańczając powoli drobną konkurencję, stopniowo przejmują cały rynek”. Greg nie zastanawiał się chyba, skąd biorą się te monopole.

Otóż monopole biorą się z wolnej konkurencji. W ramach konkurencji poszczególni kapitaliści inwestują część wartości dodatkowej w środki produkcji (kapitał stały) celem zwiększenia wydajności pracy. Burżuje, którzy wydajniej wyzyskują swoich robotników, wypierają z rynku swoich mniej wydajnych konkurentów. Ale presja do zwiększania wydajności dalej zmusza do inwestycji w nowe, doskonalsze pod względem technicznym środki produkcji. Oznacza to dalsze wypieranie konkurentów i centralizację kapitału. Stopniowo tak jak dziecko zamienia się w starca, tak z wolnej konkurencji wyłania się monopol.

Ciężko o bardziej utopijne poglądy niż te reprezentowane przez Grega. Tego typu "prawdziwy" kapitalizm istniał w Europie 150-200 lat temu. Przy obecnym poziomie sił wytworczych nie jest on możliwy, ze względu na to że konkurencja wymusza akumulację kapitału (wzrost majątku firm) i jego koncentracje (łączenie się małych spółek w duże). Jest to oczywisty element w kapitalizmie. Drobni kapitaliści, którzy, tak jak napisaliśmy w poprzednim tekście, są skazani na zagładę i nie chcą zrozumieć praw ekonomii politycznej kapitalizmu, wymyślają inne uzasadnienia swojego losu jak np. szukając winnych dominacji monopoli i swojej własnej nędzy wśród Żydów i komunistów. Na tej bazie, na bazie niezrozumienia ekonomii i ignorancji powstają antykomunistyczne i antysemickie ideologie drobnomieszczaństwa takie jak faszyzm i nazizm. Widzimy więc jak ważne jest zrozumienie rzeczywistych procesów społeczno-gospodarczych zachodzących w kapitalizmie.

My nad upadkiem drobnych geszefciarzy nie płaczemy. Wraz z wzrostem wielkich przedsiębiorstw wzmaga się socjalizacja procesu produkcji. Cała historia kapitalizmu to dzieje narastania sprzeczności między prywatną własnością środków produkcji a społecznym procesem produkcji. Jak pisał Lenin:

Kiedy wielkie przedsiębiorstwo staje się olbrzymim i na podstawie ścisłego obliczenia masowych danych organizuje według planu dostawę pierwotnego surowca w rozmiarach: 2/3 albo 3/4 wszystkiego, co jest niezbędne dla dziesiątków milionów ludności; kiedy systematycznie organizuje się przewóz tego surowca do najbardziej dogodnych punktów produkcji, oddalonych niekiedy od siebie o setki i tysiące wiorst; kiedy z jednego ośrodka kieruje się wszystkimi stadiami kolejnego przerabiania materiału aż do otrzymania całego szeregu odmian gotowych produktów; kiedy podział tych produktów odbywa się według jednego planu pomiędzy dziesiątkami i setkami milionów spożywców (zbyt nafty i w Ameryce, i w Niemczech przez amerykański «Trust Naftowy»); - wówczas staje się rzeczą oczywistą, że mamy przed sobą uspołecznienie produkcji, a wcale nie zwykły «splot»; - że prywatno-gospodarcze i prywatno-własnościowe stosunki stanowią powłokę, która już nie odpowiada treści”. (https://www.marxists.org/polski/lenin/1916/imperializm/13.htm)

Monopol prywatny, który prowadzi planowo zorganizowaną produkcję na masową, globalną skalę, po wywłaszczeniu będzie stanowił podstawę dla monpolu społeczengo prowadzącego planowo zorganizowaną produkcję na masową, globalną skalę.

Greg słusznie stwierdza, że państwo faworyzuje wielkie korporacje. Państwo ma charakter klasowy, tzn. stanowi instrument klasy panującej, więc nic dziwnego, że państwo kapitalistyczne sprzyja wielkim kapitalistom. Natomiast śmiech wzbudza stwierdzenie, że gdyby nie to faworyzowanie, to wielkie koncerny nie wykończyłyby małych ciułaczy.

Greg twierdzi, że monopol, czy to kapitalistyczny czy socjalistyczny, nie sprzyja innowacjom i postępowi technicznemu, natomiast ich motorem są drobni geszefciarze. Wystarczy tylko zapytać Grega, ile jego firma wydawała na R&D, aby się przekonać o błędności tego stwierdzenia.

Drobnych kapitalistów po prostu nie stać na takie wydatki. Co innego wielkie koncerny. Korporacje stać na utrzymanie działów R&D, ale nawet one niechętnie finansują badania wymagające wieloletnich nakładów – ostatecznie wydatki na R&D to wydatki nieprodukcyjne, które można równie dobrze przeznaczyć na akumulację kapitału.

Dlatego nie powinno dziwić, że wiele technologicznych innowacji takich jak systemy GPS, ekrany dotykowe, algorytmy używane przez Google czy Internet powstały w sektorze publicznym. Ekonomistka Mariana Mazzucato zwraca uwagę, że „każde wielkie technologiczne osiągnięcie ostatnich lat da się wywieść z funduszy rządowych” (http://time.com/4089171/mariana-mazzucato/). Bill Gates stwierdził w zeszłym roku, że stworzenie Internetu przez rząd USA „doprowadziło do innowacji, które zmieniają nasze życie, ale żadna z firm, które dostarczają nam te innowacje, by go [Internetu] nie stworzyła”. Jednocześnie apelował o zwiększenie publicznych nakładów na R&D. (https://www.jacobinmag.com/2015/12/bill-gates-ted-talk-renewable-energy-research-development-government/)

Oczywiście musimy mieć świadomość, że mamy tutaj do czynienia z charakterystyczną dla współczesnego kapitalizmu polityką „socjalizacji kosztów i prywatyzacji zysków”. Stoimy obecnie wobec alternatywy – albo publiczne wsparcie dla garstki pasożytów i planowo zorganizowana produkcja na globalną skalę w interesie wyzyskującej mniejszości, albo społecznie zorganizowana produkcja na globalną skalę i społeczna organizacja badań naukowo-techniczna w interesie dobrobytu i postępu całego społeczeństwa.

Trzeciej opcji nie ma. Hasła regresu cywilizacyjnego w imię powrotu do reakcyjnej utopii wolnej konkurencji drobnych geszefciarzy w najlepszym razie można traktować jako kiepski żart.

Redakcja WR

Społeczność

jednolity front