Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 1 użytkownik i 36 gości.

Masowe protesty w Korei Pd. – demonstranci domagają się dymisji prezydenta

Korea Płd. - flaga

W minioną sobotę na ulice stolicy Korei Południowej Seulu wyszły setki tysięcy protestujących. Organizatorzy manifestacji szacowali ich liczbę na 850 tys., według policji było to 250 tys. Demonstracje przebiegły spokojnie, w odróżnieniu od poprzednich dni, gdy dochodziło do zamieszek. W odległości zaledwie kilkuset metrów od Błękitnego Domu, siedziby południowokoreańskiego prezydenta, protestujący wznosili okrzyki: "Natychmiastowa dymisja Park Gjun-hje!".
 
Pani prezydent Park Gjun-hje wywodząca się z prawicowej, konserwatywnej partii Saenuri jest córką Park Chung-hee – prezydenta w latach 1963-79, rządzącego Koreą Pd. w sposób autorytarny. Jest oskarżana o dopuszczenie do tajemnic państwowych swojej bliskiej przyjaciółki Choi Soon-sil, przez media okrzykniętej „Rasputinem w spódnicy".
 
Dane z komputera, który trafił w ręce jednej z południowokoreańskich stacji telewizyjnych, wskazują, że od trzech lat nic nie działo się w kraju bez wiedzy Choi. Miała ona „wetować” niektóre wystąpienia pani prezydent i opiniować politykę jej rządu, w tym kwestie bezpieczeństwa i Korei Północnej. Jako osoba nie będąca członkiem rządu ani oficjalnym współpracownikiem Park Gjun-hje nie miała ona do tego prawa.
 
Ujawnione rewelacje stały się zapalnikiem masowych protestów, będących jednak wyrazem ogólnego niezadowolenia panującego w południowokoreańskim społeczeństwie. U jego podstawy leży słaby wzrost gospodarczy oraz prowadzona przez Saenuri polityka cięć w wydatkach publicznych i ataków na prawa pracownicze. W poprzednich latach Korea Południowa była sceną masowych protestów robotniczych i strajków.
 
W takiej sytuacji nie pomogło publiczne wyrażenie skruchy przez panią prezydent, ani dymisja premiera, dwóch ministrów i dziesięciu najbliższych współpracowników, w tym czterech sekretarzy wysokiej rangi. Koreańczycy nadal domagają się ustąpienia pani prezydent, której popularność osiągnęła rekordowo niskie wskazania. Większość obywateli opowiada się za jej natychmiastową dymisją.
 
Mandat Park Gjun-hje wygasa za rok. W historii Korei Południowej nie zdarzyło się jeszcze, by prezydent został odwołany ze stanowiska przed upływem kadencji.

Ogłoszenia parafialne

Społeczność

future2