Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 37 gości.

O terroryzmie i partyzantkach miejskich (W odpowiedzi "Black Sheep")

Terroryzm

Użytkownik Black Sheep napisał:
 
Towarzysze,
 
po II wojnie światowej w krajach europy zachodniej powstał szereg tajnych grup zbrojnych deklarujących w swoich celach przybliżenie rewolucji socjalistycznych poprzez walkę zbrojną i partyzantkę miejską, prowadzących aktywną działalność terrorystyczną. Ich przykładami są Frakcja Czerwonej Armii w Niemczech Zachodnich czy Czerwone Brygady we Włoszech.
 
Jakie jest stanowisko redakcji Władzy Rad w ich sprawie oraz co sądzicie o samej idei terroru czy to indywidualnego czy masowego?
 
Z socjalistycznym pozdrowieniem
Black Sheep
 
*****
 
Odpowiedź WR:
 

Kolektyw redakcyjny portalu "Władza Rad" odrzuca terror indywidualny jako metodę walki politycznej. Jak zauważył Lew Trocki w pracy "Marksizm wobec terroryzmu" (http://www.1917.net.pl/node/136), terror indywidualny nie buduje świadomości politycznej mas.

Naszym zdaniem terror indywidualny jest nie do przyjęcia właśnie dlatego, że dewaluuje rolę mas w ich własnej świadomości, każe im pogodzić się z własną bezsilnością i rozglądać się za bohaterem-mścicielem i wyzwolicielem w oczekiwaniu, że któregoś dnia się zjawi i wykona swoje zadanie. Anarchistyczni prorocy „propagandy czynu” mogą sobie głosić co zechcą o podniecającym i stymulującym wpływie aktów terrorystycznych na masy. Rozważania teoretyczne i doświadczenie polityczne dowodzą, że dzieje się akurat na odwrót. Im „skuteczniejsze” są akty terrorystyczne i im większy jest ich oddźwięk, tym bardziej ograniczają one zainteresowanie mas samoorganizacją i samokształceniem. 
 
Również Lenin sprzeciwiał się tej taktyce. W 1903 roku złożył on podczas II Zjazdu SDPRR następującą propozycję rezolucji ("Dzieła", KiW 1952; t.5, str. 486): 
 
Zjazd zdecydowanie odrzuca terror, tj. system indywidualnych zabójstw politycznych, jako sposób walki politycznej w obecnej chwili w najwyższym stopniu niecelowy, odciągający najlepsze siły od pilnej i bezwzględnie koniecznej pracy organizacyjnej i agitacyjnej, zrywający łączność rewolucjonistów z masami rewolucyjnych klas ludności, siejący zarówno wśród samych rewolucjonistów, jak i wśród ludności w ogóle najbardziej fałszywe wyobrażenia o zadaniach i sposobach walki z samowładztwem. 
 
W warunkach społeczeństwa klasowego, jednostkowe ataki w klasę panującą w żadnym stopniu nie podkopują systemu wyzysku i ucisku, ponieważ klasa panująca jest w stanie powołać swoich nowych funkcjonariuszy na miejsce ofiar zamachu. Terror indywidualny może powodować co najwyżej wzrost represyjności państwa. Jako kontrprzykład słusznej metody walki politycznej proletariatu Trocki podaje strajk. 
 
Nawet mało znaczący strajk ma konsekwencje społeczne: wzrost zaufania robotników do samych siebie, umocnienie związków zawodowych, a często nawet postęp w dziedzinie techniki produkcji. Zabójstwo właściciela fabryki powoduje jedynie skutki o charakterze policyjnym lub pozbawioną wszelkiego znaczenia społecznego zmianę właściciela. To, czy nawet „udany” zamach terrorystyczny wywoła zamieszanie wśród klasy panującej, czy nie, zależy od konkretnych warunków politycznych. W każdym razie to zamieszanie może być tylko krótkotrwałe; państwo kapitalistyczne nie opiera się na ministrach i nie ulega zniszczeniu wraz z nimi. Klasy, którym służy, zawsze znajdą kogoś, kto zastąpi zabitego ministra; mechanizm pozostaje nienaruszony i nadal działa. 
 
Bolszewicy odżegnywali się w swoich działaniach od terroru indywidualnego, który był domeną drobnomieszczańskich eserowców i anarchistów zarówno w czasach carskich jak i w początkach władzy radzieckiej. Bezpośrednie fizyczne zagrożenie dla życia i zdrowia przywódców proletariatu jakie pojawiło się po dokonanym przez działaczkę partii eserowców Fanny Kapłan zamachu na Lenina w sierpniu 1918 zmusiło bolszewików do wprowadzenia polityki zinstytucjonalizowanego "Czerwonego terroru", w akcie obrony przeciwko eserowskiemu terroryzmowi. 
 

Odnośnie partyzantki miejskiej, to należy zauważyć, że koncepcja ta powstała pierwotnie w Ameryce Łacińskiej. Jak twierdził walczący przeciwko wojskowej dyktaturze w latach 60. brazylijski rewolucjonista Carlos Marighella w swoim napisanym w latach 60. XX wieku "Mini-podręczniku partyzantki miejskiej", celem partyzantki miejskiej miała być pomoc chłopskim partyzantom na wsi i tworzenie regularnej rewolucyjnej armii narodowowyzwoleńczej - działania zbrojne w miastach miały wiązać siły wroga i uniemożliwić mu prowadzenie działań przeciwko partyzantom wiejskim, którzy stanowili główny trzon sił rewolucyjnych (https://www.marxists.org/archive/marighella-carlos/1969/06/minimanual-urban-guerrilla/ch16.htm). Marighella zdawał sobie doskonale sprawę, że małe grupki terrorystyczne nie mają szans samodzielnie pokonać sił państwa. 
 
Co do prowadzenia wojny partyzanckiej na wsi, to należy zwrócić uwagę na słowa Ernesto Che Guevary, który słusznie pisał, że: 
 
Działalność partyzancka powinna się rozwijać w okolicach wiejskich i mało zaludnionych. W tych zaś regionach walka rewindykacyjna ludu toczy się głównie albo wyłącznie o ziemie. Oznacza to, że partyzant jest przede wszystkim bojownikiem rewolucji agrarnej. Wyraża on dążenia chłopa do władania ziemia, która uprawia, środkami produkcji, żywym inwentarzem, tym wszystkim, jednym słowem, co stanowi całe jego życie. (http://www.1917.net.pl/node/6059)  
 
W dzisiejszych krajach wysoko nierozwiniętych (czy już nawet w rozwiniętych krajach Europy w latach 60.-70. XX w, kiedy pojawiły się Brigate Rosse i RAF) kwestia rolna została już dawno rozwiązana, tak więc brak jest potencjalnej bazy społecznej dla prowadzenia wiejskiej wojny partyzanckiej. A bez partyzantki wiejskiej niemożliwe jest utrzymanie się oddziałów partyzantów miejskich. 
W związku z powyższymi argumentami taktykę RAF i Czerwonych Brygad oceniamy jako zdecydowanie chybioną. 
 
Pozdrawiamy,  
Redakcja WR

Społeczność

Towarzysz Lenin oczyszcza ziemię ze śmieci