Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 12 gości.

Piotr Ikonowicz: To nie nasza walka

Piotr Ikonowicz 1 maja 2016

 Opozycja czyhająca na błędy PiS, miała rację protestując przeciw wykluczeniu posła Szczerby z obrad. PiS wygłupił się próbując reglamentować dostęp dziennikarzy do Sejmu. Opozycja wygłupiła się zajmując mównice i fotel marszałka. PiS strzelił straszną głupotę uchwalając budżet we „warunkach polowych”.
 
Wygląda na to, iż PiS poszedł po rozum do głowy i wycofał się z ograniczania mediów. Prezydent w tej kłótni w piaskownicy robi za arbitra, więc punktuje. Głosowanie na budżetem najlepiej powtórzyć. Powodu do przedterminowych wyborów nie ma. Bo nic one raczej nie zmienią. Przy okazji tumultu pod Sejmem KOD lansuje hasło „zjednoczona opozycja”, co stawia różne lewicujące ugrupowania w trudnej sytuacji. Kiedy ludzie krzyczeli, Ryszard Petru, mistrz ceremonii tylko nadstawiał mikrofon i liczył jak mu rosną słupki poparcia. Po czym uroczyście pożegnano bohatera anty-PiS-owskiej koalicji prezesa Rzeplińskiego. Człowieka, który jako jedyny w składzie Trybunału Konstytucyjnego do końca bronił prawa banków do orzekania we własnej sprawie, czyli bankowego tytułu egzekucyjnego.
 
 Ktoś chyba Kijowski obwołał wykluczonego posła Szczerbę, „posłem wyklętym” . Następnie świry z klubów Gazety Polskiej wyszły na ulice by spontanicznie bronić rządu i skandować „raz sierpem raz młotem czerwona hołotę”. Redaktor Sakiewicz niczym ów dziadek, który nie wiedząc, że wojna się skończyła 30 lat po jej zakończeniu wysadzał pociągi, walczy z komuną, której nie i nie wiadomo czy w ogóle była.
 
PiS-owscy wietrzą spisek i zamach stanu. Ale przecież PO nie mogło przewidzieć, ze Kuchcińskiemu (marszałek Sejmu) puszczą nerwy i wykluczy Szczerbę. Wykluczenie z obrad to jeszcze nie strzał w tył głowy, więc Szczerba nie jest „wyklęty” tylko wykluczony. Koledzy z Razem odżegnując się od tego, co przed chwilą zrobili, czyli protestowania wspólnie z PO i Nowoczesną przypominają męża, który przyłapany przez żonę w łóżku z kochanką, mówi „kochanie to nie to, co myślisz”.
 
To nie nasza walka. To był kolejny rozdział walki o władzę między neoliberalną prawicą a prawicą narodową. Ugrupowanie, które stało za reprywatyzacją w Warszawie i czyszczeniem kamienic, lichwą i licznymi aferami, wspierane przez partię wykreowaną przez banki, walczy z prawicą, która realizuje po raz pierwszy w historii transformacji coś na kształt programu socjalnego. Na szczęście wcale nie musimy wybierać między obu rodzajami prawicy. Między przekręcaczami a arogantami. Dlatego skorzystałem z możliwości pozostania w domu. Te sto osób z czerwonymi sztandarami, które moglibyśmy dorzucić do puli obrońców demokracji wiele by nie zmieniło w układzie sił, a my bylibyśmy spaleni w oczach ludzi pracy, którzy zaczynają już narzekać na PiS, ale w żadnym razie nie chcą powrotu do władzy liberałów. Ludzie, których chce organizować i o których zabiega Ruch Sprawiedliwości Społecznej to wyborcy socjalni, niezamożni, którzy wciąż jeszcze ufają rządzącej partii, która jako pierwsza zauważyła ich problemy. I coś tam dla nich zaczyna robić. Ci sami ludzie dażą nas i nasze działania szacunkiem. I prędzej czy później, kiedy już się okaże, że partia Kaczyńskiego więcej obiecała niż zamierzała wykonać, poszukają alternatywy.
 
Chcemy być ta alternatywą. Bycie z Petru i Schetyna pod Sejmem odebrałoby nam taką szansę. Niech inni zabiegają o poparcie zbuntowanej klasy średniej. My zadowolimy się zabieganiem o poparcie, tych ludzi, którym, na co dzień niesiemy pomoc. Klasy średniej jest w Polsce niewiele. Jakieś kilkaset tysięcy. O ich głosy zabiegają wszystkie partie. Z wyjątkiem RSS. Uważamy, bowiem, że problemem w Polsce jest kapitalizm. Władza bogatych nad biednymi, korporacji światowych nad suwerennymi (coraz mniej) państwami. Kasy nad demokracją. To właśnie pcha ludzi w kierunku nacjonalizmu, a przeciwstawić temu można jedynie walkę o wyzwolenie społeczne ludzi pracy. Wpisanie się w walkę dwóch elit zamyka drogę do stania się trzecią, prawdziwie postępową i prospołeczną siłą zamyka.
Zawsze można zawrócić z drogi bycia dupnym dzwonkiem liberałów. Do czego gorąco zachęcam. Nie potępiamy nikogo. Tylko wyjaśniamy nasze stanowisko polityczne i namawiamy do zawrócenie z drogi, która prowadzi donikąd.   
Tekst ukazał się na portalu społecznościowym facebook pod linkiem:
https://www.facebook.com/permalink.php?story_fbid=552824068241684&id=121066958084066
 

Ogłoszenia parafialne

Społeczność

Ernst Thälmann - Sohn seiner Klasse