Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 1 użytkownik i 12 gości.

Wspomnienie o Edwardzie Dembowskim, "Czerwonym Kasztelanicu" w 171. rocznicę śmierci

Edward Dembowski

O  tym pisał
łódzki „GŁOS ROBOTNICZY” -
PISMO POLSKIEJ PARTII ROBOTNICZEJ
w niedzielę, 17 lutego 1946 roku.
 
 

Dokładnie 71 lat temu – w niedzielę, 17 lutego 1946 roku na trzeciej stronie łódzkiego „Głosu Robotniczego” - pisma Polskiej Partii Robotniczej zamieszczony został dość obszerny okolicznościowy, rocznicowy tekst wymownie zatytułowany :
 
 
Wszystko dla Polski demokratycznej. W stulecie zgonu Edwarda Dembowskiego

Jego autorem był Jan Sokolicz - Wroczyński

Oto jego nad wyraz interesująca z dzisiejszego punktu widzenia treść :  

„Był to rok 1846.

W naelektryzowanej Europie wrzały prądy wolnościowe, zrywały się pierwsze ruchy rewolucyjne zapowiadające tragicznie zakończoną „wiosnę narodów”.

„27 lutego po południu – jak wspomina M. Stecka – w dżdżysty, pochmurny dzień, wyrusza procesja z Krakowa.

Bierze w niej udział około 30 księży zakonników i tłum ludzi, prowadzi ich Dembowski w białej sukmanie, z krzyżem w ręku.

Przez Podgórze ma iść procesja w kierunku Wieliczki.

Tymczasem zbliża się do Podgórza wojsko austryjackie z Collinem na czele, wypiera powstańców z koszar i strzela do śpiewającego tłumu.

Powstaje zamieszanie...

Dembowski zbiera kliku strzelców i wyprzedziwszy o kilkadziesiąt kroków procesję dąży do rynku, aby połączyć się z powstańcami.

Zastępuje mu drogę mały oddział Austriaków.

Wywiązuje się walka.

Dembowski zostaje ujęty i rozbrojony.

Prowadzą go trzej żołnierze...

On, uszedłszy kilka kroków, wyrywa jednemu z nich karabin, zamierza się nim uwolnić, w tej chwili jednak zostaje przez żołnierza postępującego za nim, przeszyty kulą, po czym, po upadku na ziemię przebity jeszcze trzykroć bagnetem”...

Tak zginął młody, bo zaledwie dwudziestoczteroletni, Edward Dembowski, jedna z najbardziej świetlanych postaci owej epoki – rewolucjonista z krwi i ducha.

Z senatorskiego, arystokratycznego rodu, spokrewnionego z magnaterią polską, karmazyny i delie zamieniwszy na chłopską sukmanę, poszedł w lud, chcąc przynieść mu upragnioną wolność, a przede wszystkim prawa człowieka.

Już jako kilkunastoletni chłopiec wyczuwa doskonale, że wielka i niepodległa Polska narodzi się z ludu i że tylko lud może stanowić o jej potędze.

Studiując gorączkowo filozofię, matematykę, literaturę i poezję, z grupą młodzieży, podobnie jak on czującą zbliża się do „Przeglądu naukowego” finansuje to pismo, pisze w nim artykuły, krytyki, poezje, przesiąknięte ideą demokratyczną, ideą wyzwolenia ludu z niewoli zaborców i szlachty.

Pierwsze prądy emancypacji kobiet znajdują w Dembowskim gorącego zwolennika i obrońcę.

Ten młody umysł wyczuwał bowiem, jak rozległe pole do działania może znaleźć kobieta w życiu społecznym.

Wykrycie spisku, do którego naturalnie należał i Dembowski, zmusiło go do ucieczki do Poznania, skąd jednak wkrótce, jesienią r. 1844 zostanie wydalony za przekonania komunistyczne.

Dwa zabory carski i pruski od tej pory zamknięte, pozostaje mu trzeci austriacki.

Nie ma już mowy o dalszym kształceniu się o dalszej nauce.

Młody zapaleniec rzuca książki w kąt – stając się agitatorem rewolucjonistą.

Zmienia ustawicznie miejsca pobytu – pracując z szeregiem organizacji, krzewiących idee wolnościowe.

W Poznaniu należy do Towarzystwa Demokratycznego, w Warszawie do Tajnego Związku Narodu Polskiego.

Towarzystwo Demokratyczne wysyła go do Galicji, gdzie znajduje ujście dla swego temperamentu, rewolucyjnej pasji.

Jeździ po całym kraju w płomiennych słowach wzywając do buntu, powstania, do zerwania kajdan.

W wędrówkach tych odwaga jego i zuchwalstwo nie mają granic.

Drwi sobie z austriackich władz, którym odbiera spokój i sen.

Sfory szpiclów i żandarmów z wywieszonymi językami gonią za nieuchwytnym  buntownikiem, wyznaczają tysiące zł. polskich nagrody za jego głowę, rozsyłają listy gończe, a on pracuje wśród nich.

Dembowski obok innych, miał jeszcze niesłychane zdolności aktorskie.

Zmienia się jak kameleon : w przebraniu żebraka, dziada, czy żyda domokrążcy wciska się wszędzie – roznosi proklamacje, agituje i działa.

Pewien czas służy jako lokaj u wysokiego urzędnika we Lwowie, by w tym środowisku poznać plany rządu.

Brawura ta, częstokroć połączona z lekkomyślnością czyni z Dembowskiego jakąś legendarną mityczną postać.

Ten najbujniejszy okres działalności Dembowskiego uwiecznił Władysław Anczyć w wierszu „Emisariusz”.

„...Znacie Morawca, starca, górala,

Znacie żebraka, kominiarczyka,

Węgra, cygana, włocha, moskala,

Co ledwie przyjdzie, natychmiast znika,

Co dziś w Stambule, jutro w Londynie,

Dziś u wieśniaka, znów u papieża,

Dziś w głębi Litwy, jutro w Poznaniu,

A wszędzie mówi o zmartwychwstaniu”.

Wreszcie nadchodzi upragniona, oczekiwana godzina wybuchu.

Dembowski imieniem Rządu Narodowego 24 lutego 1846 r. zajmuje Wieliczkę, wierząc, że ruch rewolucyjny, spod krakowskiej mieściny rozszerzy się na całą Polskę, wszystkim wciśnie broń do ręki i poprowadzi do zwycięstwa.

Niestety już pierwsze chwile po wybuchu bezlitośnie rozwiewają marzenia przeciwstawiając ponurą rzeczywistość.

Lecz Dembowski tej rzeczywistości nie widzi.

Staje się płomieniem, wulkanem wyrzucającym lawę gorących haseł, malując w najcudowniejszych barwach zbliżającą się przyszłość, zapowiada zniesienie pańszczyzny, wolność i równość.

Jako sekretarz dyktatora Tyssowskiego w Krakowie rozdwaja się, roztraja, kierując całym ruchem, udaremnia zamach Wiszniewskiego na dyktaturę, staje się sercem i mózgiem tych wspaniałych, lecz niestety krótkich i zbyt szybko umarłych dni.

Tymczasem rząd austriacki wyczuwający, że coś się w powietrzu święci, przygotowuje kontruderzenie – organizując rzeź, która ma sparaliżować powstanie.

Wówczas Dembowski postanawia przeciągnąć chłopów na swoją stronę.

Pisze płomienną odezwę do wszystkich Polaków umiejących czytać, w przebraniu przedostaje się za Wisłę do pobliskiej wsi, nawołuje do walki.

Agitacja jednak zawiodła.

Dembowski postanowił przeto uciec się do pomocy duchowieństwa.

Znalazłszy zrozumienie wśród grona światlejszych i patriotycznych księży, organizuje uroczystą procesję, która miałaby ułagodzić podniecone masy.

W trzy dni po wybuchu ruchu, procesja wyruszyła z Krakowa, będąc zarazem ostatnią drogą młodocianego apostoła wolności.

Tak zginął Edward Dembowski – jeden z najwybitniejszych pionierów polskiej myśli demokratyczno – postępowej, jeden z najgorliwszych wyznawców spóźnionej konstytucji trzeciomajowej – spadkobierca idei kościuszkowskiej, że tylko w ludzie jest wyzwolenie i przyszłość Polski.

Jeszcze przed narodzinami marksizmu, z zadziwiającą konsekwencją stosował marksistowskie metody w ocenie zjawisk społecznych.

I kto wie, jak by się potoczyły wypadki, gdyby nie przedwczesna tragiczna śmierć Dembowskiego.

Możeby zarzewie buntu wybuchło wielkim płomieniem rewolucji, ruszyło masy ludowe, przyśpieszyło ruchu roku 1848, nadało im inny, bardziej owocny rezultat.

Idea jednak nie ginie, choć pozornie zamiera.

Ziarno rzucone w glebę dusz ludzkich, dłonią jednego z najwybitniejszych spiskowców i najgorętszych apostołów demokratyzmu w Polsce porozbiorowej, czekało na godzinę cudu kiełkowania.

Bo oto, jak mówi w proroczej wizji Stanisław Wyspiański przez usta Kory :

Wieki i lata, co przyjdą,

żyć będą ziaren tych treścią

Ziemia rodzić będzie

kędysiew padnie zdrowy,

Ludzi zbudzę, roześlę orędzie

na żywot, - żywot nowy !

Pokoleniom ostawię czyny

po ojcach wielkich – wielkie

wskrzeszę czyny -

kiedyś, - BĘDZIECIE WOLNI !”

Godzina wolności wybija : po latach niewoli, udręki, po straszliwym inferno okupacji.

Dziś tedy cała Polska winna złożyć hołd – wielkiemu demokracie – Edwardowi Dembowskiemu – apostołowi wolności.

 
Jan Sokolicz – Wroczyński.”
 
 
 
POWYŻSZY MATERIAŁ ŹRÓDŁOWY NADESŁAŁ : 

TOW. RYSZARD RAUBA – KOMUNISTYCZNA PARTIA POLSKI (KPP). 
 

Ogłoszenia parafialne

Społeczność

BLOOD