Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 1 użytkownik i 11 gości.

Amerykański nalot na Syrię

syria-missile-attack-shayrat-air-base.jpg

Czyżby Donald Trump zamierzał wciągnąć Stany Zjednoczone w kolejną wojnę na Bliskim Wschodzie? Nie jest to wykluczone po piątkowym bombardowaniu syryjskiej bazy lotniczej w Shayrat.
 
Przyczyną ataku, jaki przy użyciu 59 rakietowych pocisków kierowanych Tomahawk przeprowadziły okręty USS Ross i USS Porter, było domniemane użycie broni chemicznej przez wojska prezydenta Syrii Baszara al-Asada. Podległe mu oddziały miały użyć trującego gazu, prawdopodobnie sarinu, w miejscowości Khan Shaykun w prowincji Idlib w dniu 4 kwietnia. W wydarzeniu tym, o którym mowi się, że była to zbrodnia wojenna, zginęło blisko 100 osób, a kilkaset zostało rannych. Wśród ofiar było wiele dzieci, i to pod wpływem zdjęć przedstawiających najmłodsze ofiary prezydent Trump miał podjąć decyzję o użyciu siły militarnej.

Pociski spadły na lotnisko wojskowe Szajrat w  syryjskiej prowincji Hims. Według aktualnych doniesień zginęło siedmiu syryjskich żołnierzy, a kilkunastu zostało rannych. Zniszczono co najmniej kilka samolotów i elementy infrastruktury lotniska, w tym pas startowy.
Około godzinę po ataku Trump poinformował o nim na konferencji prasowej.
 
- „Dzisiejszej nocy rozkazałem przeprowadzenie precyzyjnego ataku na bazę lotniczą w Syrii” – powiedział prezydent USA.
 
Trump mówił również, że atak jest odpowiedzią na użycie broni chemicznej, o które podejrzewa się władze w Damaszku (jak widać amerykańscy imperialiści nie potrzebują potwierdzonego pretekstu by zbombardować inne państwo – wystarczą „podejrzenia”).
 
- „We wtorek syryjski dyktator Baszar al-Asad doprowadził do okropnego ataku bronią chemiczną na niewinnych cywili. Używając śmiercionośnego gazu bojowego, Asad udusił bezbronnych mężczyzn, kobiety i dzieci” – mówił dalej przywódca USA. Z kolei rzecznik Pentagonu kpt. Jeff Davis oświadczył, że Rosja była uprzedzona o ataku oraz, że amerykańskie pociski nie uderzyły w ten rejon bazy, w którym mogły znajdować się wojska rosyjskie.
 
Pomimo, że atak na Syrię był jawnym pogwałceniem prawa międzynarodowego, a odpowiedzialność Asada za masakrę w Khan Shaykun nie jest potwierdzona, wielu światowych przywódców pochwaliło działania Trumpa. Gorące poparcie wyraził m.in. sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg. Premier Australii Malcolm Turnbull oświadczył, że jego kraj popiera amerykański atak na syryjską bazę lotnictwa. Nazwał go „proporcjonalną i zgodną z potrzebami odpowiedzią”.
 
Wicepremier Turcji Numan Kurtulmus ocenił, że atak rakietowy USA to pozytywne posunięcie. Podkreślił, że społeczność międzynarodowa powinna utrzymać sprzeciw wobec „barbarzyństwa” syryjskiego rządu (Turcja nie ma za to nic przeciwko barbarzyństwu ISIS, które otrzymywało od władz w Ankarze regularne wsparcie). 
 Premier Izraela Benjamin Netanjahu również wyraził pełne poparcie dla amerykańskiej agresji. Poparcie wyraziły też m.in. władze Niemiec, Francji, Wielkiej Brytanii i Japonii. W Wielkiej Brytanii przywódca Liberalnych Demokratów Tim Farron, jak również posłowie prawego skrzydła Partii Pracy wezwali do „humanitarnej” interwencji w Syrii. Również polskie władze nie zapomniały o biciu czołem przed jankeskim imperializmem:

- „Chciałbym wyrazić swoje pełne poparcie dla operacji militarnej przeprowadzonej w nocy z czwartku na piątek przez amerykańskie siły zbrojne w Syrii” - napisał w oświadczeniu prezydent Andrzej Duda. W podobnym tonie wypowiadali się szefowie MON i MSZ.

Z kolei władze Chin, których prezydent Xi Jinping przebywał z oficjalną wizytą w USA w chwili ataku, zaapelowały o „nieporzucanie politycznego rozwiązania kryzysu w Syrii” oraz „niepogarszanie sytuacji” w tym kraju.
 
Agresję ostro skrytykowali przywódcy Rosji i Iranu, a także same władze w Damaszku.
 
Grafika przedstawia położenie zbombardowanej przez Amerykanów syryjskiej bazy.

Ogłoszenia parafialne

Społeczność

LENIN