Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 11 gości.

Filip Ilkowski: Przeciw “socjalnemu” konserwatyzmowi, czyli Engels kontra Bismarck

otto_von_bismarck.jpg

Rządy PiS nie są pierwszymi w historii, które łączą tendencje autorytarne, militaryzm, rasizm i wizję budowy “narodowego kapitalizmu” z retoryką sprawiedliwości społecznej i ograniczonymi reformami poprawiającymi byt niezamożnych. Na znacznie szerszą skalę działo się to już ponad wiek temu w Niemczech pod prawie dwudziestoletnią władzą kanclerza Otto von Bismarcka.

Historyczne analogie wymagają ostrożności. Oczywiście pod wieloma względami dzisiejsza Polska jest czymś zupełnie innym niż Cesarstwo Niemieckie powstałe w 1871 r. po zwycięskiej wojnie Prus z Francją. Władza prezesa Kaczyńskiego w 2017 r. wygląda niewątpliwie inaczej niż władza kanclerza Niemiec w latach 1871-1890. No, i zapewne za 130 lat nikt w ościennym państwie będzie sobie zajmował głowę analizą polityki prezesa.
 
Choć władzę Bismarcka dzieli od dzisiejszej Polski kilka epok historycznych, wciąż jednak przydatne jest przyjrzenie się stosunkowi ówczesnych rewolucyjnych socjalistów – na znakomitym przykładzie Fryderyka Engelsa – do jego poczynań. Bismarck nie był bowiem tylko brutalnym pruskim reakcjonistą, ale także budowniczym “socjalizmu państwowego”. Określenie to wymyślili liberalni krytycy działań kanclerza. Od początku lat 80-tych XIX wieku zaczął go używać sam Bismarck. Na postawie stosunku Engelsa do “socjalistycznych” posunięć kanclerza można doszukać się bardziej uniwersalnych wniosków co do stosunku ruchu pracowniczego wobec “socjalnych” działań konserwatywnej prawicy.
 
Krew, żelazo i ubezpieczenia społeczne

Bismarck, od 1862 r. premier Prus, ucieleśniał zjednoczenie Niemiec przez pruski podbój. Wedle jego słów: “krwią i żelazem”. Autorytarna władza spajać miała nowe państwo łączące elementy gospodarcze przedkapitalistycznego porządku z rozwojem przemysłowym. Obok półfeudalni pruskich właścicieli ziemskich (junkrów), do których należał sam kanclerz, istniała rozwijająca się burżuazja i proletariat przemysłowy.
 
Zasadniczo Niemcy przechodziły szybki, ale nierównomierny i złożony, rozwój kapitalistyczny. W oparciu o silną rolę państwa przez kilka dekad od zjednoczenia do wybuchu I wojny światowej w 1914 r. rozwijały się najszybciej spośród ówczesnych europejskich mocarstw. Jeszcze przed wojną stały się największą potęgą gospodarczą Europy i drugą świata (po USA) – co oczywiście także istotnie różni ówczesne Niemcy od dzisiejszej Polski.
 
Także w systemie politycznym mieliśmy do czynienia z hybrydą starych i nowych form. Niemcy nie były demokracją parlamentarną. Istniało powszechne prawo wyborcze (dla mężczyzn), ale uprawnienia parlamentu były bardzo ograniczone. Rzeczywistą władzę sprawowali cesarz (Wilhelm I, następnie od 1888 r. Wilhelm II) i kanclerz przy znaczącej roli armii.
 
Przede wszystkim władza Bismarcka oznaczała realne represje wobec socjalistów. W latach 1878-1890 obowiązywała tzw. “ustawa antysocjalistyczna”, skierowana głównie przeciw partii socjaldemokratycznej, delegalizująca wszelkie otwarte formy działalności socjalistycznej i kierująca przeciw niej policyjne represje. Socjaldemokratów kanclerz szczerze nie znosił, nazywając ich m. in. “szczurami” i “bandą czerwonych rabusiów”.
 
Z drugiej strony socjaldemokracja była dużo bardziej rzeczywistą siłą niż jakiekolwiek formacje lewicowe w dzisiejszej Polsce – skutecznie opierając się tym represjom, co ostatecznie zmusiło kanclerza w 1890 r. do dymisji. Jednak istotna różnica polega też na tym, że reformy socjalne Bismarcka były znacznie bardziej przełomowe niż cokolwiek oferowanego przez PiS.
 
W 1881 r. cesarz Wilhelm I dał im swoje błogosławieństwo mówiąc, że “usuwanie społecznych braków, leczenie chorób społecznych osiągnąć się daje nie tylko w drodze tłumienia socjalno-demokratycznych wykroczeń, lecz zarazem przez popieranie rzeczywistego dobra robotników.” W 1883 r. wprowadzono w Niemczech ubezpieczenie chorobowe, w 1884 r. ubezpieczenie od wypadków w miejscach pracy, a w 1889 r. ubezpieczenie od starości i inwalidztwa, czyli emerytury i renty. Stanowiło to pierwszy całościowy państwowy system ubezpieczeń społecznych dla robotników.
 
Rządy Bismarcka to także istotne zwiększenie roli państwa w procesie budowania konkurencyjnej gospodarki kapitalistycznej. Wprowadził cła na szereg artykułów rolnych i przemysłowych, monopol państwowy na handel tytoniem, jak i rozpoczął nacjonali- zację kolei. Zwiększył także dochody z podatków. Dodajmy, że to wszystko przy opozycji ze strony dużej części prywatnych kapitalistów i tradycyjnych partii liberalnych odwołujących się do hasła wolnego handlu.
Wymownie zobrazowano to w jednym z satyrycznych pism niemieckich w 1881 r., gdzie pojawił się rysunek obrazujący “tragikomedię” w teatrze marionetek, na którym Szatan podpisany jako “socjaldemokracja” wypędzany jest kijem o nazwie “ustawa o ubezpieczeniu wypadkowym” przez trzymanego w rękach kanclerza Belzebuba z podpisem “socjalizm państwowy”.
 
 
 
 
Niemiecka socjaldemokracja
Niemiecka socjaldemokracja powstała w 1875 r. ze zjednoczenia dwóch partii. Pierwsza z nich założona była przez Ferdynanda Lassalle’a, utożsamiającego socjalizm z pomocą państwową. Lassalle był znakomitym organizatorem, ale gorszym teoretykiem, pod koniec życia gotowym nawet podjąć współpracę z Bismarckiem – chcąc budować “cesarski socjalizm” i popierając pruskie podboje. Dopuszczał okresową współpracę z siłami konserwatywnymi przeciw liberalnej burżuazji. W latach sześćdziesiątych XIX wieku pisał listy do ówczesnego premiera Prus pisząc, że robotnicy zaakceptują opiekuńczą monarchię widząc w niej “naturalny nośnik społecznej dyktatury”.
 
Druga, której najbardziej znaną postacią był August Bebel, opierała się na rewolucyjnej teorii Marksa. Program zjednoczonej partii zawierał elementy obu tych idei. Rychła konieczność działalności w warunkach represji i omijania przepisów “ustawy antysocjalistycznej” spowodował jednak, że zwolennicy marksizmu zdobyli w partii czołową pozycję.
 
Mieszkający w Anglii Engels, który miał w tym czasie pozycję czołowego żyjącego myśliciela socjalistycznego (po śmierci Marksa w 1883 r.), utrzymywał stały kontakt listowny z najważniejszymi postaciami niemieckiej socjaldemokracji. To właśnie z tych listów dowiadujemy się najwięcej o jego stosunku do “socjalnej” polityki Bismarcka. Kluczem do zrozumienia postawy Engelsa jest traktowanie klasy pracowniczej jako podmiotu, który musi się wyzwolić z wyzysku, a nie przedmiotu filantropii wymagającego pomocy czy to ze strony klas średnich czy państwa.
 
Engels jeszcze przed rozkwitem bismarckowskiego “socjalizmu państwowego” wyposażony był w narzędzia teoretyczne do jednoznacznego odrzucenia jego pozornego uroku. Dotyczyło zarówno polityki socjalnej, jak i wizji interwencyjnego państwa. Już w 1865 r. Engels zauważał, że istnieje rodzaj “ustępstw socjalnych” ze strony “reakcji” – czyli sił konserwatywnych opartych na przedkapitalistycznym porządku – które w żadnej mierze nie powinny zmienić stosunku socjalistów wobec nich:
 
“Rozważając socjalne ustępstwa, które reakcja może zaoferować robotnikom – zmniejszenie czasu pracy w fabrykach, poprawa działania ustaw fabrycznych, prawo do zrzeszania itp. – doświadczenie w każdym kraju pokazało, że reakcja czyni te propozycje bez konieczności oferowania najmniejszych rzeczy w zamian od robotników. Reakcja potrzebuje robotników, ale robotnicy nie potrzebują reakcji. Czyli gdy robotnicy naciskają na te punkty w swojej własnej niezależnej agitacji, mogą być pewni, że przyjdzie moment, kiedy elementy reakcyjne podejmą te same żądania tylko w celu sprowokowania burżuazji i w ten sposób robotnicy poczynią zdobycze na burżuazji bez bycia winnym reakcji jakiegokolwiek długu wdzięczności.” (1865, Pruska kwestia militarna i niemiecka partia robotnicza)
 
W napisanym w latach 1877/78 Anty-Düringu, czyli krytyce wrogiemu marksizmowi Eugeniusza Düringa – myśliciela będącego m. in. pod wpływem idei protekcjonistycznych, uważającego się w tym czasie za socjalistę – Engels jasno też wskazał, że nacjonalizacja nie równa się socjalizmowi. Nowoczesne państwo, jest jak pisał, “państwem kapitalistów, idealnym kapitalistą zbiorowym”, które “im więcej sił wytwórczych przejmuje na swoją własność, w tym większym stopniu staje się rzeczywistym kapitalistą zbiorowym, tym więcej obywateli wyzyskuje”. Dodając przy tej okazji:
 
“Ostatnio jednak, odkąd Bismarck rzucił się do upaństwawiania, pojawił się swoisty, fałszywy socjalizm, tu i ówdzie wyradzający się nawet w pewnego rodzaju ochotnicze lokajstwo, ogłaszający wszelkie upaństwowienie, nawet bismarkowskie, za socjalistyczne. Wszelako, gdyby wprowadzenie’ państwo- wego monopolu tytoniowego było przedsięwzięciem socjalistycznym, to Napoleona i Metternicha wypadłoby zaliczyć do założycieli socjalizmu. Gdy państwo belgijskie z bardzo przyziemnych pobudek politycznych i finansowych samo zbudowało swoją główną linie kolejową, gdy Bismarck bez żadnej konieczności ekonomicznej upaństwowił główne linie kolejowe w Prusach po prostu po to, żeby móc je lepiej przygotować do wyzyskania w wypadku wojny, po to, żeby wychować urzędników kolejowych na trzódkę głosującą za rządem, a przede wszystkim po to, żeby sobie zapewnić nowe, niezależne od uchwał parlamentarnych źródło dochodów to nie były to bynajmniej kroki ku socjalizmowi ani bezpośrednie, ani pośrednie, ani świadome, ani nieświadome. Inaczej bowiem również królewskie towarzystwo handlu morskiego, królewską wytwórnię porcelany, a nawet krawców kompanijnych w wojsku, należałoby uznać za instytucje socjalistyczne.”
 
W 1882 r., w części tekstu wydanej jako osobna broszura Rozwój socjalizmu od utopii do nauki Engels dorzucił jeszcze, że “przedsięwzięciem socjalistycznym byłoby nawet proponowane przez pewnego wygę za [króla Prus] Fryderyka Wilhelma III, w latach trzydziestych, upaństwowienie… burdeli”.
 
Engels a prawica partyjna

W momencie pojawienia się na horyzoncie “socjalizmu państwowego” Bismarcka, Engels nie miał cienia wątpliwości co do krytyki tego “ochotniczego lokajstwa” wobec rządów “żelaznego kanclerza”. Jednocześnie uzna- wał, że stosunek do tych rządów pozwoli socjaldemokracji na przezwyciężenie lassalizmu. Co ciekawe, Engelsowi zdarzało się bagatelizować znaczenie Staatssozialismus i jego wpływu na socjaldemokratów. Jak pisał 8 lutego 1883 r. w liście do ówczesnego towarzysza ideowego (i późniejszego krytyka marksizmu z pozycji bliskich lassalizmowi) Edwarda Bernsteina:
 
 
“Wydaje mi się, że specjalny atak na bismarckowski socjalizm stał się tymczasem nieaktualny (…) Po cóż więc strzelać z armat do much? Myślę, że nie zaszkodzi, jeśli bismarckowski socjalizm sam sprawi sobie pogrzeb. Wtedy pozostanie tylko krytyka złych pozostałości lassalizmu.”
 
 
Engels był żywotnie zainteresowany sprawami socjaldemokracji starając się wpłynąć na nadanie jej jasno rewolucyjnego oblicza. Jednak optymizm w tym względzie przeplatał się z ostrzeżeniami przed wciąż widocznym wpływem partyjnej prawicy mającej pewną dozę sympatii do rządowych eksperymentów. W 1881 r. władze złagodziły nieco kurs, a wraz z ogłoszeniem programów socjalnych w kręgach liberalnych mówiono nawet o możliwym sojuszu konserwatystów z socjaldemokratami.
 
 
Do takiego sojuszu wzywał choćby Adolph Wagner, jeden z czołowych inicjatorów polityki społecznej rządu – w tym czasie związany z nacjonalistyczną i antysemicką Partią Chrześcijańsko-Społeczną. W liście do Bebla z 6 czerwca 1884 r. Engels dawał wyraz swej widocznej irytacji postawą partyjnej prawicy nazywając jej przedstawicieli “niby to “wykształconymi”, a w rzeczywistości całkiem ciemnymi i uparcie niechcącymi się niczego nauczyć filantropami”, którzy “przypochlebiają się Bismarckowi za każdy rzucony im okruch socjalizmu państwowego”.
 
 
Socjaliści z katedry
 

Wspomniany już Wagner w latach siedemdziesiątych XIX wieku był jednym z liderów Związku Polityki Socjalnej, grupy nazywanej “socjalistami z katedry” (ze względu na istotną w niej rolę profesorów). Łączyli oni wizje reform socjalnych z perspektywą budowy silnego państwa niemieckiego. Co istotne, grupa ta wywarła istotny wpływ na kształt wprowadzonego za czasów Bismarcka ustawodawstwa społecznego, mocno wspierając działania kanclerza.
 
 
Engels nie miał wątpliwości co do ich oceny. W liście do Mikołaja Danielsona z 13 listopada 1885 r. twierdził więc, że “nasi Kathedersozialisten nigdy nie wznieśli się pod względem teoretycznym ponad poziom tuzinkowych Vulgärökonomen [ekonomistów wulgarnych] o zabarwieniu filantropijnym, a teraz stoczyli się do poziomu zwykłych apologetów bismarckowskiego Staatssozialismus”.
 
 
W tym kontekście szczególnie interesujący jest tekst, który Engels napisał w 1891 r. odpowiadając na zarzuty przeciw Marksowi skierowane przez jednego z czołowych “socjalistów z katedry”, Lujo Bretano. Dobrze oddaje on różnice między rewolucyjnym socjalizmem a nie tylko konserwatywnymi wersjami nadziei na reformowanie kapitalizmu. Oddając głos Engelsowi:
 
 
“[A]ni ustawowa ochrona pracy, ani też opór związków zawodowych nie usuwają tego najistotniejszego, co powinno być usunięte: stosunku kapitalistycznego, który stwarza wciąż na nowo przeciwieństwo pomiędzy klasą kapitalistów a klasą robotników najemnych. Masa robotników najemnych skazana jest dożywotnio na wykonywanie pracy najemnej, przepaść między nimi a kapitalistami pogłębia się wciąż i rozszerza w miarę jak nowoczesny wielki przemysł opanowuje wszystkie gałęzie produkcji. Ponieważ jednak pan Brentano pragnąłby z niewolnika najemnego uczynić zadowolonego niewolnika najemnego, musi on przesadnie wyolbrzymiać korzystny wpływ wywierany przez ochronę pracy, opór związków zawodowych, łatane ustawodawstwo socjalne itp., a jako że tym wyolbrzymieniom potrafimy przeciwstawić proste fakty – więc pan Brentano się złości”. (1891, W sprawie Bretano przeciw Marksowi)
 
 
Odwrót (i powrót) lassalizmu
 

Generalnie jednak wraz z widocznym rozwojem socjaldemokracji przy nieskuteczności represji (ponownie nasilonych od 1886 r.), jak i związaną z tym słabnącą rolą skrzydła propaństwowego w partii, optymizm Engelsa powraca. W 1887 r. analizując rządy Bismarcka (i samo pruskie zjednoczenie Niemiec) w kontekście mogącego być tylko tymczasowym fenomenem “bonapartyzmu”, czyli silnej władzy centralnej próbującej balansować ponad podziałami klasowymi, Engels zauważył, że “ortodoksyjny lassalizm, z jego wyłącznym żądaniem “stowarzyszeń producentów wspieranych przez państwo”, stopniowo umierał i okazał się coraz mniej zdolny do stworzenia zalążka bonapartystycznej państwowo-socjalistycznej partii robotniczej” (1887, Rola przemocy w historii).
 
 
W liście do Fryderyka Adolfa Sorgego z 12 kwietnia 1890, tuż po końcu “ustawy antysocjalistycznej” i dymisji kanclerza, czyli na fali triumfu socjaldemokracji nad Bismarckiem, ten optymizm Engela jest widoczny w kontekście jego oceny możliwości wpływu na robotników ze strony rządzącego od 1888 r. Wilhelma II, który deklarował chęć bycia “cesarzem ludowym”. Zdaniem Engelsa:
 
 
“Młody Wilhelm jest najwyraźniej zwariowany, a więc jakby stworzony na to, by doprowadzić do gruntownego rozprężenia starego systemu, do podważenia wśród wszystkich warstw posiadających – zarówno junkrów jak burżua – resztek zaufania i przygotowania gruntu dla nas w sposób taki, że lepiej nie mógł tego zrobić nawet liberalny Fryderyk III. Jego filorobotnicze nastroje są natury bonapartystyczno-demagogicznej i, jako że zaprawione bałamutną mrzonką o boskiej misji władców, nie znajdują u naszych ludzi absolutnie żadnego rozgłosu. Oto skutek ustawy przeciw socjalistom. W roku 1878 tego rodzaju chwyty mogły jeszcze coś niecoś dać, wprowadzić pewne zamieszanie do naszych szeregów, teraz jednak jest to niemożliwe. Zbyt mocno nasi ludzie odczuli na sobie ciężar pruskiej pięści. Nieliczni słabeusze (…)mogą wykazać pod tym względem pewne wahania, ale szybko ulegną większości i jeszcze przed upływem roku zobaczymy najpiękniejsze rozczarowanie Wilhelma co do jego wpływu na robotników i jego przeskok od miłości do wściekłości, od głaskania do prześladowania”.
 
 
W 1891 r. legalnie już działająca socjaldemokracja przyjęła formalnie rewolucyjny, marksistowski program. Partyjna prawica nie przestała jednak istnieć – i jak wiemy, to ona odniosła ostateczny triumf ponad dwie dekady później. Symbolem tego było poparcie przez socjaldemokrację kredytów wojennych w 1914 r., a następnie obrona kapitalistycznego porządku w czasie tak wcześniej oczekiwanej przez nią rewolucji, która wybuchła w 1918 r.
 
 
Jednak śledząc postawę Engelsa interesujące jest, że jego sprzeciw i drwiny z partyjnej prawicy – której czołową postaci na początku lat 90-tych XIX wieku był niegdyś radykalny lider socjaldemokratów w Bawarii Georg von Vollmar – wiązał on z jej bliskością wobec “socjalizmu państwowego”. Dodajmy przy tym, że reformy socjalne Cesarstwo Niemieckie kontynuowano także po odejściu Bismarcka (wprowadzając m. in. ustawową ochronę bezpieczeństwa pracy, wolne niedziele w przemyśle, ograniczenie czasu pracy kobiet i młodzieży i zakaz pracy dzieci). Na kilka miesięcy przed śmiercią Engels, 12 grudnia 1894 r., pisał w kolejnym liście do Sorgego:
 
 
“Jest to już trzecia kampania Vollmara o kierownicze miejsca w partii również poza Bawarią. Za pierwszym razem domagał się, żebyśmy aktywnie poparli Capriviego [nowego kanclerza] i przekształcili się w socjalistów rządowych. Za drugim razem mieliśmy uprawiać socjalizm państwowy i sekundować obecnej Rzeszy Niemieckiej w eksperymentach socjalistycznych. Dwa razy nic nie wskórał. Teraz znowu.”
 
 
Ani o jotę…
 

Jako podsumowanie całości niech posłużą słowa Engelsa z jednego z jego artykułów z 1890 r.:
 
“[N]iemiecka klasa robotnicza przyjmie wszystko, co się jej zaproponuje, jako wpłatę zaliczki, ani o jotę nie odstąpi jednak od swoich zasad i żądań; nie osłabi również swojego opozycyjnego stosunku do rządu, który może istnieć jedynie wskutek spętania pracującej większości ludu”. (1890, Wybory w Niemczech)
 
To co było prawdą dla rozumiejących swoją klasową pozycję pracowników najemnych w Niemczech w 1890 r., nie dających się nabrać na “socjalność” pętającego ich i zarządzającego ich wyzyskiem rządu, jest taką samą prawdą w odniesieniu do dzisiejszej Polski. Zastąpmy tylko pierwsze słowo w powyższym cytacie na “polska”, a może stać się on wyznacznikiem dla stosunku socjalistów do obecnej, pisowskiej władzy.
 
Tekst ukazał się w miesięczniku "Pracownicza Demokracja"

Społeczność

Chcemy waszych minerałów