Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 44 gości.

Corbyn idzie jak burza - rosną szanse Partii Pracy na wygranie wyborów

jeremy-corbyn_0.jpg

 8 czerwca w Wielkiej Brytanii odbędą się przedterminowe wybory parlamentarne. Premier Theresa May zarządziła przyspieszone głosowanie nad składem Izby Gmin licząc, że uda jej się zapewnić Partii Konserwatywnej bezpieczną większość. Obecnie torysi mają 330 deputowanych, podczas gdy większość potrzebna do rządzenia to 326 mandatów; biorąc pod uwagę jednak konflikty w partii rządzącej i zdarzające się przypadki głosowania wbrew linii ugrupowania - nie jest to większość stabilna i pewna. Stabilizacja pozycji rządu jest niezbędna - jak argumentowała May - do sprawnego prowadzenia negocjacji z Brukselą na temat warunków Brexitu, a następnie przejścia całego procesu opuszczania Wspólnoty.
 
Początkowo wydawało się, że zamierzenia Konserwatystów się spełnią, a wynik przejdzie najśmielsze oczekiwania. Sondaże zaraz po ogłoszeniu przedterminowych wyborów dawały torysom ponad 20-procentową przewagę nad Partią Pracy (46-50% do 25-26%). Sytuacja wewnątrz ugrupowania kierowanego przez Jeremy'ego Corbyna nie napawała optymizmem co do szans na pokonanie wstrętnej partii (ang. nasty party), jak nieraz nazywają Konserwatystów ich przeciwnicy. Karierowicze i oportuniści, skupieni na prawym skrzydle Labour i dominujący w jej władzach oraz klubie parlamentarnym, od samego początku, kiedy tylko Corbyn został wybrany liderem, robili wszystko by podważyć jego autorytet i podkopać szanse na sukces. Dla tych sługusów burżuazji lepsze jest druzgocące zwycięstwo Konserwatystów i ich dominacja przez kolejne lata, bo dostarczyłoby to pretekstu do usunięcia Corbyna.
 
Oczywistość i nieuchronność klęski laburzystów wieszczyły wszystkie media. Niespodziewanie dla burżuazyjnych obserwatorów Partia Pracy zaczęła jednak piąć się w sondażach. Paliwa rozpędzającej się kampanii laburzystów dostarczył wyborczy manifest (program) ugrupowania, który został wykradziony i udostępniony w internecie. Wbrew intencjom autorów przecieku (szumowiny z blairystowskiej prawicy partyjnej to główni podejrzani) zawarte w manifeście postulaty zostały niezwykle ciepło przyjęte przez opinię publiczną. Program Partii Pracy zapowiada m.in.: nacjonalizację poczty - Royal Mail, spółek energetycznych i kolei (choć trzeba też zwrócić uwagę na ograniczony charakter tej nacjonalizacji - kolei wróciła by w ręce państwa po wygaśnięciu aktualnych koncesji, w pozostałych przypadkach wykupiono by udziały z rąk prywatnych właścicieli); podwyższenie podatków dla najbogatszych obywateli; zniesienie opłat za studia i przywrócenie pomocy socjalnej dla studentów; naprawa służby zdrowia i edukacji; kontrola czynszów; wybudowanie 100 tys. mieszkań komunalnych; wielki program inwestycji publicznych, mających napędzić wzrost gospodarczy.
 
Dodatkowym czynnikiem napędzającym Labour jest sam Corbyn. Wbrew temu co głosili od dawna burżuazyjni pomagierzy z mainstreamowych mediów oraz zdrajcy z prawicy partyjnej, Corbyn darzony jest wielkim autorytetem przez ludzi pracy i budzi w nich ogromny entuzjazm. Na wiece z udziałem Corbyna przychodzą tysiące ludzi, mobilizując się z dnia na dzień; setki tysięcy młodych ludzi dopisują się do spisu wyborców w ogromnej większości deklarując, że robią to dla Jeremy'ego; przez doniesienia prasowe nieustannie przewijają się wypowiedzi wyborców, że "w końcu ktoś mówi to, co myślimy".
 
Istotną rolę w oczach wyborców odegrało też niewątpliwie opublikowanie manifestu Partii Konserwatywnej, w którym zapowiedziano surowe cięcia w sferze socjalnej, a także m.in. przywrócenie znienawidzonego przez Brytyjczyków, ale ukochanego przez arystokratyczne elity polowania na lisy (ang. fox hunting). Cięcia uderzyłyby szczególnie mocno w emerytów, co wywołało falę oburzenia i zmusiło Theresę May do złagodzenia zapowiedzi zawartych w partyjnym programie. Jednocześnie oskarżyła media o Corbyna o manipulowanie faktami.
 
Wg aktualnych sondaży przewaga torysów nad laburzystami stopniała już do ok. 10 %. Konserwatyści utrzymują poparcie rzędu 43 - 47 %, zaś na głos na Partię Pracy deklaruje 33 - 35 % ankietowanych. Co warte podkreślenia w Walii, od zawsze bastionu laburzystów, gdzie jeszcze kilka tygodni temu w wyborach lokalnych Labour poniosła ciężkie straty, a sondaże wskazywały, że zanosi się na historyczne zwycięstwo Konserwatystów w tym kraju, Partia Pracy odrobiła wszystko z nawiązką. Aktualnie w Walii laburzyści prowadzą nad torysami 44 do 34 %. I to pomimo faktu, że kierownictwo lokalnych struktur Labour z Carwynem Jonesem na czele jest powiązane z prawicą partyjną i niechętne Corbynowi!
 
Przy okazji analizy poparcia dla poszczególnych ugrupowań warto zauważyć, że skrajnie prawicowy UKIP znalazł się w stanie totalnego upadku. Naczelnym celem tej partii było doprowadzenie do Brexitu, co też się udało. Sam lider UKIP-u milioner Nigel Farage zrezygnował z kierowania partią, które zrealizowała swój podstawowy postulat. Wydaje się, że większość elektoratu UKIP przeniosło się pod skrzydła Konserwatystów, którzy teraz stali się główną siłą dążącą do wyjścia Zjednoczonego Królestwa z Unii Europejskiej (a z pewnością nie jest to mało potencjalnych głosów - poparcie UKIP zmalało bowiem z kilkunastu do zaledwie 3-4%).
 
Zwolennicy Corbyna mogą jednak być optymistami. Jak wskazują doświadczenia Syrizy, Podemos czy ostatnio La France Insoumise Jeana-Luca Melenchona możliwy jest szybki wzrost ugrupowania, które daje ludziom pracy nadzieję na realną poprawę ich sytuacji. Dlatego też Partia Pracy wciąż ma ogromne szanse nad odsunięcie od władzy Nasty Party.
 
Wielką niewiadomą pozostaje jednak potencjalny wpływ zamachu terrorystycznego, jaki miał miejsce w Manchesterze wieczorem 22 maja, w którym zginęły 22 osoby, w tym kilkoro dzieci, a 59 osób zostało rannych.

Ogłoszenia parafialne

Społeczność

LENIN - rocznica