Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 35 gości.

Paweł Kamiński: Czerwona Grecja w Polsce [Dionisios Sturis „Nowe życie. Jak Polacy pomogli uchodźcom z Grecji”]

Sturis Dionisios "Nowe życie" (okładka)

Od czasu kapitalistycznej kontrrewolucji z zbiorowej pamięci Polaków wymazywana jest historia ruchu robotniczego. Przy czym historia ta nie obejmuje jedynie walk rewolucyjnych, krwawo tłumionych strajków i represji wobec lewicowych organizacji ze strony kolejnych włodarzy Polski. Zapominana historia dotyczy również tematów związanych pośrednio z dziejami polskiej lewicy. Jedną z takich kart przypomina Dionisios Sturis w swojej książce „Nowe życie. Jak Polacy pomogli uchodźcom z Grecji”.
 
 
Książka opowiada o tym, jak w latach 40. i 50. Polska (podobnie jak inne państwa robotnicze) przyjęła 13 134 uchodźców (w tym 3934 dzieci) z Grecji ogarniętej krwawą wojną domową między komunistami a prawicowym rządem wspieranym przez byłych kolaborantów oraz brytyjskich i amerykańskich imperialistów. Autor – dziennikarz i korespondent zagraniczny TOK FM – jest wnukiem uciekinierów.
 
 
Sturis opisuje dzieje greckiej wojny domowej oraz powojenne losy uciekinierów – m.in. wojennych sierot w Państwowym Ośrodku Wychowawczym, inwalidów w tajnym szpitalu polowym w Dziwnowie, zgorzeleckich „małych Aten” czy założonej przez Greków spółdzielni „Nowe Życie” (która stanowiła oczywistą inspirację dla tytułu).
 
 
Na poszczególne rozdziały składają się głównie wspomnienia polskich Greków i Macedończyków. Autor nie korzysta ze źródeł archiwalnych z tej prostej przyczyny, że takie nie istnieją.
 
 
W tej sytuacji autor zmuszony był polegać na pamięci powoli odchodzącego pokolenia uchodźców.
Żeby zrekonstruować archiwum, wyruszam w podróż śladami <<polskich Greków i Macedończyków>>. Postaram się odnaleźć je w miejscach, gdzie mieszkali, w opowieściach ich potomków, na polskich cmentarzach, we wspomnieniach i nielicznych relacjach, w polskich i greckich bibliotekach, a w końcu też w liczbach, jakie widnieją na wyblakłych dokumentach instytucji państwowych, niegdyś zaangażowanych w <<akcję grecką>>. (str. 43)
 
 
To co na pierwszy rzut oka może wydawać się słabą stroną książki okazuje się w pewnym sensie jej zaletą – dzięki wykorzystaniu wywiadów opowieść nabiera emocjonalnego ciepła. Autor z szeregu osobistych przeżyć rekonstruuje zbiorową historię komunistycznych uciekinierów, przywraca jedną z kart lewicowej historii Polski.
 
 
Próby wymazania historii lewicy to tylko jeden aspekt prawicowego fałszowania historii. Drugi – uzasadniający ten pierwszy – zrównywanie ruchu komunistycznego z faszyzmem przy jednoczesnym podciąganiu obu pod termin „totalitaryzm” i przeciwstawianiu ich demokracji (oczywiście w jej liberalno-burżuazyjnym wydaniu).
 

 
Sturis obnaża fałsz tej propagandowej kliszy, przypominając historię greckiej wojny domowej. Zaraz po tym, jak jak greccy komuniści wyzwolili kraj spod faszystowskiej okupacji, brytyjscy (a potem amerykańscy) „demokraci” rozpoczęli interwencję militarną i zbrojenie byłych hitlerowskich kolaborantów z tzw. Batalionów Bezpieczeństwa.
 
 
Książka opisuje barbarzyńskie represje stosowane przez monarchistyczny rząd: „Żołnierze z armii rządowej tropili partyzantów z DSE, wchodzili do wiosek, które tamci opuścili chwilę wcześniej. Chłopów, którzy im pomagali, zaopatrując w żywność czy udzielając noclegu, uznawali za zdrajców i często karali najsurowiej – śmiercią; bywało, że przez ścięcie głowy i zatknięcie jej na pal. Wkrótce rozpoczęli też przymusowe wysiedlenia. Przepędzali z domów ludność cywilną, by odciąć partyzantów od źródeł zaopatrzenia i wsparcia. (…) W ten sposób armia wysiedliła 800 tysięcy osób, czyli ponad 13 procent całej populacji. Gdy wsie pustoszały, żołnierze podkładali ogień pod zabudowania i szli dalej” (str. 81).
 
Na zdjęciu: Antykomunistyczna bojówka z głowami ofiarNa zdjęciu: Antykomunistyczna bojówka z głowami ofiar
 
Greccy faszyści utworzyli też obóz dla internowanych, przekształcony następnie w obóz koncentracyjny, na wyspie Makronisos. Przewinęło się przez niego kilkadziesiąt tysięcy wojskowych i cywilów podejrzewanych o komunistyczne sympatie. Więźniów traktowano brutalnie. Przykładowo na przełomie lutego i marca 1948 roku strażnicy stłumili bunt, mordując 300 internowanych rekrutów i wrzucając ich ciała do morza. Surowo karano nie tylko bunt, Sturis przytacza komunikaty z obozowego radiowęzła, w których grozi się więźniom konsekwencjami za pielęgnowanie takich „komunistycznych zwyczajów” jak dzielenie się konserwami i zwracanie się do siebie per „przyjacielu”. Wiele ofiar próbowało uciec od niewolniczej pracy i regularnych tortur próbując popełnić samobójstwo. „Ci, którzy usiłują odebrać sobie życie, mylą się, myśląc, że mogą robić ze sobą, co chcą (…) Będą im postawione odpowiednie zarzuty. Ich sprawy zostaną skierowane do specjalnych sądów wojskowych” - Strutis cytuje obozowy radiowęzeł (str. 353).
 
 
Wszystko to działo się za wiedzą i z poparciem Zachodu: „Brytyjscy i amerykańscy goście (…) odwiedzają Makronisos regularnie i chwalą panujące w obozie warunki. (…) <<Ech – wzdychają – żeby cała Grecja tak wyglądała!>>” (str. 346).
 
 
Właśnie przed takimi prześladowania mi uciekali greccy uchodźcy, którzy osiedlili się w krajach demokracji ludowej. Analogie między losem polskich Greków a dzisiejszym kryzysem migracyjnym nasuwają się same i Sturis bynajmniej od nich nie stroni. Książka dedykowana jest „Dzisiejszym uchodźcom”. Poza tym autor kilkakrotnie zwraca uwagę na fakt, że zbiurokratyzowane państwa robotnicze okresie głębokiego stalinizmu wykazały się większym humanitaryzmem niż współczesne demokracje burżuazyjne:
 
 
Pod koniec lat 40. i na początku 50. ubiegłego wieku polskie władze mogły zachować się tak jak dzisiejsze i tłumaczyć, że uchodźcy z Grecji to nie nasz problem. Dałoby się to nawet racjonalnie uzasadnić: kraj, który był wyniszczony wojną, skrajnie biedny, powoli wychodzący z traumy, ze zmienionymi granicami, z instalującym się nowym porządkiem, miał zbyt wiele własnych problemów, żeby brać sobie na głowę kolejny. (…) Zdecydowano jednak inaczej. Władze PRL-u, dając zgodę na przyjazd uchodźców i obejmując ich hojną opieką, zachowały się godnie. Polskie społeczeństwo przyjęło gości serdecznie.” (str. 32)
 
 
Książka Dionisiosa Sturisa pokazuje jak wraz z usuwaniem z pamięci zbiorowej lewicowej historii uwstecznia się polski dyskurs polityczny. Internacjonalizm i solidarność zastępuje ksenofobia i narodowy szowinizm. I nie może być inaczej, ostatecznie polski ruch robotniczy jest częścią międzynarodowego ruchu walczącego z międzynarodowym systemem, historia Polski jest częścią historii powszechnej – kiedy usuwa się tą internacjonalistyczną perspektywę pozostaje jedynie wsteczny, zaściankowy nacjonalizm. Wielka zasługa „Nowego życia” polega na przywróceniu tej perspektywy dzięki przypomnieniu tej karty z historii lewicy.
 
Na zdjęciu: Greckie sieroty w polskich PolicachNa zdjęciu: Greckie sieroty w polskich Policach

Społeczność

UPA