Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 1 użytkownik i 25 gości.

Austria: zwycięstwo prawicy w wyborach do parlamentu

sebastian_kurz.jpg

W minioną niedzielę w Austrii odbyły się przyspieszone wybory parlamentarne. Wyniki potwierdziły prognozy oparte na sondażach: zwyciężyła konserwatywna Austriacka Partia Ludowa (ÖVP) zdobywając 31,5 % głosów, za nią uplasowała się skrajna prawica z Partii Wolności (FPÖ) z wynikiem 27,1 %, na trzecim miejscu głosowanie zakończyła Socjaldemokratyczna Partia Austrii (SPÖ), która wywalczyła 26,8 % głosów.
 
Do parlamentu weszła także liberalna partia NEOS (5,0 %) oraz centrolewicowa Lista Petera Pilza (4,1 %), rozłamowca z Partii Zielonych, którzy sami nie przekroczyli 4 procentowego progu wyborczego i pomimo, że dopiero co związany z nimi Alexander van der Bellen został wybrany prezydentem kraju w głosowaniu powszechnym, tak teraz sami stali się ugrupowaniem pozaparlamentarnym.

Światowe media skupiły się na postaci Sebastiana Kurza (na zdjęciu), młodego lidera ÖVP, który zreformował partię, starając się przyciągnąć młodych wyborców i zerwać z tradycyjnym wizerunkiem ugrupowania. Jednocześnie przesuwając konserwatystów na prawo i skupiając się w kampanii wyborczej na problemie imigracji i przyjmowania uchodźców odebrał wiele głosów skrajnej prawicy. Zamiast o partii Kurz zaczął mówić o ruchu społecznym, niewątpliwie próbując naśladować Emmanuela Macrona, z którym zresztą jest porównywany.
 
Kurz jednak, w przeciwieństwie do swojego francuskiego "pierwowzoru", jest zdecydowanie antyimigrancki. Opowiada się za azylem na wzór australijski, gdzie uchodźców zamyka się na wyspach. O cokolwiek zresztą był pytany w mediach: podatki, politykę rodzinną czy nawet preferencje sportowe, zawsze wypowiedź kończył na uchodźcach i prawie azylowym.

Jak wskazują komentatorzy, Partia Wolności straciła w kampanii flagowy temat: politykę uchodźczą i migracyjną. Od maja przerzedzały się też szeregi jej 20- i 30-letnich zwolenników, przyciąganych przez odświeżony wizerunek konserwatystów i kojarzących lidera FPÖ Heinza-Christiana Strache z establiszmentem.
 
Socjaldemokratom na pewno nie pomógł fakt, że na poziomie lokalnym i landów nawiązali koalicje ze skrajną prawicą. Dla zachowania stołków nominalnie lewicowa partia zawiązywała sojusze z pogrobowcami nazistów. Ci zaś pod względem programu gospodarczego i socjalnego obeszli socjaldemokratów „z lewa”.

Do parlamentu nie weszły pomniejsze ugrupowania lewicowe. Poza wspomnianymi Zielonymi, skłóconymi wewnętrznie i osłabionymi przez rozłam, mizerny wynik uzyskała Austriacka Partia Komunistyczna (KPÖ), która uzyskała 0,7 % głosów, a więc o 0,3 % mniej niż 4 lata temu.  Groteskowo wygląda zaś wynik Socjalistycznej Partii Lewicy, austriackiej komórki CWI, która otrzymała zaledwie 601 głosów, czyli 0,01 %.

Według większości komentatorów nowy rząd sformuje tzw. czarno-niebieska koalicja konserwatystów i Partii Wolności, na której czele jako nowy kanclerz stanie Sebastian Kurz. 

Społeczność

rot front