Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 1 użytkownik i 27 gości.

W rocznicę października 1956 roku: Pochwała „opozycji”

Gomułka F4.jpg

W 61. rocznicę polskiego października 1956 roku: 
 
Pochwała „opozycji”. Refleksje z jednej narady
 
„Słowo Ludu” - Organ KW Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej
Rok VII, Nr 251 (2252), Kielce, Sobota – Niedziela, 20 – 21 X 1956 r., s. 2.
Krystyna Dziekońska,
 
 
- Czy Związek Młodzieży Polskiej chce być organizacją opozycyjną?

Takie pytanie padło z ust działacza partyjnego z Ostrowca na wtorkowej naradzie aktywu partyjno – zetempowskiego w Kielcach. Na niektórych działaczy i aktywistów partyjnych padł ostatnio blady strach. Czego ci młodzi chcą, czego żądają, kto dał im takie prawo?
 
To, co zostało ochrzczone przez jednego z towarzyszy opozycją jest, moim zdaniem, najcenniejszym dorobkiem procesu demokratyzacji. Chodzi bowiem o to, że nareszcie ZMP porzuca niesławną rolę „oklaskiwacza rządowych poczynań” - jak to określił jeden z dyskutantów, a staje się organizacją walki.
 
Przeciwko czemu i komu skierowana jest ta „opozycja” ?

Myślę, że należałoby życzyć sobie więcej takich „opozycji”, które żądają tego, co przecież zostało proklamowane przez partię – szerokiego ludowładztwa. „Opozycja” ta skierowana jest przeciwko kacykom i dzierżymordom, przeciwko wszelkim praktykom podrywającym zaufanie mas do władzy ludowej. Kto więc występuje przeciw wyrażonym tu tendencjom, ten broni tego, co przywykliśmy nazywać stalinizmem, z całym bagażem wypaczeń w teorii i praktyce.
 
Każda narada jest w pewnym sensie odzwierciedleniem nastrojów różnych grup społeczeństwa. To samo można powiedzieć i o naradzie wtorkowej. Było tu szereg głosów odważnych i głębokich, wnikliwie oceniających rzeczywistość (mam tu na myśli wystąpienie tow. Górskiego i tow. Wojtasia), ale w stosunku do ogółu dyskutujących było takich głosów żenująco niewiele.
 
Tym bardziej więc dziwny wydaje się sposób przyjęcia tych wypowiedzi przez towarzyszy reprezentujących przecież czołowy aktyw województwa. Była na naradzie jakaś rażąca jednomyślność aktywu partyjnego, jednomyślność niechęci i nieufności do pierwszych kroków ożywczego nurtu, rodzącego się w środowisku najbardziej rewolucyjnej części młodych komunistów.
 
Jedynym człowiekiem na naradzie, który opowiedział się za zdrowym ruchem w Związku był sekretarz KW tow. Iwanowski.
 
Trudno nieraz towarzyszom pogodzić się z faktem, że młodzież zaczęła naprawdę myśleć, trudno im uwierzyć, jak nieubłagana jest logika wydarzeń, wypływająca z dialektycznego porządku wielkich przemian.

Nie dziwiły mnie przeto ustawiczne próby odwracania uwagi młodych od spraw rządzenia krajem, spychania ich na marginesy życia.
 
Młodzi powiadają, że najważniejsza sprawa dla ZMP obecnie, to pomoc partii w rozwoju demokratyzacji życia, a w odpowiedzi słyszą : gdzie się pchacie, zróbcie porządek w swoim Związku, uporządkujcie składki.
 
ZMP musi być organizacją samodzielną i samorządną, jeżeli chce być organizacją rewolucyjną – twierdzą młodzi.

Czy to nie za szybko, czy nie za dużo, czy wy przypadkiem nie chcecie postawić się ponad partią? - ostrzegają towarzysze.
 
Po stokroć rację miał tow. Górski z Radomia stwierdzając, że największą tragedią jest dzisiaj to, że obecnie nie wystarcza przeciwstawiać się jedynie wrogom, ale trzeba często przeciwstawiać się tym działaczom partyjnym, którzy jak ognia boją się samodzielnej myśli, wszystkiego, co VII Plenum nazywa demokratyzacją życia.

Stosunek do tego, co się u nas w kraju dzieje pożytecznego i zdrowego, a więc i do poczynań młodzieży jest stosunkiem do demokratyzacji w ogóle, bo nie ma – podkreślono to na naradzie – odrębnych spraw dla młodych i dla starych.
 
Są uchwały VII Plenum, które obowiązują każdego w jednakowym stopniu.
 
Całe nieszczęście polega jednak na tym, że nieraz w jakiś uproszczony sposób się je interpretuje i realizuje.
 
Inaczej niepotrzebna byłaby cała dyskusja, bo choć nie ma dziś odważnego, który by otwarcie stwierdził „jestem przeciw demokratyzacji”, to jednak, trzymając się starego sposobu rozumowania i oceniania zjawisk obiektywnie działa się przeciw niej.
 
We wtorek obradowała narada, z której wysnuwam garść tych, niestety – obok radosnych – także smutnych refleksji, a w środę organ Zarządu Głównego ZMP „Sztandar Młodych” zamieścił treść rozmowy przedstawiciela gazety z pierwszym sekretarzem KW PZPR we Wrocławiu tow. Kowarzem, na tematy podobne do omawianych na kieleckiej naradzie.
 
Dlaczego o tym piszę ?
Bo kielecka narada zawiodła oczekiwania młodzieży.
Zabrakło na niej tego, o czym mówi tow. Kowarz :
 
„Skoro młodzi komuniści, czy ci, którzy szczerze pragną zostać komunistami, postanawiają skończyć z dotychczasowym bezruchem, zabrać się do czynów, skoro jednoczą i organizują swe siły dla patriotycznego działania, dla naprawy Rzeczypospolitej – to partia może temu tylko, jak powiedziałem, przyklasnąć.
 
Mało tego, sądzę, że kierowniczy aktyw zetempowski powinien nie tylko poprzeć ten ruch, ale stanąć na jego czele i w ten sposób ułatwić i przyspieszyć jego rozwój.
 
Gdyby zaś zaistniały próby „tupania” - jak wy to w „Sztandarze” nazywacie – na tę działalność, przyszywania jej łatki antypartyjności, to jako antypartyjne byłbym raczej skłonny określić te próby”.
 
Spośród uczestników narady powołana została komisja, która opracować ma pewne postulaty, wnioski, mające być wkładem do przygotowywanego obecnie Plenum Komitetu Centralnego w sprawach młodzieży. Należy się spodziewać, że będą to wnioski odpowiadające wymogom naszych czasów.
 
KRYSTYNA DZIEKOŃSKA.
 
 
Powyższy materiał źródłowy przesłał : 
tow. Ryszard Rauba –
Komunistyczna Partia Polski (KPP).

Społeczność

Towarzysz Lenin oczyszcza ziemię ze śmieci