Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 1 użytkownik i 30 gości.

Andrei Manczuk: Sto lat zakazanej rewolucji

ukro-lenin.jpg

W komentarzach do jubileuszu stulecia Rewolucji Październikowej można dostrzec dwie skrajności. Z jednej strony, niestrudzenie opowiadają nam o wyjątkowym znaczeniu tego historycznego wydarzenia, o związanych z nim osiągnięciach, wyczynach i zwycięstwach. Ale tym, którzy wpadają w patos, rozsądnie będzie przypomnieć, że w sto lat później spuścizna Października została zanegowana, zredukowana do zera.

Święto zwycięstwa sił rewolucyjnych przychodzi nam celebrować w dniach oczywistej klęski - gdy siły te już dawno się wyczerpały, a ich flagi leżą gdzieś na śmietniku historii, skąd czasem podnoszą je szarlatani i zmarginalizowani politycy. Ta sytuacja jest szczególnie widoczna w krajach byłego ZSRR, które były areną wielkich wydarzeń sprzed wieku. Wszak właśnie teraz rosyjscy konserwatyści jednoczą się z liberałami we wspólnej walce z leninowskim mauzoleum, by pogrzebać wraz z ciałem Lenina nadzieję na socjalistyczną perspektywę swojego kraju. Na Ukrainie dobiega końca proces „dekomunizacji”, wymyślony po to, by raz na zawsze zlikwidować lewicę, w sensie ideologicznym i politycznym.
 
Jewdokim Ogniew (Евдоким Огнев) 1887-1918: Marynarz-artylerzysta, oddał historyczny wystrzał z „Aurory” - sygnał do szturmu na Pałac Zimowy i rozpoczęcia Rewolucji Październikowej. Poległ w obronie rewolucji kilka miesięcy później, w walce z „białymi” Kozakami nad Donem, w wieku 31 lat. Niemal 100 lat po bohaterskiej śmierci nadal budzi postrach oligarchów i banderowców. Na Ukrainie oficjalnie wpisany na „Listę osób podlegających prawu o dekomunizacji”.Jewdokim Ogniew (Евдоким Огнев) 1887-1918: Marynarz-artylerzysta, oddał historyczny wystrzał z „Aurory” - sygnał do szturmu na Pałac Zimowy i rozpoczęcia Rewolucji Październikowej. Poległ w obronie rewolucji kilka miesięcy później, w walce z „białymi” Kozakami nad Donem, w wieku 31 lat. Niemal 100 lat po bohaterskiej śmierci nadal budzi postrach oligarchów i banderowców. Na Ukrainie oficjalnie wpisany na „Listę osób podlegających prawu o dekomunizacji”.Współczesna historiografia ukraińska określa powstanie październikowe słowem „przewrót”, chcąc nadać mu pejoratywną konotację i podkreślić różnicę z Euromajdanem, który natychmiast otrzymał propagandowy tytuł „rewolucji godności”. Ale na Ukrainie nie wiedzą, że przez wiele lat sami bolszewicy nazywali październikowe wydarzenia przewrotem, nie czując żadnych kompleksów z tego powodu. Jednak sto lat później słowa „Rewolucja Październikowa” znane są na całym świecie, a wystąpienie w Piotrogrodzie słusznie uważane jest za jeden z głównych epizodów najnowszej historii - bez względu na to, jak odnoszą się do niego ludzie o różnych poglądach politycznych.
 
Euromajdan, który całkiem niedawno relacjonowały na żywo wiodące światowe media, został już zapomniany lub jest obecnie postrzegany jako zjawisko głęboko banalne i prowincjonalne - jeden z wielu przewrotów wewnątrz skorumpowanej elity, które od czasu do czasu zdarzają się w biednych krajach globalnych peryferii, całkowicie zależnych od woli czołowych graczy na świecie.
 
Rzecz w tym, że przewrót polityczny nie staje się rewolucją tylko dlatego, że tak nazwą go następnego dnia polityczni technolodzy nowego reżimu. Pozostaje on w historii jako prawdziwa rewolucja tylko wtedy, gdy prowadzi do radykalnych, istotnych przemian systemu społeczno-ekonomicznego - a Euromajdan tylko stukrotnie przyspieszył i pogłębił wszystkie procesy kryzysowe, które od ponad dwudziestu lat zachodziły w odrażającym społeczeństwie postradzieckiej restauracji kapitalizmu.
 
To właśnie ta odbudowa kapitalizmu, czyli systematyczna walka z dziedzictwem Października, reprezentuje zasadniczą treść ukraińskiej polityki ostatniego ćwierćwiecza. Od samego początku rozwiązywała ona główne zadania nowej klasy rządzącej: antykomunizm miał zapewniać ideologiczne uzasadnienie grabieży mienia nagromadzonego w czasach sowieckich, a także chronić nowe elity przed groźbą osławionej „socjalistycznej zemsty”. Gniew niezadowolonych mas został skutecznie przeniesiony na „odwiecznego, zewnętrznego wroga narodu”, jednocześnie neutralizując demonizowanych lewicowców, którzy byli przedstawiani jako jego „piąta kolumna”.
 
Taka strategia nie tylko uratowała od pogromów pałace i biura nowych panów życia, otworzyła ona szerokie możliwości manipulowania nastrojami protestu Ukraińców. Ludzi ograbionych w wyniku reform rynkowych, raz za razem wyprowadzano na plac (Majdan - przyp. red. WR) pod hasłami rozszerzenia i pogłębiania tych reform, wykorzystując fałszywe podobieństwa do rewolucji dla wewnętrznej walki konkurencyjnej. Równocześnie katastrofalne skutki antyspołecznej polityki okresu postradzieckiego przypisywano i nadal przypisuje się zgubnym konsekwencjom tego, co nazywają „sowieckim totalitaryzmem”. Co prawda stwierdzenie to brzmi bardzo dwuznacznie w totalitarnym do szpiku kości społeczeństwie postmajdanowej Ukrainy, gdzie odżyło wiele ohydnych praktyk okresu stalinowskiego.
 
Ironia losu polega na tym, że współczesne państwo ukraińskie zostało w pełni ukształtowane w czasach sowieckich, po Rewolucji Październikowej - o czym nie przestają przypominać nam czarnosecinni rosyjscy nacjonaliści. Dotyczy to nie tylko granic, w których znalazły się rozległe obszary różniące się historią i specyfiką kulturową. Baza produkcyjna i rolnicza, nauka, edukacja, medycyna, infrastruktura, polityka społeczna i kultura - wszystko to, co przejadano i drapieżnie wykorzystywano przez ostatnie dwadzieścia pięć lat - powstało właśnie w czasach radzieckiej Ukrainy.
 
Ten epicki proces jest zwykle ilustrowany obrazami unikalnego samolotu „Mrija” (największy samolot transportowy świata - przyp. red WR) lub rakiet kosmicznych z fabryki „Jużmasz”. Ale  najlepszym odzwierciedleniem jest fotografia uczniów z biednej ukraińskiej wsi, z  własnoręcznie przygotowanym transparentem: „Dzieci wszystkich krajów, łączcie się! Niech żyje czwarta rocznica Października, która dała edukację w odległym zakątku”. Właśnie ta niezbędna baza, jaką zapewniła rewolucja, uczyniła możliwymi wszystkie dalsze osiągnięcia i sukcesy - aż po fizykę jądrową, cybernetykę i eksplorację kosmosu.
 
Rok 1921. Fotografia uczniów z ukraińskiej wsi, z  własnoręcznie przygotowanym transparentem. Napis w języku ukraińskim głosi: „Dzieci wszystkich krajów, łączcie się! Niech żyje czwarta rocznica października, która dała edukację w odległym zakątku”.Rok 1921. Fotografia uczniów z ukraińskiej wsi, z własnoręcznie przygotowanym transparentem. Napis w języku ukraińskim głosi: „Dzieci wszystkich krajów, łączcie się! Niech żyje czwarta rocznica października, która dała edukację w odległym zakątku”.
 
Wyrzekając się Października i całkowicie odcinając się od spuścizny okresu radzieckiego - która wcale nie sprowadza się do tragicznych represji i Hołodomoru (wielkiego głodu lat 30-tych - przyp. red WR) - Ukraina faktycznie neguje swoje własne istnienie i swoją przyszłość. I to nie tylko w sposób symboliczny, jak przekonująco pokazały doświadczenia ostatnich lat.
 
„Cały program gospodarczy Euromajdanu od początku sprowadzał się do wymuszonego demontażu resztek - zorientowanego socjalnie - systemu państwowego z czasów radzieckich, który do tej pory pozwalał Ukraińcom jakoś wiązać koniec z końcem. Jego zniszczenie pomyślano niemal jako podstawowe zadanie, wraz z wprowadzeniem państwowej ideologii etnicznego nacjonalizmu w skali wielonarodowego kraju, stworzonego przez zbrodniczy komunistyczny rząd i prawnie zniszczonego pod wpływem antykomunistycznych haseł. Demontaż pomników Lenina jest tylko symbolicznym wyrazem tej polityki w przestrzeni publicznej miast i wsi Ukrainy, „desowietyzowanych” poprzez antyspołeczne środki”  - pisaliśmy o tym jeszcze w 2014 roku.
 
W wyniku tej polityki, Ukraina funkcjonuje obecnie w trybie sprzeczności opisywanej w znanej powieści braci Strugackich, czyli przesuwa się do tyłu w czasie, powracając do swojej przeszłości. Niszcząc dorobek z czasów radzieckich, zbliżamy się obiektywnie do czasów poprzedzających Październik, stopniowo przekształcając się w archaiczny, zdezindustrializowany kraj, w którym żyją ludzie słabo wykształceni, pozbawieni praw obywatelskich i beznadziejnie ubodzy. Co w rzeczywistości jest ceną płaconą za odrzucenie swojego rewolucyjnego pierworództwa.
 
Oczywiście pamięć polityczna współczesnego społeczeństwa jest krótsza od krótkiego listopadowego dnia. Ale jeśli odrzucimy zwykłą, wąską optykę, aby rozważyć Euromajdan w kontekście stuletniego odcinka historii naszego kraju, zobaczymy, że „rewolucja godności” była niczym innym, jak kolejnym etapem długiego procesu kontrrewolucyjnego wycofania się z prawdziwej rewolucji 1917 r. - w jednym rzędzie z rokiem 1991, 1993 i 2004. A walka z zakazanym dziedzictwem Rewolucji Październikowej ma pokazać, że Ukraina (a także inne kraje postsowieckie) nadal jest odbudowywana, po tym tak nienawistnym naszym oficjelom, wydarzeniu, które miało miejsce cały wiek temu.
 
Pomyślcie, nawet ów dawno zapomniany marynarz-artylerzysta, Jewdokim Ogniew, który oddał historyczny wystrzał z „Aurory”, zostaje oficjalnie włączony do „Listy osób podlegających prawu o dekomunizacji”. Strzelił tak, że wrogowie boją się i sto lat później. I to powinno dać nam nadzieję.
 
Andrei Manczuk
 
 
Tłumaczenie za: http://liva.com.ua/october-2017.html

Społeczność

Niech żyje rewolucjca socjalisyczna