Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 8 gości.

Opłakane skutki deformy edukacji: chaos, brak środków, prywatyzacja

szkoła.jpg

Związek Nauczycielstwa Polskiego zapowiada strajki i demonstracje, jakie mają odbyć się jeszcze w kwietniu – informuje portal Strajk.eu. Nauczyciele mają wiele powodów, by protestować, a wszystkie one związane są z coraz wyraźniej widocznymi fatalnymi skutkami deformy systemu oświaty, przeprowadzonej przez rząd PiS-u, i polegającej głównie na likwidacji gimnazjów, w zamian za co wydłużono edukację w szkole podstawowej i średniej.
 
Najważniejszym problemem są oczywiście pieniądze. Zmiany systemowe, wprowadzane gwałtownie i bez przygotowania, pochłonęły gigantyczne środki, częściowo tylko pokryte przez zwiększoną subwencję oświatową, przekazaną przez rząd. Większość kosztów pokryć musiały samorządy, którym teraz brakuje pieniędzy nawet na tak elementarne sprawy jak pensje dla nauczycieli. Sytuacja stała się alarmująca m. in. w Warszawie, Łodzi, Katowicach oraz Lublinie. W stolicy jednostka samorządowa zajmująca się edukacją ma ogromną dziurę budżetową, w związku z czym pieniędzy wystarczy jej na pensje jedynie dla około 50 proc. pracowników szkolnictwa. Nieco lepiej jest w Łodzi – tu na wypłaty liczyć może 88 proc. zatrudnionych.
 
Nauczyciele domagają się też realnych podwyżek. Niby je otrzymali, w praktyce jednak, na skutek zniesienia dodatku mieszkaniowego, bynajmniej nie wyszli na swoje. Zaś likwidacja palcówek oświatowych, głównie dotychczasowych gimnazjów, spowodowała, że pedagodzy muszą pracować po kilka godzin w różnych szkołach, dojeżdżając z jednej do drugiej nieraz wiele kilometrów. Problem dojazdów dotyka też dzieci, które na skutek deformy uczyć się muszą w kilku różnych budynkach.
 
Ogółem deforma ministry Zalewskiej spowodowała zamknięcie 5181 publicznych gimnazjów z 6571, które finansowano ze środków publicznych. Najgorzej wygląda sytuacja w Małopolsce, gdzie padło aż 94 proc. placówek działających przez deformą, na Śląsku – 87 proc., i w Wielkopolsce – 84 proc. Natomiast liczba szkół podstawowych, które wedle rządowych planów miały przyjąć uczniów z „wygaszonych” placówek, w skali kraju zwiększyła się jedynie o… 6 proc.!
 
Pociąga to za sobą kolejny problem, czyli prywatyzację. Okazuje się bowiem, że na PiS-owskiej deformie systemu oświaty korzystają kapitaliści – szybko zwiększa się liczba prywatnych szkół podstawowych, stan liczebny uczęszczających do nich uczniów przyrósł w ostatnich miesiącach aż o 50 proc. Rodzice często decydują się na skierowanie dzieci do takich placówek, jeśli te publiczne są bardzo oddalone od miejsca zamieszkania (bo te bliższe zlikwidowano) lub nie są w stanie zagwarantować odbywania lekcji w jednym budynku.
 
Kwestie te mają zostać poruszone na wielkiej demonstracji nauczycieli w Warszawie, którą ZNP zapowiada na 21 kwietnia. Manifestujący domagać się również będą zwiększenia nakładów na edukację, podwyżek płac i dymisji ministry Anny Zalewskiej.

Społeczność

Chcemy waszych minerałów