Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 9 gości.

Wszystko o Ewie, czyli co się zdarzyło w Stowarzyszeniu Marksistów Polskich?

smp2.JPG

 
Genesis

Do konferencji rocznicowej 100-lecia Rewolucji Październikowej przygotowywaliśmy się przez rok. Bez małostkowej zawiści oddajemy Sekretarzowi Generalnemu SMP sprawiedliwość, że to on wpadł na genialny pomysł, aby połączyć imprezę dotyczącą rocznicy śmierci prof. Jarosława Ładosza z uhonorowaniem setnej rocznicy wybuchu Rewolucji. Jak się później okazało, zamysł Genseka był zaiste nekrofilski – połączył bowiem rocznicę śmierci prof. Ładosza z ogłoszeniem urbi et orbi śmierci „Października”. Ale tego wówczas nie wiedzieliśmy.
 
Zamiast zdawkowej „akademii ku czci” zażądaliśmy debaty merytorycznej na tematy współczesne, zakorzenione w tradycji Rewolucji.
 
Przesadzilibyśmy twierdząc, iż idea konferencji spotkała się z entuzjazmem członków SMP. Zgodnie ze starym PRL-owskim obyczajem sejmowym („kto_za_kto_przeciw_kto_się_wstrzymał_nie_widzę_nie_słyszę…”), starzy towarzysze – po prywyczce – zareagowali właśnie tak: udali, że nie usłyszeli. W ich wieku, to nawet dość wiarygodne.
 
Zareagowała natomiast młodzież, niezbyt licznie reprezentowana w SMP przez dr Monikę, której chyba znudziło się czekać na oczywistą w posttransformacyjnej RP reakcję profesury i okołoprofesury, więc sama zgłosiła wątpliwość, czy planowane obchody wybuchu Rewolucji to nie jest jakiś niewczesny i niezbyt udany żart, i że należałoby z tym skończyć, bo to nikogo nie śmieszy. W końcu SMP i rewolucja, to chyba jakieś nieporozumienie.
 
I tu wchodzi na arenę dziejów… Stowarzyszenia wiceprzewodnicząca, Wszeteczna Ewa, która z niezaprzeczalnym poczuciem taktu oraz staromodnym wdziękiem, acz zdecydowanie, przeciwstawia się drobnomieszczańskim tendencjom reprezentowanym przez dr Monikę.
 
Czytelnik zapewne antycypuje wydarzenia, ostrząc sobie zęby w oczekiwaniu na serię błyskotliwych pojedynków na opinie w wykonaniu akademików wprawnych w posługiwaniu się słowem jak floretem, wdzięcznym historii za to, że pozwoliła im wejść w buty swego mistrza Karola, słynnego (i znienawidzonego) z ciętego pióra; ale nic z tych rzeczy. Starzy towarzysze ponownie udali, że nie widzą i nie słyszą wymiany poglądów zakończonych oburzonym oświadczeniem dr Moniki, że w towarzystwie zatwardziałych totalitarystów, nie ma dla niej miejsca. Klasyczne qui pro quo – dr Monika sądziła, że Stowarzyszenie Marksistów jest stowarzyszeniem marksistów tylko dla picu, bo przecież bycie marksistą to obciach. Co innego postmarksizm…
 
Wystąpienie z SMP zostało przyjęte przez Genseka bez komentarzy i przy braku jakichkolwiek wyrazów ubolewania ze strony pozostałych członków Zarządu Stowarzyszenia czy szeregowych członków. Przynajmniej oficjalnie. Dopiero na konferencji okazało się, że „towarzysze” mieli swoje zdanie, ale… chwilowo się z nim nie ujawniali.
 
Czekali zapewne na nadarzającą się okazję.
 
Okołoprofesura nadal więc zachowywała „godne” milczenie, pilnie śledząc rozwój sytuacji i kalkulując bieżący stosunek sił.
 
Trawestując frazę „misia o bardzo małym rozumku”, chciałoby się powiedzieć, że im bliżej daty konferencji, tym mniej zgłoszeń referatów ze strony członków SMP, czy to na temat Rewolucji, czy to na temat spuścizny prof. Ładosza.
 
Psalmy Dawidowe

Po raz kolejny musimy oddać sprawiedliwość Gensekowi, że tylko jego niezachwiana wiara w słuszność idei konferencji nt. Rewolucji Październikowej sprawiła, że nie doszło do realizacji defetystycznej decyzji GSR o przejęciu przez Grupę organizacji konferencji – ze względu na wyraźny bojkot tego pomysłu ze strony reszty władz Stowarzyszenia, co grozi konfliktem rozsadzającym SMP.
 
Gensek uprzedził ogłoszenie decyzji GSR własnym anonsem, w którym potwierdził patronat Stowarzyszenia nad konferencją o Rewolucji Październikowej.
 
Nieoczekiwanie, milczący dotąd bohatersko i solidarnie Prezes Rumcajs skromnie zaproponował kompromisową zmianę formuły z Rewolucji na spotkanie dyskusyjne wokół jego książki pt. Socjalizm. Gensek w odpowiedzi pozwolił sobie jednoosobową decyzją (zamiast proponowanego przez Wszeteczną Ewę włączenia dyskusji nad książką Rumcajsa do programu konferencji) przełożyć zaproponowane spotkanie dyskusyjne na bliżej nieokreśloną przyszłość, w oczekiwaniu na bardziej godne okoliczności, np. Walne Zebranie Stowarzyszenia na wiosnę następnego roku. Czyli ad calendas greacas –  biorąc pod uwagę fakt, że zebranie to nie odbyło się do dziś, a nawet nie jest zapowiadane na stronie SMP.
 
 
Kalendarium wydarzeń w SMP na 2018 rok przewiduje:

Maj 2018: Międzynarodowy Dzień Solidarności Ludzi Pracy (1); urodziny K. Marksa (5); śmierć G. Plechanowa (30);
 
Czerwiec 2018: śmierć W. Wołczewa (1) i G. Lukácsa (4); urodziny W. Wołczewa (18); śmierć K. Zetkin (20);
 
Lipiec 2018: urodziny A. Labrioli (2); urodziny K. Zetkin (5);
 
Sierpień 2018: śmierć F. Engelsa (5); urodziny K. Liebknechta (13); śmierć L.D. Trockiego (21);
 
Wrzesień 2018: wydanie I tomu Kapitału (14);
 
Październik 2018: urodziny i śmierć J. Kurowickiego (11); urodziny J. Ładosza (20);
 
Listopad 2018: urodziny S. Żurawickiego (6); rocznica Rewolucji Październikowej (6); urodziny L.D. Trockiego (7); śmierć J. Ładosza (23); śmierć W. Mejbauma (24); urodziny F. Engelsa (28);
 
Grudzień 2018: urodziny G. Plechanowa (11).
 
(Jednym słowem, park sztywnych, czyli Stowarzyszenie Umarłych Marksistów…)
 
Źródło: www.smp.edu.pl

Starzy towarzysze, zahartowani niczym stal w bojach przeszłości, dali młodemu pokoleniu Czapajewowski przykład, jak torturę milczenia dzielnie wytrzymać aż do dnia rozpoczęcia konferencji, czyli 18 listopada 2017 r. Którą to datę Gensek SMP może sobie wpisać do swego biurokratycznego kalendarium pod hasłem „śmierć SMP”.
 
Co było dalej, widać na nieudostępnionym do dnia dzisiejszego, 8-godzinnym nagraniu z konferencji.
 
Wieczorem, już po konferencji, Gensek wraz z Wszeteczną Ewą załatwiali jeszcze sprawy organizacyjne w przyjacielskiej atmosferze. Niemniej, zgrzybiały Muchomorek, który na akademii ku czci Rewolucji Październikowej, w ramach nieszkodliwej, starczej sklerozy, gaworzył o tzw. niemieckich pieniądzach Lenina, i został zaatakowany za te poglądy przez (o, zgrozo!) szeregowego członka SMP, który uprzejmie przypomniał Muchomorkowi, że nie znajduje się na spotkaniu partii Kukiz 15 jako działacz JOW-ów, zaprzysiągł zemstę.
 
[Muchomorkowi dedykujemy film pt. „Zemsta”, z Johnnym Hallydayem w roli głównej, ku przestrodze, do czego prowadzi połączenie pragnienia zemsty z amnezją: https://www.youtube.com/watch?v=6jCGWRk23jI]
 
Niedziela po konferencji Wszetecznej Ewie minęła spokojnie, ale była to typowa cisza na morzu, po której pierwszy odzywa się bałwan.
 
Księga Wyjścia

W poniedziałek odezwał się Gensek, w drodze do pracy pisząc elaborat o straszliwych zagrożeniach dla SMP w związku z dopiero co odbytą konferencją: „Stowarzyszenie jest stowarzyszeniem, a nie partią polityczną. Jego cele to badania i popularyzacja osiągnięć marksizmu (oraz tworzenie tych osiągnięć), a nie walka o władzę, czy jednoczenie ludzi do walki o władzę. Stowarzyszenie jest programowo i statutowo apolityczne, co jednocześnie nie oznacza, że jest NIEPOLITYCZNE. Marksizm jest ze swej istoty polityczny, nie ciągnąc już Arystotelesa i jego twierdzeń, że wszystko, co społeczne jest polityczne...”

Nasuwające się, logiczne przypuszczenie, że Gensek piętnuje Muchomorka za podpinanie się pod partię prawicową, jawnie walczącą o władzę, nie odpowiada jednak prawdzie. Gensek rozwija swoje ekwilibrystyczne odwołania do Marksa i Arystotelesa po to, aby sprawę wyjaśnić w sposób nie pozostawiający wątpliwości:

„Jednak fakt, że SMP jest apolityczne pociąga za sobą uznanie pełnego pluralizmu politycznego członków SMP – na wspólnym mianowniku uznawania celów Stowarzyszenia. Pociąga także to, że wszystkie poszczególne poglądy są równoprawne i Stowarzyszenie nie propaguje poglądów określonej formacji politycznej:…”
 
Warto w tym miejscu przypomnieć sprawę dr Moniki, która wyraźnie domagała się, aby w ramach SMP represjonować poglądy nawiązujące do Rewolucji Październikowej. Wówczas jakoś władze SMP nie zdecydowały się na zacytowanie jej wyjątków ze statutu Stowarzyszenia.
 
Tymczasem, podczas konferencji kolega Żwirek (przynależący do szajki Muchomorka) zarzucił Wszetecznej Ewie, że swoją nietaktowną polemiką zniechęciła do Stowarzyszenia młodą zwolenniczkę antytotalitarnej demokracji i szerokiego, najszerszego pluralizmu, która nawet nie podjęła merytorycznej polemiki, uważając kwestię „braku demokracji dla wrogów demokracji” za… oczywistą.
 
Podczas konferencji podjęta została brawurowa (wsparta wyraźnie przez 2 uczestników, w tym: 1 gościa spoza SMP i 1 sympatyka – nie członka – SMP) polemika z antykomunistycznymi poglądami lansowanymi przez szajkę Muchomorka. Moderująca (z braku entuzjazmu do podjęcia się tej roli ze strony tak Genseka, jak i Rumcajsa) konferencję Wszeteczna Ewa usiłowała zachować neutralność w imię wyżej wypomnianych przez Genseka celów statutowych SMP, co zostało docenione przez wszystkich obecnych, za wyjątkiem Muchomorka, który infantylnie marudził, że SMP nie łyka jego antykomunistycznych poglądów z równym zachwytem, co działacze partii Kukiza. Dopiero podczas wynikłej dyskusji po konferencji, Wszeteczna Ewa pozwoliła sobie na zabranie głosu z pozycji szeregowego członka SMP, a nie z pozycji autorytetu władz Stowarzyszenia. Czyli – z pozycji własnych przekonań politycznych. Za co została przykładnie ukarana.
 
Jak więc nie odebrać jako jawnego naigrawania się nad zwolennikami rewolucyjnych idei Marksa poniższych enuncjacji Genseka Stowarzyszenia?
 
„Nie może więc w ramach SMP występować tendencja do piętnowania członków za ich prywatne (nie propagowane publicznie w ramach SMP i nie narzucane SMP jako przynależne samemu Stowarzyszeniu) poglądy i formy aktywności, jak również do piętnowania członków za ich niechęć do bieżących działań interwencyjnych o charakterze politycznym w ramach czy w imieniu SMP. Takowe działania są bowiem charakterystyczne dla partii politycznych.”
 
I znowu pełna obłuda: Muchomorek akurat propagował na forum SMP (podczas konferencji rocznicowej Rewolucji) prawicowe, przeniesione ze swojego ruchu JOW-ów, antykomunistyczne poglądy. Powracając do tematu uporczywie i w niezmienionej postaci, puszczając argumenty i niewygodne pytania mimo uszu, irytując się faktem, że nie wystarczy jego słowo honoru dla przyjęcia nieuzasadnionej tezy.
 
Problem w tym, że są to poglądy 99% członków władz SMP. Co więcej, w trakcie konferencji, jej główny organizator i propagator, Gensek SMP, ujawnił pełną wspólnotę ideową z Muchomorkową propagandą, podwyższając odsetek wyznawców antykomunizmu do 99,99%.
 
Poglądy członków byłego aparatu PZPR, którzy „infiltrowali” prawicową partię za pośrednictwem ruchu JOW-ów, stworzonym z wyraźnym celem walki o władzę, są więc w dzisiejszym SMP chronione na mocy statutu, zaś w stosunku do zwolenników poglądów represjonowanych przez oficjalną, pisowską propagandę podejmuje się działania blokujące swobodę wypowiedzi.
 
„Tzw. likwidacjonizm a rebour zaprezentowała na konferencji - moim zdaniem [tj. Genseka – przyp. OD] - część członków Grupy Samorządności Robotniczej (której sam jednocześnie jestem [już nie – przyp. OD] członkiem), która miała jakoby pretensje, że SMP nie jest GSRem. Ano nie jest i nie będzie, podobnie jak nie będzie partią Socjaliści, SLD, Razem, Zmianą. W przeciwnym razie należałoby zlikwidować GSR uznając za stopiony z SMP, by nie mnożyć bytów ponad potrzebę.
 
SMP jednocześnie – sprawa zrozumiała – może być i będzie z nieuchronnej konieczności areną rywalizacji określonych tendencji politycznych, o duszę i ciała jej członków... Niech jednak rywalizacją merytoryczną i teoretyczną - dla dobra celów samego Stowarzyszenia.”
„Likwidacjonizm a rebours”, czyli likwidacjonizm na odwyrtkę, czyli pełny konstruktywizm – wynikałoby ze słów Genseka. O co więc pretensja?
 
Sam Gensek pisze, że członkowie GSR mieli „jakoby” jakieś pretensje, czyli, mówiąc wprost – pretensji nie mieli, a tylko okazję do podjęcia polemiki, z czego bezczelnie skorzystał jeden z nich. Wszeteczna Ewa siedziała okrakiem na barykadzie, rozrywana między poczuciem obowiązku jako moderator dyskusji a poczuciem ideowej wspólnoty z pryncypiami GSR. Z której to sytuacji znalazła niekonwencjonalne wyjście – ciekawych odsyłamy do nagrania z konferencji.
 
Z powyższego widać wyraźnie, jak członkowie władz SMP wyobrażają sobie „rywalizację określonych tendencji politycznych”. Zaprezentowali to w pełnej krasie przed, podczas i po konferencji – co pokazaliśmy wyżej. A więc, bynajmniej nie jako otwartą polemikę, ale jako intryganckie gierki typowe dla ex-aparatu PZPR-owskiego, wyrażające się w niewychylaniu się, kiedy istnieje podejrzenie ryzyka, i preferowaniu metody linczu w sytuacji bezpiecznej przewagi zapewnionej przez wykorzystanie instrumentarium biurokratycznej władzy.
 
Pozostaje jałowe skądinąd pytanie, czyżby Gensek sugerował, że nieco – delikatnie mówiąc – sklerotyczne gawędziarstwo Muchomorka nosiło znamiona merytorycznej polemiki? Wzywany do ujawnienia źródła swoich rewelacji, Muchomorek zachował pełną kultury dyskrecję. Czyżby wstyd było, w SMP, powoływać się na autorytet „wybitnego polskiego historyka”, Ferdynanda Ossendowskiego, własnoręcznego twórcy „dowodów” w sprawie sprzedajności przywódców bolszewików, osobiście – Lenina?
 
Całkowicie słusznie do bredni na temat tzw. niemieckich pieniędzy odniósł się prof. Jacek Tittenbrun w korespondencji pokonferencyjnej. Prewencyjnie, jakby w przewidywaniu reakcji człowieka nie liczącego się z autorytetami (co wybija SMP w nekrologu prof. Tittenbruna), korzystając z okazji, od Genseka oberwało się i jemu: „Nie może więc w ramach SMP występować tendencja do (…) piętnowania członków za ich niechęć do bieżących działań interwencyjnych o charakterze politycznym w ramach czy w imieniu SMP. Takowe działania są bowiem charakterystyczne dla partii politycznych.”
 
Gensek pije tu do nawoływań prof. J. Tittenbruna do aktywnego poparcia przez SMP Berniego Sandersa czy Jeremy’ego Corbyna.
 
Niech więc Gensek ujawni taśmy prawdy, abyśmy mogli się wreszcie skąpać we wstydzie. Niech zamazuje twarze i zniekształca głosy. Dodajmy, że konferencja rocznicowa SMP jest jedyną w kraju i na świecie (no, może poza Państwem Islamskim), podczas której uczestnicy domagali się zachowania anonimowości. Kompani Muchomorka (szczególnie Żwirek) byli zapraszani na inne konferencje z Rewolucją Październikową w tytule i jakoś nie przychodziło im do głowy, aby się konspirować. Swobodnie mogli szkalować Rewolucję i bolszewików oraz głosić swoje antykomunistyczne brednie, przy pełnym poklasku ze strony zgromadzonej prawicy i tzw. radykalnej lewicy.
 
Konferencja SMP była w tej sytuacji jedyna i niepowtarzalna w kraju nad Wisłą. Skutków politycznych tego faktu słusznie obawiają się władze SMP.
 
Zgodnie z wykładnią Genseka, członkowie SMP nie powinni przenosić politycznych poglądów partyjnych na forum SMP. Jak jednak odróżnić prywatne poglądy członka SMP od jego poglądów partyjnych? Schizofrenia kliniczna jako warunek wstępu do SMP? Sam Gensek pisze, że to niemożliwe. Dla nas, „totalitarystów”, ten wymóg to czysta hipokryzja. Niech przenoszą, choćby i antykomunizm. Wszeteczna Ewa nie sugerowała dr Monice wystąpienia z SMP, tylko podjęcie wymiany argumentów. Przeciwnicy polityczni mogą zawsze liczyć na adekwatną polemikę.
 
Jak wynika ze słów samego Genseka, SMP gwarantuje możliwość rywalizacji poglądów politycznych. Wychodzi jednak na to, że gwarancja jest jedynie na papierze, bo w praktyce zaczyna się spór o… „kulturę wypowiedzi” jako zamiennik dla argumentacji merytorycznej.
 
Nie ma potrzeby przekonywać, że niełatwo prowadzić polemikę w sytuacji, kiedy nawykli do biurokratycznych, PRL-owskich obyczajów, biurokraci z SMP zamiast polemiki merytorycznej preferują metodę zastraszania z pozycji dętego autorytetu, najlepiej naukowego, oraz kryterium powszechności danego poglądu (w warunkach cofnięcia świadomości społecznej) jako kryterium prawdy naukowej.
 
Historia jednej konferencji w ramach SMP idealnie ilustruje ten problem.
 
Hańbą dla SMP jest nie podejmowanie polemiki merytorycznej, ale chwytanie się biurokratycznych narzędzi tłumienia wolności głoszenia poglądów w ramach Stowarzyszenia. Pozamerytoryczne metody walki, żywcem przeniesione z najgorszych czasów stalinowskich, które wydawały się obumarłe na ledwie dychającej lewicy, znalazły sobie przytulne gniazdko w Stowarzyszeniu Marksistów Polskich, ostatecznie kompromitując jego władze.
 
Nic dziwnego, że „starzy towarzysze” – w ramach otwartości intelektualnej – z uporem godnym lepszej sprawy odmawiają dyskusji nt. biurokratyzmu i jego metod, konsekwentnie negując w ogóle istnienie tego problemu. Jak w tej sytuacji rozliczyć się z własną przeszłością?
 
Omega Doom
3 maja 2018 r.
 

Społeczność

Obama rev