Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 1 użytkownik i 18 gości.

Kapitalistyczny matrix - odpowiedź Kacprowi Szewczykowi

sukazdechla.jpg

From: Kacper Szewczyk <szewczyk.kacpr97@gmail.com> Date: wt., 16 paź 2018 o 19:30 Subject: Socjalizm a XXI wiek To: <wladzarad1917@gmail.com>
 
 
 
 
Witam. Oczywiście szanuje wasze poglądy oraz ogromną wiedze przekładaną na ten portal nt. trockizmu, całego planowania socjalizmu przez Marksa, Engelsa i Lenina. Ale czy dzisiaj ten system komunistyczny nie jest przestarzały? Często w odpowiedziach na krytyke prawicowców mówicie, że komunizm likwiduje bezrobocie, bezdomność, analfabetyzm. A czy kapitalizm ich nie rozwiązuje? Czy dzisiaj pojęcie "Bezrobocie" oznacza to samo, co dawniej? Dzisiaj można usłyszeć w mediach, że bezrobocie stale maleje, że dzisiejsi bezrobotni, to tak na prawde osoby, co szukają pracy, i że - np w dzisiejszej Polsce - kilka ofert pracy przypada na pracownika, a że bezdomni dostają zasiłki od państwa. Może dawniej bezrobocie sięgało 95%, ale dzisiaj sięga 7%. Tak samo analfabetyzm. Fakt II RP miała 25% obywateli bez wykształcenia. Ale czy dziś są jeszcze osoby co nie potrafią czytać i pisać? Każdy potrafi liczyć, potrafi się dogadać w obcym języku, każdy ma dostęp do szkoły.
Idąc każdego dnia przez miasto, może co tydzień widze, bezdomnego na ławce. Czyli mimo, że kapitalizm jest niesprawiedliwy, to słucha głosu ludu, cały czas ewoluuje. Czy dzisiaj bezdomny nie ma szans na prace? Ma, ile czasu mu zajmie umycie sie w jakiejś rzece, i pójście do dowolnego zakładu z proźbą o miejsce pracy? Albo do urzędu? Dzisiaj osoby "zdławione przez kapitalizm" są jednak mniejszością, a może za 40-50 lat już bezrobocie zniknie i socjalizm nie będzie potrzebny? Pozdrawiam

Odpowiedź WR:

 
Margaret Thatcher mawiała, że "there is no alternative". Na szczęście, ta osoba odpowiedzialna za nędzę i cierpienie brytyjskich górników już nie żyje. Treść listu pokazuje jednak, że głoszona przez Thatcher propaganda ma się świetnie. Problem z zainfekowaniem szerokich rzesz społeczeństwa wiarą w kapitalizm jest jak najbardziej realny i bynajmniej nie nowy. Już Lenin zauważył przecież, że "burżuazyjna propaganda posiada nieskończenie więcej środków by się szerzyć".
 

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Analfabetyzm - 100 lat po Październiku nadal problemem kapitalizmu


 
 
Lenin zrobił dużo więcej dla likwidacji analfabetyzmu niż burżuazyjne rządy. Nawet wysoko rozwinięte kapitalistycznie słabo radzą sobie z tym problemem.  Jeszcze w 1981 roku, kiedy PRL i inne demoludy już dawno rozwiązały problem analfabetyzmu, w Portugalii odsetek analfabetyzmu wynosił około 20%! (https://knoema.com/atlas/Portugal/topics/Education/Literacy/Adult-literacy-rate) Jest to o tyle haniebne, ponieważ Portugalia była do 1974 roku mocarstwem kolonialnym oraz pomimo nieuczestniczenia w II wojnie światowej otrzymała pomoc finansową z Planu Marshalla.  Nawet obecnie, w 2018 roku możemy dostrzec jak zacofane pod tym względem mogą być kraje kapitalistyczne. W rankingu krajów pod względem piśmienności Stany Zjednoczone zajmują 125 miejsce z wynikiem 86% Oznacza to, że w USA mamy do czynienia z analfabetyzmem na poziomie 14%. Dla porównania w zdeformowanych państwach robotniczych, tak bardzo krytykowanych i pogardzanych przez burżuazyjną propagandę, w Korei Północnej i na Kubie wskaźnik piśmienności wynosi 100%. Podobnie jest w Tadżykistanie, Turkmenistanie i Uzbekistanie - dawnych republikach radzieckich, gdzie w latach 20 bolszewicy przynieśli postęp społeczny i uwolnili miejscową ludność od feudalnego jarzma (https://www.worldatlas.com/articles/the-highest-literacy-rates-in-the-world.html). Od czasów kapitalistycznej kontrrewolucji jakość edukacji spada, wpływa na to m.in komercjalizacja, która powoduje, że możliwe jest studiowanie na zasadach "płacę i wymagam". Dowody na upadek dobrej, radzieckiej oświaty przedstawiają rosyjscy komuniści Konstantin Semin i Jewgienij Spicyn w serii filmów pt. "Ostatni dzwonek". 

 Zysk kapitalisty -  gwarantem bezrobocia

Zysk kapitalisty, czyli główny motyw jego funkcjonowania to nic innego jak nieopłacona praca robotnika. Jedną z metod zwiększania zysku jest dążenie do zmniejszania płacy roboczej. Aby ludzie godzili się na pracę ledwo wystarczającą na utrzymanie, kapitaliści potrzebują istnienia rezerwowej armii pracy - bezrobotnych, która doprowadza to spadku ceny siły roboczej na rynku. Dlatego też burżuje nigdy nie wprowadzą polityki pełnego zatrudnienia i powszechnego prawa do pracy. Owszem, w wielu wysoko rozwiniętych państwach w latach 50., 60. i 70. bezrobocie było bardzo niskie (lecz nie zerowe) i ten stan rzeczy wynikał z narzuconej przez silny ruch robotniczy i strach przed ZSRR polityki pobudzania popytu. Po triumfie thatcheryzmu i reaganomiki oraz restauracji kapitalizmu w bloku wschodnim bezrobocie w bogatych krajach Zachodu, jak również i w rozjeżdżanych przez walec neoliberalnych reform krajach Europy Wschodniej, eksplodowało. Do szczególnie patologicznej sytuacji doszło w niektórych krajach południowej Europy. W uważanych za zamożne Hiszpanii i Grecji w latach 2012-2013 bez pracy było odpowiednio 25 i 28 procent obywateli.  Dzisiaj sytuacja jest niewiele lepsza. Nawet w Polsce w latach 2002-2003 mimo kilkunastu lat neoliberalnych obiecanek mieliśmy ponad 20% bezrobocie. Sytuacja poprawiła się dopiero dzięki otwarciu zachodnioeuropejskich rynków pracy i masowej emigracji zarobkowej.


Kryzys i nędza - nieuchronna konieczność w "bogatej" kapitalistycznej Europie

W Polsce obecnie króluje propaganda sukcesu. Dzięki funduszom unijnym i działaniu rządu, który wbrew neoliberalnym dogmatom postawił na częściową redystrybucję (czyli nie bynajmniej nie dzięki kapitalistom, ale dzięki ograniczonemu zaufaniu rządu do wielkiego kapitału!) mamy jeden z większych wzrostów gospodarczych w Europie - 4.5% (dane na 2017 rok) i niskie bezrobocie na poziomie 5.8% (sierpień 2018). Ta sytuacja nie będzie jednak trwać wiecznie. Fundusze unijne nie tworzą podstawowej bazy realnej gospodarki - czyli produkcji przemysłowej, która w kapitalistycznej UE pozostaje w rękach prywatnych, tylko co najwyżej infrastrukturę transportową (autostrady, lotniska, czasami również linie kolei dużej prędkości), czy też rozrywkową jak stadiony, orliki czy aquaparki. Kluczowe gałęzie przemysłu (motoryzacyjny, chemiczny, przemysł wysokich technologii) pozostają w dawnych krajach centrum (Niemcy, Francja). Nawet w wypadku budowy fabryk w krajach peryferyjnych UE pozostają one własnością głównie kapitału niemieckiego. Powoduje to strukturalne upośledzenie państw peryferyjnych (Grecja, Hiszpania, Europa Środkowo-Wschodnia, Portugalia, częściowo nawet Włochy) i sprowadza je do roli satelitów. Dopóki trwa system kapitalistyczny i Unia Europejska, Polska zawsze więc będzie stać na niższym poziomie gospodarczym niż Niemcy. Tego typu struktura gospodarcza, pozbawiona realnej bazy przemysłowej doprowadziła do kryzysów w Grecji i Hiszpanii, a co za tym idzie, do spadku poziomu życia w tych krajach i wzrostu bezrobocia. Dziś w Hiszpanii mamy pustostany, pociągi którymi nikt nie jeździ i lotniska bez samolotów jak Ciudad Real czy Castellon Costa-Azahar. Historyczna analogia sugeruje, że w przyszłej dekadzie (po 2020 roku) Polskę może czekać podobny los, jeżeli chwalona za nasz "cud gospodarczy" kapitalistyczna UE będzie istnieć w obecnej formie. Jeśli już dojdzie do kryzysu, to Centralny Port Komunikacyjny nie uratuje polskiej gospodarki - będzie co najwyżej straszyć na wzór hiszpański, tylko w megaskali.

 
 
Ponadto, abstrahując od patologii UE, sam kapitalizm jako system charakteryzuje się cyklami koniunkturalnymi, wskutek których stopa bezrobocia również się zmienia. Wynika to z wrodzonych sprzeczności systemu, które prowadzą do kryzysów. Kryzys kapitalizmu wynika z tego, że kapitaliści nie są w stanie sprzedać swoich towarów na rynku, dlatego też po fazie koniunktury zawsze następuje recesja, której znakiem jest właśnie wzrost bezrobocia, spowodowane tym, że w obliczu kryzysu kapitaliści zwalniają pracowników. Bezrobocie spada w następstwie koniunktury i rośnie w następstwie recesji. Choć obecnie bezrobocie w Polsce jest względnie niskie i wynosi niecałe 6% to kapitalizm nie gwarantuje, że zostanie tak na zawsze. Nawet jednak to "niskie" bezrobocie oznacza około miliona ludzi zdolnych do pracy pozostających bez zatrudnienia, co bynajmniej nie jest problemem marginalnym, ale poważnym i masowym, nawet mimo tego, że mamy dobrą koniunkturę gospodarczą. Poza tym w warunkach kapitalizmu nigdy nie zostanie wprowadzone pełne zatrudnienie, ponieważ kapitał potrzebuje rezerwowej armii pracy, która obniża pozycję negocjacyjną robotników. Spójrz na ten wykres pokazujący stopę bezrobocia w USA na przestrzeni lat, widać na nim wyraźnie okresy, w których bezrobocie malało i po jakimś czasie znów rosło. (https://tradingeconomics.com/united-states/unemployment-rate). Na wykresie można zaobserwować piki bezrobocia średnio co 10 lat, przy czym ostatni z nich przypada na okolice 2010 roku i jest znacznie wyższy od poprzednich.
 

 
Bezdomność - konsekwencja prawa własności
 
 
Nie tylko bezrobocie, ale również problem bezdomności nie zniknie w systemie w którym prawo własności jest święte i jest ważniejsze od podstawowych potrzeb człowieka. Dzisiejsza "walka z bezdomnością" polega na budowaniu noclegowni dla bezdomnych przez organizacje charytatywne jak Monar czy Caritas. Viktor Orban, który zakazał niedawno przebywać węgierskim bezdomnym na ulicach też nie usunie źródła problemu. Noclegownie owszem ratują bezdomnych przed zamarznięciem zimą, ale jest to tylko łagodzenie skutków. Bezdomny w noclegowni pozostaje bezdomnym, nawet jeśli nie odmrozi sobie nogi, problem wykluczenia społecznego pozostaje nadal. A wystarczyłoby zagwarantować każdemu pracę i prawo do mieszkania, aby problem bezdomności zniknął. W Polsce Ludowej nie było bezdomnych, właśnie przez to, że każdy obywatel traktowany był przez państwo jak człowiek, któremu przysługuje praca i dach nad głową. Kapitalizm, w którym człowiek został sprowadzony do "zasobu ludzkiego" nie zaspokaja podstawowych potrzeb człowieka.  Dzieje się tak tylko dlatego, że prawo burżuja do posiadania kolejnej kamienicy i pobierania zysków z tego tytułu stoi wyżej, niż prawo lokatorów tejże kamienicy do dachu nad głową. Gdybyśmy znieśli własność prywatną ziemi, rozwiązania problemu bezdomności nastąpiło by bardzo szybko.

Wykąp się w rzece, weź kredyt, zmień pracę
 
 
Liberalne elity ubóstwiające kapitalizm wielokrotnie przekonywały nas o swoim oderwaniu od rzeczywistości. Bronisław Komorowski dzięki tekstom takim jak "weźcie kredyt i zmieńcie pracę" przestał być prezydentem, ku ogromnemu zaskoczeniu sondażowni i polityków PO. Oczywiście nie musiał potem ani brać kredytu, ani szukać pracy, bo państwo gwarantuje mu wysoką emeryturę za ponad 25 lat "służby" w fotelu posła, ministra, marszałka Sejmu czy wreszcie prezydenta. Dlatego też, odnośnie "mycia się w rzece", proponujemy Ci, abyś sam pożył trochę na ulicy i mył się w rzece, i w tych warunkach znalazł pracę, w której nie będziesz dyskryminowany i będziesz w stanie zarobić na tyle dużo pieniędzy, aby zmienić swoją sytuację.

Ogłoszenia parafialne

Społeczność

BLOOD