Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 30 gości.

Towarzysz Jakub: Jak walczono o skrócenie czasu pracy

Strajk

Tekst nadesłany na adres Redakcji WR: redakcja@1917.net.pl
*****************************************************************************************
Dziś 40-godzinny tydzień pracy przeniknął do powszechnej świadomości i wydaje się czymś normalnym. Zatrudnienie na umowę o pracę to w obecnych warunkach najlepsza forma zatrudnienia. Gwarantuje nie tylko ustalony tygodniowy czas pracy ale także prawo do urlopu, zwolnienia lekarskiego jak i również możliwość dochodzenia swoich praw przed sądami pracy. Umowa o prace jest formą zatrudnienia większości Polaków, nadal jednak mimo to nie każdy może na nią liczyć. Z pośród wszystkich pracujących bez umowy, „na czarno” pracuje 5,4% a 9% zatrudnionych jest na umowach śmieciowych[1][2]. Razem daje to ponad 2 miliony osób spośród 16,5 milionów pracujących Polaków.
 
Powszechny dyskurs przyzwyczaja nas myśleć, że to państwo jest odpowiedzialne za stworzenie prawa pracy, że jest to zasługa urzędników. W rzeczywistości to sami robotnicy wymusili takie zmiany a państwo było jedynie ku temu narzędziem. Czas pracy w XIX w. nie był w ogóle unormowany, wedle zasad kapitalizmu i wolności umów każdy miał prawo zawierać umowy jakie chciał i jakie były mu korzystne. Jednak praktyka uciekała tej teorii. Pracowano od 12 po 16 godzin dziennie[3]. Nie było ustalonych godzin pracy, pracować należało od świtu aż do zmierzchu. Na mniejszy czas pracy bo do 9 godzin mogły liczyć dzieci, które również musiały pracować by przeżyć. Pracowano 6 dni w tygodniu, wolnym dniem była zazwyczaj niedziela. Praca była bardzo ciężka i wyniszczająca fizycznie oraz psychicznie.
 
Taka sytuacja rodziła sprzeciw pośród robotników. Kapitalizm który miał być najlepszym możliwym systemem zawiódł ich. Pracownik mający wedle zasad wolnego rynku negocjować swoje warunki zatrudnienia miał do wyboru je zaakceptować, lub nie pracować wcale, a więc nie zarabiać i umrzeć śmiercią głodową. Żądania pracowników pozostawały bez echa, co doprowadzało do strajków, zazwyczaj w obrębie jednej fabryki. Pracownicy nie posiadali jeszcze świadomości klasowej tj. świadomości o wspólnych interesach wszystkich zatrudnionych. Takie pojedyncze spontaniczne strajki były łatwe w ich wygaszaniu, a w tym pomagały kapitalistom specjalnie do tego celu wynajęte uzbrojone agencje ochrony. Najsłynniejszą i największą z nich była agencja Pinkerton założona przez A. Pinkertona w latach 50 XIX w.[4] Robotnicy zrozumieli więc, że żeby osiągnąć siłę porównywalną z siłą kapitalistów, mających na usługach uzbrojonych ludzi gotowych krwawo stłumić każde wystąpienie, muszą się zorganizować.
 
W porównaniu do pokojowych pertraktacji strajki przynosiły zamierzone efekty. Jednak osiągnięcia takich akcji ograniczały się często do pojedynczych fabryk albo regionów, gdzie ruch strajkowy był na tyle silny, że kapitaliści nie mieli innego wyjścia jak ustąpić. W 1835 r. wybuchł strajk generalny w Filadelfii w stanie Pensylwania. Strajk rozpoczęli stoczniowi cieśle którzy żądali skrócenia dnia pracy do 10 godzin i podwyższenia wynagrodzeń[5]. Wkrótce przyłączyli się do nich kamieniarze oraz górnicy. Za złamanie strajku i powrót do pracy groziła śmierć. Wkrótce do strajku przyłączyli się pracownicy innych przedsiębiorstw z okolic. Strajkowano przez 10 dni, wkrótce przyjęto żądania robotników. Praca od świtu do nocy, która trwała zazwyczaj 15 godzin została ograniczona do 10, według żądań robotników. Zmiany zostały przyjęte w całym mieście Filadelfia. Nie było to jednak zasługą jednego strajku, bo te wybuchały tam regularnie od lat 20. Kapitaliści nie przystali na postawione warunki ze względu na dobro robotników, ale swój własny interes, który został zagrożony gdy cała produkcja w mieście stanęła. To właśnie świadczy o przodującej roli klasy robotniczej, jako klasy zdolnej zatrzymać gospodarkę kapitalistyczną.
 
Przykład robotników z Filadelfii poruszył robotników w całych Stanach Zjednoczonych. Wywalczenie 60 godzinnego tygodnia pracy (6 dni w tygodniu po 10 godzin) zainspirowało także pracujących w Europie. Doprowadziło to do fali lokalnych strajków i lokalnych ustępstw. W Europie dopiero na skutek rewolucji 1848r. uchwalono 10 godzinny dzień pracy[6]. Siła z jaką robotnicy sprzeciwiali się katorżniczej pracy zadecydowała o zmianie, nie było to zasługą ani urzędników ani kapitalistów. Robotnicy którzy przekonali się co do swojej siły zaczęli się organizować, wbrew ideologi indywidualizmu którą starano się ich zatruć.
 
Żądanie 8 godzinnego dnia pracy podniesiono po raz pierwszy w 1817r., zostało wyrażone sloganem Roberta Owena „Osiem godzin pracy, osiem godzin rekreacji, osiem godzin snu”. Hasło to było popularne przez cały XIX i XX w. W czasach swojego powstania było ono jedynie marzeniem. Walka o kolejne skrócenie czasu pracy nie była już efektem pojedynczych strajków, ale zorganizowaną akcją wieluset tysięcy robotników zrzeszonych w związkach zawodowych, które walczyły o zmiany w konkretnych gałęziach gospodarki. Górnicy zorganizowani w United Mine Workers wywalczyli uzyskanie skrócenia czasu pracy już w 1898r.[7] Zmiany w USA nadal nie były jednak powszechne. Uregulowania prawne zostały wprowadzone dopiero w 1916r. Znane jako Adamson Act[8].
 
Największą rolę w uświadamianiu i organizowaniu klasy robotniczej odegrał rodzący się w XIX wieku socjalizm. Początkowo jako nieuporządkowane i emocjonalne wystąpienia socjalistów utopijnych, aż w końcu jako podparty filozoficznie naukowy socjalizmu opracowany przez Karola Marksa i Fryderyka Engelsa. Chociaż nie wszystkie organizacje robotnicze opierały się wprost na marksizmie, przyjmując pozycje republikańskie czy nawet chrześcijańskie, uzasadnienie do podjęcia działań wymierzonych w kapitalizm dawał różnie interpretowany socjalizm. Partie socjaldemokratyczne i komunistyczne liczyły setki tysięcy członków, był to ruch który realnie wpływał na zmiany, a głównym elementem tego ruchu była rewolucyjna klasa robotnicza. To nie urzędnicy, doprowadzili do zmian prawnych, ale robotnicy którzy zorganizowaniem wywalczyli ustępstwa stawiając kapitalistom opór swoją liczebnością i siłą. Wszystkie zarzuty które podnoszą dziś kapitaliści, pod adresem państwa, które „krępuje ich wolność i elastyczność” co do zawierania umów, są atakiem wymierzonym w robotników. Klasa robotnicza osłabiona niepowodzeniami socjalizmu w Związku Radzieckim, atakowana zewsząd hasłami wzywającymi do indywidualizmu i egoizmu nie stanowi więcej oporu dla rozpychającej się na nowo klasy burżuazyjnej, która będzie działać wedle swojego interesu do anulowania wszystkich zdobyczy cywilizacyjnych ostatnich dwustu lat.
 

  1. KOMUNIKAT Z BADAŃ Nr 72/2018 „Sytuacja zawodowa Polaków i gotowość zmiany zatrudnienia", CBOS 2018r.
  2. Praca nierejestrowana w 2017 (na podsawie wstępnych wyników badania modułowego BAEL), GUS 2018r.
  3. Chase, Eric. "The Brief Origins of May Day". Industrial Workers of the World. 1993r.
  4. Morn, Frank „The Eye That Never Sleeps: A History of the Pinkerton National Detective Agency”. Bloomington Indiana University Press, 1982r.
  5. Philip S. Foner, „History of the Labor Movement in the United States, Vol. 1, From Colonial Times to the Founding of The American Federation of Labor”, International Publishers, 1975 r.
  6. https://www.ohio.edu/chastain/dh/francemp.htm, „Employment and the Revolution of 1848 in France” dostęp: 2018-11-18
  7. Maier B. Fox, „United We Stand, The United Mine Workers of America 1890-1990”, State Historical Society of Iowa, 1992r.
  8. Adamson Act, Sept. 3, 5, 1916, ch. 436

Ogłoszenia parafialne

Społeczność

future2