Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 1 użytkownik i 19 gości.

Józef Dietzgen: Religia socjaldemokracji. Sześć kazań. (1870-1875) [Kazanie V]

nauka - plakat

KAZANIE CZWARTE: http://www.1917.net.pl/node/23407
 
V.
 
Umiłowanie pozycji mentora i wzniosłości ambony oraz aprobata przyjaznej i pobłażliwej publiczności skłaniają mnie do kontynuowania moich kazań. Trzeba jednak dla sprawiedliwości powiedzieć, że jest wielu wśród was, którzy obwiniają mnie o bycie zbyt „naukowym” lub „zbyt mało popularnym”. Na to odpowiadam, że tylko banalne powiedzonka i truizmy są łatwo zrozumiałe. Tak zwane popularne rzeczy zawsze poruszają się starymi koleinami, podczas gdy socjaldemokracja ma nową doktrynę, opartą na zasadach, które są ogólnie źle rozumiane i wymagają całkowitej przemiany naszego sposobu myślenia, a zatem nie mogą być zrozumiane bez określonego wysiłku umysłowego.
 
Religia, moi towarzysze, to prymitywna filozofia. Z drugiej strony socjaldemokracja jest wciąż rosnącym produktem całej historycznej przeszłości. Jesteśmy więc usprawiedliwieni w zastępowaniu Religii przez historycznie rozwiniętą, światową Nauką i nie zbaczamy z naszego tematu przez trwanie przy światowej, niereligijnej materii w tym nabożnym czasie. Nazwałem religię filozofią, ponieważ pretenduje ona nie tylko odkupienia nas, z pomocą bogów oraz poprzez modlenie się i skomlenie, od ziemskich nieszczęść, ale także do tego, aby nadać systemowe ramy naszemu myśleniu. Uniwersalne znaczenie religii dla nieokrzesanych plemion opiera się na powszechnej potrzebie systematycznej wiedzy o świecie. Tak jak generalnie mamy praktyczną potrzebę panowania nad rzeczami tego świata, tak też generalnie mamy teoretyczną potrzebę systematycznego patrzenia na życie. Chcemy zobaczyć początek i koniec wszystkiego. Beztreściowa gadanina o uniwersalności, wieczności i nieuchronności religii nie jest pozbawiona pewnego uzasadnienia. Zaprzeczanie temu, byłoby rosyjskim nihilizmem słusznie usuniętym z „Międzynarodówki”i. Daleko nam do bezsensownej negacji. Pogardzamy „Kulturkämpferami”, aby walczyć o prawdziwą kulturę. Uznajemy, że potrzeba systematycznego widzenia świata jest nieodłączna człowiekowi, który zawsze potrzebuje kanonu dla swoich myśli i czynów. Rzeczy, które angażują jego uwagę, jak na przykład umysł i ciało, przemijające i trwałe, czas i wieczność, rzeczywistość i pozór, etyka, państwo i społeczeństwo, chce widzieć w pewnym porządku i logicznej kolejności. Człowiek potrzebuje rozumnego połączenia swoich idei, aby móc wprowadzić rozumny system w życie praktyczne. Także my, socjaldemokraci i obrońcy ruchów rewolucyjnych, czujemy tę samą potrzebę. Służalczy lawiranci i patałachy mogą być może na tej podstawie uważać nas za religijnych. Odrzucamy to określenie. Nie dlatego, że nie chcemy przyznać, że filozofia religijna i socjaldemokratyczna mają coś wspólnego, ale dlatego, że chcemy podkreślić różnicę między nimi i oderwać się nie tylko wewnętrznie, ale także zewnętrznie, w słowie i uczynku, krótko mówiąc, całkowicie od wszystkiego co trąci klechostwem.
 
Nie wystarczy jednak zdetronizować fantastyczny i religijny system życia; konieczne jest zastąpienie go nowym, racjonalnym systemem. I to, moi przyjaciele, mogą osiągnąć tylko socjaliści. Albo, jeśli doktorzy filozofii uważają, że taki język jest zbyt arogancki, powiem to inaczej, chociaż znaczenie pozostaje takie samo: nasza socjaldemokracja jest koniecznym wynikiem niereligijnego i trzeźwego sposobu myślenia. Jest rezultatem nauki filozoficznej. Filozofowie zmagali się z kapłanami, aby zastąpić niecywilizowany sposób myślenia cywilizowanym, by zastąpić wiarę nauką. Cel zostaje osiągnięty, odniesiono zwycięstwo. Kanibalska religia czasów pierwotnych została złagodzona przez chrześcijaństwo, filozofia kontynuowała swoją cywilizacyjną misję, a po wielu nietrwałych i przejściowych systemach wytworzyła niezniszczalny system nauki, system demokratycznego (dialektycznego) materializmu.
 
Pruski profesor Treitschke uważa, że pewność siebie socjaldemokracji jest sprytną sztuczką używaną w celu wywarcia na ludzi wpływu. Oczywiście, on szuka nas za żywopłotem, za którym sam się schronił. Zawodowi pochlebcy, prostytutki pióra, już dawno sprzedawszy swój honor, nie są w stanie pojąć ani przekonującej siły prawdy, ani pewności siebie inspirowanej konsekwentnym i systematycznym światopoglądem. Socjalistyczna filozofia, z którą mamy do czynienia, jest ściśle uporządkowanym i dobrze zorganizowanym systemem. Dokładne jej potraktowanie może być przeprowadzone wyłącznie z profesjonalnego stanowiska specjalnie do tego przeznaczonego. Moje zadanie jest inne. Przede wszystkim chcę was zainteresować nową filozofią i pobudzić do dalszych badań i samodzielnego myślenia. Dziś jestem bardziej gawędziarzem, który nie zaczyna się od początku, ani nie kończy z końcem, ale chaotyczną metodą chce wzbudzić ciekawość swojej publiczności. Daję wam tylko zarysy i istotne punkty, które powinniście pojąć i dalej rozwijać własnym trudem.
 
Nazywamy siebie materialistami. Tak jak religia jest ogólnym terminem dla różnych przekonań, tak i materializm jest ogólną nazwą różnych koncepcji naukowych. Oglądając świat z wyniosłego punktu widzenia religijnego nieba, wszystko - nawet najczystszy eter - wydaje się być materią wspólną, ziemią i gliną. Cała filozofia, nawet idealistyczny platonizm, wszelkie naukowe badania, cała pozytywna wiedza są w zniekształconych oczach religii jedynie materialnymi dążeniami. Rzeczywiście, wszyscy filozofowie są skrytymi materialistami, ponieważ wszyscy chcą prawdziwej wiedzy, znajomości rzeczywistej prawdy. Materialiści w pogardliwym sensie tego słowa, którzy cały sens życia znajdują w jedzeniu, piciu i w zaspokojeniu fizycznych pragnień - zwykli filistrzy nie mają czego szukać w nauce, nie tworzą żadnej konkretnej szkoły i nie wykonują żadnej pracy teoretycznej. Z drugiej strony, filozoficzni materialiści to ci, którzy stawiają rzeczywisty świat na samym początku, na wstępie swoich badań, a ideę lub ducha jako kontynuację i wynik, jako wytwór, podczas gdy ich przeciwnicy stosują przeciwną metodę: wyrokują, w myśl metody religijnej, powstanie rzeczywistości z logosu (Bóg rzekł i stało się), materialnego świata z idei. Niewątpliwie materializm do tej pory cierpiał z powodu braku solidnych logicznych dowodów. Ale teraz my, socjaldemokraci, akceptujemy nazwę, którą nasi przeciwnicy wykorzystują, aby na lżyć, ponieważ wiemy, że „kamień, który odrzucili budowniczowie, stał się głowicą węgła”. Równie słusznie nazwalibyśmy siebie idealistami, o ile nasz system opiera się na końcowych rezultatach filozofii, na naukowym badaniu idei, na jasnym spojrzeniu na naturę umysłu. Jak mało nasi przeciwnicy są w stanie nas zrozumieć, pokazują sprzeczne nazwy, które nam nadają. Raz nazywają nas nieokrzesanymi materialistami, których jedynym pragnieniem jest zawłaszczenie dóbr bogaczy, a innym razem, gdy mają do czynienia z naszymi komunistycznymi ideałami, nazywani jesteśmy zatwardziałymi idealistami. W rzeczywistości jesteśmy jednocześnie materialistami i idealistami. Namacalna, prawdziwa rzeczywistość jest naszym ideałem, ideał socjaldemokracji jest materialny.
 
Abecadło wiedzy o myśleniu”, opublikowany ostatnio w „Volksstaat”, określiło metodę indukcyjną jako „niezachwianą podstawę wszelkiej nauki, która opiera się na faktach”. Zastosowanie tej metody do wszystkich problemów świata, to jest systematyczne stosowanie indukcji czyni z socjalistycznej koncepcji świata system. Jej kategoryczny imperatyw brzmi następująco: „Nie zaczniesz spekulować bez materiału; będziesz opierał twoje dedukcje, reguły i aksjomaty tylko na faktach, na namacalnej rzeczywistości. Myślenie musi zaczynać się od danych.” Zaczynamy spekulować, ale nie spekulujemy o początku. Wiemy raz na zawsze, że wszelkie myślenie musi rozpoczynać się od jakiegoś elementu rzeczywistego zjawiska z określonym początkiem; dochodzenie w sprawie początku początku jest zatem nonsensem sprzecznym z ogólnym prawem logiki. Ci, którzy mówią o początku świata, sugerują, że czas był poprzednikiem świata. „Była nicość” to dwa słowa, które wykluczają się nawzajem. To coś, czego nie było, może być uznane tylko przez sprytnego idiotę, który rysuje kwadratowe koła. Nic może tylko oznaczać: ani to, ani tamto. Nasz system filozoficzny ma swój początek w wiedzy, że początek i koniec są, jeśli mogę tak powiedzieć, subiektywnymi trybami lub kategoriami ludzkiego umysłu.
 
Równie logiczny jak początek jest nasza sekwencja. Cała metafizyka, którą Kant podsumowuje jako pytanie o Boga, wolną wolę i nieśmiertelność, znajduje ostateczne rozwiązanie w naszym systemie, poprzez naszą wiedzę, że pojmowanie i rozum są absolutnie indukcyjnymi zdolnościami. To znaczy, że nasze pojmowanie świata jest doskonałe, kiedy porządkujemy i dzielimy rzeczy empiryczne zgodnie z ich ogólnymi cechami na gatunki, klasy, koncepcje itp. Jest to raczej truizm, który nie byłby wart dyskusji, gdyby nie przesądni i ideolodzy, którzy nigdy nie są zmęczeni paplaniną o dedukcji. Twierdzą, że nasz intelekt posiada jeszcze drugą metodę w ustaleniu prawdy, chociaż prosta, namacalna prawda jest indukcyjna. Natomiast twierdzą, że na przykład w matematyce metoda dedukcyjna jest najwyższa i niezależna od doświadczenia. Wiedząc, że dwa i dwa równa się czterem, WIEMY również, że ten sam rezultat można uzyskać w niebie i na ziemi, zawsze i wszędzie. Tak samo wiemy również o czasach i wymiarach, których nigdy nie dostrzegło ludzkie oko i nigdy nie słyszało ludzkie ucho. To, że wielbłąd ma dwa garby, było prostym doświadczeniem, ale że dwa i dwa równa się cztery, lub że część jest mniejsza niż całość, jest uważana za transcendentalną, metafizyczną prawdę, dedukcję z czystego rozumu. Wierzą, że tak powiem, w wewnętrzne światło, które objawiło im tajemnice matematyki, etyki, istnienia Boga, nieśmiertelności duszy, wolności woli i innych transcendentalnych rojeń. Dzięki idealistycznym studiom Kartezjusza, Spinozy, Leibniza, Kanta, Fichtego, Hegla udało nam się przejść do naszej filozofii materialistycznej, aby odsłonić dedukcyjnego ducha transcendentalistów. Znakomitości filozofii tak bardzo promowały i wspierały sprawę prawdy, że my, socjaldemokraci, stojąc na ich barkach, jesteśmy w stanie całkowicie zrozumieć mechaniczną naturę wszelkiej wiedzy o religiach, spekulacjach, jak i matematyce. Może wydawać się dziwne, że ta wiedza wynika z naszego partyjnego punktu widzenia, biorąc pod uwagę, że wynik naukowy jest sprawą ludzką. Jednak nasze twierdzenie jest łatwe do zrozumienia, ponieważ socjaldemokracja nie reprezentuje partii, ale ludzkość. Partia wydziedziczonych jest partią bezstronnych, jest partią bezstronnej prawdy. My, socjaldemokraci, mamy najłatwiejszy dostęp do filozofii, ponieważ nasz umysł nie jest przyćmiony przez wąski egoizm.
 
Transcendentalna pewność, dedukcja, która znajduje się w twierdzeniu, że dwa i dwa równa się cztery, jest, jak każda inna dedukcja, zwykłym podstępem; cztery i dwa razy dwa są tylko różnymi terminami dla jednej i tej samej rzeczy. Wszystko ma pewną substancję. Mniejsze części tworzą substancję całości; rękojeść i ostrze tworzą substancję noża; dwie góry mają dolinę między nimi, a w liczbie cztery jest zawarte dwa razy dwa. Tak więc, ponieważ substancja jest mechanicznie podana w rzeczy, jesteśmy apodyktycznie pewni i transcendentalnie przekonani, że dwa razy dwa równa się cztery, część jest mniejsza niż całość, nóż ma rękojeść i ostrze, a dwie góry mają dolinę. Tam, gdzie tylko coś mokrego nazywane jest wodą, nie potrzebujemy specjalnych zdolności transcendentalnych, aby kategorycznie stwierdzić, że woda musi być mokra. Żadne szczególne światło nie jest konieczne, aby dojść do zrozumienia, że dedukcja, podobnie jak każda inna wiedza świecka, opiera się w ostateczności na faktach empirycznych. Jednak po wszystkich pytaniach dotyczących faktów i po zrozumieniu całego ich znaczenia, nie są one ani odrobinę mniej cudowne. Na przykład wiemy, że sok winogronowy zamienia się prawie z dnia na dzień w odurzający trunek. Jak można to zrozumieć? Chemik powie wam: „To jest fermentacja. Cukier gronowy, wystawiony na działanie ciepła i powietrza, zamienia się w alkohol.” W ten sposób wyjaśniono niezrozumiałe, produkcja wina jest procesem chemicznym należącym do ogólnej klasy fermentacji. Fakty są rozumiane przez określanie i klasyfikowanie ich w ramach określonego systemu, a nie przez rozpuszczanie ich w logicznym alkoholu. Filozoficzna mistyka jest niestrawioną pozostałością okresu teologicznego. Aby radykalnie pozbyć się ich obu, trzeba mieć wpojoną świadomości, że fakty nie spoczywają na logicznych podstawach, ale na odwrót, podstawą całej logiki jest zawsze fakt, istota, zewnętrzna rzeczywistość.
 
Muszę przeprosić was, moi przyjaciele, za kłopotanie was rozprawami dzielącymi włos na czworo. Jestem w pełni świadomy, że tylko niewielu z nas troszczy się o takie dyskusje, ale ci nieliczni wystarczą dla naszego celu. Konieczne jest, aby niektórzy z nas mogli zmierzyć się z oficjalną filozofią. Musimy ujawnić fundament naszej teorii, aby widok tej skały granitowej w sposób uderzający zademonstrował bezstronnemu obserwatorowi, jak sypkie są piaski, na których blagierzy istniejącego porządku spiętrzają swoje sprzeczności. Rozumują bez żadnego systemu, bez logiki i spójności. Wysunęli oni twierdzenie, że wszystko musi mieć przyczynę, początek i koniec. Ale jak to udowadniają? Demonstrują to wiarą w Boga, który nie ma początku i w życie, które nie ma końca. Ten sam brak spójności można znaleźć w polityce istniejącego porządku. Jedno z jego organicznych praw obiecuje wolność zgromadzeń publicznych i słowa; ale tam, gdzie ludzie używają tej wolności i spotykają się, aby wyrazić swoje uczucia i myśli, tam nasyła się na nich policjanta. Czy to jest system, logika czy konsekwencja? O tak! Jest to system hańby. Wszystkie uczynki i myśli naszych władców zawierają się w logicznej idei: jesteśmy na górze i chcemy pozostać tam na dobre.
 
 

iAluzja do usunięcia w 1872 roku anarchistów z Międzynarodowego Stowarzyszenia Robotników (I Międzynarodówki).
 
KAZANIE SZÓSTE: http://www.1917.net.pl/node/23411

Społeczność

Towarzysz Lenin oczyszcza ziemię ze śmieci