Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 31 gości.

"Rzeczpospolita": Żółty "związkowiec" ubolewa nad protestami i strajkami

Piotr Duda

"Rządzący muszą się zastanowić nad tym, jaką chcą przyjąć formułę rozmów ze stroną społeczną; to, co się dzieje obecnie, uważam za niedopuszczalne" - żalił się w wywiadzie dla wtorkowej "Rzeczpospolitej" przewodniczący "Solidarności" Piotr Duda.

W wywiadzie odniósł się do przekształcenia NSZZ "Solidarność" w komitet protestacyjno-strajkowy. Wyraził nadzieję, że groźba wypełniania zadań oczekiwanych od związków zawodowych "da do myślenia rządzącym". "Po trzech latach rządów Zjednoczonej Prawicy zaczynamy obserwować, że ci, którzy prowadzą dialog merytoryczny czy to w Wojewódzkich Radach Dialogu Społecznego, czy to w Radzie Dialogu Społecznego (RDS), nie uzyskują nic, a ci, którzy stawiają na protesty, zyskują podwyżki i uprawnienia" - mówi, wyrażając zdumienie dziwne u działacza związkowego.

Duda, nie rozumiejąc widocznie roli związków zawodowych, wskazywał, że m.in., że strajkujący pracownicy budżetówki "dostali wszystko albo prawie wszystko, czego się domagali", a "rolnicy po półgodzinie blokady drogi załatwiają bezpośrednio z ministrem sprawy, których nie można było rozwiązać przez ostatnie trzy lata".

"Dlatego rządzący muszą się zastanowić nad tym, jaką chcą przyjąć formułę rozmów ze stroną społeczną. Bo to, co się dzieje obecnie, uważam za niedopuszczalne. (...) Nie po to zbudowaliśmy z poprzednim rządem platformę dialogu, jaką jest RDS, żeby z niej nie korzystać i negocjacje przenosić na ulicę. Trzeba uderzyć ręką w stół" - dodał, kompromitując się jako związkowiec.

Ogłoszenia parafialne

Społeczność

front