Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 98 gości.

Paweł Kamiński: Państwowe czyli socjalistyczne? Państwowy kapitalizm a państwo robotnicze.

Piramida systemu kapitalistycznego

W potocznej neoliberalnej nowomowie socjalizm utożsamiany jest z państwem. „Socjalistyczne” są publiczne szkoły i szpitale, państwowe przedsiębiorstwa, partnerstwa prywatno-publiczne, PIP i Sanepid, płaca minimalna i zasiłki dla bezrobotnych, podatki... „Socjalizm” to interwencjonizm państwowy.

Takie rozumienie socjalizmu nie ogranicza się jedynie do prawicy. Socjaldemokraci, będący w istocie liberałami na opak, w zasadzie zgadzają się z prawicą, co do definicji „socjalizmu” („socjalizm to interwencja państwa”), różnią się jedynie jego oceną („interwencja państwa jest dobra i pożądana”). Winni są również staliniści, którzy wskazują na własność państwową w ZSRR jako na dowód jego socjalistycznego charakteru.

Nie jest to zjawisko nowe. Ze zrównywania własności państwowej z socjalizmem drwił już Engels: „Od czasu gdy Bismarck rzucił się na upaństwowienie, powstał pewnego rodzaju fałszywy socjalizm, wyradzający się niekiedy nawet w pewnego rodzaju lokajstwo, a ogłaszający wszelkie upaństwowienie, nawet i bismarkowskie, po prostu za socjalistyczne. Zapewne, gdyby państwowy monopol tytoniowy był socjalizmem, wówczas Napoleona i Metternicha wypadłoby zaliczyć do założycieli socjalizmu. Jeżeli państwo belgijskie z bardzo pospolitych pobudek politycznych i finansowych zbudowało samo swe główne linie kolejowe, jeżeli Bismarck bez żadnej konieczności ekonomicznej upaństwowił główne linie kolejowe Prus tylko po to, aby móc je lepiej urządzić i zużytkować na wypadek wojny, aby wychować urzędników kolejowych na rządowe bydło wyborcze, głównie zaś po to, aby sobie zapewnić nowe, niezależne od uchwał parlamentarnych źródło dochodów - nie były to bynajmniej kroki ku socjalizmowi ani bezpośrednio, ani pośrednio, ani świadomie, ani nieświadomie. Inaczej bowiem również królewska spółka handlu morskiego, królewska manufaktura porcelany i nawet krawcy kompanijni w wojsku byłyby to instytucje socjalistyczne, a wypadałoby bodaj zaliczyć do nich proponowane całkiem poważnie przez pewnego wygę za czasów Fryderyka Wilhelma III w latach trzydziestych upaństwowienie... domów publicznych!i

Stawianie znaku równości między „państwowym” a socjalistycznym jest nie tylko błędne teoretycznie. Mistyfikuje ono również relacje między państwem a kapitałem w imię apologii „wolnego rynku”, która ma niewiele wspólnego z realiami kapitalistycznej konkurencji.

Bronić burżuazję przed nią samą

Państwo kapitalistyczne jest „tylko organizacją, którą stwarza społeczeństwo burżuazyjne celem uchronienia ogólnych zewnętrznych warunków kapitalistycznego sposobu produkcji przed zamachem zarówno ze strony robotników jak i ze strony poszczególnych kapitalistów. Państwo nowoczesne jest bez względu na swoją formę w istocie swej machiną kapitalistyczną, państwem kapitalistów, idealnym kapitalistą zbiorowym.ii

W epoce wolnej konkurencji państwo jako „idealny kapitalista zbiorowy”, w tylko bardzo ograniczonym zakresie mogło być kapitalistą faktycznym, tzn. występować jako przedsiębiorstwo. Nie znaczy to, ze państwo nie miało do spełnienia funkcji ekonomicznej. Wg najsłynniejszego ideologa burżuazji, Adama Smitha, państwo ma do spełnienia trzy zadania iii.

Pierwszym z tych zadań jest obrona na arenie międzynarodowej interesów burżuazji danego kraju. „Pierwszemu obowiązkowi władcy, jakim jest ochrona społeczeństwa przed przemocą i inwazją innych niezależnych społeczeństw, można sprostać tylko za pomocą siły zbrojnej” - wyjaśnia Smith. Trzeba zaznaczyć, że tą „ochronę” pojmuje on dość szeroko: „Jak cywilizowany kraj może być broniony tylko za pomocą dobrze uregulowanej stałej armii, tak tylko za jej pomocą można szybko i znośnie ucywilizować kraj barbarzyński.” Zatem „ochrona przed przemocą i inwazją” obejmuje również umożliwienie kolonialnego i imperialistycznego wyzysku.

Kolejnym zadaniem państwa jest obrona własności przed wrogami wewnętrznymi. „U bogatych chciwość i ambicja, u biednych nienawiść do pracy i zamiłowanie do wygody i uciechy to pasje, które skłaniają do naruszania własności” - ostrzegał Smith. Wskazywał, że zagrożenie dla własności kapitalisty może pochodzić zarówno ze strony innych burżujów jak i klasy wyzyskiwanej. Nie ukrywał jednak, skąd głównie grozi niebezpieczeństwo: „Wszędzie tam, gdzie występuje wielka własność, występuje wielka nierówność. Na jednego bardzo bogatego człowieka musi przypadać co najmniej pięćset biednych, a zamożność nielicznych zakłada ubóstwo wielu. Zamożność bogatego podnieca oburzenie biednych, których potrzeba kieruje, a zazdrość pobudza, do naruszenia jego dobytku. Dopiero pod ochroną sędziego właściciel tego cennego majątku, który jest nabywany przez wiele lat pracy, a może wielu kolejnych pokoleń, może przespać bezpiecznie choć jedną noc.

Wreszcie, co szczególnie istotne dla naszych rozważań, „trzecim i ostatnim obowiązkiem suwerena lub rzeczpospolitej jest tworzenie i utrzymywanie tych instytucji publicznych i tych robót publicznych, które, choć mogą być w najwyższym stopniu korzystne dla wielkiego społeczeństwa, mają jednak taki charakter, że zysk nigdy nie mógłby spłacić kosztów jakiejkolwiek osobie lub niewielkiej liczbie osób, a zatem nie można oczekiwać, że jakakolwiek osoba lub niewielka liczba osób je stworzy lub utrzyma.” Zatem zadaniem państwa jest wytwarzanie wartości użytkowych niezbędnych dla funkcjonowania kapitalizmu, których produkcja jest nieopłacalna dla prywatnych kapitalistów. Smith wskazuje przede wszystkim na infrastrukturę (drogi, mosty, kanały, przystanie itd.) oraz oświatę. Warto zaznaczyć, że ten wybitny przedstawiciel klasycznej ekonomii burżuazyjnej obala argumenty swoich neoliberalnych epigonów dot. własności państwowej. Przedsiębiorstwa państwowe nie są mniej wydajne i mniej opłacalne, bo są państwowe; są państwowe, bo są mniej wydajne i mniej opłacalne.

W tych trzech celach streszcza się cała polityka gospodarcza państwa burżuazyjnego. Nie znaczy to jednak, że polityka ta realizowana jest zawsze tak samo. Wraz z rozwojem sił wytwórczych treść polityki gospodarczej kapitalistycznego państwa pozostaje niezmienna, jednak jej forma ulega znaczącym jakościowym zmianom.

Wraz z postępami kapitalizmu zaostrza się sprzeczność między siłami wytwórczymi a panującymi stosunkami produkcji. Najwyraźniej znajduje ona wyraz w okresowych kryzysach nadprodukcji. Jak tłumaczył Engels: „zdolność nowoczesnych maszyn do doskonalenia się, spotęgowana do najwyższego stopnia, zamienia się wskutek anarchii produkcji społecznej w prawo zmuszające poszczególnego kapitalistę-przemysłowca do stałego ulepszania swych maszyn, do ciągłego zwiększania ich siły produkcyjnej. (…) Olbrzymia zdolność rozszerzania się wielkiego przemysłu, wobec której rozszerzalność gazów jest istną dziecinną igraszką, występuje teraz przed nami jako potrzeba rozszerzania się jakościowo i ilościowo, potrzeba urągająca wszelkiemu oporowi. Opór stawia jej spożycie, warunki zbytu, rynki dla produktów wielkiego przemysłu. (...) Rozszerzanie się rynków nie może dotrzymywać kroku rozszerzaniu się produkcji. Starcie staje się nieuchronne, a ponieważ nie może ono dać żadnego rozwiązania, póki nie rozsadzi samego kapitalistycznego sposobu produkcji, przeto staje się periodyczne.

Skutkiem jest koncentracja produkcji i własności: „W trustach wolna konkurencja przechodzi w monopol, a bezplanowa produkcja społeczeństwa kapitalistycznego kapituluje przed planową produkcją nadciągającego społeczeństwa socjalistycznego. Kapituluje zapewne jeszcze tymczasem na korzyść i pożytek kapitalistów. Tu jednak wyzysk staje się tak namacalny, że musi runąć. (…) Tak czy owak, z trustami czy bez trustów, państwo będące oficjalnym reprezentantem społeczeństwa kapitalistycznego musi w końcu objąć kierownictwo nad produkcją.

Ich a nasza nacjonalizacja

Własność państwowa i interwencja państwa kapitalistycznego w gospodarkę nie stanowią socjalizmu, ale są one, jak to określił trockistowski ekonomista Ernest Mandel, „hołdem składanym socjalizmowi przez kapitałiv. Miał przez to na myśli, że spadająca stopa zysku, koncentracja kapitału i narastające cykliczne kryzysy zmuszają kapitalistów do uznania w praktyce sprzeczności między własnością kapitalistyczną a siłami wytwórczymi. Burżuazyjna nacjonalizacja poświęcając własność indywidualnych kapitalistów zachowuje monopol własności klasy kapitalistycznej.

Kapitalizm opiera się na pracy najemnej, tzn. (1) na oddzieleniu bezpośrednich producentów od środków produkcji i tym samym (2) zmuszeniu ich do sprzedaży swojej siły roboczej właścicielom środków produkcji. Istnieniu pracy najemnej niezmiennie towarzyszy nadwyżka podaży siły roboczej nad popytem na nią, tzn. rezerwowa armia pracy.

Państwowe przedsiębiorstwa w społeczeństwie burżuazyjnym pozostają przedsiębiorstwami kapitalistycznymi, ponieważ wykorzystują pracę najemną. Własność państwowa pozostaje własnością kapitalistyczną.

O własności socjalistycznej możemy mówić dopiero, gdy wyeliminowana zostanie praca najemna oraz konieczność wymiany towarowej. Jasne jest zatem, że niemożliwy jest socjalizm w jednym kraju czy w jednym bloku. W czasach współczesnych niemożliwe jest wytworzenie wszystkich niezbędnych wartości użytkowych w jednym kraju. Kraj taki zmuszony byłby zatem do wymiany towarowej z państwami kapitalistycznymi. Decyzja o tym, co i ile produkować nie byłaby podejmowana swobodnie przez wytwórców w celu zaspokajania społecznych potrzeb, ale byłaby przynajmniej częściowo zdeterminowana przez rynek.

W tym okresie przejściowym, chociaż likwidacji ulega rezerwowa armia pracy i tym samym praca najemna, płaca robocza zostaje zachowana, ale zmianie ulega jej charakter. W kapitalizmie płaca robocza pełni dwie funkcje: 1) funduszu konsumpcji bezpośrednich producentów, 2) ceny siły roboczej. Fundusz konsumpcji, który zapewnia reprodukcję siły roboczej, występuje we wszystkich społeczeństwach, choć przyjmuje rożne postacie zależnie od sposobu produkcji (płaca robocza w kapitalizmie, gospodarstwo chłopa pańszczyźnianego w feudalizmie itd.). Siła robocza jest towarem i posiada cenę jedynie w kapitalizmie.

W okresie przejściowym siła robocza przestaje być towarem, a płaca robocza przestaje być ceną. Jak wyjaśniał Nikołaj Bucharin w „Ekonomice okresu przejściowegov:

„Płaca robocza staje się wielkością pozorną, pozbawioną swej treści. Ponieważ klasa robotnicza staje się klasą panującą, zanika praca najemna. W uspołecznionej produkcji nie ma pracy najemnej. A ponieważ nie ma pracy najemnej, nie ma również płacy roboczej jako ceny sprzedawanej kapitaliście siły roboczej. Z płacy roboczej zachowana zostaje jedynie jej zewnętrzna łupina – forma pieniężna, która podobnie jak system pieniężny ulega stopniowo samozniszczeniu. W systemie dyktatury proletariatu <<robotnik>> otrzymuje społeczny przydział z tytułu pracy, a nie płacę roboczą.”

Uwaga Bucharina o okresie przejściowym nie odnosi się jedynie do dyktatury proletariatu, ale również do sytuacji gdy władza polityczna przechodzi z rąk proletariatu do rąk wyobcowanej ze społeczeństwa biurokracji. Do takiej politycznej kontrrewolucji doszło w ZSRR, taka była polityczna treść stalinizmu. Trocki tak scharakteryzował stalinowski ZSRRvi:

Nazwanie radzieckiego reżymu przejściowym bądź pośrednim oznacza odrzucenie tak określonych kategorii społecznych, jak kapitalizm (w tym również „kapitalizm państwowy") i socjalizm. Ale samo to stwierdzenie jest zupełnie niezadowalające; może ono nawet wywołać mylne wyobrażenie, jakoby od obecnego reżymu radzieckiego możliwe było tylko przejście do socjalizmu. W rzeczywistości w pełni możliwy jest odwrót ku kapitalizmowi.”

ZSRR jest społeczeństwem wewnętrznie sprzecznym, pośrednim pomiędzy kapitalizmem a socjalizmem, w którym: a) siły wytwórcze są jeszcze bardzo niewystarczające po temu, żeby własności państwowej nadać charakter socjalistyczny; b) zrodzone przez ubóstwo ciążenie ku akumulacji pierwotnej przebija się przez niezliczone szczeliny gospodarki planowej; c) zasady dystrybucji, zachowują charakter burżuazyjny, leżą u podstaw nowego rozwarstwienia społecznego; d) rozwój ekonomiczny, powoli polepszając sytuację materialną ludzi pracy, sprzyja szybkiemu kształtowaniu się warstwy uprzywilejowanej; e) wykorzystując antagonizmy społeczne biurokracja przeobraziła się w uwolnioną spod kontroli i obcą socjalizmowi kastę; f) zdradzony przez partię rządzącą przewrót społeczny utrzymuje się jeszcze w stosunkach własności i w świadomości ludzi pracy; g) dalszy rozwój skumulowanych sprzeczności może zarówno doprowadzić do socjalizmu, jak i odrzucić wstecz do kapitalizmu; h) na drodze do kapitalizmu kontrrewolucja musiałaby złamać opór robotników; i) na drodze do socjalizmu robotnicy musieliby obalić biurokrację. W ostatecznym rozrachunku problem rozstrzygnie walka między żywymi siłami społecznymi, zarówno na arenie krajowej, jak i światowej.

Autor „Zdradzonej rewolucji” wielokrotnie podkreślał, że polityczna kontrrewolucja w okresie przejściowym (przekształcenie się państwa dyktatury proletariatu w zdegenerowane państwo robotnicze) może poskutkować kontrrewolucją społeczną i restauracją kapitalizmu, jeśli proletariat nie obali biurokracji. Po II wojnie światowej radziecka biurokracja przeszczepiła panujące w ZSRR stosunki polityczne i społeczne do państw w swojej strefie wpływów (zdeformowane państwa robotnicze). Prognoza Trockiego o biurokratycznej kontrrewolucji społecznej potwierdziła się na przełomie lat 80. i 90., gdy nomenklatura w zdegenerowanych i zdeformowanych państwach robotniczych uwłaszczyła się, przekształcając się w klasę kapitalistów.

Nacjonalizować koszty, prywatyzować zyski

Kapitalistycznej kontrrewolucji w byłym Bloku Wschodnim towarzyszył na Zachodzie tzw. neoliberalny zwrot. Zdarzeniom tym towarzyszyła apologia „wydajnego”, „innowacyjnego” wolnego rynku przeciwstawianego „siermiężnemu”, „zbiurokratyzowanemu” państwu. Nawet jednak w reżimach neoliberalnych kapitalistyczne państwo ekonomicznie wspiera prywatnych właścicieli kapitału.

Mogliśmy się o tym, przekonać po krachu finansowym 2008-2009 roku. Rządy dokonując drakońskich cięć socjalnych w imię „równowagi budżetowej”, jednocześnie agresywnie interweniowały w gospodarkę (począwszy od amerykańskiego pakietu stymulacyjnego wartego ponad 800 mld dolarówvii, a skończywszy na nacjonalizacji belgijskich bankówviii), aby uratować kapitalizm od jego wewnętrznych sprzeczności.

Sprzeczności te w czasie kryzysu ujawniają się ze szczególną ostrością, ale są obecne przez cały czas. Interwencja państwa wywołana tymi sprzecznościami też nie jest czymś wyjątkowym, ale jest stałym elementem kapitalizmu. Przykładowo z jednej strony kapitalizm wymaga nieustającego postępu technicznego i rozwoju sił wytwórczych. Jednak z drugiej strony, ponieważ kapitał produkuje towary na potrzeby rynku i ich produkcja musi przynosić zyski, kapitaliści niechętnie inwestują w badania i rozwój. Okazuje się, że dla kapitału postęp technologiczny jest równocześnie niezbędny i nieopłacalny.

Z pomocą przychodzi państwo, które bierze na siebie znaczą część kosztów badawczo-rozwojowych, zwłaszcza na najwcześniejszych etapach badań. Przykładowo, wszystkie innowacyjne elementy sprzętu i oprogramowania iPoda (m.in. bateria litowa, ekran ciekłokrystaliczny, mikroprocesor, ekran dotykowy, internet, technologia komórkowa, GPS, SIRI) mają swoje korzenie w rządowych programach badawczych (głównie wojskowych).ix Znaczenie państwa dla innowacji nie sprowadza się tylko do gadżetów – długoterminowe inwestycje rządowe na szeroką skalę były siłą napędową każdej technologii ogólnego przeznaczenia (general purpose technology, GPT) w ciągu ostatniego stulecia.x Fakt ten uznają czasem co szczersi kapitaliści. Jak wyjaśnił Bill Gatesxi:

Dlaczego rządy powinny finansować badania podstawowe? Z tego samego powodu, dla którego firmy tego nie robią: ponieważ jest to dobro publiczne. Korzyści dla społeczeństwa są znacznie większe niż kwota, którą wynalazca może przejąć. Jednym z najlepszych tego przykładów jest stworzenie Internetu. Doprowadził on do innowacji, które wciąż zmieniają nasze życie, ale żadna z firm, które dostarczają te innowacje, nigdy by go nie stworzyła.

Po powyższych słowach Gates powraca do typowej apologii „przedsiębiorczości” i „innowacyjności” prywatnego kapitału, jednak istotne jest, że amerykański oligarcha wskazuje na istotną sprzeczność kapitalizmu – między „korzyściami dla społeczeństwa” a prywatnym zyskiem. Za tą Gatesowską sprzecznością w zmistyfikowanej formie kryje się Marksowska sprzeczność między rozwojem sił wytwórczych (rozwojem technicznego i naukowego dorobku ludzkości w celu zaspokojenia ludzkich potrzeb poprzez opanowanie i przekształcanie świata materialnego) a (kapitalistycznymi) stosunkami produkcji (polegającymi na podporządkowaniu klasy bezpośrednich producentów klasie właścicieli kapitału w celu zagarniania wartości dodatkowej przez tych ostatnich).

Aby znieść tą sprzeczność konieczna jest zmiana stosunków produkcji, czym burżuazja jako klasa panująca nie jest zainteresowana. Mogą tego dokonać jedynie robotnicy najemni jako klasa wyzyskiwana – interes „ogólnospołeczny” jest ich interesem klasowym.

Dlatego właśnie w bieżącym i doraźnym interesie klasowym proletariatu leży burżuazyjna nacjonalizacja. Już w programie Francuskiej Partii Robotniczej z 1880 roku, którego współautorami byli Marks i Engels, w sekcji zawierającej ekonomiczne żądanie bieżące (program minimum) znajduje się następujący postulatxii: „Unieważnienie wszystkich umów o alienacji własności publicznej (banki, koleje, kopalnie itp.) oraz powierzenie eksploatacji wszystkich państwowych warsztatów robotnikom, którzy w nich pracują.

Widzimy, że uznając pozytywne aspekty nacjonalizacji przez burżuazyjne państwo autorzy programu nie zapominają, że naczelnym zadaniem w ramach kapitalizmu powinno być wzmacnianie pozycji klasy robotniczej - stąd żądanie samorządu robotniczego w znacjonalizowanych zakładach. Postulat ten stawia praktycznie problem, kto jest w zakładzie gospodarzem – „idealny kapitalista zbiorowy” czy proletariusze. Problem ten nie jest jednak możliwy do rozwiązania w kapitalizmie. Dla zaspokojenia materialnych interesów proletariatu konieczne jest obalenie panującego sposobu produkcji.

Oczywiście konieczne jest chronienie służb publicznych i miejsc pracy w sektorze państwowym przed jawną i ukrytą prywatyzacją. Jest również jasne, że szereg doraźnych i bezpośrednich interesów klasy robotniczej musi być zaspokojony przez interwencję państwa burżuazyjnego. Ostatecznie jednak polityka gospodarcza państwa dyktowana jest interesami burżuazji. Wszelkie ustępstwa wobec proletariatu mogą być czynione jedynie, dopóki nie zagrażają zyskom kapitału.

Jak pisał Trocki: „Etatyzm — wszystko jedno gdzie: we Włoszech Mussoliniego, w Niemczech Hitlera, w Ameryce Roosevelta czy też we Francji Leona Bluma, oznacza ingerencję państwa przy zachowaniu jako podstawy własności prywatnej w celu jej ratowania. Jakie by nie były programy rządów, etatyzm nieuchronnie zmierza do przerzucenia strat gnijącego systemu z ramion mocnych na słabe. Drobnych posiadaczy <<ocali on>> przed całkowitą zgubą tylko o tyle, o ile istnienie ich jest niezbędne dla zachowania wielkiej własności. Planowe przedsięwzięcia etatyzmu podyktowane są nie potrzebami rozwoju sił wytwórczych, lecz troską o zachowanie własności prywatnej kosztem sił wytwórczych, buntujących się przeciwko niej [zaznaczenia moje – PK]”.xiii

Jedynie państwo proletariackie jest w stanie planowo rozwijać siły wytwórcze nie dla ochrony interesów garstki wyzyskiwaczy, ale w celu zaspokojenia potrzeb całego społeczeństwa biorącego czynny udział w produkcji.
 
Przypisy:
 

ihttps://www.marxists.org/polski/marks-engels/1880/soc-utop/6.htm

iiTamże.

iiihttps://en.wikisource.org/wiki/The_Wealth_of_Nations/Book_V/Chapter_1

ivMandel Ernest „Marxist Economic Theory”, Aakar Books 2008, t. II, str. 541.

v http://marksizm.edu.pl/wydawnictwa/wspolczesna-mysl-marksistowska/nikolaj-i-bucharin/ekonomika-okresu-przejsciowego-z-uwagami-w-lenina-do-ksiazki/

vi https://www.marxists.org/polski/trocki/1936/zdr-rew/09.htm#0904

viihttp://www.cbo.gov/sites/default/files/cbofiles/attachments/02-22-ARRA.pdf

viiihttps://www.bloomberg.com/apps/news?pid=20601087&sid=ahlKDjeO0Lik&refer=home

ixMazzucato Mariana „The Entrepreneurial State. Debunking Public vs Private Sector Myths”, Penguin Books 2018, str. 115.

xMazzucato Mariana „The Entrepreneurial State. Debunking Public vs Private Sector Myths”, Penguin Books 2018, str. 68-69.

xihttps://www.gatesnotes.com/Energy/Energy-Innovation

xiihttps://www.marxists.org/archive/marx/works/1880/05/parti-ouvrier.htm

xiiihttps://www.marxists.org/polski/trocki/1936/zdr-rew/09.htm#0902

Społeczność

che rebel