Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 9 gości.

Lew Trocki: Permanentna rewolucja - Rozdział III: Trzy elementy „demokratycznej dyktatury”: klasy, zadania i polityczna mechanika

Lew Dawidowicz Trocki

Polskie tłumaczenie na podstawie oryginału rosyjskiego, wsparte przekładem angielskim: PK.
 
Poprzedni rozdział: http://1917.net.pl/node/24255
Następny rozdział: http://1917.net.pl/node/24257
 
********
 
III. Trzy elementy „demokratycznej dyktatury”: klasy, zadania i polityczna mechanika
 
Różnica między „permanentnym” punktem widzenia a leninowskim została wyrażona politycznie poprzez przeciwstawienie hasła dyktatury proletariatu opartego na chłopstwie hasłu demokratycznej dyktatury proletariatu i chłopstwa. Spór wcale nie dotyczył tego, czy można przeskoczyć etap burżuazyjno-demokratyczny i czy potrzebny jest sojusz robotników i chłopów - spór dotyczył politycznej mechaniki współpracy między proletariatem i chłopstwem w rewolucji demokratycznej.
 
Radek jest zbyt arogancki, by nie powiedzieć niepoważny, gdy mówi, że tylko ludzie „którzy nie zastanawiali się nad złożonością metody marksizmu i leninizmu” mogli podnieść kwestię partyjno-politycznego wyrażenia demokratycznej dyktatury, podczas gdy Lenin rzekomo sprowadził całą kwestię do współpracy dwóch klas w imię obiektywnych zadań historycznych. Nie, to nie tak.
 
Jeśli całkowicie pominąć subiektywny czynnik rewolucji, partie i ich programy, w danej kwestii - polityczną i organizacyjną formę współpracy między proletariatem i chłopstwem, wówczas znikną wszelkie rozbieżności, nie tylko między mną a Leninem, odzwierciedlającymi dwa odcienie skrzydła rewolucyjnego, ale, znacznie gorzej, znikną różnice między bolszewizmem i mieńszewizmem, a ostatecznie zniknie różnica między rewolucją rosyjską 1905 roku a rewolucjami 1848 roku, a nawet 1789 roku, o ile w odniesieniu do tej ostatniej można mówić o proletariacie. Wszystkie rewolucje burżuazyjne były oparte na współpracy uciskanych mas miasta i wsi. Przydawało to rewolucjom w większym lub mniejszym stopniu narodowy, tzn. ogólnonarodowy charakter.
 
Zarówno teoretycznie, jak i politycznie, spór nie dotyczył współpracy robotników i chłopów jako takiej, lecz programu tej współpracy, jej form partyjnych i metod politycznych. W starych rewolucjach robotnicy i chłopi „współpracowali” pod przywództwem liberalnej burżuazji lub jej drobnomieszczańskiego, demokratycznego skrzydła. Komintern powtórzył doświadczenie starych rewolucji w nowym otoczeniu historycznym, robiąc wszystko, aby podporządkować chińskich robotników i chłopów politycznemu przywództwu narodowego liberała Czang Kaj-szeka, a następnie „demokratycznego” Wang Cin-weia. Lenin stawiał problem sojuszu robotników i chłopów nieustępliwie przeciwstawiającego się liberalnej burżuazji. Takiego sojuszu jeszcze nigdy nie było w historii. Chodziło o nowe, zgodne z jego metodami, doświadczenie współpracy uciskanych klas miasta i wsi. Tym samym kwestia politycznych form współpracy została postawiona na nowo. Radek po prostu to zignorował. Dlatego prowadzi on nas nie tylko od formuły permanentnej rewolucji, ale także od „demokratycznej dyktatury” Lenina wstecz - do pustej historycznej abstrakcji.
 
Tak, przez wiele lat Lenin nie przesądzał kwestii, jaka byłaby polityczno-partyjna i państwowa organizacja demokratycznej dyktatury proletariatu i chłopstwa, podkreślając przede wszystkim współpracę tych dwóch klas, w przeciwieństwie do koalicji z liberalną burżuazją. Lenin powiedział: z całej obiektywnej sytuacji nieuchronnie wynika na pewnym etapie historycznym rewolucyjny sojusz klasy robotniczej i chłopstwa w imię rozwiązania zadań demokratycznego przewrotu. Czy chłopstwo będzie w stanie stworzyć z czasem niezależną partię, czy partia ta będzie w rządzie dyktatury w większości czy w mniejszości, jaki będzie właściwy udział przedstawicieli proletariatu w rządzie rewolucyjnym - wszystkie te pytania nie dopuszczają odpowiedzi a priori. „Doświadczenie pokaże!” O ile formuła demokratycznej dyktatury pozostawiła kwestię politycznej mechaniki sojuszu robotników i chłopów na wpół otwartą, nie zmieniając się zgoła w czystą abstrakcję Radka, to niemniej jednak pozostała na razie formułą algebraiczną, dopuszczającą bardzo rozbieżne interpretacje polityczne w przyszłości.
 
Jednocześnie sam Lenin wcale nie uważał, że ta kwestia jest wyczerpana przez klasową podstawę dyktatury i jej obiektywne cele historyczne. Znaczenie czynnika subiektywnego: celu, świadomej metody, partii - Lenin rozumiał to całkiem dobrze i nauczył nas tego wszystkiego. Dlatego w komentarzach do swojego hasła wcale nie odrzucił przybliżonego, hipotetycznego przesądzania pytania o to, jakie formy polityczne może przyjąć pierwszy w historii niezależny sojusz robotników i chłopów. Do tego pytania Lenin podchodził jednak w różnym czasie bardzo różnie. Trzeba traktować myśl leninowską nie dogmatycznie, ale historycznie. Lenin nie przyniósł gotowych przykazań z Synaju, ale wykuł idee i hasła w ogniu walki klasowej. Dopasowywał te hasła do rzeczywistości, konkretyzował, uściślał i w różnych okresach wkładał w nie różne treści. Jednak tej strony kwestii, która później nabrała decydującego charakteru, stawiając na początku 1917 r. partię bolszewicką na krawędzi rozłamu, Radek wcale nie zbadał: po prostu ją pominął. Tymczasem faktem jest, że w różnych momentach Lenin różnie charakteryzował możliwe partyjno-polityczne i rządowe wyrażenie sojuszu obu klas, powstrzymując się jednak od wiązania partii tymi hipotetycznymi interpretacjami. Jakie są przyczyny takiej ostrożności? Powodem jest to, że do formuły algebraicznej wchodziła gigantyczna co do znaczenia, ale politycznie skrajnie nieokreśloną wartość: chłopstwo.
 
Podam tylko kilka przykładów Leninowskich interpretacji demokratycznej dyktatury, zaznaczając przy tym, że konsekwentna charakterystyka ewolucji myśli leninowskiej w tej sprawie wymagałaby oddzielnej pracy.
 
W marcu 1905 r. Lenin, rozwijając myśl, że podstawą dyktatury będą proletariat i chłopstwo, napisał:
 
„A taki skład podstawy społecznej możliwej i pożądanej dyktatury rewolucyjno-demokratycznej oczywiście wpłynie na skład rządu rewolucyjnego, sprawi, że niezbędny będzie w nim udział, a nawet przewaga najbardziej różnorodnych przedstawicieli demokracji rewolucyjnej” (tom VI wyd. rosyjskiego, str. 132, podkreślenie moje).
 
W tych słowach Lenin wskazuje nie tylko podstawę klasową, ale także nakreśla określoną rządową formę dyktatury, z możliwą przewagą przedstawicieli drobnomieszczańskiej demokracji.
 
W 1907 roku Lenin pisał:
 
„<<Chłopska rewolucja agrarna>>, o której mówicie, panowie, aby zwyciężyć, musi stać się centralną władzą w całym państwie jako taka, jako rewolucja chłopska”(tom IX, str. 539).
 
Ta formuła idzie jeszcze dalej. Można rozumieć ją w tym sensie, że władza rewolucyjna powinna bezpośrednio skoncentrować się w rękach chłopstwa. Ale ta sama formuła, przy szerszej interpretacji wprowadzonej przez sam rozwój wydarzeń, obejmuje także rewolucję październikową, która doprowadziła proletariat do władzy jako „agenta” rewolucji chłopskiej. Taka jest amplituda możliwych interpretacji formuły demokratycznej dyktatury proletariatu i chłopstwa. Można założyć, że jej algebraiczność była - do pewnego momentu - jej siłą; ale w tym tkwi również jej niebezpieczeństwo, które dość wyraźnie ujawniło się po lutym, a w Chinach doprowadziło do katastrofy.
 
W lipcu 1905 r. Lenin napisał:
 
„Nikt nie mówi o przejęciu władzy przez partię, mówi się tylko o uczestnictwie, na ile to możliwe wiodącym uczestnictwie w rewolucji”... (t. VI, str.. 278).
 
W grudniu 1906 r. Lenin uznał, że możliwe jest przyłączenie do Kautsky'ego w kwestii zdobycia władzy przez partię:
 
„Kautsky uważa nie tylko za <<bardzo możliwe>>, że <<w toku rewolucji zwycięstwo przypadnie partii socjaldemokratycznej>>, ale także deklaruje, że obowiązkiem socjaldemokratów jest <<wzbudzanie u swoich zwolenników wiary w zwycięstwo, ponieważ nie można skutecznie walczyć, z góry odmawiając zwycięstway>>”(t. VIII, str. 58).
 
Dystans między tymi dwiema interpretacjami samego Lenina jest nie mniejszy niż między moimi sformułowaniami a Lenina. Zobaczymy to dalej. Tutaj stawiamy pytanie: co oznaczają te sprzeczności u Lenina? Odzwierciedlają one tę samą „wielką niewiadomą” w politycznej formule rewolucji: chłopstwo. Nic dziwnego, że myśl radykalna kiedyś nazywała chłopa sfinksem rosyjskiej historii. Pytanie o naturę rewolucyjnej dyktatury - czy Radek tego chce, czy nie - jest nierozerwalnie związane z pytaniem o możliwość powstania partii rewolucyjno-chłopskiej wrogiej w stosunku do liberalnej burżuazji i niezależnej w stosunku do proletariatu. Kluczowe znaczenie tego zagadnienia nie trudno zrozumieć. Jeśli chłopstwo w epoce rewolucji demokratycznej jest w stanie stworzyć własną niezależną partię, wówczas demokratyczna dyktatura jest możliwa w najbardziej autentycznym i bezpośrednim znaczeniu tego słowa, a kwestia udziału mniejszości proletariackiej w rządzie rewolucyjnym nabiera istotnego, ale podrzędnego znaczenia. Sytuacja wyglądałaby zupełnie inaczej, gdybyśmy wychodzili od tego, że chłopstwo, ze względu na swoje pośrednie położenie i niejednorodność jego składu społecznego, nie może mieć niezależnej polityki lub niezależnej partii i jest zmuszone w erze rewolucyjnej do wyboru między polityką burżuazji a polityką proletariatu. Tylko taka ocena politycznej natury chłopstwa otwiera perspektywę dyktatury proletariatu wyrastającej bezpośrednio z rewolucji demokratycznej. Nie ma w tym oczywiście żadnego „wyrzeczenia się”, „ignorowania”, „niedoceniania” chłopstwa. Bez decydującego znaczenia kwestii agrarnej dla życia całego społeczeństwa, bez wielkiej głębi i gigantycznego zasięgu rewolucji chłopskiej nie byłoby mowy o proletariackiej dyktaturze w Rosji. Ale fakt, że rewolucja agrarna stworzyła warunki dla dyktatury proletariatu, wynikł z niezdolności chłopstwa do rozwiązania samodzielnie i pod własnym kierownictwem sobie właściwego problemu historycznego. W warunkach współczesnych krajów burżuazyjnych, nawet zacofanych, ale już wchodzących w okres przemysłu kapitalistycznego i połączonych razem koleją i telegrafem – odnosi się to nie tylko do Rosji, ale także Chin i Indii - chłopstwo jest jeszcze mniej zdolne do przewodzenia lub chociaż [odegrania] niezależnej roli politycznej niż w erze starych rewolucji burżuazyjnych. Mój całkowity i uporczywy nacisk na tę myśl, która jest jedną z najważniejszych cech teorii permanentnej rewolucji, dawał powód, całkowicie niewystarczający i, właściwie, zupełnie nieuzasadniony, do obwiniania mnie o niedocenianie chłopstwa.
 
Jak Lenin patrzył na kwestię partii chłopskiej? Na pytanie to należałoby odpowiedzieć pełnym zarysem ewolucji poglądów Lenina na rewolucję rosyjską w latach 1905–1917. Ograniczymy się tutaj jedynie do dwóch cytatów. W 1907 roku Lenin pisze:
 
„Możliwe jest… że obiektywne trudności polityczne zgrupowania drobnej burżuazji nie pozwolą powstać takiej partii i pozostawią na długo demokrację chłopską w obecnym stanie luźnej, nieuformowanej kisielopodobnej masy trudowickieji” (t. VIII, str. 494).
 
W 1909 r. Lenin wypowiedział się o tym inaczej:
 
„Nie podlega najmniejszej wątpliwości, że rewolucja doprowadzona do… tak wysokiego stopnia rozwoju jak rewolucyjna dyktatura, stworzy bardziej sformalizowaną i silniejszą rewolucyjno-chłopską partię. Rozstrzygać inaczej - znaczyłoby przypuszczać, że u dorosłego człowieka pewne niezbędne narządy mogą pozostać dziecięcymi pod względem wielkości, formy, stopnia rozwoju "(t. XI, cz. I, str. 230).
 
Czy to założenie zostało potwierdzone? Nie, nie zostało potwierdzone. Tymczasem właśnie ono skłoniło Lenina do udzielania, aż do momentu pełnej weryfikacji historycznej, algebraicznej odpowiedzi na pytanie o władzę rewolucyjną. Oczywiście Lenin nigdy nie stawiał swojej hipotetycznej formuły ponad rzeczywistość. Walka o niezależną politykę partii proletariackiej była główną treścią jego życia. Ale żałośni epigoni w pogoni za partią chłopską doszli do podporządkowania chińskich robotników Kuomintangowi, zduszenia komunizmu w Indiach w imię „partii robotniczo-chłopskiej”, niebezpiecznej fikcji Krestinternu, maskaradowej Ligi Antyimperialistycznej itp. itd.
 
Obecna oficjalna myśl wcale nie kłopocze się rozwiązywaniem sprzeczności, które wskazaliśmy powyżej u Lenina, częściowo zewnętrznych i pozornych, częściowo rzeczywistych, ale niezmiennie wynikających z samego problemu. Odkąd stworzyliśmy specjalną rasę „czerwonych” profesorów, którzy często różnią się od starych reakcyjnych profesorów nie solidniejszym kręgosłupem, ale tylko głębszą ignorancją, Lenin jest u nas przycinany po profesorsku, oczyszczany ze sprzeczności, tzn. z dynamiki myśli; nanizuje się standardowe cytaty na osobne nitki, a następnie wprowadza do obiegu tą lub inną „serię”, w zależności od potrzeb „chwili bieżącej”.
 
Nie możemy ani na chwilę zapomnieć, że pytania o rewolucję pojawiły się w politycznie „dziewiczym” kraju po długiej historycznej pauzie, po długiej epoce reakcji w Europie i na całym świecie, i już choćby dlatego niosły one ze sobą wiele niewiadomych. W formule demokratycznej dyktatury robotników i chłopów Lenin wyraził specyfikę rosyjskich warunków społecznych. Nadawał tej formule różne interpretacje, ale jej nie odrzucił, dopóki nie zbadał do końca osobliwości warunków rewolucji rosyjskiej. Na czym polegała ta osobliwość?
 
Gigantyczna rola kwestii agrarnej i ogólnie chłopskiej jako gruntu lub podłoża wszystkich innych problemów oraz duża liczba chłopskich i chłopofilskich inteligentów o ideologii narodnickiej, z tradycjami „antykapitalistycznymi” i rewolucyjnym temperamentem - w połączeniu oznaczało to, że jeśli gdziekolwiek możliwa była antyburżuazyjna partia rewolucyjno-chłopska, to właśnie przede wszystkim w Rosji.
 
Rzeczywiście, próbując stworzyć partię chłopską lub robotnico-chłopską - w odróżnieniu od partii liberalnej lub proletariackiej - w Rosji wypróbowano wszystkie możliwe warianty polityczne, zarówno podziemne, parlamentarne, jak i kombinowane: „Ziemia i Wolność”, „Wola Ludu”, „Czarny Podział”, legalne narodnictwo, „socjaliści-rewolucjoniści”, „ludowi socjaliści”, „trudowicy”, „lewicowi socjaliści-rewolucjoniści” itd. itp. Mieliśmy na przestrzeni półwiecza jakby gigantyczne laboratorium do stworzenia „antykapitalistycznej” chłopski partii z niezależnym stanowiskiem w stosunku do partii proletariatu. Najszerszy rozmach osiągnęło, jak wiadomo, doświadczenie partii eserów, która w 1917 r. faktycznie stała się na jakiś czas partią przytłaczającej większości chłopstwa. I co? Wykorzystała ona swoją pozycję tylko, aby wydać chłopstwa całkowicie liberalnej burżuazji. Eserowcy znaleźli się w koalicji z imperialistami Ententy i w walce zbrojnej z rosyjskim proletariatem.
 
To prawdziwie klasyczne doświadczenie świadczy o tym, że drobnomieszczańskie partie z chłopską bazą stwarzają pozory niezależnej polityki w historycznych chwilach, gdy przychodzi pora na drugorzędne kwestie; kiedy rewolucyjny kryzys społeczeństwa stawia podstawowe kwestie własności na porządku dziennym, drobnomieszczańska partia „chłopska” automatycznie staje się narzędziem burżuazji przeciwko proletariatowi.
 
Jeśli rozpatrzymy moje wieloletnie rozbieżności z Leninem, nie w kontekście cytatów wyrwanych z takiego i takiego roku, miesiąca i dnia, ale we właściwej perspektywie historycznej, stanie się zupełnie jasne, że spór nie szedł, przynajmniej z mojej strony, o to, czy dla rozwiązania zadań demokratycznych potrzebny jest sojusz proletariatu z chłopstwem, ale o to jaką formę partyjno-polityczną i państwową może przyjąć rewolucyjna współpraca proletariatu i chłopstwa i jakie z tego wynikają konsekwencje dla dalszego rozwoju rewolucji. Mówię oczywiście o moim stanowisku w sporze, a nie o ówczesnym stanowisku Bucharina-Radka, za które muszą oni odpowiadać sami.
 
Jak blisko, dokładnie formuła „permanentnej rewolucji” zbliżyła się do formuły leninowskiej, pokazują następujące obrazowe porównania. Latem 1905 r., jeszcze przed październikowym strajkiem generalnym i powstaniem grudniowym w Moskwie, w przedmowie do mowy Lassalle'a napisałem:
 
„Rozumie się samo przez się, że proletariat wypełnia swoją misję, opierając się, jak swego czasu burżuazja, na chłopstwie i drobnomieszczaństwie. Prowadzi on wieś, wciąga ją w ruch, zainteresowuje powodzeniem swoich planów. Ale wodzem nieuchronnie pozostaje on sam. To nie <<dyktatura chłopstwa i proletariatu>>, to dyktatura proletariatu oparta na chłopstwie”.ii (L. Trocki, „1905”, str. 281).
 
Porównajmy teraz z tymi słowami napisanymi w 1905 r. i cytowanymi przeze mnie w polskim artykule z 1909 r., następujące słowa Lenina, napisane w tym samym 1909 r., zaraz po tym, jak konferencja partyjna, pod naciskiem Róży Luksemburg, przyjęła formułę „ dyktatura proletariatu oparta na chłopstwie”, w miejsce starej bolszewickiej formuły. Mieńszewikom, którzy pisali o radykalnej zmianie stanowiska Lenina, odpowiadał on:
 
„... Formuła, którą wybrali tutaj sami bolszewicy, brzmi: proletariat prowadzący za sobą chłopstwo”…iii
 
„... Czy nie jest oczywiste, że idea wszystkich tych sformułowań jest taka sama? Że ta idea wyraża dokładnie dyktaturę proletariatu i chłopstwa? że <<formuła>> - proletariat oparty na chłopstwie, pozostaje całkowicie w ramach tej samej dyktatury proletariatu i chłopstwa?” (t. XI, cz. I, str. 219 i 224, podkreślenia moje).
 
Lenin podaje zatem taką interpretację formuły „algebraicznej”, która wyklucza ideę niezależnej partii chłopskiej, a tym bardziej jej przewodniczą rolę w rządzie rewolucyjnym: proletariat prowadzi chłopstwo, proletariat opiera się na chłopstwie, dlatego władza rewolucyjna koncentruje się w rękach partii proletariatu. Ale w tym tkwił właśnie centralny punkt teorii permanentnej rewolucji.
 
Najważniejsze, co dziś, po próbie historycznej, można powiedzieć na temat starych sporów wokół dyktatury, to: podczas gdy Lenin, niezmiennie wychodząc z wiodącej roli proletariatu, w pełni podkreślał i rozwijał potrzebę rewolucyjno-demokratycznej współpracy między robotnikami a chłopami, ucząc tego nas wszystkich, ja – niezmiennie wychodząc z tej współpracy – w pełni podkreślałem konieczność proletariackiego przywództwa nie tylko w bloku, ale także w rządzie, któremu zostanie przyznane przywództwo tego bloku. Żadnej innej różnicy wyczytać się nie da.
 
W związku z powyższym weźmy dwa cytaty: jeden z „Rezultatów i perspektyw”, który zarówno Stalin, jak i Zinowiew używali, aby udowodnić przeciwstawność moich poglądów w stosunku do poglądów Lenina, drugi – z polemicznego artykułu Lenina przeciwko mnie, którego Radek używa w tym samym celu.
 
Oto pierwszy cytat:
 
„Udział proletariatu w rządzie jest też obiektywnie najbardziej prawdopodobny i dopuszczalny w zasadzie tylko jako udział dominujący i kierowniczy. Można oczywiście opisywać tego rodzaju rządu jako dyktaturę proletariatu i chłopstwa, dyktaturę proletariatu, chłopstwa i inteligencji, a nawet koalicyjny rząd klasy robotniczej i drobnomieszczaństwa, ale kwestia jednak pozostaje: kto ma sprawować hegemonię w samym rządzie, a przez to w kraju? I kiedy mówimy o rządzie robotniczym, odpowiadamy tym samym, że hegemonia powinna należeć do klasy robotniczej.” („Nasza rewolucja”, 1906, str. 250.)iv
 
Zinowiew zrobił (w 1925 roku!) dużo szumu z powodu tego, że umieściłem (w 1905 roku!) jakby na tym samym poziomie chłopstwo i inteligencję. Poza tym niczego on z cytowanych wierszy nie wyczytał. Wzmianka o inteligencji była spowodowana warunkami okresu, w którym inteligencja odgrywała zupełnie inną rolę polityczną niż obecnie: wtedy w imieniu chłopstwa przemawiały całkowicie inteligenckie organizacje; socjaliści-rewolucjoniści oficjalnie zbudowali swoją partię na „triadzie” proletariatu, chłopstwa, inteligencji; mienszewicy, jak pisałem w tamtym czasie, łapali za nogi każdego radykalnego inteligenta, aby udowodnić rozkwit demokracji burżuazyjnej. Na bezsilność inteligencji jako „niezależnej” grupy społecznej i decydujące znaczenie rewolucyjnego chłopstwa w wskazywałem tym czasie setki razy. Ale tutaj nie chodzi o osobną polemiczną frazę, której w ogóle nie zamierzam podtrzymywać. Istotą cytatu jest to, że akceptuję całą leninowską treść demokratycznej dyktatury i żądam tylko bardziej precyzyjnej definicji jej mechaniki politycznej, tzn. wykluczenia takiej koalicji, w której proletariat będzie jedynie zakładnikiem drobnomieszczańskiej większości.
 
Weźmy teraz leninowski artykuł z 1916 r., który, jak zauważa sam Radek, był „formalnie skierowany przeciwko Trockiemu, ale w rzeczywistości przeciwko Bucharinowi, Piatakowowi, piszącemu te słowa (tj. Radkowi) i wielu innym towarzyszom”. To bardzo cenne stwierdzenie, w pełni potwierdzające moje wrażenie, że polemika została skierowana przez Lenina pod pozornym adresem, ponieważ, jak pokażę teraz, wcale mnie nie dotyczyła. W tym właśnie artykule znajduje się oskarżenie mnie o „negację chłopstwa” (w dwóch linijkach), które (oskarżenie) stanowiło następnie główny kapitał epigonów i ich zwolenników. Tymczasem „gwoździem” tego artykułu - jak to ujął Radek - jest następujące miejsce:
 
„Trocki nie zrozumiał” - twierdzi Lenin, cytując moje własne słowa - „że jeśli proletariat zachęci nieproletariackie masy wsi do konfiskaty ziem obszarników i obali monarchię, to będzie to koniec <<narodowej rewolucji burżuazyjnej>> w Rosji, to będzie rewolucyjno-demokratyczna dyktatura proletariatu i chłopstwa”. (Lenin, t. XIII, str. 214).
 
To, że Lenin skierował zarzut „negacji” chłopstwa w tym artykule „pod zły adres”, odnosząc się w rzeczywistości do Bucharina i Radka, którzy naprawdę przeskoczyli demokratyczny etap rewolucji, wynika nie tylko ze wszystkiego, co powiedziano powyżej, ale również z samego przytaczanego przez Radka cytatu, który słusznie nazywa „gwoździem” artykułu Lenina. W rzeczywistości Lenin bezpośrednio odwołuje się do słów mojego artykułu, że tylko niezależna i odważna polityka proletariatu może „zachęcić nieproletariackie masy wsi do konfiskaty ziem obszarników, obalenia monarchii” itp. i Lenin dodaje: „Trocki nie zrozumiał, że... to będzie rewolucyjno-demokratyczna dyktatura”. Innymi słowy, Lenin tutaj uznaje i, że tak powiem, poświadcza, że Trocki akceptuje całą prawdziwą treść bolszewickiej formuły (współpraca robotników z chłopami i demokratyczne zadania tej współpracy), ale nie chce przyznać, że będzie to demokratyczna dyktatura, koniec rewolucji narodowej. Dlatego w tym najbardziej „ostrym” artykule polemicznym spór nie dotyczy programu zbliżającego się etapu rewolucji i jego kierujących sił klasowych, lecz politycznego stosunku tych sił oraz politycznego i partyjnego charakteru dyktatury. Jeśli nieporozumienia polemiczne, częściowo z powodu niepełnej jeszcze jasności samych procesów, częściowo z powodu frakcyjnych zaostrzeń, były zrozumiałe i nieuniknione w tym czasie, to zupełnie niepojętym jest, że Radek wprowadza do kwestii takie zamieszanie z perspektywy czasu.
 
Moja polemika z Leninem dotyczyła przede wszystkim możliwości niezależności (i stopnia niezależności) chłopstwa w rewolucji, w szczególności możliwości niezależnej partii chłopskiej. Oskarżałem Lenina w tej polemice o wyolbrzymianie niezależnej roli chłopstwa. Lenin oskarżał mnie o niedocenianie rewolucyjnej roli chłopstwa. Wynikało to z logiki samej polemiki. Ale godnym pogardy jest ktoś, kto teraz, dwie dekady później, używa tych starych cytatów, wyrywając je z kontekstu ówczesnych stosunków partyjnych i nadając bezwzględną wartość każdej polemicznej przesadzie lub epizodycznemu błędowi, zamiast ujawniać, w świetle największego rewolucyjnego doświadczenia, jaki był prawdziwy rdzeń rozbieżności i jaka była ich prawdziwa, nie werbalna amplituda.
 
Będąc zmuszonym ograniczyć się do wyboru cytatów, odniosę się tu tylko do ogólnych tez Lenina na temat rewolucji, napisanych przez niego pod koniec 1905 r., ale opublikowanych po raz pierwszy dopiero w 1926 r. w V tomie „Zbioru Leninowskiego” (str. 451). Przypomnę, że publikacja tych tez była uważana przez wszystkich opozycjonistów, w tym Radka, za najlepszy prezent dla opozycji, ponieważ Lenin okazał się winny „trockizmu” wg każdego stalinowskiego kryterium. Najważniejsze punkty rezolucji siódmego plenum KW MK potępiającej trockizm, wydają się celowo i świadomie skierowane przeciwko głównym tezom Lenina. Staliniści zgrzytali zębami po publikacji tych tez. Redaktor Zbioru”, Kamieniew, ze swoją charakterystyczną, nie tak nieśmiałą „beztroską”, powiedział mi wprost, że gdyby nie blok z nami, pod żadnym pozorem nie pozwoliłby na publikację tego dokumentu. Wreszcie w artykule Kostrzewy w „Bolszewiku” tezy te zostały złośliwie sfałszowane właśnie po to, aby nie postawić Lenina pod zarzutem „trockistowskiego” stosunku do chłopstwa w ogóle, a w szczególności do średniaka.
 
Podam tutaj następującą ocenę samego Lenina dotyczącą rozbieżności ze mną, którą podał w 1909 r .:
 
„Tow. Trocki w tym rozumowaniu sam uznaje <<udział przedstawicieli ludności demokratycznej>> w <<rządzie robotniczym>>, tzn. uznaje rząd przedstawicieli proletariatu i chłopstwa. Na jakich warunkach pozwolić proletariatowi na udział w rządzie rewolucji – to osobna kwestia, jest bardzo prawdopodobne, że odnośnie tej kwestii bolszewicy nie zgodzą się nie tylko z Trockim, ale także z polskimi socjaldemokratami. Ale kwestia dyktatury klas rewolucyjnych w niczym nie ogranicza się do kwestii <<większości>> w tym czy innym rewolucyjnym rządzie, warunków dopuszczalności uczestnictwa socjaldemokratów w tym lub innym rządzie.” (t. XI, cz. I, str. 229, podkreślenie moje).
 
W przytoczonym cytacie Lenin ponownie potwierdza, że Trocki akceptuje rząd spośród przedstawicieli proletariatu i chłopstwa, co oznacza, że nie „przeskakuje” tego ostatniego. Jednocześnie Lenin podkreśla, że kwestia dyktatury nie sprowadza się do kwestii większości w rządzie. To jest absolutnie bezsporne. Chodzi przede wszystkim o wspólną walkę robotników i chłopów, a zatem o walkę proletariackiej awangardy o wpływ na chłopów przeciwko liberalnej czyli narodowej burżuazji. Ale jeśli kwestia rewolucyjnej dyktatury robotników i chłopów nie sprowadza się do kwestii tej czy innej większości w rządzie, to wraz ze zwycięstwem rewolucji nieuchronnie prowadzi ona do tej kwestii jako decydującej. Jak widzieliśmy, Lenin ostrożnie (na wszelki wypadek) zastrzega, że jeśli chodzi o kwestię udziału partii w rządzie rewolucyjnym, może Trocki i nasi polscy towarzysze nie zgodzą się co do warunków tego uczestnictwa. Dyskusja dotyczyła więc możliwych rozbieżności, ponieważ Lenin teoretycznie dopuszczał uczestnictwo przedstawicieli proletariatu w demokratycznym rządzie w charakterze mniejszości. Wydarzenia pokazały jednak, że się nie różniliśmy. W listopadzie 1917 r. na górze partii toczyła się zacięta walka o rząd koalicyjny z eserowcami i mieńszewikami. Lenin, zasadniczo nie sprzeciwiając się koalicji na podstawie radzieckiej, kategorycznie zażądał mocno zabezpieczonej bolszewickiej większości. Szedłem ramię w ramię z Leninem.
 
Posłuchajmy teraz, do czego Radek sprowadza całą kwestię demokratycznej dyktatury proletariatu i chłopstwa.
 
„W czym zasadniczo” - pyta - „stara teoria bolszewików z 1905 roku okazała się słuszna? W tym, że wspólne wystąpienie robotników i chłopów piotrogrodzkich (żołnierzy garnizonu piotrogrodzkiego) obaliło carat (w 1917 r. - L. T.). Zasadniczo formuła 1905 r. przewiduje jedynie stosunek klas, a nie konkretną instytucję polityczną.”
 
Przepraszam! Jeśli nazywam starą leninowską formułę „algebraiczną”, wcale nie oznacza to, że można ją sprowadzić do pustego komunału, jak to bez zastanowienia robi Radek. „Zasadnicze się spełniło: proletariat i chłopstwo wspólnie obaliły carat”. Ale to „zasadnicze” miało miejsce we wszystkich zwycięskich i na wpół zwycięskich rewolucjach bez wyjątku. Carowie, feudałowie, klechy wszędzie i zawsze byli obalani przez proletariuszy lub preproletariuszy, plebejuszy i chłopów. Było tak już w XVI wieku w Niemczech, a nawet wcześniej. W Chinach „militaryści” zostali pobici przez tychże robotników i chłopów. Czy jednak jest tam demokratyczna dyktatura? W dawnych rewolucjach tak nie było i nie było tak w Chinach. Dlaczego? Ponieważ na czele robotników i chłopów, którzy wykonali brudną robotę rewolucji, stała burżuazja. Radek był tak odciągnięty od „instytucji politycznych”, że zapomniał o tym, co „zasadnicze” w rewolucji: kto przewodzi i kto przejmuje władzę. Tymczasem rewolucja jest walką o władzę. To jest walka polityczna, którą klasy toczą nie gołymi rękami, ale za pośrednictwem „instytucji politycznych” (partii itp.).
 
„Ludzie, którzy nie przemyśleli złożoności metody marksizmu i leninizmu” - gromi nas, grzeszników, Radek - „zrozumieli sprawę w następujący sposób: bez wątpienia sprawa powinna zakończyć się wspólnym rządem robotników i chłopów, a niektórzy nawet sądzili, że z pewnością powinien to być koalicyjny rząd partii robotniczej i chłopskiej”.
 
Cóż za prostacy ci „niektórzy”!... Ale co sądzi sam Radek? Czy zwycięska rewolucja nie powinna prowadzić do nowego rządu, czy też rząd ten nie powinien odzwierciedlać i utrwalać pewnego stosunku klas rewolucyjnych? Radek tak pogłębił problem „socjologiczny”, że nie pozostało z niego nic oprócz werbalnej łupiny.
 
O niedopuszczalności odwrócenia uwagi od kwestii politycznych form współpracy robotników i chłopów najlepiej świadczą następujące słowa z wykładu samego Radka w Akademii Komunistycznej w marcu 1927 r.
 
„W zeszłym roku w <<Prawdzie>> napisałem artykuł o tym rządzie (kantońskim), nazywając go chłopsko-robotniczym. Towarzysz w redakcji, myśląc, że się pomyliłem, poprawił: rząd robotniczo-chłopski. Nie protestowałem i tak zostawiłem: rząd robotniczo-chłopski”.
 
Tak więc w marcu 1927 r. (nie w 1905 r.!) Radek uważał, że może istnieć rząd chłopsko-robotniczy, w przeciwieństwie do rządu robotniczo-chłopskiego. Redaktor „Prawdy” tego nie zrozumiał. Przyznaję się, że i ja nie rozumiem, choć zabij. Czym jest rząd robotniczo-chłopski, dobrze wiemy. Czym jest rząd chłopsko-robotniczy, w odróżnieniu od rządu robotniczo-chłopskiego i w przeciwieństwie do niego? Spróbuj wyjaśnić tę tajemniczą zamianę przymiotników! Tutaj dochodzimy do sedna problemu. W 1926 r. Radek myślał, że rząd kantoński Czang Kaj-szeka był chłopsko-robotniczy, a w 1927 r. powtórzył to określenie. W rzeczywistości okazało się, że był to burżuazyjny rząd, który wykorzystał rewolucyjną walkę robotników i chłopów, a następnie utopił ich we krwi. Co wyjaśnia ten błąd? Czy Radek się po prostu pomylił? Z daleka można się pomylić. Trzeba, więc powiedzieć: nie zrozumiałem, nie dostrzegłem, pomyliłem się. Ale nie, to nie jest błąd faktyczny z powodu braku informacji, ale, jak staje się teraz jasne, głęboko fundamentalny. Rządem chłopsko-robotniczym, w przeciwieństwie do rządu robotniczo-chłopskim, jest Kuomintang. Nic innego znaczyć to nie może. Jeśli chłopstwo nie podąża za proletariatem, to podąża za burżuazją. Myślę, że w mojej krytyce „dwuskładnikowej partii robotniczo-chłopskiej” - idei frakcji stalinowskiej - kwestia ta jest wystarczająco wyjaśniona. (Patrz Krytyka programu Kominternu.) Kantoński rząd „chłopsko-robotniczy”, w przeciwieństwie do rządu robotniczo-chłopskiego, jest w języku współczesnej chińskiej polityki jedynym możliwym wyrazem „demokratycznej dyktatury” w przeciwieństwie do dyktatury proletariackiej, innymi słowy, ucieleśnieniem polityki stalinowsko-kuomintangowskiej polityki w przeciwieństwie do bolszewickiej, którą Komintern nazywa „trockistowską”.
 
Przypisy:

iTrudowicy – przedstawiciele chłopów w czterech Dumach, niezmiennie wahający się między kadetami (liberałami) a socjaldemokratami. [Przypis Trockiego.]

iiTen cytat, pośród setek innych, świadczy przy okazji, że wiedziałem o istnieniu chłopstwa i znaczeniu kwestii rolnej w przeddzień rewolucji 1905 r., tzn. nieco wcześniej niż znaczenie chłopstwa zaczęli mi wyjaśniać Maslow, Thalheimer, Thälmann, Remmele, Cachin, Monmousseau, Bela Kun, Pepper, Kuusinen i inni marksistowscy socjologowie. [Przypis Trockiego.]

iiiLenin proponował na konferencji w 1909 r. formułę: „proletariat prowadzący za sobą chłopstwo”, ale ostatecznie przyłączył się do formuły polskich socjaldemokratów, która uzyskała na konferencji większość przeciw mieńszewikom. [Przypis Trockiego.]

ivLew Trocki „Rezultaty i perspektywy”, „Proletariat u władzy a chłopstwo”: http://www.1917.net.pl/node/17700

Społeczność

che rebel