Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 10 gości.

Lew Trocki: Permanentna rewolucja - Epilog

Lew Dawidowicz Trocki

Polskie tłumaczenie na podstawie oryginału rosyjskiego, wsparte przekładem angielskim: PK.
 
Poprzedni rozdział: http://1917.net.pl/node/24261
Następny rozdział: http://1917.net.pl/node/24263
 
********
 
IX. Epilog
 
Prognoza czy obawa wyrażone w końcowych liniikach poprzedniego rozdziału, jak wiadomo, potwierdziły się w ciągu kilku miesięcy. Krytyka permanentnej rewolucji służyła Radkowi jedynie za dźwignię do odepchnięcia się od opozycji. Cała nasza praca świadczy, mamy nadzieję, że przejście Radka do obozu Stalina nie było dla nas zaskoczeniem. Ale odszczepieństwo ma również swoją gradację, swoje stopnie upokorzenia. W swoim oświadczeniu pokuty Radek całkowicie rehabilituje politykę Stalina w Chinach. Oznacza to zejście na samo dno zdrady. Mogę jedynie przytoczyć tutaj fragment mojej odpowiedzi na oświadczenie pokutne Radka, Prieobrażenskiego i Smiłgi, które jest wilczym paszportem cynizmu politycznego.
 
Jak przystało wszystkim szanującym się bankrutom, cała trójka nie mogła oczywiście nie ukryć się za permanentną rewolucją. Najtragiczniejsze doświadczenie w całej niedawnej historii porażek oportunizmu – rewoluc chińską - trzej kapitulatorzy zbywają tanią przysięgą, że nie ma ono nic wspólnego z teorią permanentnej rewolucji.
 
Radek i Smiłga uparcie bronili podporządkowania chińskiej partii komunistycznej burżuazyjnemu Kuomintangowi, zresztą nie tylko przed przewrotem Czang Kaj-szeka, ale także po tym przewrocie. Prieobrażenski mruknął coś niewyraźnie, jak zawsze w sprawach politycznych. Znaczący fakt: wszyscy ci, którzy w szeregach opozycji bronili podporządkowania partii komunistycznej Kuomintangowi, okazali się kapitulantami. Żaden z opozycjonistów, którzy pozostali wierni swojemu sztandarowi, nie nosi tego piętna. I to piętna oczywiście haniebnego. Trzy czwarte wieku po publikacji <<Manifestu partii komunistycznej>>, ćwierć wieku po powstaniu partii bolszewickiej ci nieszczęśni <<marksiści>> uważali, że można bronić pobytu komunistów w klatce Kuomintangu! W odpowiedzi na moje oskarżenia Radek nawet wtedy, podobnie jak w obecnym liście pokutnym, straszył <<izolacją>> proletariatu od chłopstwa w wyniku wycofania się partii komunistycznej z burżuazyjnego Kuomintangu. Krótko przedtem Radek nazwał rząd kantoński chłopsko-robotniczym, pomagając Stalinowi maskować ujarzmienie proletariatu przez burżuazję. Czym ukryć te haniebne działania, konsekwencje tej ślepoty, tej głupoty, tej zdrady marksizmu? Jak to, czym? Demaskowaniem permanentnej rewolucji!
 
Radek, który poczynając od lutego 1928 r., zaczął szukać powodów do kapitulacji, natychmiast przyłączył się do rezolucji plenum KW MK z lutego 1928 r. w kwestii chińskiej. Ta rezolucja ogłosiła trockistów likwidatorami za to, że nazywali klęskę klęską i nie zgodzili się nazywać zwycięskiej chińskiej kontrrewolucji najwyższym etapem rewolucji chińskiej. W lutowej rezolucji ogłoszono kurs na powstanie zbrojne i na rady. Dla człowieka, który ma choć odrobinę politycznego wyczucia, zahartowanego rewolucyjnym doświadczeniem, ta rezolucja wydawałaby się być przykładem obrzydliwego i nieodpowiedzialnego awanturnictwa. Radek się do niej przyłączył. Prieobrażenski podszedł do sprawy nie mniej mądrze niż Radek, ale od drugiego końca. Chińska rewolucja już została pokonana, pisał, a ponadto na długo. Nowa rewolucja nie nadejdzie prędko. Czy warto kłócić się w takim razie z centrystami o Chiny? Prieobrażenski przysyłał obszerne listy na ten temat. Czytając je w Ałma-Acie, doznawałem uczucia wstydu. Czego uczyli się ci ludzie w szkole Lenina? - pytałem siebie dziesiątki razy. Przesłanki Prieobrażenskiego były wprost przeciwne do przesłanek Radka, ale wnioski były takie same: obaj naprawdę chcieli, aby Jarosławski po bratersku objął ich za pośrednictwem Mienżyńskiego. Och, oczywiście dla dobra rewolucji. To nie są karierowicze, nie, to nie są karierowicze – to po prostu bezradni, ideologicznie złamani ludzie.
 
Awanturniczej rezolucji lutowego plenum KW MK (1928) przeciwstawiłem zatem kurs na mobilizację chińskich robotników pod hasłami demokracji, w tym pod hasłem chińskiego zgromadzenia konstytucyjnego. Ale tutaj nieszczęsne trio przechodzi w ultralewactwo: było to tanie i do niczego nie zobowiązało. Hasła demokracji? W żadnym wypadku. <<To wielki błąd Trockiego>>. Tylko chińskie rady i - ani jednego procentu upustu. Trudno wymyślić coś bardziej absurdalnego niż ta, że tak powiem, pozycja. Hasło rad w epoce burżuazyjnej reakcji to brzękadło, tzn. drwina z rad. Ale nawet w epoce rewolucji, tzn. w epoce bezpośredniego budownictwa rad, nie usunęliśmy haseł demokracji. Nie usunęliśmy tych haseł, dopóki prawdziwe rady, które już przejęły władzę, na oczach mas nie starły się z prawdziwymi instytucjami demokracji. W przekładzie na język Lenina (a nie mieszczanina Stalina i jego papug) znaczy to: nie przeskakiwać demokratycznej fazy rozwoju kraju.
 
Bez programu demokratycznego - zgromadzenie konstytucyjne; ośmiogodzinny dzień pracy; konfiskata ziemi; niezależność narodowa Chin; prawo do samostanowienia zawartych w nich grup narodowościowych itp. - bez tego programu demokratycznego partia komunistyczna Chin ma związane ręce i nogi i jest zmuszona do biernego oczyszczenia pola przed chińską socjaldemokracją, która przy wsparciu Stalina, Radka i spółki może zająć jej miejsce.
 
Tak więc: idąc za opozycją, Radek nie zauważył jednak najważniejszej rzeczy w rewolucji chińskiej, ponieważ bronił podporządkowania partii komunistycznej burżuazyjnemu Kuomintangowi. Radek przeoczył chińską kontrrewolucję, wspierając kurs na zbrojne powstanie po awanturze w Kantonie. Radek przeskakuje teraz nad okresem kontrrewolucji i walki o demokrację, odrzucając zadania okresu przejściowego na rzecz abstrakcyjnej idei rad poza czasem i przestrzenią. Za to Radek klnie się, że nie ma on nic wspólnego z permanentną rewolucją. To zadowalające. To pocieszające...
 
... Antymarksistowska teoria Stalina-Radka niesie ze sobą zmodyfikowane, ale nie ulepszone powtórzenie eksperymentu Kuomintangowskiego dla Chin, Indii i wszystkich krajów Wschodu.
 
Na podstawie wszystkich doświadczeń rewolucji rosyjskiej i chińskiej, na podstawie nauk Marksa i Lenina, przemyślanych w świetle tych rewolucji, opozycja stwierdza:
 
- nowa rewolucja chińska może obalić istniejący reżim i przekazać władzę masom tylko w formie dyktatury proletariatu;
 
- „demokratyczna dyktatura proletariatu i chłopstwa” - w przeciwieństwie do dyktatury proletariatu przewodzącego chłopstwu i realizującego program demokracji – jest fikcją, samooszukiwaniem lub jeszcze gorzej: kiereńszczyzną lub kuomintangizmem;
 
- między reżimem Kiereńskiego i Czang Kaj-szeka z jednej strony a dyktaturą proletariatu z drugiej strony nie istnieje i nie może istnieć żaden uśredniony, pośredni reżim rewolucyjny, a ten, kto przedstawia jego nagą formułę, haniebnie zwodzi robotników Wschodu, przygotowując nowe katastrofy.
 
Opozycja mówi robotnikom Wschodu: złamani przez wewnątrzpartyjne machinacje kapitulanci pomagają Stalinowi siać ziarna centryzmu, zasłaniać wasze oczy, zatykać wasze uszy, mącić w waszych głowach. Z jednej strony czynią was bezsilnymi w obliczu nagiej burżuazyjnej dyktatury, zabraniając wam rozpoczęcia walki o demokrację. Z drugiej strony rysują perspektywę jakiejś zbawczej, nieproletariackiej dyktatury, pomagając w przyszłym wskrzeszeniu Kuomintangu, tzn. w przyszłych klęskach rewolucji robotników i chłopów.
 
Tacy kaznodzieje są zdrajcami. Nauczcie się im nie wierzyć, robotnicy Wschodu, nauczcie się nimi gardzić, nauczcie się wypędzać ich z waszych szeregów!...”

Społeczność

future2