Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 8 gości.

"Najpierw przyszli po komunistów...", teraz przyszli po katolików. Policja wtargnęła do punktu KIK

represje

Kilkudziesięciu uzbrojonych policjantów z długą bronią zajęło w nocy z środy na czwartek punkt pomocy humanitarnej prowadzony przez Klub Inteligencji Katolickiej.
 
Punkt pomocy humanitarnej Warszawskiego KIK znajduje się w Gródku. Organizowana jest w nim pomoc dla osób, którym udało się przekroczyć granicę białorusko-polską.
 
Policjanci przeszukali lokal, zabrali laptopy i telefony komórkowe, a czworo działaczy przesłuchiwano do godzin porannych. Policja zasłaniała się podejrzeniem popełnienia przestępstwa polegającego na pomocnictwie przy nielegalnym przekraczaniu granicy. Policja działała bez nakazu prokuratorskiego, a więc bezprawnie.
 
Działania policji przebiegły wg znanego schematu. 30 kwietnia 2018 r. policja wkroczyła do mieszkania właściciela domeny 1917.net.pl, rekwirując laptop, telefon komórkowy i dwa dyski zewnętrzne. Nalotu dokonano pod pretekstem podejrzenia "propagowania (...) komunizmu i rozpowszechniania symboliki komunistycznej" (przestępstwa nieistniejące w polskim prawie) i na podstawie prokuratorskiego nakazu podpisanego przez "demokratę" Krzysztofa Parchimowicza. Do tej pory represjonowanemu zwrócono jedynie telefon. Nikogo nie postawiono w stan oskarżenia, co dowodzi, że celem interwencji było zastraszenie opozycji politycznej.
 
Ostrzegaliśmy wówczas: "Niekomunistycznym demokratom, którzy myślą że polityka łamania wolności słowa przez PiS wymierzona jest tylko i wyłącznie przeciwko komunistom, którzy myślą, że wystarczy odciąć się od <<niesłusznych>> poglądów komunistycznych, żeby nie być narażonym na represje w państwie <<dobrej zmiany>>, dedykujemy wiersz Martina Niemöllera, niemieckiego pastora luterańskiego, napisany w obozie w Dachau w 1942 r.: <<Najpierw przyszli po komunistów, ale się nie odezwałem, bo nie byłem komunistą./ Potem przyszli po socjaldemokratów i nie odezwałem się, bo nie byłem socjaldemokratą./ Potem przyszli po związkowców, i znów nie protestowałem, bo nie należałem do związków zawodowych./ Potem przyszła kolej na Żydów, i znowu nie protestowałem, bo nie byłem Żydem./ Wreszcie przyszli po mnie, i nie było już nikogo, kto wstawiłby się za mną."
 
Nasze przewidywania okazały się słuszne - nawet działaczy katolickich traktuje się jak komunistów, tzn. poddaje represjom pod wątpliwym pretekstem prawnym celem oczernienia i zastraszenia. Między akcjami represyjnymi przeciwko WR i KIK dostrzec można jedną różnicę: 3 lata temu policjanci powoływali się jeszcze na "glejt" prokuratorski, obecnie nie zaprzątają już sobie głowy takimi ceregielami.

Społeczność

marks