Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 14 gości.

Feliks Dzierżyński

Feliks Dzierżyński, zwany  w obecnej propagandzie  "Czerwonym Katem" był oskarżany o niesamowite i nieludzkie okrucieństwa, które nigdy nie miały miejsca. Nie dość bowiem, że burżuazyjna propaganda w olbrzymim stopniu zawyża rzeczywiste ofiary polityki bolszewickiej, toteż mylnie utożsamia się osobę Feliksa Edmundowicza Dzierżyńskiego jakoby miał on skłonności do nadużywania terroru. W rzeczywistości nic takiego nie miało miejsca.

Poniższe teksty pt. "Feliks Dzierżyński i czerwony terror", "Ewolucja instrumentalizacji kultu Dzierżyńskiego" autorstwa Dawida Jakubowskiego prezentują wartościowy punkt widzenia i informacje na temat osoby "Żelaznego Feliksa"

Redakcja WR
 
------------------------------------------------------------------------------------------------

WIĘCEJ TEKSTÓW O FELIKSIE DZIERŻYŃSKIM
 
-----------------------------------------------------------------------------------------------
 
 
 
 
Feliks Dzierżyński i czerwony terror – znane mity i nieznana rzeczywistość
 
 

„Lepiej tysiąc razy pomylić się na korzyść liberalizmu niż skazać jednego niewinnego”
 
 
F.Dzierżyński
 
 
 
Feliks Dzierżyński i czerwony terror -znane mity i nieznana rzeczywistość
 
 
 
Często powtarzam, że historia nie jest wygodna dla jakiejkolwiek propagandy. Jednocześnie pewnym paradoksem jest to że ten sam wizerunek może służyć różnym systemom politycznym-jeden uczyni z niego swój sztandar, zarazem siejący postrach w obozie wroga ,inny zaś wykorzysta go by uwypuklić okrucieństwo przeciwnika. Historyczne osądy są radykalnie nieuczciwe. O krwawych animatorach czerwonego terroru takich jak Swierdłow, Kirow czy Kaganowicz literatura przedmiotu wspomina rzadko. Oczywiście czerwony terror był jedynie odpowiedzią na biały, lecz politycy tacy jak wymienieni przeze mnie powyżej traktowali go jako instrument własnej polityki TKM..
 
 
 
O tym co wyprawiali Kirow i Kaganowicz zachowując się w podległych sobie regionach jak udzielni książęta pisze Goeffrey Swain w wydanej w zeszłym roku w Polsce „Wojnie domowej w Rosji” ( wydawnictwo NetMarket Sp. z oo ).
Przykładowo 9 sierpnia 1918 r. Łazar Kaganowicz wydał miejscowej Czeka ( szef Nikołaj Bułganin ) w Niżnim Nowgorodzie ( którego był administatorem ) rozkaz przypisywany do tej pory Leninowi wprowadzenia natychmiastowego masowego terroru oraz rozstrzelania i deportowania setek prostytutek, które rozpijają żołnierzy.
11 marca 1919 r. Siergiej Kirow wydał rozkaz masowego rozstrzeliwania strajkujących robotników, których nazwał białogwardyjskimi świniami.
 
 
 
Wspomniałem także o zasługach Swierdłowa. Zaiste tajemnicza to postać. Odpowiedzialność za egzekucję rodziny carskiej jest jedynie drobinką wobec prowadzenia własnej polityki przez tego człowieka. Według niedawno ujawnionych materiałów odegrał on niejasną rolę w historii zamachu na Lenina 30 sierpnia 1918 r. Do Lenina strzelał wówczas mężczyzna- mimo to aresztowno jedynie zakochaną w niedoszłym zamachowcy Fanię Kapłan, która drugi już raz w życiu wzięła na siebie jego winę.
 
 
Aresztowaną przejęli ludzie Swierdłowa, a on osobiście zarządził przyspieszoną egzekucję. Faktem jest, że gdy przy okazji aresztowania syna Swierdłowa -funkcjonariusza NKWD w latach 30-stych otwarto sejf jego ojca znaleziono duże rezerwy nie rejestrowanego złota i prawdą jest również że Swierdłow miał prywatną armię przeprowadzającą czystki polityczne na Kaukazie.
 
 
 
Tymczasem wbrew prawdzie historycznej tytuł czerwonego kata nie przypadł ani Swierdłowowi, ani Kirowowi ani Kaganowiczowi czy Bułganinowi- ominął on nawet jakże niesprawidliwie Grigorija Zinowiewa, słynącego z bezwzględności wroga nr 1 Maksyma Gorkiego z powodu interwencji wielkiego pisarza na rzecz aresztowanych w podległym mu Piotrogrodzie. Zinowiew, który sprowokował swą polityką wybuch powstania w Kronsztadzie w r.1921 stał się znany z powiedzenia: „Musimy pociągnąć za sobą dziewięćdziesiąt ze stu milionów mieszkańców Rosji Radzieckiej. Jeśli idzie o pozostałych, nie mamy im nic do powiedzenia. Muszą zostać zlikwidowani.” Tytuł ten został tymczasem przypisany Feliksowi Dzierżyńskiemu, człowiekowi który nawet w bardzo trudnych okolicznościach wojny domowej i obcej interwencji, usiłował ocalić tylu niewinnych ile tylko było w jego mocy.
 
 
 
Istnieje wiele świadectw dotyczących interwencji Dzierżyńskiego na rzecz niesprawiedliwie aresztowanych i represjonowanych przez sowieckie organa bezpieczeństwa. Są one bardzo różnej proweniencji i rodzaju. Warte przywołania są zarówno wspomnienia działaczy partyjnych, jak i źródła pochodzące od osób prywatnych, ludzi całkowicie niezaangażowanych politycznie. Do tych ostatnich należą m. in. wspomnienia Wandy Bogusławskiej-Dramińskiej opisującej dla rodzinnego archiwum własne losy i genealogię. Autorka relacji, opierając się na przekazach rodzinnych, streszcza pokrótce historię jednego z braci swego ojca, matematyka związanego z kijowskim uniwersytetem, Henryka Bogusławskiego, aresztowanego w Kijowie przez bolszewików i osadzonego w miejscowym więzieniu.
 
 
Oto, co pisze o tym wydarzeniu: „kiedy Dzierżyński przeprowadzał dziesiątkowanie więźniów wujek akurat musiał wystąpić jako ten dziesiąty, być może rysy twarzy były za mało rosyjskie, w każdym razie Dzierżyński zapytał: odkuda ty? – A ja z Polszy, matematyk. No jak matematyk to idź tam, tu na lewo, tu na prawo, tam długi korytarz, później drzwi i wyjdź, i idź! I wyjście okazało się na wolność”. [Relacja Wandy Bogusławskiej-Dramińskiej pochodząca ze zbiorów prywatnych Bożeny Krzywobłockiej] Dzierżyński często wizytował więzienia, jego zdaniem zbyt przepełnione, znajdujące się w różnych częściach Rosji. Zdarzało się, że uwalniał ludzi nie tylko indywidualnie. Ksiądz Roman Dzwonkowski tak zapamiętał swoje odwiedziny u zasłużonego proboszcza z Rubieżewicz nieopodal przedwojennej granicy polskiej, ks. Piotra Pupina, zmarłego w 1979 r.: „Otóż ksiądz Pupin opowiadał mi, że gdy w latach pięćdziesiątych przyjechał do Polski na pogrzeb swojej matki i odprawiał Mszę św. w katedrze w Białymstoku, podszedł do niego w zakrystii jakiś starszy ksiądz i zapytał go, czy on jest z ZSRR.
 
 
Gdy potwierdził, tamten powiedział tak: «A ja się codzień modlę za Dzierżyńskiego, bo on mi życie uratował. Gdy siedziałem w Piotrogrodzie w więzieniu razem z grupą 40 księży i czekaliśmy na śmierć, bo wtedy masowo rozstrzeliwano – pewnego wieczoru przyszedł Dzierżyński i powiedział: Wychoditie czornyje kruki. I uwolnił nas»”. [Za wschodnią granicą 1917-1993. O Polakach i Kościele w dawnym ZSRR z Romanem Dzwonkowskim rozmawia Jan Pałyga, wyd. „Wspólnota Polska & Pallotinum II, Warszawa 1993, s. 84-85]
 
 
Dzwonkowski zaznacza też wcześniej, że w wydanej przed wojną we Francji publikacji „Les maitres de la Tscheka” autor pisał o tym, jak Dzierżyński ratował księży katolickich. W tej sytuacji nie zaskakuje innego rodzaju dokument – wspomnienia emerytowanego dygnitarza sowieckiego i jednego z ważniejszych dowódców Armii Czerwonej Klimenta Woroszyłowa. Należy tu podkreślić, że właśnie na życzenie Dzierżyńskiego późniejszy marszałek ZSRR znalazł się w składzie kolegium zarządzającym WCZK. Później tak oto opisał tę współpracę: „Feliks Dzierżyński był człowiekiem głęboko humanitarnym, i to nie tylko w stosunku do ludzi pracy, lecz i w całej swej trudnej działalności, wymierzonej przeciwko jawnym i ukrytym wrogom, w demaskowaniu knowań wewnętrznej i międzynarodowej kontrrewolucji. Zgodnie z jego wskazówkami całość prac śledczych była prowadzona przy ścisłym zachowaniu norm rewolucyjnej praworządności.
 
 
Nie dopuszczał się do żadnego nadużywania władzy [sic!]. Aresztowanym udowadniano winę na podstawie konkretnych faktów, dokumentów, zeznań świadków. Niewinnych natychmiast po sprawdzeniu zwalniano i pomagano w znalezieniu pracy i mieszkania. Podobnie postępowano w szeregu przypadków również w stosunku do członków rodzin kontrrewolucjonistów, jeżeli w trakcie śledztwa ustalono, że nie wiedzieli oni o przestępstwie, jakiego dopuścił się członek ich rodziny i nie udzielali mu żadnej pomocy w jego kontrrewolucyjnej działalności”. [Kliment Woroszyłow – Wierny współtowarzysz Lenina w: Towarzysz Józef. Wspomnienia o Feliksie Dzierżyńskim. Książka i Wiedza, Warszawa 1977, s.210; Oryginalny tekst: „Rycar Riewolucji. Wospominanija sowremiennikow o Feliksie Edmundowicze Dzierżynskom, Moskwa 1967, s. 81-86]
 
 
Dzierżyński uważał, że w nowej rzeczywistości przestępczość stanowi znacznie poważniejszy problem, niż działalność kontrrewolucyjna. Polak-czekista Bronisław Owsianko przytacza jego znamienną wypowiedź w związku z okolicznością przygotowywania aresztowania najbliższego współpracownika Borysa Sawinkowa, przywódcy eserowskich terrorystów w Piotrogrodzie, i szefa jego sztabu, płk. Michaiła Rosselewicza, odpowiedzialnego za masakry, gwałty i wyrafinowane tortury dokonywane na ludności cywilnej przez jego bandy składające się nie tylko z byłych carskich oficerów, ale i pospolitych rzezimieszków: „Musicie po niego pojechać. Trzeba raz na zawsze skończyć z tym łotrem. Ma już tysiące zamordowanych na sumieniu, morze krwi i łez”. [Bronisław Owsianko – Spotkanie z Feliksem Dzierżyńskim w: Towarzysz Józef, op. cit., s.258]
 
 
Zdając sobie sprawę z konieczności izolowania od społeczeństwa i surowego karania zbrodniarzy, Dzierżyński wykazywał przy tym poszanowanie praw człowieka i daleko idącą gotowość do weryfikowania oskarżeń. Teodor Gładkow, biograf szefa wywiadu WCZK Artura Artuzowa, opisuje postawę Dzierżyńskiego po otrzymaniu samokrytycznego listu od Sawinkowa z dnia 9 kwietnia 1925 r., zawierającego prośbę o darowanie więziennej kary: „Odpowiedzieć na to pismo Dzierżyński nie zdążył. Przy tym uwolnienie Sawinkowa nie leżało w jego kompetencjach.
 
 
Ułaskawić Sawinkowa ponownie mógł tylko WCIK [parlament] ZSRR. Dzierżyński miał jedynie możliwość wstawić się w tej sprawie do wyższego organu władzy sowieckiej. Zrobił to, co od niego zależało: stworzył dla podsądnego Sawinkowa, delikatnie mówiąc, całkowicie niezwykłe warunki przebywania w areszcie. Tylko tyle. Przewodniczący OGPU nie był wcale tak w pełni wszechwładny, jak uważają liczni historycy”. [Teodor Gładkow – Nagrada za wiernost’ – kazn’, Moskwa, Centropoligraf 2000, s.187, tłum. Dawid Jakubowski] Niestety sam Sawinkow dokonał innego wyboru i 7 maja 1925 r. wyskoczył z okna Łubianki, czyniąc bezcelowym złożenie wniosku o zwolnienie z więzienia.
 
 
Wśród licznych spraw zakończonych darowaniem kary przez Dzierżyńskiego znalazła się też ta, w której oskarżoną była kobieta usiłująca go zastrzelić. Mściwość nie leżała jak widać w jego naturze.
Czasy jednak były ciężkie i nie każdy miał tyle szczęścia. Wstrząsającą wymowę ma relacja Jerzego Jakubowskiego, lekarza, który o mało sam nie dołączył do ofiar pracowników powiatowej Czeki na Ukrainie - mimo, że był z nimi "nawet zaprzyjaźniony".
 
 
"Znałem dobrze Dzierżyńskiego ... Z natury był to człowiek idealnej dobroci, miał dla ludzi wielkie serce. Warto to zaznaczyć dla potomności, do wiadomości wszystkich, którym o nim mówią, lub którzy o nim mówią. Jeżeli ten właśnie człowiek niezwykle szlachetnego charakteru stanął na czele rewolucyjnej instytucji powołanej do walki z kontrrewolucją i spekulacją, to był to najlepszy wybór jakiego można było w tym okresie dokonać. Dzierżyński, wysokiej klasy działacz polityczny i nosiciel idei komunistycznych pozostawał zawsze bliski człowiekowi; znał jego cechy bohaterskie, jak również jego słabości i ułomności. Zginęło w tych czasach wiele ludzi, niekiedy niewinnych [sic]. Sprawy, które do niego docierały, były sprawiedliwie osądzane. Pamiętam, ile ludzi zostało przez niego zwolnionych, jeśli szczęśliwie udawało się [!], by sprawy ich do niego dotarły".
 
 
(Jerzy Jakubowski - Z mgławicy wspomnień w: Na granicy epok - Wspomnienia o udziale Polaków w Rewolucji Październikowej i wojnie domowej w Rosji 1917-1921, KiW, ZHP przy KC PZPR, Warszawa 1967, s.620-621)
Nie przypadkiem takie świadectwo, jak wspomnienie Jakubowskiego powstało dopiero w 1966 r. Nie tylko ujawniało ono bowiem wstydliwe strony narodzin reżimu sowieckiego (także takie, jak śmierć wielu niewinnych); podkreślało, że ci, którzy nie mieli tyle szczęścia, by ich sprawą zajął się Dzierżyński ginęli najczęściej bez ratunku. Pokazywało prawdę o nominalnym przewodniczącym Czeki, którą wcześniejsza propaganda komunistyczna z nazwy starała się ukryć za wszelką cenę. Dbano, by postać Dzierżyńskiego budziła raczej strach niż sympatię, i nie pomijano okazji, by możliwie najwięcej kampanii represyjnych kojarzono z jego osobą.
Artur Sandauer pisał o nim wiersze, tymczasem sam zachowywał się w PRL wyjątkowo przyzwoicie. Promotor Marcina Kuli prof. Tadeusz Łepkowski, który wspólnie z Henrykiem Sędziwym i Henrykiem Katzem publikował podręczniki szkolne w l.60 wyraża się ciepło o Feliksie, a pamiętać należy, że publikował też w drugim obiegu.
Cenił go też Tadeusz Wieniawa-Długoszowski, który w II RP opublikował swe wspomnienia o Dzierżyńskim i jego „ Pamiętnik więźnia”.
Pewnie też i sam Bolesław Wieniawa-Długoszowski, skoro za poręczeniem Feliksa został zwolniony z Łubianki bez podpisania lojalki – a ludzi tych o sympatie prokomunistyczne posądzać niesposób! Na koniec cytat z „ Mojego wieku” Aleksandra Wata: „Na czele Czeka postawił Lenin człowieka gołębiego serca, jak Piłsudski tego Naglera żydo-legionistę”.
 
Dawid Jakubowski

FILM: POGRZEB FELIKSA DZIERŻYŃSKIEGO - ARCHIWALNE ZDJĘCIA CZŁONKÓW KC WKP(b) Z CEREMONII POGRZEBOWEJ (1926)
 

Portret użytkownika Terminus
 #

Szczerze dawno się tak nie uśmiałem jak czytając ten artykuł.
Dzierżyński o złotym sercu ratuje księży. Piękne.

Stalinizm przecież to nie komunizm jak głosi jedna z popularnych zdaje się tu "mantr" a tu mamy piękny artykuł pokazujący "ludzkie strony" zbrodniarza wojennego, twórcy CzeKa i autora systemu obozów koncentracyjnych zarządzanych przez tą organizację na 14 lat zanim pierwszy taki przybytek otworzyli w Dachau.

Czekam z niecierpliwością na artykuł o tym jaki był fajny Hitler bo przecież wstawił się za Żydem, towarzyszem walk we Flandrii.

 
Portret użytkownika uno
 #

Znowu ta prawicowa mądrość. A wielki Lenin mawiał: uczyć się, uczyć się i jeszcze raz uczyć się.
Dla uproszczenia wklejam trochę wiedzy z wiki.

Obozy koncentracyjne w dziejach świata

Wg prof. Władysława Konopczyńskiego obozy koncentracyjne tworzyli Rosjanie dla jeńców polskich, uczestników konfederacji barskiej. Istniały trzy takie obozy w Połonnem, Warszawie i w pewnym miejscu na Litwie. Koncentrowani w nich konfederaci oczekiwali na zesłanie na Syberię[1].

Pierwsze obozy zastosowały władze hiszpańskie, gen. Valeriano Weyler y Nicolau, (1896) wobec chłopów nie będących powstańcami na Kubie, obozy nazwano "campos de concentración"[2].

Władze brytyjskie, gen. Horatio Herbert Kitchener (1899–1902), w czasie wojen burskich zorganizowały "concentration camps" (obozy koncentracyjne) dla kobiet i dzieci Burów walczących przeciwko Anglikom, w obozach zmarło ok. 27 tys. (1/4) więźniów z głodu i chorób.

Okupacyjne wojska i władze amerykańskie na Filipinach po zwycięstwie w wojnie z Hiszpanią wykorzystały obozy wobec swoich dotychczasowych sojuszników w walce przeciw Hiszpanom - powstańców filipińskich oraz cywilnej ludności w latach wielkiego powstania Filipińczyków wymierzonego w panowanie kolonialne (1899-1902)[3].

Przed I wojną światową, w latach 1904–1907 Niemcy stworzyli obozy koncentracyjne w swojej kolonii Niemieckiej Afryce Południowo-Zachodniej (dzisiejsza Namibia). Ciężka praca fizyczna, niedostatek żywności i zabójstwa spowodowały zgon 65 z 80 tys. członków plemienia Hererów i Namaqua. Współodpowiedzialnym za zbrodnie był ówczesny komisarz Niemieckiej Afryki Płd.-Zach. - dr Heinrich Ernst Göring, ojciec Hermanna Göringa[4].

Wynika z tego, że Bolszewicy nie "wynaleźli" obozów koncentracyjnych, a jedynie skorzystali z wypróbowanych wzorców stworzonych przez panujących dla pognębienia sił niepodległościowych i postępowych i wykorzystali te wzorce przeciwko ich twórcom.

KTO MIECZEM WOJUJE, OD MIECZA GINIE

Dla przypomnienia był też polski obóz koncentracyjny w Berezie Kartuskiej

 
Portret użytkownika Terminus
 #

Uczyć się a rozumieć co się czyta i wyciągnąć z tego wnioski to są zupełnie inne rzeczy.

Zapomniałeś/aś napisać także, że wg niektórych historyków cała starożytność to jeden wielki obóz koncentracyjny.

To i tak nie zmienia faktu, że nie odniosłeś/aś się do przedmiotu mojego postu wyśmiewającego próbę beatyfikacji zbrodniarza a w zamian tego uraczyłeś mnie postem pt. "a w Ameryce biją murzynów".

Nie będę dyskutował na poziomie wklejek z Wiki, odniosę się tylko do jednej bzdury autorstwa już Twojego:

Nie wykorzystali przeciwko "twórcom" tylko własnym obywatelom w przeważającej większości z "postępowych" klas robotniczej i chłopskiej a wynikało to z tego prostego faktu, że faktycznych "wrogów klasowych" było zbyt mało na potrzeby milionowych rzesz niewolników budujących Kraj Rad.

O tym jakie były faktyczne kryteria trafiania do łagrów to polecam: Werth Nicolas "Wyspa Kanibali", wyd. Znak 2011 o takich klasykach jak Archipelag Gułag Sołżenicyna nie wspominając. Łapanek ulicznych też Niemcy nie wymyślili tak swoją drogą ;-)

 
Portret użytkownika uno
 #

..[nie odniosłeś/aś się do przedmiotu mojego postu wyśmiewającego próbę beatyfikacji zbrodniarza a w zamian tego uraczyłeś mnie postem pt. "a w Ameryce biją murzynów".]

A ty nie odniosłeś się do Berezy Bartuskiej. Ja też mogę wywalić całą listę prawicowych zbrodniarzy, dziś gloryfikowanych...Ocena każdej postaci stosującej przemoc w walce politycznej pozostanie oceną klasową.

[Nie wykorzystali przeciwko "twórcom" tylko własnym obywatelom w przeważającej większości z "postępowych" klas robotniczej i chłopskiej a wynikało to z tego prostego faktu, że faktycznych "wrogów klasowych" było zbyt mało na potrzeby milionowych rzesz niewolników budujących Kraj Rad.]

To akurat połowiczna prawda. Dzielnemu Feliksowi zmarło się w 1926 roku (organizm wyniszczony pobytami w carskich więzieniach) i póki żył to pięknym za nadobne odpłacano głównie byłym ciemiężcom i ich poplecznikom.

To co stało się później, to już inna epoka - stalinizm. Wtedy istotnie w łagrach gnili głównie komuniści, starzy bolszewicy, bohaterowie rewolucji, którzy pamiętali o co wtedy chodziło i jak niewielkie znaczeni miał Stalin, a przez to byli groźni dla nowego tyrana a także zupełnie apolityczna, niewolnicza siła robocza, której istnienie zaczęto uwzględniać w planach gospodarczych.

 
Portret użytkownika Terminus
 #

Nie odniosłem się do Berezy Kartuskiej bo była to tylko prymitywna próba zmiany tematu. Zresztą nie wiem jak porównywać obóz internowania dla przeciwników politycznych z obozem niewolniczej pracy przymusowej ze śmiertelnością więźniów pozwalającą na porównywanie z obozami zagłady.

Połowiczne prawdy zachowaj dla siebie i nie zapominaj, że kochany Feliks właśnie Stalinowi pomagał w drodze do objęcia władzy absolutnej.
A co do tego komu odpłacano to wystarczy przypomnieć wymyśloną przez Dzierżyńskiego praktykę brania tysięcy zakładników "jak leci" z lokalnej ludności i zwykle rozstrzeliwania ich potem. O takich drobiazgach jak rzeź w Moskwie, pomysłach mordowania chłopów, żeby zachęcić ich do terminowych dostaw drewna.
Zbrodnie Czeka z czasów Feliksa są dość dobrze opisane i udokumentowane historycznie.

Więc znowu muszę prosić o uzupełnienie wiedzy, przed kolejna próbą polemiki.

 
Portret użytkownika uno
 #

[Nie odniosłem się do Berezy Kartuskiej bo była to tylko prymitywna próba zmiany tematu]

Rozumiem, że jesteś skłonny rozmawiać jedynie o przypadkach kiedy komuniści zabijali. Dyskusja o mordach dokonywanych na komunistach to "prymitywna próba zmiany tematu"

[...nie wiem jak porównywać obóz internowania dla przeciwników politycznych z obozem niewolniczej pracy przymusowej ze śmiertelnością więźniów pozwalającą na porównywanie z obozami zagłady.]

To w Berezie śmiertelności nie było? A jeśli była ale za mała to porównaj to z polskimi obozami jenieckimi dla czerwonoarmistów wziętych do niewoli w wojnie 1920 r. Tam śmiertelność była chyba odpowiednia?

Otóż żeby zrozumieć dlaczego komuniści zabijali trzeba wiedzieć jakie mieli doświadczenie historyczne - rzeź komunardów po upadku komuny paryskiej, zamordowanie Róży Luksemburg i Karola Libknechta oraz komunistów tworzących Bawarską Republikę Rad, rzeź komunistów budujących Węgierską Republikę Rad. Tak się składa, że kiedy komuniści nie byli dość silni by się obronić, byli wyrzynani bez skrupułów. Rozumiem jednak że o tym dyskutować nie chcesz, bo to prymitywna zmiana tematu.

[wystarczy przypomnieć wymyśloną przez Dzierżyńskiego praktykę brania tysięcy zakładników]

Naprawdę uważasz, że Dzierżyński wymyślił branie zakładników? A o dramatycznej obronie Głogowa w 1109 roku słyszałeś kiedyś?

[Zbrodnie Czeka z czasów Feliksa są dość dobrze opisane i udokumentowane historycznie.]

Zbrodnie carskiej ochrany, białogwardzistów, interwentów i sanacji też. I co z tego?

[kochany Feliks właśnie Stalinowi pomagał w drodze do objęcia władzy absolutnej.]

Kiedy w 1926 roku umierał kochany Feliks, Stalin nie miał jeszcze władzy absolutnej, a Trocki wraz Zinowiewem i Kamieniewem jeszcze w listopadzie 1927 próbował zorganizować demonstracje przeciwko Stalinowi.

 
Portret użytkownika Terminus
 #

uno: widzę, że nie wyciągnąłeś wniosków z tego co Ci napisałem.
Dla przypomnienia: komentowany artykuł jest o Feliksie Dzierżyńskim i ocenie jego postaci. I nie ma wpływu na tą ocenę ani zburzenie Kartaginy przez Rzymian w 145r pne, ani rzeź mieszkańców Delhi przez wojska Timura w 1399r.
Tak więc na ocenę słodkiego Feliksa nie ma też wpływu obóz w Berezie Kartuskiej, który założono po jego śmierci.

Czeka wg Ciebie zapewne powołano w odpowiedzi na sytuację jeńców wojennych w polskich obozach, które powstały rok później.

A nie. Czeka powołano kilka dni po wyborach w Rosji, które bolszewicy przegrali zdobywając tylko 25% poparcia w dużych miastach. Rosjanie nie byli zainteresowani pomysłami Lenina, więc pozostawało ich terrorem zmusić do posłuszeństwa. Więc zaczęto mordować jak leci, bo celem nie było zwalczenie wrogów klasowych tylko zastraszenie mas. I to jest zasługa Feliksa. Z przeciwnikami rozprawiano się przy okazji jak po powstaniu Eserowców w Moskwie.

Usprawiedliwianie brania jeńców w XXw. przez analogię z walkami w XIIw. Argument na poziomie...

Freikorpsy i "męczennicy komunizmu"..
Mógłbym przypomnieć choćby zakładników zabitych przez komunistów w Bawarskiej republice Rad ale nie widzę sensu ponieważ, jak już napisałem na początku, artykuł dotyczy oceny konkretnej postaci historycznej i nie zauważyłem prób obrony tez artykułu poza zupełnie infantylną próbą sprowadzenia dyskusji na grunt, na którym czujesz się pewniej. Wybacz, ale to na mnie nie działa i nie robi wrażenia.

Zgodnie z podstawami erystyki odbieram to wyłącznie jako brak argumentów w temacie zasadniczym.

Bereza Kartuska, mordowanie polskich jeńców i rzeczywisty obraz polskich obozów jenieckich czy likwidacja zamieszek niemieckich komunistów to są zupełnie inne tematy i o każdym z nim możemy dyskutować w poświęconym im działach.

Tu dyskusję z Tobą, ze względu na brak argumentów i niski poziom interlokutora uważam za zakończoną z mojej strony.

 
Portret użytkownika uno
 #

[czy likwidacja zamieszek niemieckich komunistów to są zupełnie inne tematy i o każdym z nim możemy dyskutować w poświęconym im działach.]

No właśnie. Do likwidacji zbrojnych zamieszek wywoływanych przez eserowców, monarchistów i innych powołano Czeka. Tamci strzelali i organizowali zamachy terrorystyczne więc potrzebna była Czeka.

Amerykanie w obronie swojego państwa bombardują jak leci, torturują i przetrzymują bez wyroku w bazie Guantanamo i innych tajnych więzieniach w krajach satelickich, a jedynym uzasadnieniem jest obrona amerykańskiej racji stanu lub amerykańskiego stylu życia.

Dzierżyński posługiwał się drastycznymi środkami, tak jak robili to inni w obronie systemów, które uznawali za słuszne zarówno przed nim, jak i po nim.

Feliks stosował przemoc w słusznej sprawie - bronił pierwszej na świecie republiki robotników i chłopów - a przy tym robił, co w ludzkiej mocy, aby nie skrzywdzić niewinnych. Za to właśnie go kochamy i uważamy za najwybitniejszego Polaka w historii - chlubę naszego narodu. Amen!

 
Portret użytkownika Terminus
 #

Nic nie zrozumiałeś i niczego się nie nauczyłeś.
Poza tym co piszesz wynika albo z zupełnej nieznajomości historii tzw. Rewolucji Październikowej albo kłamiesz z braku innych argumentów (co jest w bardziej marksistowskim duchu).
Pokrótce przypomnę podstawy:
- grupka bolszewików przeprowadza przewrót pałacowy i ogłasza powołanie republiki robotniczo-chłopskiej, Nikt specjalnie nie zwraca na nich uwagi,
- odbywają się wybory do Konstytuanty, które bolszewicy przegrywają i muszą dzielić się władzą. Co zupełnie im się nie podoba więc Konstytuanta zostaje rozpędzona,
- ponieważ wybory uświadomiły Leninowi i kolegom, że lud nie jest zainteresowany ich mrzonkami uznają, że jedyny sposób na przejęcie władzy to fizyczna likwidacja rewolucyjnej konkurencji i ugruntowanie władzy poprzez masowy terror w związku z tym powołują Czeka, przywracają zlikwidowaną karę śmierci i zaczyna się ludobójstwo,
- powyższe działania uświadamiają wszystkim, którzy liczyli, że władza Lenina skończy się wraz z demokratycznymi wyborami (lub w wyniku kolejnego przewrotu pałacowego), że nie ma na co liczyć i trzeba walczyć o demokratyczną Rosję / restytucję monarchii / własne życie (w zależności od tego na czym komu zależało) z bronią w ręku przeciwko zorganizowanym przez Trockich Dzierżyńskich band morderców.

Jak widać próbujesz nieudolnie zamienić przyczynę ze skutkiem.

Tyle na ten temat.
Miałem nie pisać, ale postanowiłem jednak dać Ci jeszcze jedną lekcję.

 
Portret użytkownika uno
 #

A potem cała ta banda morduje komunistów bez litości, ściąga interwentów, dostaje pieniądze, broń, żywność, mundury z zagranicy...i przegrywa sromotnie z okrążoną, pozbawioną dostaw i zewnętrznego wsparcia republiką rad.

Przecież czerwone pułki mogły masowo przechodzić na stronę "dobrych białych" a działo się dokładnie na odwrót. Znowu przypadkowe społeczeństwo zawiodło prawicowych mędrców.

 
Portret użytkownika Terminus
 #

Znowu niewiedza.
Polecam sprawdzić historię buntów marynarzy ( w tym i tych z Aurory), żołnierzy przeciwko bolszewikom.
Czerwoni wygrali bo byli bardziej bezwzględni i lepiej zorganizowani a ich przeciwnicy nie koordynowali swoich działań.
Aha. jeszcze jedno:
Liczbę dezerterów z Armii Czerwonej w okresie styczeń 1919-czerwiec 1920 ocenia się na 2,6 miliona żołnierzy

 
Portret użytkownika uno
 #

Ale jednak wygrali. Przewadze materiałowej i finansowej wroga bolszewicy musieli przeciwstawić lepszą organizację i taką samą bezwzględność z jaką postępowali biali. Komuniści, którzy tego nie zrobili - zostali zabici (Finlandia, Litwa, Alzacka i Bawarska Republiki Rad, Węgierska Republika Rad). Światowa burżuazja dała czerwonym dobra szkołę jak zwyciężać mają. Ale mimo wszystko bez poparcia ludu, ta okrążona zewsząd republika by nie przetrwała.

 
Portret użytkownika tres
 #

Pisanie że rewolucja październikowa była niedemokratycznym puczem zorganizowanym przez garstkę bolszewików jest ogromnym kłamstwem i nie trzyma się kupy. Gdyby tak rzeczywiście było to bolszewicy nie przetrwaliby nawet tygodnia patrząc chociażby na pucz Korniłowa i nagonkę jaką byli poddawani jako niemieccy agenci. Przetrwali jednak lata i najazd 14 wrogich armii dlatego że mieli ogromne poparcie społeczne a ich władza miała demokratyczną legitymację - w dniu 7/8 listopada 1917 na II Zjeździe Rad Delegatów Robotniczych, Chłopskich i Żołnierskich partia bolszewicka miała większość demokratycznie wybranych delegatów.

Rozpędzenie Konstytuanty w styczniu 1918 to jest stary argument antykomunistów różnej maści przeciwko bolszewikom że rozpędzili parlament. A prawda jest taka że w momencie kiedy istniała już władza rad to parlamentaryzm był de facto zbędny. Mógł zostać zachowany jeśliby nie rodził obstrukcji, a rodził ponieważ większość deputowanych stanowili członkowie partii oportunistycznych - mienszewików i eserów którzy mimo deklarowanego socjalistycznego programu popierali imperialistyczną wojnę w jaką uwikłana była Rosja i nie dali pokoju ludowi i ziemi chłopom - co zrobili bolszewicy. Rozpędzenie parlamentu było więc jak najbardziej demokratyczne, bo demokratyczna była władza radziecka w 1917. Była to jednak inna od demokracji burżuazyjnej demokracja robotnicza, tak inna jak inna jest demokracja burżuazyjna od demokracji właścicieli niewolników. Właśnie natychmiastowa odwoływalność urzędników jest tym co w Komunie Paryskiej spowodowało się Marksowi i tym co postulował później Lenin, żeby instytucje państwa proletariackiego nie były skostniałe jak służące wyzyskiwaczom instytucje państw kapitalistycznych, ale służyły większości społeczeństwa i były przez tę większość społeczeństwa kontrolowane.

Zakute antykomunistyczne łby łykające bezrefleksyjnie propagandowe pigułki IPNu tego nie rozumieją.

 
Portret użytkownika tres
 #

A propos tematu powyższej dyskusji polecamy tekst

http://www.1917.net.pl/?q=node/13550

 
Portret użytkownika Bonpo
 #

Panie Terminus , po lekturze licznych złotych myśli i konstatacji zawartych w pańskich wypowiedziach , sądzę , iż rozsądniej byłoby załatwiać swe potrzeby fizjologiczne gdzie indziej .Jest bowiem tyle wirtualnych enklaw " prawdy " ; gdzie emanujący chrześcijańską a raczej katolicką miłością bliźniego bywalcy tamtejszych forów ; pacyfikują i gnoją każdego , kto ośmieli się wyrazić inną opinię i pogląd w danej kwestii oraz skorzystać z nieznanego wielu jednostkom daru - jakim jest zdolność samodzielnego myślenia i dysponowania obiektywną wiedzą historyczną.

Czy mam przypomnieć i pozostałym podobnym panu heroldom i apologetom " prawdziwego patriotyzmu , " prawdy " i " wartości " ; liczne " zasługi " m.in. Pinocheta , Franco i rodzimego - psychopatycznego , czczonego na kolanach zbrodniarza w osobie Kurasia vel "Ogień " , wyrywającego swym ofiarom języki obcęgami i wraz z kohortami swych bogobojnych sługusów w bestialski sposób mordujących bezbronną ludność chłopską . Dziwne , iż medialna propaganda serwująca nieustannie , spreparowaną odmóżdżającą sieczkę ; wykazuje w tej kwestii ORGANICZNĄ NIEULECZALNĄ AMNEZJĘ .

Zanim zacznie się uprawiać tę żenującą szarżę ( brakuje tylko konika i szabelki ) ; warto najpierw zapoznać się z historią ruchu robotniczego ( lecz nie tej w wydaniu mędrców z rozmaitych prawicowych szmatławców , wypisujących przyprawiające o zawrót głowy androny i brednie ) , bo gdyby nie wstrząsające i tragiczne wydarzenia w Chicago z 1886 roku oraz martyrologia i kaźń jakże licznych torturowanych , mordowanych i skazywanych na wieloletnie katorgi ludzi walczących o swą godność i człowieczeństwo , zap......ś pan obecnie po 18 godzin na dobę nagradzany fortuną pozwalającą jedynie na biologiczne przetrwanie i byś mógł nazajutrz ponownie zwlec się o świcie z wyra - nabijać kabzę i kałduny pełnych empatii i miłosierdzia pobożnych panów życia i śmierci - reżyserów i scenografów Twej egzystencji ; obowiązkowo uczestniczących w niedzielnym hołdzie kornie oddawanym Stwórcy i jego " nienaruszalnym odwiecznym porządkiem " ( chamy do pługa a Państwo na balangi i bachanalia w pałacach ), który znamy przede wszystkim z haniebnej , zbrodniczej historii i obecnej przestępczej działalności Kościoła rzymskokatolickiego ; gdzie jego funkcjonariusze wręcz kochają wszelkie kataklizmy typu powodzie , tsunami , huragany itp. bowiem jest to okres niewymownie obfitych finansowych zbiorów i żniw ; zasilających w 95 procentach sakwy zabiedzonych , przymierających głodem i straszliwie prześladowanych sług bożych ; gdzie z jednej złotówki wrzuconej przez wiernego na tacę ; do potrzebującego dociera w " porywach " od pięciu do dziesięciu groszy . Zaiste , " pomoc " godna naśladowania .

Poza tym , wszyscy zdrowi i prawdę powiedziawszy na dyskusje i polemiki tego typu ; szkoda prądu i czasu .Jednak trzeba gdzieś komuś dać popalić - nieprawdaż ? , walczyć , walczyć zawsze i wszędzie o własne prawdy i racje , które są niczym łaty na kapocie ; w końcu się zużywają . Pozdrawiam prawdziwych Polaków stojących po przeciwnej stronie niźli ZOMO .
Czyli w myśl owej logiki ; wszyscy pozostali - na stos , do pudła i na stryczek ; i ach ! ten niezawodny ogień i miecz doskonale sprawdzający się w przeszłości na wielu kontynentach .Jakże " przekonujące argumenty ".

 

Nowości na forum

7
Bonpo
16/04/2014 - 16:16

Społeczność

Towarzysz Lenin oczyszcza ziemię ze śmieci